Kiepskie widoki na normalność

Kiepskie widoki na normalność

W kolejce do zabiegu usunięcia zaćmy ustawionych jest już niemal 500 tys. Polaków, a średni czas oczekiwania wynosi 500 dni – alarmują lekarze.

Money.pl pisze, że podczas konferencji prasowej w stolicy eksperci podkreślali, że jeżeli nakłady na ten cel nie wzrosną, to w 2020 r. oczekujących będzie już 1 mln (ze względu na starzenie się społeczeństwa liczba przypadków postępującego zmętnienia soczewki oka stale rośnie). – „Szacuje się, że w Polsce zaćmę ma od 800 tys. do ponad 1 mln 160 tys. osób. Biorąc pod uwagę kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia, możemy rocznie zoperować tylko ok. 20 proc. z nich plus 15 proc. dodatkowo w placówkach prywatnych” – powiedziała prof. Iwona Grabska-Liberek, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. – „W Europie nigdzie nie czeka się tak długo na wykonanie operacji zaćmy jak w Polsce” – dodała.

Specjalistka przypomniała, że zgodnie z projektem rozporządzenia ministra zdrowia do leczenia zaćmy ze środków publicznych kwalifikować mieliby się jedynie pacjenci, których ostrość wzroku nie przekroczy 0,4. Jak wyjaśnił dr Andrzej Dmitriew z Katedry i Kliniki Okulistyki Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu taki człowiek ma problem z rozpoznawaniem twarzy i może mieć trudności z nalaniem wody do szklanki i wieloma innymi prozaicznymi sytuacjami życiowymi.

Prof. Grabska-Liberek dodała, że zaćma coraz częściej dotyczy osób aktywnych zawodowo, ponieważ przesuwa się wiek emerytalny. – „Tymczasem taka ostrość widzenia wyklucza kompletnie u pacjentów możliwość pracy zawodowej” – powiedziała. Zaznaczyła, że nie ma innego kraju europejskiego, w którym finansowanie operacji zaćmy ze środków publicznych byłoby uzależnione od sztywno ustalonej granicy ostrości widzenia. – „Zaćmę operuje się w momencie, gdy – w ocenie pacjenta – wpływa ona istotnie na pogorszenie ostrości widzenia” – wyjaśnił dr Dmitriew.

– „Niestety, w naszym systemie opieki zdrowotnej paradoksem jest to, że osoba ubezpieczona, która ma prawo do wykonania operacji usunięcia zaćmy w ramach NFZ, nie może dopłacić za wszczepienie soczewki, która dodatkowo skoryguje u niej np. astygmatyzm” – powiedział Dmitriew. Pacjent jest skazany na wszczepienie standardowej soczewki, albo musi ponieść koszty całej operacji. – „Pojawia się pytanie, dlaczego pacjent może po operacji pójść do optyka i zapłacić za okulary korygujące, a nie może dopłacić do soczewki, która rozwiązałaby mu problem na całe życie” – zastanawiał się specjalista.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Piotr Duda o Ewie Kopacz

Piotr Duda o Ewie Kopacz

Przewodniczący „Solidarności” skrytykował exposé nowej Prezes Rady Ministrów za brak odniesień do kluczowych problemów społecznych i gospodarczych.

Poniżej publikujemy niniejszy komentarz w całości.

* * *

Pani premier w swoim exposé nie odniosła się ani słowem do najistotniejszych problemów rynku pracy, a więc do płacy minimalnej, umów śmieciowych, segmentacji rynku pracy. Ani słowa o dialogu społecznym, który leży w gruzach. Nie wspomniała również o najważniejszych dla przeciętnej polskiej rodziny informacjach takich jak np. kwota wolna od podatku, progi dochodowe czy pomoc socjalna dla najuboższych.

Większość jej deklaracji należy traktować jak pobożne życzenia, a ich realizacja w dużej mierze datowana jest na 2016 rok i później, a więc już po zakończeniu tej kadencji.

Zabrakło tego, co najbardziej buduje bezpieczeństwo polskich rodzin, a więc zdrowy rynek pracy i przyjazny system podatkowy, w tym dostępność do świadczeń socjalnych dla rodzin najuboższych.

