Co piąty Polak rozważa wyjazd za granicę

Co piąty Polak rozważa wyjazd za granicę

Z raportu Work Service „Migracje zarobkowe Polaków” wynika, że aż 75 proc. osób rozważających wyjazd z Polski w celach zarobkowych to osoby poniżej 35. roku życia oraz 40 proc. to osoby w wieku 18-24 lata. Preferowanymi kierunkami emigracji zarobkowej są w szczególności: Niemcy, Wielka Brytania i Holandia.

Według raportu 1/5 badanych aktywnych lub potencjalnych uczestników rynku pracy rozważa emigrację w ciągu najbliższych 12 miesięcy. 5 proc. badanych rozważa taki wyjazd „zdecydowanie”. Aż 74 proc. wśród nich to osoby poniżej 35. roku życia, a aż 40 proc. – osoby w wieku 18-24 lata.

Wyższe wynagrodzenie jest najczęściej podawanym powodem wyjazdu. W dalszej kolejności znajdują się wyższy standard życia (33 proc.), możliwość podróżowania i zwiedzania świata (23 proc.), lepsza służba zdrowia (22 proc.) czy lepsze warunki socjalne (18 proc.).

Najważniejszym powodem pozostania w Polsce jest przywiązanie do rodziny i przyjaciół (68 proc.), dalej atrakcyjna praca w kraju (30 proc.). Ale jest to również brak znajomości języków obcych (29 proc.) lub brak odpowiednich kwalifikacji do pracy za granicą (11 proc.).

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Trująca koalicja

Trująca koalicja

Senat bez poprawek przyjął uchwaloną przez Sejm ustawę o środkach ochrony roślin. W efekcie m.in. dokumentacja techniczna niezbędna do rejestracji pestycydów nie będzie musiała być tłumaczona na język polski, zaś producenci będą mogli przedłużać ważność przeterminowanych chemikaliów.

„Nasz Dziennik” pisze, że liberalizację przepisów ustawy wprowadzonej ponad rok temu przeforsowała koalicja PO-PSL. Opozycja próbowała uratować stare przepisy, ale bezskutecznie. Wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk ostrzegała, że obowiązkowe tłumaczenie na polski kilkudziesięciu tysięcy stron dokumentacji wydłuży czas postępowania administracyjnego, które teraz trwa 12-18 miesięcy. Małgorzata Suwarska, dyrektor departamentu hodowli i ochrony roślin w ministerstwie rolnictwa, poinformowała, że po wejściu w życie ustawy złożono 149 wniosków o wydanie zezwolenia dla nowego środka ochrony roślin, ale tylko 18 spełniło wymogi formalne, czyli miało dokumentację w języku polskim. Jej zdaniem żądania utrzymania wymogu przygotowywania tłumaczeń stanowią wyraz braku zaufania do urzędu rejestracyjnego.

Jednak część organizacji rolniczych obawia się, że jeśli w przyszłości pojawią się problemy z pestycydami, to brak dokumentacji po polsku w praktyce zablokuje możliwości występowania przeciwko producentom na drogę sądową, bo rolnik musiałby zapłacić za tłumaczenie. – „To tłumaczenie będzie na pewno drogie, gdyż na rynku bardzo mało jest tłumaczy, którzy potrafią posługiwać się tak fachowym, skomplikowanym językiem” – skomentował senator Grzegorz Wojciechowski z PiS.

Michał Gil z Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu wskazał, że ustawa może naruszać Konstytucję. Nasze prawo wymaga bowiem, aby organy administracyjne prowadziły postępowania w języku polskim, więc nawet jak otrzymają dokument w języku angielskim, to będą musiały zrobić tłumaczenie. I nie wiadomo, kto za to zapłaci: wnioskodawca czy organ rejestrujący. Gil powołał się na sąd administracyjny w Warszawie, który w listopadzie 2012 r. orzekł, iż można posłużyć się w postępowaniu administracyjnym dokumentem w języku obcym, ale musi być on przetłumaczony. – „Jak organ administracyjny miałby powołać się w uzasadnieniu na dokument w obcym języku?” – pytał.

