Koniec modyfikowanego snu?

Koniec modyfikowanego snu?

Władze hrabstwa Jackson w stanie Oregon wprowadziły zakaz uprawy roślin genetycznie modyfikowanych. Spekuluje się, że decyzja ma związek z wynikami prac National Research Council, czyli odpowiednika Polskiej Akademii Nauk.

Farmer.pl przypomina, że Stany Zjednoczone były pierwszym krajem, w którym wprowadzono GMO do uprawy, już w 1996 r. Od tamtej pory pola ze zmienionymi genetycznie roślinami są tam wszechobecne. Tymczasem raport NRC, będący pierwszą próbą kompleksowego oszacowania środowiskowych, ekonomicznych i społecznych skutków tej rewolucji w amerykańskim rolnictwie, postawił ją pod znakiem zapytania.

W opracowaniu podjęto próbę analizy, w jaki sposób GMO wpłynęły na życie rolników stosujących tę technologię i rolników tradycyjnych: na ich dochody, praktyki rolnicze czy decyzje produkcyjne, a także na zasoby środowiskowe. Co prawda zdaniem autorów raportu dotychczasowy bilans był korzystny, ale może się on zmienić. Główne zalety stosowania „mutantów”, takie jak ograniczenie erozji gleb poprzez rezygnację z głębokiej orki w uprawach roślin odpornych na herbicydy oraz zastąpienie wcześniej stosowanych, bardziej toksycznych środków tymi na bazie glifosatu, mogą się okazać krótkotrwałe. Przykładowo, nadużywanie glifosatu już doprowadziło do ograniczenia jego efektywności: pojawiły się chwasty odporne na tę substancję czynną.

Co więcej, konsumenci w wielu krajach nie akceptują GMO, dlatego zanieczyszczenie upraw i zbiorów domieszką zmodyfikowanych roślin powoduje straty u rolników uprawiających odmiany non-GMO i u eksporterów. Do zanieczyszczenia dochodzi nie tylko poprzez zapylenie krzyżowe, ale przede wszystkim poprzez mechaniczne zmieszanie nasion GMO z nasionami tradycyjnymi w: skupie, transporcie, podczas magazynowania, na liniach produkcyjnych. Mechanizmy kontrolne, mające zapobiegać zanieczyszczeniom, generują znaczące dodatkowe koszty w produkcji rolnej i spożywczej, zaś kolejne przypadki zanieczyszczeń są przyczyną poważnych strat i problemów z eksportem – pisze portal.

W raporcie znalazło się też stwierdzenie, że wiele zapowiadanych korzyści nie zostało udokumentowanych. W tym samym czasie liczne dane np. z Ameryki Południowej wskazują, iż upowszechnianie się upraw GMO ma niekorzystny wpływ na interesy drobnych rolników, prowadząc do wzrostu bezrobocia i ubóstwa.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Przyczajony zabójca

Przyczajony zabójca

Jeżeli tempo utylizacji wyrobów azbestowych utrzyma się na obecnym poziomie, Polska będzie od nich wolna dopiero ok. 2080 r. – oceniają Fundacja Ekorozwoju i Federacja Zielonych Gaja.

RynekZdrowia.pl przypomina, że włókna azbestu, niewidoczne gołym okiem, osiadają w płucach powodując po latach choroby poazbestowe i wielokrotnie zwiększając ryzyko nowotworów. Jak ocenia Krzysztof Smoliński z Fundacji Ekorozwoju, mimo iż Program Oczyszczania Kraju z Azbestu obowiązuje już od 12 lat, do tej pory zinwentaryzowano jedynie ok. 30 proc. produktów azbestowych. Powolne tempo usuwania azbestu wiąże się m.in. z wysokimi kosztami wymiany eternitowych pokryć dachowych: dofinansowywane jest usuwanie eternitu, dach trzeba wymienić za własne środki.

