Będzie akcja protestacyjna w całym regionie

Będzie akcja protestacyjna w całym regionie

Ponad 1000 górników strajkuje w czterech kopalniach Kompanii Węglowej, które według rządowego programu mają zostać zlikwidowane.

8 stycznia wznowił działalność Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, który funkcjonował w okresie solidarnościowego strajku generalnego na Śląsku i w Zagłębiu w marcu 2013 roku. Komitet będzie koordynował wszystkie działania protestacyjne w regionie. Mają się one rozpocząć w poniedziałek 12 stycznia.

7 stycznia po ogłoszeniu przez rząd programu zakładającego likwidację kopalń rozpoczęły się spontaniczne protesty w kopalniach, które mają zostać zamknięte. Jako pierwsi rozpoczęli podziemny strajk górnicy z kopalni Brzeszcze. 8 stycznia pod ziemią przebywało już 550 protestujących górników. Tego dnia podobne akcję wybuchły w kopalniach Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy i Pokój. Protestujących pod ziemią górników wspierają pracownicy powierzchni i zakładów przeróbki. W Brzeszczach mieszkańcy gminy zorganizowali wiec poparcia dla protestujących. Przyszło około 100 osób, które zapowiedziały, że podobne wiece, coraz bardziej liczne, będą organizować w kolejnych dniach.

Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” podczas briefingu prasowego MKPS na temat sytuacji w górnictwie po ogłoszeniu przez rząd planów restrukturyzacji branży podkreślił, że decyzja premier Kopacz dotycząca naprawy górnictwa poprzez likwidację kopalń jest kuriozalna. – Ta decyzja łamie kanony przyzwoitości i normalności, kanony godnego i normalnego traktowania ludzi, którzy dobrze wykonują swoją pracę i jeszcze pół roku temu byli przekonani, że pracują w stabilnym przedsiębiorstwie i będą mieli miejsca pracy – dodał. Przypomniał, że w trakcie trwających 9 miesięcy rozmów z rządem przedstawiciele organizacji związkowych byli zapewniani, iż nie będzie żadnych decyzji związanych z likwidacją kopalń i trwałą likwidacją miejsc pracy.

Zdaniem związkowców jeżeli rządowy plan wejdzie w życie, będzie miał ogromne konsekwencje strukturalne dla całego Śląska, gdzie zlikwidowanych zostanie ok. 30 tys. miejsc pracy. – W kopalniach przeznaczonych do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, czyli do likwidacji, pracuje 10 tys. osób, ale jedno miejsce pracy w górnictwie kreuje co najmniej trzy dodatkowe – zaznaczył Kolorz.

Jarosław Grzesik, szef górniczej „Solidarności” podkreślił, że likwidacja kopalń dotyka tysięcy mieszkańców lokalnych społeczności, dla samorządów miast i gmin to katastrofa. – Brzeszcze, jedyna kopalnia, największy pracodawca w mieście. Gliwice, ostatnia kopalnia funkcjonująca w tym mieście, Zabrze, ostatnia kopalnia funkcjonująca w tym mieście. Ruda-Śląska, jedna z trzech ostatnich kopalń, gdzie była największa ilość kopalń ze wszystkich miast w Polsce. I wreszcie Bytom, który wcześniej został doświadczony likwidacją sześciu kopalń, dwóch hut i wszystkich dużych zakładów przemysłowych. Ostatni duży pracodawca w tym mieście, które już teraz ma jeden z największych wskaźników bezrobocia na Śląsku i w kraju – mówił Grzesik.

