Batoniki znikną z ekranów

Batoniki znikną z ekranów

Od 1 stycznia przed i w trakcie programów telewizyjnych dla dzieci nie będą wyświetlane reklamy niezdrowej żywności. Porozumienie w tej sprawie podpisało 7 największych nadawców w Polsce.

Biztok.pl, powołując się na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, precyzuje, że wspomniani nadawcy to ITI Neovision, Telewizja Polsat, Telewizja Polska, Telewizja Puls, TVN, VIMN Poland i polski oddział The Walt Disney Company. Zobowiązali się oni, że od przyszłego roku audycjom kierowanym do dzieci w wieku do 12 lat nie będą towarzyszyły reklamy artykułów spożywczych i napojów, które nie spełniają Kryteriów żywieniowych zawartych w dokumencie opracowanym na zlecenie Polskiej Federacji Producentów Żywności i zaakceptowanym przez Ministerstwo Zdrowia. Na czarnej liście znalazły się tym samym m.in. wyroby czekoladowe, nieczekoladowe słodycze i inne produkty cukrowe, napoje bezalkoholowe oraz chipsy ziemniaczane.

Mimo iż nowe zasady wchodzą w życie dopiero od stycznia, już od początku grudnia reklamodawcy będą musieli składać pisemne oświadczenia o zgodności reklamowanych produktów ze wspomnianymi kryteriami.

Portal informuje, że porozumienie jest efektem prac prowadzonych przy bardzo aktywnym udziale KRRiT i Rady Reklamy, a także Polskiej Federacji Producentów Żywności oraz Ministerstwa Zdrowia, a ponadto podkreśla, że ma ono charakter dobrowolny.

Koniecznie czytaj również tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nieco większe, ale wciąż nie dla każdego

Nieco większe, ale wciąż nie dla każdego

Sejm przegłosował nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w której wprowadzone zostaną dwie ważne zmiany w ulgach na dzieci.

Pierwszą z nich jest podwyższenie ulg na trzecie i kolejne dziecko. Ulga na trzecie dziecko wzrośnie z 1668 do 2 tys. zł, natomiast ulga na kolejnych potomków z 2224 do 2700 zł. Wzrost ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych jest więc dosyć wyraźny, bo 20-procentowy. Jednak przy tak niskich kwotach pomocy nie jest to żadnym wyczynem. Nawet po tej podwyżce rodzina z trójką dzieci będzie mogła rocznie odliczyć 4224 zł, co daje 352 zł na miesiąc. A więc dla takiej rodziny wymiar miesięcznej ulgi na jedno dziecko to trochę ponad 100 zł. Oczywiście dla rodzin w potrzebie nawet taka kwota ma znaczenie niebagatelne, ale z drugiej strony chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi, że podobne sumy są w stanie skłonić Polki do rodzenia większej liczby dzieci. Ulgi na dzieci mają więc w Polsce wyłącznie charakter bardzo skromnej pomocy społecznej, a nie racjonalnej polityki prorodzinnej.

Drugą zmianą jest przyznanie możliwości wykorzystania całej ulgi rodzinom, których podatek nie przewyższał kwoty ulgi. A więc rodzina z trójką dzieci, w której jeden z rodziców zarabia pensję minimalną, a drugi zajmuje się wychowaniem dzieci, otrzyma pełny zwrot 4224 zł, a nie jedynie 430 zł (wysokość rocznego podatku przy pensji minimalnej), jak to było dotychczas. Zmiana ta jest niewątpliwie pożądana, gdyż do tej pory rodziny w szczególnie złej sytuacji otrzymywały mniejsze wsparcie z tytułu ulgi na dzieci niż rodziny sytuowane lepiej, gdyż wysokość ich podatku uprawniała je jedynie do niewielkiej ulgi. Jednak w tej zmianie jest pewien szkopuł – wysokość zwrotu nie będzie mogła przekroczyć sumy wszystkich podatków i składek zapłaconych przez podatnika. Tak więc wciąż wiele rodzin w najtrudniejszej sytuacji nie będzie mogło dostać pełnej ulgi na dzieci – np. takich, w których jeden z rodziców zarabiał drobne sumy na umowach śmieciowych, w związku z czym suma jego podatków i składek nie przekroczy pełnej kwoty ulgi.

Zmiany w ulgach na dzieci idą w dobrym kierunku, lecz wciąż mają kosmetyczny charakter. Ich wysokość wzrośnie, lecz i tak nie będą one na tyle duże, by kogokolwiek wahającego się przekonać do posiadania dzieci. Ograniczy się także grono najuboższych, którzy nie są uprawnieni do pełnej ulgi, ale nadal pozostanie grupa rodzin w najtrudniejszej sytuacji, która skorzysta jedynie częściowo. Najwyższy czas, żeby ustawodawca zaczął traktować politykę rodzinną poważnie.

