Piotr Duda o Ewie Kopacz

Piotr Duda o Ewie Kopacz

Przewodniczący „Solidarności” skrytykował exposé nowej Prezes Rady Ministrów za brak odniesień do kluczowych problemów społecznych i gospodarczych.

Poniżej publikujemy niniejszy komentarz w całości.

* * *

Pani premier w swoim exposé nie odniosła się ani słowem do najistotniejszych problemów rynku pracy, a więc do płacy minimalnej, umów śmieciowych, segmentacji rynku pracy. Ani słowa o dialogu społecznym, który leży w gruzach. Nie wspomniała również o najważniejszych dla przeciętnej polskiej rodziny informacjach takich jak np. kwota wolna od podatku, progi dochodowe czy pomoc socjalna dla najuboższych.

Większość jej deklaracji należy traktować jak pobożne życzenia, a ich realizacja w dużej mierze datowana jest na 2016 rok i później, a więc już po zakończeniu tej kadencji.

Zabrakło tego, co najbardziej buduje bezpieczeństwo polskich rodzin, a więc zdrowy rynek pracy i przyjazny system podatkowy, w tym dostępność do świadczeń socjalnych dla rodzin najuboższych.

Odnosząc się do deklaracji w sprawie polskiego górnictwa, pani premier musi mieć świadomość, że górnicy na ich realizację nie będą czekali kilka miesięcy, raczej dni!

Podsumowując: nie mieliśmy większych oczekiwań do tego wystąpienia, ale to, co powiedziała premier Ewa Kopacz, rozczarowuje.

Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Młodzi, ale nie głupi

Młodzi, ale nie głupi

Zaledwie 1,8 proc. osób wchodzących na rynek pracy chce oszczędzać na starość w prywatnych funduszach emerytalnych.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że spośród 392 767 Polaków, którzy między początkiem lutego a połową września rozpoczęli karierę zawodową, OFE wybrało jedynie 6975. Dla porównania z grupy osób, które już wcześniej pracowały, na pozostanie w funduszach zdecydowało się 2,5 mln, czyli ok. 15 proc. ubezpieczonych.

Przed 1 lutego osoby wchodzące na rynek pracy były automatycznie zapisywane do ZUS, a jeśli nie wybrały same swojego OFE, były dolosowywane do któregoś z nich. Od 1 lutego mogą wybierać, czy chcą część składki oddać do prywatnego funduszu, czy nie. Przez większość tego okresu fundusze obowiązywał zakaz reklamy związany z faktem, że wyboru „OFE albo ZUS” mieli dokonać wszyscy ubezpieczeni. Zdaniem szefów OFE to jedna z przyczyn tak niskiej liczby zapisanych osób. Przekonują ponadto, najkrócej mówiąc, że młodzi są bierni, nie myślą o przyszłości i nie potrafią wybrać najkorzystniejszych dla siebie rozwiązań.

Dla OFE wchodzący na rynek pracy to potencjalnie najważniejsza grupa nowych klientów. Jeśli nie przekonają ich do siebie, pozycja rynkowa funduszy będzie się pogarszać. – „Długookresowe konsekwencje będą takie, że aktywa funduszy nie będą przyrastać ze względu na napływ składki. To może nie oznacza jeszcze marginalizacji OFE, ale na pewno zmniejszenie ich roli w systemie finansowym. Z drugiej strony, im mniej zapisuje się osób do funduszy i ich składka zostanie w ZUS, tym lepsza sytuacja finansów publicznych” – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole.

Ludzie i środowisko ważniejsi niż zyski

Ludzie i środowisko ważniejsi niż zyski

„Nowy Obywatel” i wydające go Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” znaleźli się wśród organizacji społecznych z całej Europy, które wystosowały wspólne ostrzeżenie przed transatlantyckim traktatem o wolnym handlu (TTIP).

Poniżej publikujemy wspomniane stanowisko w całości.

* * *

Kim jesteśmy?
Jesteśmy szeroką koalicją organizacji społeczeństwa obywatelskiego, które podzielają głębokie zaniepokojenie różnymi zagrożeniami wywoływanymi przez Transatlantyckie Porozumienie Handlowo-Inwestycyjne – TTIP (znane także jako Transatlantyckie Porozumienie o Strefie Wolnego Handlu – TAFTA). Reprezentujemy szerokie spektrum interesów publicznych, w tym dotyczących ochrony środowiska, polityki zdrowotnej, rolnictwa, przestrzegania praw obywatelskich i konsumenckich, ochrony standardów żywnościowych i produkcji rolnej, troski o dobro zwierząt, przestrzegania warunków pracy, praw społecznych i pracowniczych, praw imigrantów, bezrobotnych, spraw kobiet i młodzieży, polityki rozwojowej w krajach Południa, dostępu do informacji publicznej i praw cyfrowych, polityki dotyczącej podstawowych sektorów publicznych, w tym edukacji, uczciwości systemu finansowego i innych dziedzin.