Odnosząc się do deklaracji w sprawie polskiego górnictwa, pani premier musi mieć świadomość, że górnicy na ich realizację nie będą czekali kilka miesięcy, raczej dni!

Podsumowując: nie mieliśmy większych oczekiwań do tego wystąpienia, ale to, co powiedziała premier Ewa Kopacz, rozczarowuje.

Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Młodzi, ale nie głupi

Młodzi, ale nie głupi

Zaledwie 1,8 proc. osób wchodzących na rynek pracy chce oszczędzać na starość w prywatnych funduszach emerytalnych.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że spośród 392 767 Polaków, którzy między początkiem lutego a połową września rozpoczęli karierę zawodową, OFE wybrało jedynie 6975. Dla porównania z grupy osób, które już wcześniej pracowały, na pozostanie w funduszach zdecydowało się 2,5 mln, czyli ok. 15 proc. ubezpieczonych.

Przed 1 lutego osoby wchodzące na rynek pracy były automatycznie zapisywane do ZUS, a jeśli nie wybrały same swojego OFE, były dolosowywane do któregoś z nich. Od 1 lutego mogą wybierać, czy chcą część składki oddać do prywatnego funduszu, czy nie. Przez większość tego okresu fundusze obowiązywał zakaz reklamy związany z faktem, że wyboru „OFE albo ZUS” mieli dokonać wszyscy ubezpieczeni. Zdaniem szefów OFE to jedna z przyczyn tak niskiej liczby zapisanych osób. Przekonują ponadto, najkrócej mówiąc, że młodzi są bierni, nie myślą o przyszłości i nie potrafią wybrać najkorzystniejszych dla siebie rozwiązań.

Dla OFE wchodzący na rynek pracy to potencjalnie najważniejsza grupa nowych klientów. Jeśli nie przekonają ich do siebie, pozycja rynkowa funduszy będzie się pogarszać. – „Długookresowe konsekwencje będą takie, że aktywa funduszy nie będą przyrastać ze względu na napływ składki. To może nie oznacza jeszcze marginalizacji OFE, ale na pewno zmniejszenie ich roli w systemie finansowym. Z drugiej strony, im mniej zapisuje się osób do funduszy i ich składka zostanie w ZUS, tym lepsza sytuacja finansów publicznych” – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole.

Ludzie i środowisko ważniejsi niż zyski

Ludzie i środowisko ważniejsi niż zyski

„Nowy Obywatel” i wydające go Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” znaleźli się wśród organizacji społecznych z całej Europy, które wystosowały wspólne ostrzeżenie przed transatlantyckim traktatem o wolnym handlu (TTIP).

Poniżej publikujemy wspomniane stanowisko w całości.

* * *

Kim jesteśmy?
Jesteśmy szeroką koalicją organizacji społeczeństwa obywatelskiego, które podzielają głębokie zaniepokojenie różnymi zagrożeniami wywoływanymi przez Transatlantyckie Porozumienie Handlowo-Inwestycyjne – TTIP (znane także jako Transatlantyckie Porozumienie o Strefie Wolnego Handlu – TAFTA). Reprezentujemy szerokie spektrum interesów publicznych, w tym dotyczących ochrony środowiska, polityki zdrowotnej, rolnictwa, przestrzegania praw obywatelskich i konsumenckich, ochrony standardów żywnościowych i produkcji rolnej, troski o dobro zwierząt, przestrzegania warunków pracy, praw społecznych i pracowniczych, praw imigrantów, bezrobotnych, spraw kobiet i młodzieży, polityki rozwojowej w krajach Południa, dostępu do informacji publicznej i praw cyfrowych, polityki dotyczącej podstawowych sektorów publicznych, w tym edukacji, uczciwości systemu finansowego i innych dziedzin.

Zdecydowaliśmy się przeciwstawiać przyjętemu sposobowi negocjowania TTIP po to, by doprowadzić do transparentnej i demokratycznej debaty publicznej. Wszystkie zawierane traktaty powinny służyć dobru publicznemu i naszej wspólnej przyszłości.