Rolnicy są podzieleni: jedne organizacje domagają się uproszczenia przepisów rejestracyjnych, aby szybciej można było stosować nowoczesne preparaty, inne wskazują, że rolnikom będzie trudno dochodzić swoich praw w razie sporów z producentami.

Odrębnym problemem jest wprowadzenie procedury wydłużania ważności pestycydów, których termin użycia minął. Teraz wystarczy przeprowadzenie badań laboratoryjnych i jeśli wykażą, że preparat jest bezpieczny, nie trzeba go będzie wycofywać ze sklepów. – „Będziemy śmietnikiem Europy” – ostrzegał senatorów Piotr Krawczyk z Polskiego Związku Pszczelarskiego. Argumentował, że w ostatnich latach z rynku powinno być wycofanych 3,5 tys. przeterminowanych środków ochrony roślin, a nadal można je kupić, zaś nowa ustawa tylko ułatwi ten proceder. Chciał wiedzieć, czy w razie problemów to Skarb Państwa wypłaci rolnikowi odszkodowanie, czy producent.

Prezydent ma 30 dni na podjęcie decyzji, czy podpisze ustawę.

Raport z frontu… pracy

Raport z frontu… pracy

W polskich zakładach pracy nie tylko wylewa się pot i łzy, ale też dosyć szerokim strumieniem leje się krew. Liczba śmiertelnych ofiar wypadków w pracy sięga nawet kilkuset rocznie.

W Polsce dochodzi aż do około 2 tys. wypadków w pracy tygodniowo. To liczba zdecydowanie za wysoka, podobnie jak liczba poszkodowanych. W 2013 r. w wypadkach przy pracy mniejsze lub często większe urazy odniosło ponad 88 tys. pracowników. Najwięcej nieszczęść miało miejsce w województwach śląskim (12 tys. zdarzeń), wielkopolskim (11,1 tys.) i mazowieckim (10,8 tys.), co jest o tyle zrozumiałe, że w tych regionach także samo zatrudnienie jest wysokie. Łącznie w tego rodzaju wypadkach zginęło aż 267 osób. Zważywszy na to, że podczas całej misji w Afganistanie zginęło 44 Polaków, można dojść do wniosku, że w polskich zakładach pracy panują warunki niemalże wojenne.

Niestety zdecydowanie zbyt mało mówi się u nas o warunkach BHP. Tymczasem aż 20 proc. pracowników doświadczyło w trakcie pracy rażących naruszeń przepisów, zaś według przeprowadzonego w lipcu br. na zlecenie Koalicji Bezpieczni w Pracy badania „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2014” 67 proc. Polaków uważa, że charakter ich zatrudnienia wiąże się z zagrożeniem dla zdrowia lub życia. Bezpieczeństwo powszechnie pada ofiarą modelu rozwoju opartego o cięcie kosztów za wszelką cenę, co nieraz kończy się tragicznie.

Relatywnie często dyskutuje się publicznie o niskim poziomie bezpieczeństwa na polskich drogach. Skoro zabici w zakładach pracy liczą się w setkach rocznie, najwyższy czas, by także ten rodzaj zagrożeń znalazł w debacie ważne miejsce.

Wybory samorządowe 2014 – stanowisko redakcji „Nowego Obywatela”

Wybory samorządowe 2014 – stanowisko redakcji „Nowego Obywatela”

Już za kilka dni wybory samorządowe. Oprócz znanych i nielubianych – wiecznych prezydentów, lokalnych baronów, bezideowych działaczy zasilających szeregi największych partii politycznych itp. – wystartują w nich, po raz pierwszy na tak dużą skalę, reprezentanci ruchów miejskich i niezależnych ruchów lokalnych. Uważamy, że przynajmniej część z nich zasługuje na szansę i poparcie ze strony wyborców.