Zdecydowaliśmy się przeciwstawiać przyjętemu sposobowi negocjowania TTIP po to, by doprowadzić do transparentnej i demokratycznej debaty publicznej. Wszystkie zawierane traktaty powinny służyć dobru publicznemu i naszej wspólnej przyszłości.

Czym jest TTIP?
TTIP jest daleko idącym porozumieniem negocjowanym obecnie między Komisją Europejską (w imieniu państw członkowskich UE) a rządem USA. Chodzi w nim nie tyle o handel, gdyż obecnie cła w wymianie między UE a USA są niskie, ale bardziej o regulacje, standardy, uprawnienia przedsiębiorstw i gwarancje inwestycyjne.

Deklarowanym celem TTIP jest zachęcenie do inwestycji bezpośrednich i eliminowanie zbędnych biurokratycznych przeszkód w dostępie do rynków, z korzyścią dla przedsiębiorstw po obydwu stronach Atlantyku.

Jednakże informacje zawarte w stanowiskach kół przemysłowych i gospodarczych wskazują, że za tą retoryką kryje się dążenie do deregulacji, wzmocnienia gwarancji inwestycyjnych i monopoli opartych na tzw. prawach własności intelektualnej, a więc niewątpliwy wyścig do dna. Zapowiadane (ale bardzo wątpliwe) korzyści gospodarcze nie będą odczuwalne dla społeczeństwa jako całości – nawet w przypadku realizacji najbardziej optymistycznych scenariuszy. Wszystko dowodzi, że osiągnięcie celów TTIP zagraża wywalczonym na przestrzeni wieków kluczowym prawom demokratycznym, a także społecznym interesom mieszkanek i mieszkańców UE, USA i reszty świata.

Negocjacje odbywają się zamkniętymi drzwiami, nie towarzyszą im wszechstronne i wyczerpujące konsultacje publiczne. Parlamenty narodowe nie są nawet informowane o stanowisku, jakie zajmuje w nich Komisja. Te strzępy informacji o nim, które zostały ujawnione – lub stały się przedmiotem przecieków – budzą uzasadniony niepokój.

Co nas niepokoi?
• brak przejrzystości i demokratycznych procedur. Czyni to niemożliwym dla obywatelek i obywateli oraz organizacji społecznych monitorowanie negocjacji w celu uwzględniania w traktacie interesu publicznego. Obecnie układ jest wyjątkowo tendencyjny, ponieważ tylko lobbyści kół biznesowych mają uprzywilejowany dostęp do informacji i możliwość wpływu na przebieg negocjacji.
• proponowany rozdział o ochronie inwestycji zawiera przepisy o mechanizmach rozstrzygania sporów między inwestorem i państwem (ISDS), który ma dawać zagranicznym inwestorom prawo do skarżenia państwa, gdyby uznali, że demokratyczne decyzje – podjęte przez instytucje publiczne w interesie publicznym – mogą mieć negatywny wpływ na ich spodziewane zyski. Te mechanizmy opierałyby się na rozstrzygnięciach trybunałów funkcjonujących poza publicznymi systemami sądowniczymi, co podważałoby nasze narodowe i unijne systemy prawne, nasze demokratyczne struktury tworzenia prawa i polityki w interesie publicznym.
• tworzenie nowych, antydemokratycznych struktur zarządzania i procedur mających na celu „zharmonizowanie regulacji”, takich jak Rada Współpracy Regulacyjnej. Te struktury zmieniłyby TTIP w ruchomy cel, „żywe porozumienie”, w dalszym ciągu w ukryciu rozwijane przez urzędników nie posiadających legitymacji płynącej z demokratycznych wyborów oraz przez przedstawicieli wielkiego kapitału. Te niedemokratyczne struktury grozą obniżeniem znaczących norm i zasad, które zostały stworzone dla ochrony interesu publicznego. Mogą też uniemożliwić poprawę tych norm i zasad w przyszłości, niezależenie od tego, czy pojawi się taka potrzeba i wola. Jesteśmy również zaniepokojeni zamiarami umocnienia ochrony i egzekwowania „własności intelektualnej”, co może osłabić nasze prawa do zdrowia, kultury, edukacji i wolności wypowiedzi.