Czym jest TTIP?
TTIP jest daleko idącym porozumieniem negocjowanym obecnie między Komisją Europejską (w imieniu państw członkowskich UE) a rządem USA. Chodzi w nim nie tyle o handel, gdyż obecnie cła w wymianie między UE a USA są niskie, ale bardziej o regulacje, standardy, uprawnienia przedsiębiorstw i gwarancje inwestycyjne.

Deklarowanym celem TTIP jest zachęcenie do inwestycji bezpośrednich i eliminowanie zbędnych biurokratycznych przeszkód w dostępie do rynków, z korzyścią dla przedsiębiorstw po obydwu stronach Atlantyku.

Jednakże informacje zawarte w stanowiskach kół przemysłowych i gospodarczych wskazują, że za tą retoryką kryje się dążenie do deregulacji, wzmocnienia gwarancji inwestycyjnych i monopoli opartych na tzw. prawach własności intelektualnej, a więc niewątpliwy wyścig do dna. Zapowiadane (ale bardzo wątpliwe) korzyści gospodarcze nie będą odczuwalne dla społeczeństwa jako całości – nawet w przypadku realizacji najbardziej optymistycznych scenariuszy. Wszystko dowodzi, że osiągnięcie celów TTIP zagraża wywalczonym na przestrzeni wieków kluczowym prawom demokratycznym, a także społecznym interesom mieszkanek i mieszkańców UE, USA i reszty świata.

Negocjacje odbywają się zamkniętymi drzwiami, nie towarzyszą im wszechstronne i wyczerpujące konsultacje publiczne. Parlamenty narodowe nie są nawet informowane o stanowisku, jakie zajmuje w nich Komisja. Te strzępy informacji o nim, które zostały ujawnione – lub stały się przedmiotem przecieków – budzą uzasadniony niepokój.

Co nas niepokoi?
• brak przejrzystości i demokratycznych procedur. Czyni to niemożliwym dla obywatelek i obywateli oraz organizacji społecznych monitorowanie negocjacji w celu uwzględniania w traktacie interesu publicznego. Obecnie układ jest wyjątkowo tendencyjny, ponieważ tylko lobbyści kół biznesowych mają uprzywilejowany dostęp do informacji i możliwość wpływu na przebieg negocjacji.
• proponowany rozdział o ochronie inwestycji zawiera przepisy o mechanizmach rozstrzygania sporów między inwestorem i państwem (ISDS), który ma dawać zagranicznym inwestorom prawo do skarżenia państwa, gdyby uznali, że demokratyczne decyzje – podjęte przez instytucje publiczne w interesie publicznym – mogą mieć negatywny wpływ na ich spodziewane zyski. Te mechanizmy opierałyby się na rozstrzygnięciach trybunałów funkcjonujących poza publicznymi systemami sądowniczymi, co podważałoby nasze narodowe i unijne systemy prawne, nasze demokratyczne struktury tworzenia prawa i polityki w interesie publicznym.
• tworzenie nowych, antydemokratycznych struktur zarządzania i procedur mających na celu „zharmonizowanie regulacji”, takich jak Rada Współpracy Regulacyjnej. Te struktury zmieniłyby TTIP w ruchomy cel, „żywe porozumienie”, w dalszym ciągu w ukryciu rozwijane przez urzędników nie posiadających legitymacji płynącej z demokratycznych wyborów oraz przez przedstawicieli wielkiego kapitału. Te niedemokratyczne struktury grozą obniżeniem znaczących norm i zasad, które zostały stworzone dla ochrony interesu publicznego. Mogą też uniemożliwić poprawę tych norm i zasad w przyszłości, niezależenie od tego, czy pojawi się taka potrzeba i wola. Jesteśmy również zaniepokojeni zamiarami umocnienia ochrony i egzekwowania „własności intelektualnej”, co może osłabić nasze prawa do zdrowia, kultury, edukacji i wolności wypowiedzi.