Przedstawicielka Ministerstwa Gospodarki Monika Krasuska zapewnia, że POKA będzie aktualizowany w 2015 r.; powstanie także raport na temat tego, ile azbestu nadal znajduje się w kraju. Poinformowała również, że ponieważ nie wszystkie gminy sporządziły programy usuwania azbestu, bądź są one nie do końca właściwe, ministerstwo będzie dalej finansowało tworzenie takich programów.

Według szacunków w Polsce z ok. 15 mln ton azbestu usunięto do tej pory ok. 2 mln ton. Według danych resortu gospodarki, rocznie na składowiskach deponowanych jest ok. 100 tys. ton tego niebezpiecznego materiału. Obecnie najefektywniejszym sposobem jego utylizacji jest umieszczanie go w składowiskach podziemnych.

Uniwersytecie, daj dobry przykład!

Uniwersytecie, daj dobry przykład!

Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej upublicznił swój apel do rektora Uniwersytetu Warszawskiego w sprawie praktyk podwykonawstwa na tej uczelni.

Poniżej zamieszczamy wspomniany dokument w całości.

* * *

Prośba do J.M. Rektora UW Prof. Marcina Pałysa ws. stosowania praktyki outsourcingu na Uniwersytecie Warszawskim

Szanowny Panie Rektorze,
Zwracamy się do Pana Rektora w ważnej społecznej sprawie, wykraczającej daleko poza ramy konkretnego przypadku i dotykającej społeczeństwa jako całości, studentów, absolwentów UW, jak i osób zatrudnionych w szerokiej strukturze Uniwersytetu.

Polską opinię publiczną poruszyły niedawno wiadomości o wykorzystaniu i oszukaniu personelu sprzątającego przez firmę zewnętrzną z siedzibą za granicą, wynajmowaną między innymi przez dwa polskie uniwersytety. Osoby te zostały pozbawione zarówno należnej im – skądinąd głodowej – zapłaty, jak i możliwości dochodzenia swoich praw. Uniwersytety umyły ręce w obydwu sytuacjach, zasłaniając się tym, że nie są stroną w sprawie, ze względu na „brak zawiązania stosunku prawnego z uczelnią”. Umożliwiła im to coraz powszechniejsza na rynku pracy – stosowana również wobec studentów i absolwentów UW – praktyka podwykonawstwa (tzw. outsourcingu).

Wiemy, że takie praktyki są stosowane na Uniwersytecie Warszawskim między innymi na Wydziale Zarządzania, Wydziale Pedagogicznym, w Centrum Sportu i Rekreacji, Centrum Nowych Technologii oraz Starym BUW-ie. Uważamy, że Uniwersytet Warszawski jako instytucja społecznie odpowiedzialna nie powinien stwarzać okazji do nadużyć. Nie czekajmy na tragedię. Już teraz zrezygnujmy z tych niedobrych praktyk. Już teraz zadbajmy o to, żeby osoby te, pracujące w naszych szeregach, nie były zależne od łaski bądź niełaski podwykonawców, upewnijmy się, że nie zostaną tak czy inaczej oszukane. Tylko umowy o pracę, zawarte bezpośrednio z Uniwersytetem, mogą to im gwarantować.

Problem złych praktyk, stosowanych przez firmy zewnętrzne, został już także podjęty przez ustawodawcę. Aktualnie zakończył się proces legislacyjny nowelizacji Prawa zamówień publicznych, która m.in. umożliwi zleceniodawcy wymuszenie na zleceniobiorcy zatrudnienia pracowników na podstawie umowy o pracę, w przypadkach, gdy będzie to uzasadnione rodzajem wykonywanych czynności. Tekst nowelizacji został już podpisany przez Prezydenta. Widać więc, że ustawodawca dostrzegł znaczenie zatrudnienia na umowę o pracę. Prośba, którą kierujemy do Pana, bardzo dobrze wpisze się w ducha tych zmian i stanowić będzie cenny przykład do naśladowania dla innych polskich uczelni. Mamy poczucie, że podwykonawstwo ma swoje uzasadnienie wyłącznie w przypadkach, kiedy rodzaj wykonywanych przez pracownika czynności ma charakter doraźny/tymczasowy. Nie jest to z pewnością przypadek personelu sprzątającego czy pracowników technicznych, z których usług Uniwersytet korzysta w trybie ciągłym, a ich praca jest niezbędna dla funkcjonowania instytucji.