Nasze postulaty:
Opierając się na zasadach solidarności międzynarodowej, sprawiedliwości społecznej i zrównoważonego rozwoju oraz poszanowania praw człowieka, we współpracy z naszymi sojusznikami w USA i innych częściach świata domagamy się:
a) przejrzystości negocjacji: to co proponuje Komisja Europejska, jak i inne dokumenty negocjacyjne, powinny być publicznie dostępne, gdyż tylko to pozwoli na otwartą i krytyczną debatę na temat TTIP.
b) demokratycznych standardów w pracy nad porozumieniem, w tym publicznej kontroli i oceny wynegocjowanych tekstów, co zapewniłoby, że będzie realizowany interes publiczny i co wymaga włączenia w te prace Parlamentu Europejskiego, debaty w parlamentach narodowych, udziału organizacji społeczeństwa obywatelskiego, związków zawodowych i innych zainteresowanych grup.
c) zrezygnowania z ISDS: wszystkie przepisy odwołujące się do mechanizmu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem powinny zostać usunięte z negocjacji, a na ich miejsce nie mogą być wprowadzone podobne mechanizmy (także poprzez odwołanie się do innych, wcześniejszych bądź kolejnych porozumień handlowych) gwarantujące specjalne uprawnienia inwestorom.
d) zrezygnowania z rady współpracy regulacyjnej: wszystkie regulacje funkcjonowania gospodarki, warunki handlu, normy dotyczące wyrobów i produkcji muszą pozostać w rękach demokratycznie kontrolowanych instytucji i procesów.
e) zrezygnowania z deregulacji standardów zabezpieczających i służących interesom publicznym: poziom standardów pracy i polityki społecznej, ochrony praw konsumenckich i polityki zdrowotnej, ochrony środowiska, w tym jego rewitalizacji, dobrostan zwierząt, zdrowa żywność i ekologicznie zrównoważone praktyki rolnicze, przepisy o informowaniu i oznaczaniu produktów, regulacje dotyczące kultury, zdrowia, rynków finansowych i danych osobowych oraz innych praw cyfrowych nie mogą być „harmonizowane” przez przyjmowanie ich najniższego wspólnego poziomu. Wzajemne uznawanie standardów jest nieakceptowalne, jeśli podważa demokratycznie przyjęte normy i zabezpieczenia. Układy handlowe nie mogą wkraczać w uprawnienia państw do szerokiego stosowania zasad ostrożnościowych w trakcie tworzenia prawa.
f) żaden traktat handlowy nie powinien prowadzić do dalszej prywatyzacji i deregulacji usług publicznych. Wybieralne władze muszą mieć swobodę w decydowaniu o dostępności wysokiej jakości edukacji, opieki zdrowotnej i innych usług publicznych. Powinny mieć prawo decydowania o zasadach zamówień publicznych, także takich, które promować będą lokalny rynek pracy i lokalną gospodarkę, a także korzystać z lokalnych zasobów, pozytywnej dyskryminacji, przedsiębiorczości społecznej, zasad zrównoważonego rozwoju i służyć interesowi publicznemu.
g) żaden traktat handlowy nie powinien uniemożliwiać państwom promowania zrównoważonego ekologicznie rolnictwa oraz ochrony tradycyjnego rolnictwa rodzinnego.
h) władze publiczne muszą utrzymać realną władzę i struktury konieczne do ochrony wrażliwych sektorów i zabezpieczenia standardów jakości naszego życia. Żaden traktat handlowy nie powinien stanowić przeszkody dla przestrzegania i egzekwowania przez państwa międzynarodowych standardów pracy, standardów ekologicznych oraz praw człowieka. Natomiast każdy traktat handlowy powinien zawierać wiążący strony rozdział dotyczący zrównoważonego rozwoju, tak aby zachęcał do stosowania tych ważnych norm i standardów oraz pozwalał na stosowanie sankcji za ich naruszanie, gdy wyczerpana zostanie możliwość dialogu i mediacji.

Każdy traktat handlowy UE-USA, obecnie i w przyszłości, powinien sprostać powyższym wymaganiom, być zgodnym z powyższymi zasadami oraz promować współpracę, sprawiedliwość społeczną i równowagę ekologiczną.

