GMO będzie trudniej

GMO będzie trudniej

Państwa członkowskie UE poparły kompromis z Parlamentem Europejskim w sprawie nowych przepisów, które ułatwią rządom wprowadzanie na swoim terytorium zakazów lub ograniczeń w zakresie upraw roślin modyfikowanych genetycznie.

Nowe przepisy dają władzom krajowym większą elastyczność: już w trakcie procesu autoryzacji danego GMO na szczeblu UE każde państwo będzie mogło wystąpić o ograniczenie zasięgu geograficznego wniosku o dopuszczenie do uprawy. W przypadku już dopuszczonych odmian kraje będą mogły zakazać uprawy albo ograniczyć ją z powodów środowiskowych lub społeczno-ekonomicznych, a także ze względu na cele polityki rolnej czy uwarunkowania wypływające z planowania urbanistycznego bądź użytkowania terenu.

W UE można uprawiać tylko GMO, które według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) nie stanowią zagrożenia dla ludzi, zwierząt ani środowiska. Państwa członkowskie mają co prawda możliwość wprowadzania na swoim obszarze czasowych ograniczeń lub zakazu uprawy odmian autoryzowanych na szczeblu Unii, ale muszą to uzasadnić względami bezpieczeństwa dla ludzi lub środowiska, co bywa dość trudne.

Prace nad nowymi przepisami trwały od 2010 r., jednak propozycja Komisji Europejskiej utknęła w Radzie UE, ponieważ utworzyła się mniejszość blokująca inicjatywę. Prace przyspieszyły po kontrowersjach wywołanych przez wniosek Komisji o zezwolenie na uprawę kukurydzy 1507. Dwanaście krajów, w tym Polska, oraz Parlament Europejski apelowało, by nie autoryzować tego GMO, jednak w Radzie nie było wystarczającej większości.

Obecnie w Europie można uprawiać tylko modyfikowaną kukurydzę MON 810. Pola z tą odmianą znajdują się głównie w Hiszpanii, a dodatkowo w Portugalii, Czechach, na Słowacji i w Rumunii.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Miało być lepiej, a jest gorzej

Miało być lepiej, a jest gorzej

Najwyższa Izba Kontroli poinformowała, że NFZ nie doprowadził do poprawy dostępności świadczeń zdrowotnych. W wielu poradniach i oddziałach średni czas oczekiwania na świadczenie uległ wręcz wydłużeniu.

Izba pisze, że poprawę dostępności świadczeń utrudniało nierównomierne rozmieszczenie szpitali, przychodni i sprzętu, problemy z szacowaniem ceny świadczeń oraz pozyskaniem wykwalifikowanych kadr medycznych. Podkreśla także, że wydawanie pieniędzy publicznych odbywało się bez ustalonych ogólnopolskich priorytetów zdrowotnych.

Utrzymywały się znaczne dysproporcje, pomiędzy poszczególnymi oddziałami wojewódzkimi NFZ w dostępie do świadczeń zdrowotnych, mierzone zarówno liczbą zakontraktowanych świadczeń przypadających na 10 tys. osób ubezpieczonych, jak i czasem oczekiwania na ich udzielenie. Na pogorszenie dostępu do świadczeń wskazują rosnące kolejki do lekarzy. Przykładowo, w poradniach okulistycznych średni rzeczywisty czas oczekiwania wzrósł z 32 do 40 dni (o 25%), zaś w pracowniach tomografii komputerowej z 25 aż do 43 (o 72%).

Kiepsko jest także w leczeniu szpitalnym. I tak, w oddziałach chirurgii urazowo-ortopedycznej średni rzeczywisty czas oczekiwania wzrósł z 77 do 95 dni (o 23,4%), zaś w oddziałach chirurgii ogólnej z 24 do 29 dni (o 20,8%).

