Światowy Dzień Godnej Pracy

Światowy Dzień Godnej Pracy

W poniedziałek 6 października przed gmachem Sejmu w Warszawie odbył się happening handlowej „Solidarności”. Związkowcy zwrócili uwagę na pogarszające się warunki pracy w hipermarketach i dyskontach.

– „Przywieźliśmy do Warszawy wózek załadowany do ok. 2 metrów towarem o wadze ponad pół tony. Pracownicy marketów i dyskontów rozładowują takie wózki po każdej dostawie towaru w ich sklepach. Zachęcaliśmy parlamentarzystów, aby pomogli nam w rozładunku i na własnej skórze przekonali się jak ciężka jest praca w handlu” – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Handlu „Solidarności”.

Uczestnicy akcji protestacyjnej złożyli w Kancelarii Sejmu petycję zawierającą propozycję zmian legislacyjnych zmierzających do poprawy sytuacji pracowników sieci handlowych. Następnie związkowcy przeszli przed Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. – „Naszą petycję wręczyliśmy również panu ministrowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Po drodze sprzed Sejmu do siedziby resortu pracy tłumaczyliśmy warszawiakom przyczyny naszego protestu. Wszyscy chętni mogli spróbować sił przy rozładunku naszego wózka z towarem. Dzisiaj przypadał Światowy Dzień Godnej Pracy. Poprzez nasz protest chcieliśmy zwrócić uwagę, że warunki pracy w handlu nie zawsze są godne” – tłumaczy Bujara.

Pracownicy handlu skarżą się przede wszystkim na przeciążenie pracą oraz zbyt niski poziom zatrudnienia. Jak wskazuje handlowa „S”, w ostatnim dziesięcioleciu poziom zatrudnienia w poszczególnych sieciach handlowych spadł od 40 proc. do nawet 60 proc. Kolejny problem to warunki zatrudnienia. – „Z naszych szacunków wynika, że 40 proc. pracowników handlu jest zatrudnionych na umowach śmieciowych. Z kolei blisko połowa pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Wynagrodzenie za pracę przy takich warunkach nie wystarcza na utrzymanie nawet na najskromniejszym poziomie” – wskazuje szef handlowej „S”.

W ocenie Bujary problemem jest również brak dialogu społecznego w handlu. – „W naszym kraju nie ma organizacji zrzeszających pracodawców z handlu, nie ma dialogu na poziomie całej branży. W wielu krajach europejskich do tworzenia takich organizacji pracodawców obliguje prawo. U nas zarządy sieci handlowych są skupione wyłącznie na pomnażaniu zysków, niestety bardzo często dzieje się to kosztem pracowników. Jakikolwiek dialog zwyczajnie ich nie interesuje. To trzeba zmienić, ale tego nie da się zrobić bez zaangażowania państwa” – podkreśla przewodniczący.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niekonstytucyjne podatki

Niekonstytucyjne podatki

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego wysokość kwoty wolnej od podatku, która jest według niej tak niska, że aż sprzeczna z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej.

Wyborcza.biz przypomina, że obecnie kwota wolna od podatku wynosi w Polsce 3091 zł, co oznacza, że jest ponad dwukrotnie mniejsza od kryterium dochodowego uprawniającego do pomocy socjalnej, które w przeliczeniu na rok wynosi 6504 zł (czyli 542 zł miesięcznie). W związku z tym dochodzi do paradoksalnej sytuacji, w której potrzebujący z jednej strony mogą być uprawnieni do zasiłków z pomocy społecznej, a z drugiej wymagany jest już od nich podatek dochodowy.

Innym aspektem, na który zwraca uwagę Irena Lipowicz, jest zamrożenie poziomu kwoty wolnej od roku 2008. A tymczasem skumulowany wskaźnik inflacji w okresie 2008-2014 wyniósł 17,9%, tak więc o tyle też przynajmniej powinna zostać podniesiona kwota wolna. Tymczasem w tym okresie jej wysokość ani drgnęła.

Kwota wolna od podatku jest w Polsce najniższa ze wszystkich państw Unii Europejskiej, które ją stosują. Jej wysokości nawet nie da się porównać z krajami zachodniej Europy. Przykładowo w Niemczech wynosi ona w przeliczeniu ponad 30 tys. zł, co oznacza, że jest 10 razy większa, pomimo że niemiecka średnia płaca jest wyższa ok. 4 razy. W Hiszpanii jest ona jeszcze wyższa i wynosi ok. 74 tys. zł, co oznacza, że jest większa aż 24-krotnie. Jednak nie tylko w porównaniu do państw tzw. starej Unii Polska wypada blado. Kwota wolna od podatku w Chorwacji, a więc u najmłodszego członka UE, wynosi ponad 14 tys. złotych, czyli jest 4,5 razy wyższa.