* * *

Listę polskich organizacji, które podpisały się pod powyższym stanowiskiem, oryginalny (anglojęzyczny) apel wraz z listą sygnatariuszy z całej Europy oraz dane kontaktowe dla inicjatyw pragnących dołączyć do akcji można znaleźć na stronie UwagaTTIP.pl.

Opublikowany przez nas wywiad nt. TTIP: kliknij tutaj

Pomysł super, wykonanie – jak zwykle

Pomysł super, wykonanie – jak zwykle

Blisko połowa pieniędzy na rządowy program „Wyprawka szkolna”, polegający na dofinansowaniu zakupu podręczników i materiałów dydaktycznych, pozostała niewykorzystana.

„W Ministerstwie Edukacji Narodowej, na podstawie zdiagnozowanych potrzeb społecznych (w oparciu o rzetelne dane, nadesłane przez wojewodów i ministrów prowadzących szkoły) opracowano założenia programu oraz zaplanowano jego efekty. W badanym okresie realizacja programu w skali kraju nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów. W 2012 r. udzielono pomocy 332 tys. uczniów, czyli 60 proc. uprawnionym do otrzymania wsparcia, a w 2013 r. 386 tys. uczniów (67 proc. uprawnionych). W badanych latach wykorzystano odpowiednio 54 proc. (z zaplanowanych w 2012 roku 140 mln zł) i 55 proc. (z zaplanowanych w 2013 roku 179,5 mln zł) przeznaczonych na ten cel pieniędzy” – pisze na swojej stronie internetowej Najwyższa Izba Kontroli.

Na podstawie kontroli przeprowadzonej w woj. świętokrzyskim Izba stwierdziła, że stosunkowo niski poziom realizacji programu wynikał m.in. ze zbędnego formalizmu. „Wymagano od rodziców nadmiernie szczegółowego udokumentowania sytuacji materialnej i życiowej oraz zupełnie niepotrzebnie spełnienia więcej niż jednego kryterium warunkującego uzyskanie pomocy. Krótki czas wyznaczony na składanie wniosków nie pozwalał wielu rodzicom na zgromadzenie rozbudowanej dokumentacji, a pracownikom szkół na pełną diagnozę sytuacji rodzinnej i życiowej uczniów. Rodziny wielodzietne lub znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej w niskim stopniu korzystały z możliwości uzyskania pomocy, a gminy niewystarczająco skutecznie starały się pomóc tym rodzinom w aplikowaniu o środki dostępne w ramach programu. Kontrolowane gminy nie wykorzystały dostępnych możliwości informowania o zasadach udzielania wsparcia, nie wskazywały także wszystkim uprawnionym, w tym rodzinom wielodzietnym i uczniom niepełnosprawnym, sposobów ubiegania się o pomoc” – czytamy.

NIK dodaje jednocześnie, że obniżenie skuteczności pomocy w skali ogólnopolskiej wynikało także z przyjętych odgórnie rozwiązań, np. w programie na rok 2012 ograniczono możliwość korzystania z dofinansowania przez tych uczniów z klas pierwszych szkół podstawowych, którzy pochodzili z zamożniejszych rodzin wielodzietnych. Nie uwzględniono w programie także części uczniów klas pierwszych z ponadgimnazjalnych szkół zawodowych, prowadzonych przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministra Środowiska oraz Ministra Obrony Narodowej.

„Program nie stworzył warunków do skutecznej pomocy uczniom szkół zawodowych, nie przewidywał bowiem możliwości refundowania kosztów podręczników do kształcenia w zawodach. Z dofinansowania nie zawsze mogły skorzystać wszystkie rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, gdyż do udziału w programie nie byli uprawnieni m.in. uczniowie słabosłyszący, a także uczniowie z niepełnosprawnością ruchową oraz uczniowie z autyzmem, w tym z zespołem Aspergera. Części przygotowanych środków nie wykorzystano także z powodu braku szerokiej oferty wydawniczej podręczników przeznaczonych dla uczniów niepełnosprawnych, szczególnie dla uczniów z lekkim upośledzeniem umysłowym oraz uczniów niesłyszących” – pisze Izba, dodając przy tym, że resort edukacji z roku na rok dokonywał poprawek w programie, zwiększających liczbę jego odbiorców.

Bardziej szczegółowe informacje na temat ewaluacji „Wyprawki szkolnej” znajdują się tutaj.