Zjawisko ruchów miejskich wywołuje w debacie publicznej dość ambiwalentny odzew. Pojawiło się wokół nich również sporo stereotypów. Z jednej strony ich reprezentantów docenia się często za młodość i ideowość, za wniesienie nowych postulatów i nowego sposobu myślenia o mieście. Z drugiej – kwestionuje się ich kompetencje lub sugeruje, że oderwani są od problemów „zwykłych ludzi”. Medialny obraz sytuacji – młodzi, ideowi aktywiści miejscy kontra pragmatyczni, doświadczeni i kompetentni politycy samorządowi – zafałszowuje rzeczywisty stan rzeczy. Uważamy, że ani zawodowi politycy nie są z definicji profesjonalni, ani działacze spoza świata partii politycznych nie muszą być ideowi i odporni na pokusy zjawisk degenerujących politykę lokalną. Zarówno partie polityczne, jak i inicjatywy oddolne mogą być dobrymi środkami do osiągania wartościowych celów – obie formy organizacji mogą też zamiast tego służyć karierom wąskiej grupy liderów albo interesom lokalnych układów. Uczciwie należy zwrócić uwagę na fakt, że w zależności od lokalnej specyfiki pod szyldem niezależnych inicjatyw lokalnych nierzadko do wyborów idą skorumpowani starzy wyjadacze partyjni i samorządowi, którzy w retoryce antypartyjnej dostrzegają szansę na zbicie politycznego kapitału. Bywa również tak, że działacze faktycznie zasłużeni dla społeczności lokalnych przyjmują miejsca na listach partii politycznych.

Mimo wszystkich tych zawiłości i rozterek, chcielibyśmy wyrazić satysfakcję z faktu, że w tegorocznych wyborach samorządowych w wielu miejscowościach będziemy mieli możliwość zagłosowania na środowiska i ludzi autentycznie zaangażowanych w sprawy publiczne. Są to nierzadko kandydaci bliscy wyznawanym przez nas ideom samorządności, wprowadzający do krajowego życia politycznego postulaty i tematykę, którą od lat poruszaliśmy na łamach „Nowego Obywatela”, związaną np. z powszechnie dostępnymi usługami publicznymi, powstrzymaniem procesu prywatyzacji przestrzeni i mienia publicznego czy z dbałością o środowisko i jakość życia w miastach. Zaangażowanie wielu środowisk prospołecznych w politykę lokalną przynosi efekty już dziś, niezależnie od ich wyborczych sukcesów czy porażek. Za sprawą realizowanych przez nie w ostatnich latach funkcji kontrolnych oraz imponującej pracy programowej, niejeden włodarz miasta i urzędnik zmuszony był ustąpić zorganizowanym mieszkańcom lub podchwycić ich postulaty. Mimo zastrzeżeń do części szczegółowych rozpoznań programowych czy wyborów personalnych oraz hierarchii celów wyznaczanych przez poszczególne komitety, zachęcamy do docenienia tych ważnych osiągnięć ruchów miejskich i wsparcia wartościowych kandydatów swoim głosem.

Wśród kandydatów na radnych z różnych list związanych z szeroko pojmowanymi „ruchami miejskimi” czy inicjatywami lokalnymi znajdują się w tym roku także ludzie bliscy środowisku „Nowego Obywatela”, znani z takich czy innych form współpracy z naszym środowiskiem. Do Rady Miasta Krakowa kandydują Krzysztof Wołodźko (KWW Kraków Przeciw Igrzyskom, okręg 1, miejsce 2), Daria Gosek (KWW Kraków Przeciw Igrzyskom, okręg 3, miejsce 4) i Krzysztof Posłajko (KWW Kraków Przeciw Igrzyskom, okręg 4, miejsce 5); do Rady Miasta Poznania Lech Mergler (KWW Koalicja Prawo do Miasta, okręg 1, miejsce 1); do Rady Miasta i rad dzielnic Warszawy: Aleksandra Bilewicz (KW Partia Zieloni, okręg 5, miejsce 5), Maciej Łapski (KW Warszawa Społeczna, Rada Dzielnicy Mokotów, okręg 1, miejsce 1), Anna Mieszczanek (KWW Inicjatywa Mieszkańców Miasto Jest Nasze, Rada Dzielnicy Praga Południe, okręg 1, miejsce 5), Bartosz Wieczorek (KWW Miasto Jest Nasze – Targówek Zacisze Bródno, Rada Dzielnicy Targówek, okręg 3, miejsce 1) i Marcelina Zawisza (KW Partia Zieloni, okręg 9, miejsce 1). Szczególnie te osoby chcielibyśmy zarekomendować uwadze naszych Czytelników-wyborców.

Redakcja „Nowego Obywatela”