Podniesienie kwoty wolnej od podatku byłoby ważnym krokiem w kierunku bardziej progresywnego systemu podatkowego, gdyż obecnie ma on charakter linowy lub nawet, co zauważają niektórzy komentatorzy, regresywny (czyli bogatsi płaca proporcjonalnie mniej). Straty budżetowe z tego tytułu będzie można powetować np. poprzez obniżenie progu dochodowego dla górnej stawki podatku dochodowego oraz ewentualne wprowadzenie trzeciej, najwyższej stawki.

Po co wyrównywać szanse? Po to

Po co wyrównywać szanse? Po to

Wyniki tegorocznych egzaminów gimnazjalnych dobrze odzwierciedlają poziom nierówności edukacyjnych, będących ważnym źródłem nierówności innego rodzaju, np. związanych z perspektywami na rynku pracy.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że za rozwiązane zadania na egzaminie z jęz. polskiego gimnazjalista z miasta powyżej 100 tys. mieszkańców dostawał w 2014 r. średnio 71 proc. możliwych do zdobycia punktów, jego rówieśnik ze wsi – 66. W przypadku umiejętności matematycznych było to odpowiednio 52 i 45 proc., wiedzy przyrodniczej – 55 i 51 proc. Największą różnicę widać w testach z języków, szczególnie angielskiego: między uczniami ze wsi i z dużych miast jest aż 13 p. proc. różnicy. Co więcej, statystyczna przepaść pogłębia się, jeśli pod uwagę weźmiemy nie średnią wyników, a medianę – wtedy różnica wyniesie ponad 20 p. proc.

– „To jest zjawisko, które obserwujemy od dawna, zwłaszcza jeśli chodzi o język angielski” – komentuje Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, zastrzegając, że i w małych miejscowościach są placówki, które świetnie uczą. – „To, że dzieci w małych miejscowościach osiągają statystycznie gorsze wyniki, jest ogólną prawidłowością. Tak samo jest w Stanach Zjednoczonych czy w Finlandii. W większych miastach jest większy dostęp do kapitału kulturowego. To powoduje lepsze wyniki” – komentuje prof. Maria Mendel, pedagog z Uniwersytetu Gdańskiego. Prof. Tomasz Szkudlarek, który zajmuje się filozofią wychowania, dodaje, że w środowiskach, gdzie nie ma silnej presji na edukację i osiągnięcia, większość uczniów nie osiąga wysokich wyników.

Gazeta przywołuje badania uwarunkowań decyzji edukacyjnych przeprowadzone na zlecenie Szkoły Głównej Handlowej. Ankieterzy przepytali 60 tys. osób i okazało się, że najważniejsze są aspiracje rodziców i wykształcenie ojca. Jeśli nie miał on skończonej szkoły średniej, dziecko ma jedynie minimalne szanse na ukończenie studiów. Jeśli natomiast ojciec był magistrem lub inżynierem, jego pociecha niemal na pewno nie spadnie poniżej tego poziomu.

Polecamy nasz wywiad z prof. Szkudlarkiem na temat konfliktów klasowych w polskiej edukacji: kliknij tutaj

Praca bez umowy

Praca bez umowy

Pracodawcy przed dopuszczeniem pracownika do pracy nadal nie będą musieli potwierdzać na piśmie warunków zatrudnienia – uprzedza „Dziennik Gazeta Prawna”. Sejmowa komisja nadzwyczajna ds. zmian w kodyfikacjach zarekomendowała odrzucenie projektu nowelizacji Kodeksu pracy, złożonego przez Janusza Śniadka, posła PiS, byłego przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

W chwili obecnej firma musi dopełnić taki obowiązek najpóźniej pierwszego dnia pracy, co sprzyja nieuczciwym przedsiębiorcom, którzy w razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy twierdzą, że osoba wykonująca obowiązki bez umowy jest w pracy pierwszy dzień i firma do końca dnia podpisze z nią umowę. To sposób na unikanie opodatkowania wynagrodzenia i innych świadczeń ze stosunku pracy oraz opłacania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Projekt poselski przewidywał, że jeżeli umowa nie została zawarta z zachowaniem formy pisemnej, pracodawca powinien przed dopuszczeniem zatrudnionego do pracy potwierdzić na piśmie ustalenia co do stron umowy, jej rodzaju oraz warunków.

– „Obecna koalicja uznała za dogmat iż niskie płace to warunek konkurencyjności, a Państwowa Inspekcja Pracy pozbawiona jest instrumentów umożliwiających wykrywanie i ograniczanie szkodliwego dla gospodarki i rynku pracy zjawiska świadczenia pracy bez nawiązania stosunku pracy. W razie kontroli regułą jest tłumaczenie, że pracownicy nie posiadają jeszcze umów o pracę, ponieważ jest to ich pierwszy dzień w pracy” – mówi Śniadek i dodaje, że projekt zmiany najpewniej przeleży w sejmowej zamrażarce do końca kadencji Sejmu.

– „Odrzucenie tak oczywistej i racjonalnej zmiany pokazuje, że rządząca koalicja wbrew deklaracjom nie chce przeciwdziałać patologiom na rynku pracy. Trudno zrozumieć, co jest tego powodem, czy silne lobby pracodawców, czy może fakt, że zgłasza to opozycja?” – komentuje Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”