O prawo do strajku

O prawo do strajku

NSZZ „Solidarność” złożył kolejną skargę do Międzynarodowej Organizacji Pracy. Tym razem główny zarzut dotyczy ograniczenia prawa do prowadzenia sporów zbiorowych i ogłaszania strajku, co dodatkowo uniemożliwia przeprowadzenie strajku generalnego.

Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, stroną sporu w Polsce jest wyłącznie pracodawca. Nie mogą nią być władze publiczne ani inne podmioty, które są rzeczywistymi właścicielami zakładów pracy, ale zgodnie z Kodeksem pracy formalnie nie są pracodawcami (chodzi tu głównie o firmy składające się z wielu podmiotów zależnych). Takie zawężenie prowadzi do tego, że związki zawodowe nie mogą wszczynać sporów z podmiotami rzeczywiście decydującymi o kwestiach finansowych danej grupy.

Ograniczenie sporów zbiorowych do pracodawców powoduje ponadto, że związki nie mogą wyrazić niezadowolenia wobec rządu: proklamować ogólnokrajowego strajku generalnego. – Wiele krajów Unii Europejskiej ma takie prawo. Przykładem są chociażby ostatnie strajki w Belgii organizowane przeciwko planom podniesienia wieku emerytalnego. A „Solidarność” właśnie strajkami generalnymi wywalczyła Polsce wolność. W wolnym kraju chcemy móc legalnie protestować, dlatego postanowiliśmy złożyć kolejną skargę – powiedział na temat skargi do MOP szef „Solidarności” Piotr Duda.

http://www.solidarnosc.org.pl/images/files/Skarga_strajkowa_pl.pdf

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Historia przypomniana

Historia przypomniana

28 stycznia (środa) w Warszawie odbędzie się premiera pierwszego polskiego filmu o pańszczyźnie, czyli „Niepamięci” Piotra Brożka. „Nowy Obywatel” jest patronem medialnym obrazu.

Dokument w nietypowy sposób opowiada o problemie, który niemal nie istnieje w świadomości współczesnych Polaków. Choć pańszczyznę zniesiono półtora wieku temu, to ślady podziału na chłopów i panów widać w naszym kraju do dziś. Dwoje głównych bohaterów filmu – malarz-arystokrata i „wykształcona chłopka” – wybierze się na lubelską i podkarpacką wieś. Podczas wyprawy będą musieli zmierzyć się ze swoimi emocjami i odpowiedzieć na wiele ważnych pytań. Czy pochodzenie decyduje o tym, kim jesteśmy? Ile wiemy o naszej przeszłości? Do jakiego stopnia dawne podziały wpływają na nasze „tu i teraz”? W odpowiedzi pomogą nie tylko długie spory bohaterów, ale również spotkania z wiejskimi gospodarzami, bartnikiem i wiekowym hrabią.

Pomysł na pierwszą w Polsce produkcję o pańszczyźnie powstał po wielu rozmowach prowadzonych przez członków Stowarzyszenia Folkowisko. Wynikało z nich, że Polacy niewiele wiedzą o systemie pracy niewolniczej, w którym funkcjonowali ich przodkowie i bardzo rzadko zdają sobie sprawę z dzisiejszych konsekwencji jego istnienia.

 

10914833_815932278474254_6934312496770990754_o

Dokument wyreżyserował Piotr Brożek, absolwent Gdyńskiej Szkoły Filmowej i Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, zdobywca głównej nagrody w konkursie Stowarzyszenia Homo Faber za film „2ndExit”. Jako asystent reżysera pracował przy filmach „Miłość” (2012) Sławomira Fabickiego i „Bogowie” (2014) Łukasza Palkowskiego.

Film współfinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm Jutra 2014” oraz ze środków Urzędu Miasta i Gminy Cieszanów.

Premiera odbędzie się 28 stycznia 2015 r. o godz. 19:00 w Kinie Elektor przy ul. Elektoralnej 12 (Mazowiecki Instytut Kultury). Wstęp wolny. Po projekcji będzie miało miejsce spotkanie z autorami i bohaterami filmu, zaś zwieńczeniem wieczoru będzie wiejski poczęstunek.

Wydarzenie na Facebooku

„Nowy Obywatel” serdecznie zaprasza!

Republika hamburgerowa

Republika hamburgerowa

W Żywcu, z pompą należną epokowym wydarzeniom, odbyło się oficjalne otwarcie pierwszej w tym mieście… restauracji McDonald’s. Żeby okazać wdzięczność inwestorowi, władze miasta wysłały na nie swoich przedstawicieli.

W barze szybkiej obsługi pracę znajdzie ok. 50 osób. Niestety, co chyba jest dla wszystkich oczywiste, nie będzie to praca zbyt dobrze płatna. Równie wątpliwa jest jakość posiłków serwowanych przez słynną sieć fast foodów. A w związku z tym, że otwarcie filii amerykańskiego giganta może spowodować kłopoty lokalnych, mniejszych restauracji, pytania o wartość dodaną, którą ma przynieść ze sobą inwestycja, są bardzo zasadne.