Nasze postulaty:
Opierając się na zasadach solidarności międzynarodowej, sprawiedliwości społecznej i zrównoważonego rozwoju oraz poszanowania praw człowieka, we współpracy z naszymi sojusznikami w USA i innych częściach świata domagamy się:
a) przejrzystości negocjacji: to co proponuje Komisja Europejska, jak i inne dokumenty negocjacyjne, powinny być publicznie dostępne, gdyż tylko to pozwoli na otwartą i krytyczną debatę na temat TTIP.
b) demokratycznych standardów w pracy nad porozumieniem, w tym publicznej kontroli i oceny wynegocjowanych tekstów, co zapewniłoby, że będzie realizowany interes publiczny i co wymaga włączenia w te prace Parlamentu Europejskiego, debaty w parlamentach narodowych, udziału organizacji społeczeństwa obywatelskiego, związków zawodowych i innych zainteresowanych grup.
c) zrezygnowania z ISDS: wszystkie przepisy odwołujące się do mechanizmu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem powinny zostać usunięte z negocjacji, a na ich miejsce nie mogą być wprowadzone podobne mechanizmy (także poprzez odwołanie się do innych, wcześniejszych bądź kolejnych porozumień handlowych) gwarantujące specjalne uprawnienia inwestorom.
d) zrezygnowania z rady współpracy regulacyjnej: wszystkie regulacje funkcjonowania gospodarki, warunki handlu, normy dotyczące wyrobów i produkcji muszą pozostać w rękach demokratycznie kontrolowanych instytucji i procesów.
e) zrezygnowania z deregulacji standardów zabezpieczających i służących interesom publicznym: poziom standardów pracy i polityki społecznej, ochrony praw konsumenckich i polityki zdrowotnej, ochrony środowiska, w tym jego rewitalizacji, dobrostan zwierząt, zdrowa żywność i ekologicznie zrównoważone praktyki rolnicze, przepisy o informowaniu i oznaczaniu produktów, regulacje dotyczące kultury, zdrowia, rynków finansowych i danych osobowych oraz innych praw cyfrowych nie mogą być „harmonizowane” przez przyjmowanie ich najniższego wspólnego poziomu. Wzajemne uznawanie standardów jest nieakceptowalne, jeśli podważa demokratycznie przyjęte normy i zabezpieczenia. Układy handlowe nie mogą wkraczać w uprawnienia państw do szerokiego stosowania zasad ostrożnościowych w trakcie tworzenia prawa.
f) żaden traktat handlowy nie powinien prowadzić do dalszej prywatyzacji i deregulacji usług publicznych. Wybieralne władze muszą mieć swobodę w decydowaniu o dostępności wysokiej jakości edukacji, opieki zdrowotnej i innych usług publicznych. Powinny mieć prawo decydowania o zasadach zamówień publicznych, także takich, które promować będą lokalny rynek pracy i lokalną gospodarkę, a także korzystać z lokalnych zasobów, pozytywnej dyskryminacji, przedsiębiorczości społecznej, zasad zrównoważonego rozwoju i służyć interesowi publicznemu.
g) żaden traktat handlowy nie powinien uniemożliwiać państwom promowania zrównoważonego ekologicznie rolnictwa oraz ochrony tradycyjnego rolnictwa rodzinnego.
h) władze publiczne muszą utrzymać realną władzę i struktury konieczne do ochrony wrażliwych sektorów i zabezpieczenia standardów jakości naszego życia. Żaden traktat handlowy nie powinien stanowić przeszkody dla przestrzegania i egzekwowania przez państwa międzynarodowych standardów pracy, standardów ekologicznych oraz praw człowieka. Natomiast każdy traktat handlowy powinien zawierać wiążący strony rozdział dotyczący zrównoważonego rozwoju, tak aby zachęcał do stosowania tych ważnych norm i standardów oraz pozwalał na stosowanie sankcji za ich naruszanie, gdy wyczerpana zostanie możliwość dialogu i mediacji.

Każdy traktat handlowy UE-USA, obecnie i w przyszłości, powinien sprostać powyższym wymaganiom, być zgodnym z powyższymi zasadami oraz promować współpracę, sprawiedliwość społeczną i równowagę ekologiczną.

* * *

Listę polskich organizacji, które podpisały się pod powyższym stanowiskiem, oryginalny (anglojęzyczny) apel wraz z listą sygnatariuszy z całej Europy oraz dane kontaktowe dla inicjatyw pragnących dołączyć do akcji można znaleźć na stronie UwagaTTIP.pl.

Opublikowany przez nas wywiad nt. TTIP: kliknij tutaj