Zwracamy się do Pana Rektora z prośbą o rezygnację z praktyki outsourcingu, gdyż uważamy, że Uniwersytet Warszawski jako największy i najlepszy polski uniwersytet powinien dać w tej sprawie przykład dobrych praktyk, zgodnie ze swoją historyczną rolą. Zwracamy się z tą prośbą również dlatego, że konieczność cywilizowania stosunków zatrudnienia nie dotyczy wyłącznie personelu sprzątającego. Tak potężny pracodawca w największym polskim mieście obarczony jest odpowiedzialnością za wytyczanie wzorców postępowania na linii pracownik-pracodawca. W szczególności, zgodnie ze swoją rolą wychowawcy, Uniwersytet powinien dawać przykład dobrych praktyk swoim studentom, którzy sami zostaną w przyszłości pracodawcami, będą decydować o kształcie prawa pracy lub zajmą stanowiska urzędnicze związane z organizacją pracy.

Obowiązkiem Alma Mater jest zapewnienie nie tylko rzetelnych warunków nauki podczas studiów, ale również odpowiedzialność za studenta-absolwenta. Chcemy, by Uniwersytet śledził karierę swoich absolwentów nie tylko poprzez zestawienia w formie tabel i zestawień liczbowych, ale był – również przez instytucjonalny przykład – inicjatorem kampanii na rzecz stabilnego zatrudnienia, tak ważnej w przypadku osób dopiero wkraczających na rynek pracy.

Jesteśmy przekonani, że na największej uczelni wyższej w Polsce określenia „społeczność” czy „wspólnota” nie powinny pełnić roli pustych frazesów. Tymczasem stosowana wobec niektórych pracowników praktyka outsourcingu prowadzi do segregacji, podważającej ideę takiej wspólnoty. Oczekujemy, że UW będzie stanowił dobry przykład dla innych pracodawców, silnie protestując wobec praktyk wyzysku.

Z wyrazami szacunku,
Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej
Magazyn „Kontakt”

Do wiadomości:
Komisja Zakładowa NSZZ „S” UW
Rada Zakładowa ZNP UW

Jest takie miasto!

Jest takie miasto!

Władze francuskiego Grenoble postanowiły usunąć z miejsc publicznych wszystkie reklamy zewnętrzne i zastąpić je drzewami.

WirtualneMedia.pl piszą, że merostwo Grenoble usunęło z ulic słupy ogłoszeniowe, tablice i billboardy w odpowiedzi na skargi mieszkańców, którym coraz bardziej przeszkadzały często te same reklamy, które oglądają w prasie, telewizji lub Internecie. – Miasto podjęło decyzję o uwolnieniu całej przestrzeni publicznej od przekazów reklamowych – poinformował w komunikacie Eric Piolle, odpowiedzialny w ratuszu za ochronę środowiska. – W tym rok upłynął termin kontraktu z dostawcami reklam zewnętrznych, i nie zostanie on odnowiony – dodał.

Podobny los jak billboardy ma spotkać reklamy umieszczone na przystankach autobusowych. Na realizację tej części planu mieszkańcy zaczekają jednak do końca 2019 r., aż wygaśnie umowa z przedsiębiorstwem wykorzystującym przystanki jako przestrzeń reklamową.

Słupy ogłoszeniowe i tablice z reklamami, łącznie ponad 300 różnego rodzaju konstrukcji, mają być usuwane w okresie od stycznia do kwietnia przyszłego roku. W ich miejsce zostanie posadzonych ok. 50 drzew.

Portal podkreśla, że decyzja władz francuskiego miasta to pierwszy taki przypadek w Europie. Wcześniej, w 2007 r., wielkopowierzchniowe reklamy usunięto z ulic São Paulo, jednak w 2012 r. powróciły tam one w postaci tysiąca tablic informacyjnych.

Nasz obszerny tekst o walce z reklamami w przestrzeni publicznej – kliknij tutaj.