Nie inwestujemy w siebie

Nie inwestujemy w siebie

Polska jest jednym z niewielu krajów UE, które w czasie kryzysu nie zwiększyły wydatków na szeroko rozumiane bezpieczeństwo socjalne. I to pomimo tego, że przeznaczamy na ten cel równowartość ok. 20 proc. PKB, przy średniej unijnej wynoszącej 29,1 proc.

Gazetaprawna.pl wyjaśnia, że kryteria unijne zakładają, że wydatki na bezpieczeństwo socjalne to zasiłki dla bezrobotnych, ale także emerytury, opieka zdrowotna, renty czy wspomaganie miejsc pracy i świadczenia dotyczące opieki rodzinnej. Polska zajmuje ostatnie miejsce, jeśli chodzi o udział wydatków na walkę z bezrobociem i zasiłków dla bezrobotnych – te środki stanowią u nas 1,5 proc. wszystkich środków przeznaczanych na bezpieczeństwo socjalne (średnia dla całej Unii to 5,6 proc.). Jesteśmy też trzeci od końca pod względem walki z wykluczeniem społecznym: na opiekę nad bezdomnymi, budowę mieszkań socjalnych itd. wydajemy zaledwie 1,1 proc. wszystkich środków na cele społeczne.

Co gorsza, zdaniem Eurostatu nasza pomoc społeczna jest jedną z najmniej skutecznych. Pozwala na wyjście z biedy zaledwie 5,2 proc. korzystających z niej osób, tymczasem średnia dla UE wynosi 9 proc. Najskuteczniejsza pomoc socjalna funkcjonuje w Danii, Wielkiej Brytanii, Luksemburgu, Finlandii, Szwecji oraz na Węgrzech.

Podobne wnioski płyną z raportu NIK. W zbadanych centrach integracji społecznej spośród 2 tys. osób, które w latach 2011-2012 wzięły udział w zajęciach, jedynie 38,2 proc. usamodzielniło się ekonomicznie; w klubach integracji społecznej odsetek ten był jeszcze niższy: spośród 2,2 tys. osób usamodzielniło się jedynie 16,9 proc. (rzecz jasna wpływ na to miało nie tylko funkcjonowanie instytucji integracyjnych, ale także cechy rynku pracy).

Portal podkreśla, że inwestycje w pomoc społeczną opłacają się całemu społeczeństwu. Przywołuje High/Scope Perry Preschool Program przeprowadzony w latach 60. w USA. Polegał on na zastosowaniu metody aktywnego uczenia się w stosunku do dzieci z zaniedbanych środowisk (niski iloraz inteligencji dziecka, niska pozycja społeczno-ekonomiczna rodziców). Okazało się, że z każdego zainwestowanego w program dolara społeczeństwo uzyskiwało 12,9 dolara w związku z wyższymi wpływami podatkowymi, mniejszymi wydatkami wymiaru sprawiedliwości i niższymi wydatkami na pomoc socjalną.

W krajach o rozwiniętej polityce społecznej i osiągającej wysokie wskaźniki w ograniczaniu skali i głębi wykluczenia społeczno-ekonomicznego pomoc społeczna jest tylko jednym z wielu (i niekoniecznie najważniejszym) instrumentem przy pomocy których osiąga się wysoki poziom inkluzji społecznej. Nawet żeby pomoc społeczna była skuteczna, musi być osadzona w szerszej konfiguracji instytucjonalnej. To właśnie brak koordynacji działań służb społecznych na przykład ze służbami zatrudnienia czy instytucjami edukacyjnymi jest uważany za jedną ze słabości polityki społecznej w Polsce. Zintegrowaniu różnych działań na rzecz zmniejszania i łagodzenia ubóstwa i wykluczenia mogą służyć całościowe, ponadresortowe Strategie – twierdzi Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lepsze czasy dla „czasowników”?

Lepsze czasy dla „czasowników”?

Resort pracy szykuje rewolucję: chce, by już od przyszłego roku zmieniły się zasady zatrudniania na czas określony, wypowiedzeń i okresów próbnych.

Money.pl przypomina, że europejską normą w zatrudnieniu jest umowa na stałe, tymczasem w Polsce powszechne są umowy terminowe. Zgodnie z Kodeksem pracy dozwolone są dwie umowy na czas określony, trzecia staje się umową stałą, jednak pracodawcom nie robi to dużej różnicy. Zawierają umowy o pracę na określony, niejednokrotnie bardzo długi okres bez obiektywnego uzasadnienia. Resort pracy próbuje rozwiązać ten problem i obok ograniczenia ilościowego umów terminowych zamierza wprowadzić ograniczenie czasowe. Zamiast nawet kilkunastu lat, takie umowy będą mogły łącznie trwać maksymalnie 33 miesiące, po czym pracownik z automatu zostanie zatrudniony na stałe. Z Kodeksu ma też zniknąć rodzaj umowy o pracę zawieranej na czas wykonania określonej pracy, co dodatkowo ograniczy możliwości stosowania umów terminowych.

Warto wspomnieć, że nowelizacja to wymóg nałożony na Polskę przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który wytknął nam przeciąganie w nieskończoność umów na czas określony. W szczególnych przypadkach projekt dopuszcza podpisanie umowy terminowej na okres dłuży niż obowiązujący. Warunkiem jest uzasadnienie i zgłoszenie tego faktu do Państwowej Inspekcji Pracy w ciągu 5 dni od dnia jej zawarcia.

