Ziemia dla rolników, nie dla spekulantów!

Ziemia dla rolników, nie dla spekulantów!

PSL chce, by nie można było sprzedać gruntu rolnego dowolnej osobie lub firmie. Czuwać nad tym ma Agencja Nieruchomości Rolnych.

Wyborcza.biz pisze, że do Sejmu trafił projekt nowej ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Ludowcy tłumaczą, że ma ona przeciwdziałać zarówno powstawaniu olbrzymich latyfundiów, jak i rozdrabnianiu gospodarstw. Nowe przepisy mają zapobiec spekulacji gruntami rolnymi, kiedy w maju przyszłego roku zostaną zniesione ograniczenia w ich nabywaniu przez obywateli UE. Wielu właścicieli ziemi liczy na to, że jej ceny pójdą wtedy mocno w górę; polska średnia, wynosząca ok. 32 tys. zł za hektar, nadal jest sporo niższa od unijnej, która wynosi 12,6 tys. euro/ha.

Problem w tym, że takie ceny byłyby zaporowe dla większości naszych rolników chcących powiększać swoje gospodarstwa. Co innego potężne zachodnie fundusze, jak skandynawski fundusz emerytalny AP2: jedna piąta jego aktywów ulokowana jest w gruntach, które potem wydzierżawia. Przepisy projektowane przez PSL mają sprawić, że polska ziemia pozostanie w rękach rolników indywidualnych, których gospodarstwa miałyby nie więcej niż 300 ha.

Pierwszy z projektów ma przekształcić Agencję Nieruchomości Rolnych w pośrednika w obrocie gruntami rolnymi. Załóżmy, że jakiś właściciel ziemi postanowi sprzedać kilka hektarów. Jeśli nabywcą miałby być któryś z sąsiadów rolników, transakcję można byłoby sfinalizować u notariusza bez pośrednictwa agencji. A gdyby jakiś inwestor zaoferował znacznie większe pieniądze? Nic z tego! Sprzedający będzie musiał się zgłosić do ANR, a następnie ustalić z nią cenę. I z tym może być problem, bo agencja nie zgodzi się na cenę odbiegającą o więcej niż 20 proc. od średniej w danym powiecie. Dodajmy, że ANR ma stworzyć rejestr wszystkich gruntów rolnych i zbierać dane dotyczące cen oraz publikować na swojej stronie internetowej średnie dla wszystkich powiatów, z uwzględnieniem powierzchni i klasy użytków rolnych. Ewentualny spór między sprzedającym a agencją miałby na podstawie wyceny rzeczoznawcy rozstrzygać sąd – wyjaśnia portal.

Agencja zwracałaby się następnie do miejscowej izby rolniczej o wskazanie rolników chcących powiększyć gospodarstwa, wśród których organizowany byłby przetarg. Gdyby udało się uzyskać wyższą cenę, wówczas sprzedający i agencja dzieliliby się nadwyżką. Z kolei gdyby nie było chętnych na oferowaną ziemię, a ANR nie skorzystała z prawa pierwokupu, sprzedający miałby przez rok wolną rękę w szukaniu nabywcy.

PSL zaproponowało także zmiany w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (rząd je poparł). Nie dopuszczają one do udziału w przetargach ANR osób i firm, które kiedykolwiek nabyły od niej grunty rolne o łącznej powierzchni co najmniej 300 ha. Ci, którzy kupią ziemię, będą musieli osobiście prowadzić gospodarstwo, a jeśli ją sprzedadzą bez zgody Agencji wcześniej niż po dziesięciu latach albo obciążą grunt hipoteką, zapłacą wysoką karę (40 proc. ceny sprzedaży); ma to zniechęcić do kupowania ziemi przez podstawione osoby. Każdy nabywca będzie musiał złożyć oświadczenie o pochodzeniu pieniędzy na zakup ziemi, a także o niezawarciu umowy przedwstępnej na jej sprzedaż.

Portal przypomina, że we Francji działa agencja (SAFER), która nadzoruje obrót ziemią – nie tylko nie pozwala na spekulacje, ale i dba o rozwój terenów wiejskich oraz o środowisko naturalne.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Człuchów nie chce śmieciówek

Człuchów nie chce śmieciówek

Pod koniec ubiegłego roku straż gminna w Człuchowie w woj. pomorskim rozpisała przetarg na świadczenie usług pocztowych. W specyfikacji, jako jedno z kryteriów, zawarto zatrudnianie przez oferenta pracowników na umowach o pracę.

Do przetargu tradycyjnie stanęły dwie firmy: Poczta Polska oraz InPost. W związku z tym, że obie zaproponowały podobną cenę usług, kluczowe dla podjęcia decyzji było drugie najwyżej punktowane kryterium, czyli zatrudnianie pracowników na umowach o pracę. Dzięki temu przetarg wygrała Poczta Polska, która zatrudnia większość doręczycieli na etatach, czego nie można powiedzieć o InPoście.