Dominik Kolorz poinformował, że przedstawiciele związków nie wezmą udziału w rozmowach z pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego Wojciechem Kowalczykiem, które planował odbyć 9 stycznia. – Podjęliśmy decyzję, że na to spotkanie przedstawiciele organizacji związkowych, przedstawiciele społeczni się nie udadzą, ponieważ nie można ze społeczeństwem rozmawiać metodą faktów dokonanych, a tak wczoraj został przedstawiony program restrukturyzacji górnictwa. Pani premier powiedziała, że jest to program do wykonania, od którego nie ma odwrotu. My uważamy, że taki program, który polega tylko na likwidacji, na cięciu ludzkich kosztów jest programem złym. Lepszy napisałby każdy górnik przodowy, który pracuje na jakiejkolwiek kopalni Kompanii Węglowej. Nie takiego programu oczekiwaliśmy od przedstawicieli właściciela, od przedstawicieli rządu – dodał szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

Podkreślił, że w rządowym programie nie znalazł się ani jeden element, na potrzebę wprowadzenia którego strona związkowa zwracała uwagę podczas rozmów z rządem.

W skład Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego wchodzą przedstawiciele regionalnych struktur „Solidarności”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, a także WZZ „Sierpień ’80”, „Solidarność ’80” oraz ZZ Kontra.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W połowie drogi do Europy

W połowie drogi do Europy

Siła nabywcza przeciętnego Polaka jest nadal o ponad połowę mniejsza od siły nabywczej przeciętnego Europejczyka.

PropertyNews.pl pisze, że zestawiając indeks siły nabywczej na mieszkańca w Europie i przyjmując, iż jego wartość wynosi dla Europejczyka 100 punktów, nad Wisłą ten sam indeks liczony dla przeciętnego mieszkańca wyniósł w zeszłym roku 45,5 punktu. Innymi słowy siła nabywcza Polaka stanowi niecałą połowę siły nabywczej przeciętnego Europejczyka. W 2013 r. wspomniany indeks dla statystycznego Polaka osiągnął poziom 45 punktów.

Sytuacja wygląda nieco lepiej, gdy porówna się poziom indeksu liczony dla przeciętnego gospodarstwa domowego – w tym przypadku osiągnęliśmy już połowę przeciętnej europejskiej. W 2013 r. wartość indeksu dla polskiego gospodarstwa domowego wyniosła 47,2 punktu, w mijającym roku już 50,7 punktu (analogicznie jak w poprzednim przypadku przyjęto, iż wartość indeksu siły nabywczej dla przeciętnego europejskiego gospodarstwa domowego wynosi 100 punktów).

Klienci pany!

Klienci pany!

Polscy konsumenci dostali pod choinkę sporo nowych przepisów, mocniej chroniących ich interesy.

„Kupiłem w sieci bluzę, ale okazała się koloru czerwonego, a nie różowego”. „Nie poinformowano mnie, że przysługuje mi gwarancja” – teraz klient, który znajdzie się w takiej sytuacji, ma prawo uznać transakcję za nieważną i żądać zwrotu pieniędzy – pisze Wyborcza.biz. Tak wynika z nowej Ustawy o prawach konsumenta, która reguluje relacje na linii sprzedawca – klient zarówno w przypadku zakupów w sklepie, jak i poza nim oraz na odległość (w Internecie i przez telefon). Stanowi ona przeszczepienie na polski grunt unijnej dyrektywy.

Art. 12 ustawy zawiera 21 informacji, które sprzedawca musi podać przed zawarciem umowy. To bat na nieuczciwych handlowców, głównie sprzedających poza lokalem i przez Sieć. Przykładowo, senior, który kupi na pokazie zestaw garnków, obowiązkowo musi dostać cały pakiet informacji o reklamacjach, dodatkowych opłatach itd. – w przeciwnym wypadku transakcja będzie traktowana jako zawarta niezgodnie z prawem.

Trudniejsza będzie też sprzedaż przez telefon. Wyobraźmy sobie sytuację: klient zgadza się w rozmowie telefonicznej na zakup książek – teraz to wcale nie znaczy, że umowę zawarto. Telemarketer musi wysłać na trwałym nośniku (czyli np. mailem w pliku PDF) treść umowy oraz niezbędne informacje, a klient musi odesłać oświadczenie, że chce tę umowę zawrzeć. Wtedy transakcja jest finalizowana – pisze portal.