Państwowy kontroler zwraca ponadto uwagę, że w niektórych oddziałach wojewódzkich NFZ w 2013 r. nie zakontraktowano wszystkich świadczeń przewidzianych w planach, głównie z uwagi na braki wymaganego personelu medycznego. Problem braku lekarzy określonych specjalności staje się coraz poważniejszy i zaczyna stanowić istotne ryzyko dla pacjentów, ograniczając im dostęp do świadczeń zdrowotnych. Kształcenie i przygotowanie kadr medycznych będzie przedmiotem kontroli NIK w 2015 roku – pisze Izba. Akcentuje także problem niedoszacowania cen świadczeń kontraktowanych przez NFZ w stosunku do rzeczywistych kosztów ich udzielania. Skutkuje to najczęściej brakiem zainteresowania kontraktami ze strony placówek medycznych, co w konsekwencji prowadzi do ograniczania dostępu pacjentów do pewnego rodzaju procedur. Z drugiej strony przeszacowanie ceny i liczby niektórych świadczeń skutkuje ich nadmiernym udzielaniem, nawet wbrew potrzebom medycznym, co prowadzi do nieefektywnego wydatkowania publicznych pieniędzy – czytamy.

W ciągu najbliższych kilku lat zmniejszanie kolejek do lekarzy może być utrudnione z uwagi na wzrost kosztów leczenia osób powyżej 65 roku życia.

Więcej informacji na temat kontroli NIK

Żłobek jak drugi dom

Żłobek jak drugi dom

Najmłodsze dzieci biją europejskie rekordy w czasie spędzonym bez rodziców, informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, powołując się na raport organizacji analizującej systemy edukacyjne w Europie – Eurydice. Wynika to m.in z małej elastyczności rynku pracy. Liczba dzieci nie skraca w Polsce czasu pracy rodziców.

Z raportu wynika, że dzieci przebywają w żłobkach o 12 godzin tygodniowo więcej niż ich rówieśnicy z innych krajów Unii Europejskiej. Średni czas ich pobytu w placówkach to ponad 39 godzin. Najmłodsze dzieci spędzają w placówkach opieki średnio około 8 godzin dziennie. GUS natomiast podaje, iż 35 proc. żłobków pracuje nawet 10 godzin na dobę.

Eksperci powtarzają, że przyczyną jest niewielka liczba żłobków w Polsce. W 2013 r. uczęszczało do nich mniej niż 5 procent dzieci. Dlatego pierwszeństwo mają przede wszystkim najmłodsi z tych rodzin, w których oboje rodziców jest zatrudnionych na pełen etat. W efekcie także dzieci, podobnie jak ich opiekunowie do pracy, do żłobka idą na pełen etat.

Liczba dzieci nie skraca w Polsce czasu pracy rodziców. Pracodawcy nie są chętni, aby zatrudniać rodziców w elastycznych formach. Tylko 6 proc. pracowników z jednym dzieckiem korzysta z niepełnego etatu. Przy trójce jest to tylko 7,5 proc. Plasuje nas to w ogonie Europy.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Unikalny prezent od unikalnej gazety

Unikalny prezent od unikalnej gazety

Zaprenumeruj do końca tygodnia „Nowego Obywatela” i weź udział w losowaniu wyjątkowego prezentu – książki „Kooperatyzm, spółdzielczość, demokracja”, której współredaktorem jest redaktor naczelny „Nowego Obywatela”, Remigiusz Okraska.

Mowa o niemal 400-stronicowym wyborze tekstów źródłowych z dorobku polskiego ruchu spółdzielczego. Jest to pierwsza tego typu publikacja w historii. Znajdziemy tu teksty dotyczące głównych założeń i ideałów ruchu spółdzielczego w początkach XX wieku, społecznych aspektów funkcjonowania spółdzielni, rozwoju różnorakich gałęzi spółdzielczości – robotniczej, konsumenckiej, kredytowej czy mieszkaniowej, związków między kooperacją a socjalizmem, a także rozwoju spółdzielczości żydowskiej. Wspomniane zagadnienia, składając się na panoramę przedwojennego ruchu spółdzielczego, ukazują doniosłe, acz niedoceniane dziś miejsce kooperatyzmu wśród idei politycznych rozwijanych na ziemiach Polski – pisze wydawca.

Uzupełnienie antologii stanowią rozdziały wprowadzające (R. Okraska jest autorem jednego z nich) oraz wyczerpująca bibliografia idei kooperatyzmu i historii rodzimego ruchu spółdzielczego. Książka jest ciekawa zarówno dla zainteresowanych historią oddolnej samoorganizacji społecznej, jak i dla wszystkich poszukujących inspiracji do refleksji nad relacjami między gospodarką i polityką, wspólnotą i rynkiem, konsumpcją i obywatelstwem.

Tę książkę naprawdę warto mieć na półce – tak jak „Nowego Obywatela”!

Kup prenumeratę „Nowego Obywatela”