Tym bardziej zdumiewa przyjęcie, jakie zgotowały jej lokalne elity. Obecność oficjeli na otwarciu zagranicznego baru – na dodatek identycznego jak dziesiątki tysięcy na świecie i setki w Polsce – budzi nieodparte skojarzenia z czasami początków kolonizacji, gdy elity plemienne dawały się omamić błyskotkami przywożonymi przez białego człowieka. Błogosławieństwo udzielone przez księdza restauracji, w której będzie serwowane jedzenie delikatnie mówiąc nieszczególnie zdrowe, musi bulwersować, szczególnie osoby wierzące. Niestety, po niedawnej prywatyzacji terenów w Tatrach to kolejny dowód na to, że Polska w dużej mierze przypomina upadłe bananowe republiki z Ameryki Łacińskiej. Jednak fakt, że uprawy banana nie są w Polsce zbyt popularne, nakazuje poszukać innej nazwy dla naszego kraju. Może „republika hamburgerowa”?

Ziemia dla rolników, nie dla spekulantów!

Ziemia dla rolników, nie dla spekulantów!

PSL chce, by nie można było sprzedać gruntu rolnego dowolnej osobie lub firmie. Czuwać nad tym ma Agencja Nieruchomości Rolnych.

Wyborcza.biz pisze, że do Sejmu trafił projekt nowej ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Ludowcy tłumaczą, że ma ona przeciwdziałać zarówno powstawaniu olbrzymich latyfundiów, jak i rozdrabnianiu gospodarstw. Nowe przepisy mają zapobiec spekulacji gruntami rolnymi, kiedy w maju przyszłego roku zostaną zniesione ograniczenia w ich nabywaniu przez obywateli UE. Wielu właścicieli ziemi liczy na to, że jej ceny pójdą wtedy mocno w górę; polska średnia, wynosząca ok. 32 tys. zł za hektar, nadal jest sporo niższa od unijnej, która wynosi 12,6 tys. euro/ha.

Problem w tym, że takie ceny byłyby zaporowe dla większości naszych rolników chcących powiększać swoje gospodarstwa. Co innego potężne zachodnie fundusze, jak skandynawski fundusz emerytalny AP2: jedna piąta jego aktywów ulokowana jest w gruntach, które potem wydzierżawia. Przepisy projektowane przez PSL mają sprawić, że polska ziemia pozostanie w rękach rolników indywidualnych, których gospodarstwa miałyby nie więcej niż 300 ha.

Pierwszy z projektów ma przekształcić Agencję Nieruchomości Rolnych w pośrednika w obrocie gruntami rolnymi. Załóżmy, że jakiś właściciel ziemi postanowi sprzedać kilka hektarów. Jeśli nabywcą miałby być któryś z sąsiadów rolników, transakcję można byłoby sfinalizować u notariusza bez pośrednictwa agencji. A gdyby jakiś inwestor zaoferował znacznie większe pieniądze? Nic z tego! Sprzedający będzie musiał się zgłosić do ANR, a następnie ustalić z nią cenę. I z tym może być problem, bo agencja nie zgodzi się na cenę odbiegającą o więcej niż 20 proc. od średniej w danym powiecie. Dodajmy, że ANR ma stworzyć rejestr wszystkich gruntów rolnych i zbierać dane dotyczące cen oraz publikować na swojej stronie internetowej średnie dla wszystkich powiatów, z uwzględnieniem powierzchni i klasy użytków rolnych. Ewentualny spór między sprzedającym a agencją miałby na podstawie wyceny rzeczoznawcy rozstrzygać sąd – wyjaśnia portal.

Agencja zwracałaby się następnie do miejscowej izby rolniczej o wskazanie rolników chcących powiększyć gospodarstwa, wśród których organizowany byłby przetarg. Gdyby udało się uzyskać wyższą cenę, wówczas sprzedający i agencja dzieliliby się nadwyżką. Z kolei gdyby nie było chętnych na oferowaną ziemię, a ANR nie skorzystała z prawa pierwokupu, sprzedający miałby przez rok wolną rękę w szukaniu nabywcy.

PSL zaproponowało także zmiany w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (rząd je poparł). Nie dopuszczają one do udziału w przetargach ANR osób i firm, które kiedykolwiek nabyły od niej grunty rolne o łącznej powierzchni co najmniej 300 ha. Ci, którzy kupią ziemię, będą musieli osobiście prowadzić gospodarstwo, a jeśli ją sprzedadzą bez zgody Agencji wcześniej niż po dziesięciu latach albo obciążą grunt hipoteką, zapłacą wysoką karę (40 proc. ceny sprzedaży); ma to zniechęcić do kupowania ziemi przez podstawione osoby. Każdy nabywca będzie musiał złożyć oświadczenie o pochodzeniu pieniędzy na zakup ziemi, a także o niezawarciu umowy przedwstępnej na jej sprzedaż.

Portal przypomina, że we Francji działa agencja (SAFER), która nadzoruje obrót ziemią – nie tylko nie pozwala na spekulacje, ale i dba o rozwój terenów wiejskich oraz o środowisko naturalne.