Co prawda prywatny operator pocztowy nie zdradza dokładnych danych na temat struktury zatrudnienia, ale sporo może powiedzieć analiza składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez obie firmy. Otóż InPost w 2013 r. odprowadził aż 51 razy mniej składek niż Poczta Polska, choć pracowników ma jedynie 8 razy mniej. To jasno pokazuje, jakie formy zatrudnienia są tam dominujące.

Kolejną dobrą informacją jest fakt, że Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła odwołanie InPostu, stwierdzając, że przetarg nie złamał zasad uczciwej konkurencji.

Już od dłuższego czasu mówi się, że odpowiednie konstruowanie specyfikacji zamówień publicznych może pomóc w walce z postępującą ekspansją umów śmieciowych. Poza Głuchowem szlaki przeciera tutaj m.in. Miejski Zarząd Dróg w Kielcach, który dawał dodatkowe punkty za zatrudnienie co najmniej 50 proc. załogi na umowie o pracę na czas nieokreślony.

W „Nowym Obywatelu” nr 66 można będzie przeczytać obszerny tekst o polskim rynku przesyłek pocztowych.

Nasz tekst o prospołecznych zamówieniach publicznych

Prywatyzację Tatr czas zacząć

Prywatyzację Tatr czas zacząć

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało zgodę na przeniesienie majątku Polskich Kolei Linowych do nowo powstałej spółki Polskie Koleje Górskie. Ten z pozoru niewinny fakt ma niebagatelne konsekwencje. Oznacza on, że tereny pod kolejką na Kasprowy Wierch staną się własnością… luksemburskiej spółki Altura.

Zresztą nie tylko te – mowa jest również o terenach górskich w Zakopanem, Kościelisku, Szczawnicy czy Zawoi. Decyzja wywołała na Podhalu prawdziwy szok. Włodarze niemal wszystkich gmin powiatu tatrzańskiego jak i władze samego powiatu były zdecydowanie przeciw tej operacji, a jednak ich głosy spotkały się z zupełną obojętnością rządu. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że według prawa zasoby przyrodnicze parków nie mogą podlegać przekształceniom własnościowym. Oddanie tatrzańskich i innych górskich terenów prywatnemu inwestorowi z zagranicy spowodowało wściekłość nie tylko samorządowców, którzy zapowiadają zaskarżenie decyzji MSW, ale też byłych właścicieli tych działek. Masowo zaczęli oni składać wnioski o odzyskanie swych dawnych nieruchomości, z których zostali wcześniej przez państwo wywłaszczeni.

Państwo postąpiło jak paser. Wywłaszczyło właścicieli w celu ochrony przyrody, a potem za drobne pieniądze sprzedało te ziemie inwestorowi – skomentował całą sprawę starosta tatrzański Piotr Bąk.

Pracownicy z depresją

Pracownicy z depresją

Brak poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego, brak nadziei na znalezienie stabilnej pracy, niewymagającej poszukiwania dodatkowych źródeł dochodów, dającej satysfakcję zawodową, gwarantującej cotygodniowy wypoczynek, brak nadziei na wystarczające zabezpieczenie emerytalne, kłopoty ze spłatą zaciągniętych kredytów – te czynniki powodują poczucie lęku, które często przeradza się w depresję.

Według szacunków na zaburzenia depresyjne cierpi już ok. 1,5 mln Polaków. Coraz większą grupę wśród nich stanowią młodzi.

Nieradzenie sobie z życiem i pracą w ciągłym stresie, brak pewności siebie jako pracownika, świadomość dokonania złych wyborów życiowych, związanych też z zawodem i pracą, poczucie niedopasowania zawodu do rynku pracy – to wywołuje wśród młodych największe lęki i przeradza się w zaburzenia depresyjne.

Dużą rolę odgrywa również atmosfera w pracy. Według duńskich uczonych najwięcej zależy od naszego szefa. To, co wpływa na złe samopoczucie pracownika, to przede wszystkim nieuczciwy, źle traktujący pracownika kierownik, nieuczciwe warunki pracy, a nie praca jako taka. Nawet praca bardzo wymagająca i teoretycznie stresująca nie odgrywa takiego znaczenia jak relacje między szefem a pracownikiem i stworzone warunki pracy.

Wśród osób cierpiących na depresję 40-80 proc. ma myśli samobójcze, 20-60 proc. z nich podejmuje takie próby, a 15 proc. chorych skutecznie odbiera sobie życie.

Według danych z 2013 r. każdego dnia 16 Polaków popełnia samobójstwo. Jak wynika ze statystyk Komendy Głównej Policji w 2013 r. odebrało sobie życie 6097 osób, a rok wcześniej – 4177.

_____

Przedruk za stroną Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”