W założeniach nowelizacji zapisano, że umowa na okres próbny w dalszym ciągu będzie trwała maksymalnie 3 miesiące, jednak w Kodeksie pojawi się zapis, który umożliwi podpisanie tego typu umów kilka razy, pod warunkiem, że pracodawca będzie sprawdzał umiejętności danej osoby na różnych stanowiskach. Związkowcy obawiają się wykorzystywania tego zapisu jako furtki do dalszego unikania podpisywania umów na czas nieokreślony. Ministerstwo tłumaczy, że punktem odniesienia było dla niego dotychczasowe orzecznictwo sądów, włącznie z wyrokiem Sądu Najwyższego, który we wrześniu 2013 r. orzekł, że takie wielokrotne sprawdzanie tego samego pracownika jest dopuszczalne.

Portal przypomina, że dzisiaj bardzo łatwo wypowiedzieć umowę pracownikowi zatrudnionemu na czas określony – każdy taki kontrakt można rozwiązać w ciągu dwóch tygodni. Rząd zaproponował, by okres wypowiedzenia zależał od okresu zatrudnienia i wynosił: 2 tygodnie jeżeli okres zatrudnienia jest krótszy niż 6 miesięcy, 1 miesiąc dla zatrudnienia trwającego co najmniej 6 miesięcy oraz 3 miesiące gdy zatrudnienie trwa co najmniej 3 lata.

Z danych GUS wynika, że zmiany dotyczyć będą ponad 10 milionów Polaków. Tyle bowiem osób, spośród wszystkich etatowców, zatrudnionych jest na podstawie czasowych umów o pracę – pisze Money.pl.

Stop!

Stop!

Europejska Organizacja Konsumentów BEUC domaga się zakazu prewencyjnego podawania antybiotyków zwierzętom hodowlanym. Ten proceder sprawia, że bakterie stają się oporne na zwalczające je środki, co w skali Europy jest przyczyną śmierci 25 tys. osób rocznie.

Antybiotyki spożywamy na co dzień w mięsie, co z czasem sprawia, że tracą swoje właściwości. Przykładowo, oporność na antybiotyki z grupy fluorochinoli sprawia, że przy zakażeniu salmonellą dotychczasowe metody leczenia przestają działać. Dlatego np. cefalosporyny zostały zakazane w Unii Europejskiej w hodowli kurczaków. Z kolei w Danii udało się niemal pięciokrotnie ograniczyć stosowanie tych antybiotyków w hodowli zwierzęcej, Norwegia zredukowała użycie antybiotyków w hodowli łososi i pstrągów aż o 98 proc., zaś Holandii udało się zredukować użycie antybiotyków o połowę.

Im więcej używa się antybiotyków, tym wyższe ryzyko, że dany szczep bakterii się na nie uodporni. Dlatego BEUC w liście do Parlamentu Europejskiego domaga się od instytucji unijnych działań, które powstrzymałyby dodawanie antybiotyków do karmy zwierząt hodowlanych.

Warto wspomnieć, że choć w 2006 r. wspólnotowe prawo zabroniło stosowania antybiotyków w celu zwiększania masy zwierząt hodowlanych, nadal używa się ich na dużą skalę, by zapobiegać chorobom. Nowe przepisy dotyczące leków dla zwierząt i paszy leczniczej Komisja Europejska przedstawiła we wrześniu; zdaniem BEUC regulacje powinny jednoznacznie zakazać zapobiegawczego podawania antybiotyków zdrowym zwierzętom.

Coraz więcej głodnych przedszkolaków

Coraz więcej głodnych przedszkolaków

Od 2008 r. wzrosła liczba dzieci z najmłodszej grupy wiekowej, czyli do siódmego roku życia, które korzystają z rządowego programu dożywiania, alarmuje „Rzeczpospolita”.

Ze sprawozdania Ministerstwa Edukacji wynika, że w 2008 r. z programu dożywiania korzystało ok. 273 tys. dzieci, a w minionym już blisko 323 tys., a więc o 50 tys. więcej. Informacje są tym bardziej niepokojące, że w tym samym czasie liczba uczniów na wszystkich etapach kształcenia korzystających z programu dożywiania w wyniku niżu demograficznego spadła o blisko 24 proc.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej tłumaczy, że wprowadzona w 2009 r. nowelizacja programu dożywiania powiększyła grono wspieranych przedszkolaków, ponieważ teraz istnieje możliwość udzielania pomocy w formie posiłku bez konieczności rodzinnego wywiadu środowiskowego oraz decyzji ośrodka pomocy społecznej. Jednak liczba dzieci, które mogły skorzystać z takiej pomocy, nie może przekroczyć 10 proc. liczby dzieci i uczniów dożywianych ogółem na terenie gminy na podstawie decyzji administracyjnych.

Eksperci podkreślają, że w Polsce problem głodu nadal dotyczy wielu rodzin. Zdaniem Polskiej Akcji Humanitarnej nawet 5 proc. głodnych dzieci nie obejmuje żaden program pomocy.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”