Opiekunowie nie składają broni

Opiekunowie nie składają broni

Rodzice niepełnosprawnych dzieci zrzeszeni w stowarzyszeniu „Mam Przyszłość” protestowali przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Chcieli przypomnieć o swoich postulatach z wiosny, gdy okupowali Sejm, domagając się m.in. podwyższenia renty socjalnej.

Protestujący zwracają uwagę, że mimo kolejnych obietnic ich sytuacja prawie się nie zmieniła – spełniono jedynie postulat podwyżki świadczenia dla rodzica rezygnującego z pracy, by zająć się niepełnosprawnym dzieckiem. Podkreślają, że ich najważniejszym żądaniem, obok zapewnienia kompleksowej opieki nad chorymi, jest „uzawodowienie” wysiłków opiekunów w formie wprowadzenia specjalnego świadczenia, przysługujące także po śmierci podopiecznego. Argumentują, że po kilku dekadach pracy opiekuńczej nieodwracalnie wypada się z rynku pracy – tym bardziej, że ma się już wówczas zniszczone zdrowie. Oczekują podniesienia zasiłku pielęgnacyjnego, który obecnie wynosi 153 zł, a także renty socjalnej, wynoszącej 619 zł.

Rodzice chcą także m.in. zmian w orzecznictwie dotyczącym niepełnosprawności (tak, by lekarz specjalista z danej dziedziny wystawiał je na dłuższy czas), wprowadzenie bezkolejkowego dostępu do lekarzy specjalistów, darmowych leków i środków do pielęgnacji, bezpłatnych przejazdów komunikacyjnych do szkoły, lekarza i na zajęcia rehabilitacyjne. Domagają się ponadto zmian związanych z subwencją oświatową – tak, by pieniądze na specjalne potrzeby edukacyjne ich dzieci faktycznie były na nie przeznaczane.

Część środowiska opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych nie zgadza się z postulatami „Mam Przyszłość”. Przekonują, że dorośli niepełnosprawni są dyskryminowani oraz że stronie społecznej i rządowej udało się wypracować podstawowe założenia nowych zasad systemowego wsparcia wszystkich niepełnosprawnych.

Przypominamy wideozapis ze spotkania z wykluczonymi opiekunami osób niepełnosprawnych.

Agencje pracy wiecznie tymczasowej – apel „Solidarności”

Agencje pracy wiecznie tymczasowej – apel „Solidarności”

NSZZ „Solidarność” apeluje do Premier Ewy Kopacz o pilne zmiany prawa dotyczącego agencji pracy tymczasowej, zwracając uwagę na poważne nadużycia w ich funkcjonowaniu.

„Od lat zwracamy uwagę na patologie związane z funkcjonowaniem agencji pracy tymczasowej w Polsce” – czytamy w liście otwartym. Zdaniem Związku agencje utrzymują pracowników przez wiele lat na tzw. wiecznej tymczasowości, korzystając z luk w przepisach ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych. „Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że agencje obchodzą art. 20 ustawy, która ogranicza w czasie zatrudnienie za pośrednictwem agencji” – czytamy dalej.

Chodzi o proceder kierowania pracownika do tego samego pracodawcy użytkownika przez różne agencje pracy tymczasowej, często zakładane przez tego samego właściciela. W ten sposób praca tymczasowa może trwać nawet kilka lat.

Wraz z listem NSZZ „Solidarność” przesłał również projekt ustawy, który został złożony 8 maja 2012 r. premierowi Donaldowi Tuskowi. Co ważne, projekt ten jest zgodny z rekomendacjami Państwowej Inspekcji Pracy, która 8 października br. zaprezentowała swój raport podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. kontroli państwowej. Raport w dużej mierze potwierdza zarzuty „Solidarności”. Czytamy w nim: „agencje pracy tymczasowej, jak i przedsiębiorcy korzystający z pracy pracowników tymczasowych jako pracodawcy użytkownicy stosują różne – nie zawsze zgodne z prawem – rozwiązania, które nie sprzyjają stałemu zatrudnieniu osób wykonujących pracę tymczasową”.

Sprawa dotyczy ponad pół miliona osób zatrudnianych przez agencje. Ogromną grupę z nich stanowią kobiety 50+, których sytuacja na rynku pracy jest szczególnie trudna. Zdaniem Związku to wyjątkowo bulwersujące i wymaga szybkiej reakcji.

Pełną wersję listu można przeczytać tutaj, projekt nowelizacji ustawy o agencjach pracy tymczasowej znajduje się tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”