Z kolei e-handlarze muszą wszystkie te informacje zawrzeć w regulaminach, zaś informacja, że towar lub usługa jest płatna, musi być dobrze wyeksponowana. Izba Gospodarki Elektronicznej rekomenduje dwa rodzaje przycisków w momencie zamówienia towaru: „Kupuję i płacę” lub „Potwierdzam zamówienie. Zamówienie wiąże się z obowiązkiem zapłaty”. Jeśli na stronie sklepu internetowego nie będzie jasnej i czytelnej informacji, że za towar trzeba płacić, klient ma prawo uznać, że jest on darmowy, a przedsiębiorca nie może wymagać od niego zapłaty.

Gdy zamówiony przez Internet towar dotrze do nas uszkodzony, to o ile przy zakupie wybraliśmy sposób przesyłki proponowany przez sprzedawcę, np. współpracującego z nim kuriera, to odpowiedzialność za nią bierze na siebie sprzedawca (nie może się zasłaniać twierdzeniem, że wysłał pełnowartościowy produkt, który zniszczył się w toku dostawy).

Gdy kupimy przez Internet np. ubranie, możemy zrezygnować w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Można ten termin wydłużyć: najpierw wysłać informację o odstąpieniu od umowy, a potem odesłać sam towar; na każdą z tych czynności mamy 14 dni. Termin na zwrot liczy się od następnego dnia po otrzymaniu towaru. Co więcej, jeśli sprzedawca nie poinformował o 14-dniowym okresie na odstąpienie, termin wydłuża się do roku i dwóch tygodni. Gdy sprzedawca odbierze towar lub dostanie potwierdzenie jego wysyłki, ma 14 dni na zwrot pieniędzy. Jeśli zwracany towar nosi ślady używania, zwracana jest niepełna kwota.

Nieco inaczej jest w przypadku rezygnacji z umów o świadczenie usług, takich jak telekomunikacyjne, internetowe, dostawy gazu czy energii elektrycznej. 14-dniowy okres na odstąpienie liczy się od kolejnego dnia po podpisaniu umowy. Jeśli usługę włączono od razu po dobiciu targu, to za korzystanie z niej musisz płacić już w okresie ochronnym. Czyli: zamówiłeś nową taryfę internetową 1 marca, a 2 marca już z nowego łącza korzystałeś. Czas na odstąpienie masz do 16 marca, ale wypowiadasz umowę 10. Korzystałeś z internetu osiem dni i za ten okres musisz zapłacić – czytamy.

To czytają obywatele

To czytają obywatele

Przygotowaliśmy zestawienie 10 tekstów opublikowanych na stronie „Nowego Obywatela”, które w minionym roku odnotowały największą liczbę wyświetleń. Trzy pierwsze miejsca zajęły felietony naszego stałego współpracownika, Piotra Wójcika.

Poniżej znajduje się wspomniane zestawienie. Wszystkim, którzy przegapili któryś z wymienionych materiałów z czystym sumieniem polecamy nadrobienie zaległości, naprawdę warto. A naszemu koledze, którego felietony o tematyce ekonomicznej znalazły żywy oddźwięk w Internecie – szczerze gratulujemy!

1. Piotr Wójcik, Nie musieliśmy zaczynać od zera

2. Piotr Wójcik, Polska ekonomia absurdu

3. Piotr Wójcik, Neokolonializm nasz powszedni

4. Nie płacz Tesco, bo tu miejsca brak

5. Karol Trammer, Raport ze znikającego państwa

6. Pokolenie utraconych możliwości

7. Ludzie tak nie wyglądają

8. ZUS > OFE

9. Krzysztof Wołodźko, Trzecia Rzecz Wykluczająca

10, Jim Keoghan, Jak korporacyjny futbol wykończył kluby, które kochaliśmy