Sprzedaż bez sensu?

Sprzedaż bez sensu?

Związkowcy z Polskiej Żeglugi Bałtyckiej apelują o wstrzymanie prywatyzacji przedsiębiorstwa. Uważają, że skoro przynosi ono zyski, jego sprzedaż jest nieuzasadniona.

NSZZ „Solidarność” i Międzyzakładowy Związek Zawodowy przy PŻB wystosowały do ministra skarbu pismo, w którym wnioskują o zakończenie procesu prywatyzacji firmy bez rozstrzygnięcia. „Prywatyzacja ta w chwili obecnej jest nieporozumieniem i szkodzi nie tylko 600-osobowej załodze, ale także Skarbowi Państwa. Spółka nasza w ciągu najbliższych dwóch lat wypracuje zysk większy niż uzyskane środki ze sprzedaży” – piszą w nim związkowcy. Deklarują, że załoga jest gotowa przejąć zakład w formie spółki pracowniczej, a także zapowiadają, że w razie niepomyślnej dla nich decyzji resortu podejmą „przewidziane prawem kroki w celu zapobieżenia likwidacji kolejnego polskiego armatora”.

Przewodniczący MZZ przy PŻB Eugeniusz Matuszczak zwrócił uwagę, że znacznie wzrastają przewozy Bałtykiem osób i towarów. Przypomniał też, że ostatnio firma kupiła prom za 140 mln zł, a latem ministerstwo zatwierdziło ambitny plan jej rozwoju. Resort broni się, że „wypracowany przez spółkę w latach 2012-2013 zysk netto jest w dużym stopniu wynikiem korzystnych dla armatora zjawisk rynkowych, które nie muszą mieć trwałego charakteru”, oraz dowodząc, iż mimo poprawy sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwo nie dysponuje wystarczającymi środkami na dalszą wymianę wyeksploatowanej floty, w związku z czym niezbędne jest pozyskanie przez nie inwestora strategicznego.

Politycy PiS złożyli do ABW wniosek o sprawdzenie działań ministerstwa w procesie prywatyzacji PŻB.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

O prawo do strajku

O prawo do strajku

NSZZ „Solidarność” złożył kolejną skargę do Międzynarodowej Organizacji Pracy. Tym razem główny zarzut dotyczy ograniczenia prawa do prowadzenia sporów zbiorowych i ogłaszania strajku, co dodatkowo uniemożliwia przeprowadzenie strajku generalnego.

Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, stroną sporu w Polsce jest wyłącznie pracodawca. Nie mogą nią być władze publiczne ani inne podmioty, które są rzeczywistymi właścicielami zakładów pracy, ale zgodnie z Kodeksem pracy formalnie nie są pracodawcami (chodzi tu głównie o firmy składające się z wielu podmiotów zależnych). Takie zawężenie prowadzi do tego, że związki zawodowe nie mogą wszczynać sporów z podmiotami rzeczywiście decydującymi o kwestiach finansowych danej grupy.

Ograniczenie sporów zbiorowych do pracodawców powoduje ponadto, że związki nie mogą wyrazić niezadowolenia wobec rządu: proklamować ogólnokrajowego strajku generalnego. – Wiele krajów Unii Europejskiej ma takie prawo. Przykładem są chociażby ostatnie strajki w Belgii organizowane przeciwko planom podniesienia wieku emerytalnego. A „Solidarność” właśnie strajkami generalnymi wywalczyła Polsce wolność. W wolnym kraju chcemy móc legalnie protestować, dlatego postanowiliśmy złożyć kolejną skargę – powiedział na temat skargi do MOP szef „Solidarności” Piotr Duda.

Historia przypomniana

Historia przypomniana

28 stycznia (środa) w Warszawie odbędzie się premiera pierwszego polskiego filmu o pańszczyźnie, czyli „Niepamięci” Piotra Brożka. „Nowy Obywatel” jest patronem medialnym obrazu.

Dokument w nietypowy sposób opowiada o problemie, który niemal nie istnieje w świadomości współczesnych Polaków. Choć pańszczyznę zniesiono półtora wieku temu, to ślady podziału na chłopów i panów widać w naszym kraju do dziś. Dwoje głównych bohaterów filmu – malarz-arystokrata i „wykształcona chłopka” – wybierze się na lubelską i podkarpacką wieś. Podczas wyprawy będą musieli zmierzyć się ze swoimi emocjami i odpowiedzieć na wiele ważnych pytań. Czy pochodzenie decyduje o tym, kim jesteśmy? Ile wiemy o naszej przeszłości? Do jakiego stopnia dawne podziały wpływają na nasze „tu i teraz”? W odpowiedzi pomogą nie tylko długie spory bohaterów, ale również spotkania z wiejskimi gospodarzami, bartnikiem i wiekowym hrabią.

Pomysł na pierwszą w Polsce produkcję o pańszczyźnie powstał po wielu rozmowach prowadzonych przez członków Stowarzyszenia Folkowisko. Wynikało z nich, że Polacy niewiele wiedzą o systemie pracy niewolniczej, w którym funkcjonowali ich przodkowie i bardzo rzadko zdają sobie sprawę z dzisiejszych konsekwencji jego istnienia.

 

10914833_815932278474254_6934312496770990754_o

Dokument wyreżyserował Piotr Brożek, absolwent Gdyńskiej Szkoły Filmowej i Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, zdobywca głównej nagrody w konkursie Stowarzyszenia Homo Faber za film „2ndExit”. Jako asystent reżysera pracował przy filmach „Miłość” (2012) Sławomira Fabickiego i „Bogowie” (2014) Łukasza Palkowskiego.

Film współfinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm Jutra 2014” oraz ze środków Urzędu Miasta i Gminy Cieszanów.

Premiera odbędzie się 28 stycznia 2015 r. o godz. 19:00 w Kinie Elektor przy ul. Elektoralnej 12 (Mazowiecki Instytut Kultury). Wstęp wolny. Po projekcji będzie miało miejsce spotkanie z autorami i bohaterami filmu, zaś zwieńczeniem wieczoru będzie wiejski poczęstunek.

Wydarzenie na Facebooku

„Nowy Obywatel” serdecznie zaprasza!

Republika hamburgerowa

Republika hamburgerowa

W Żywcu, z pompą należną epokowym wydarzeniom, odbyło się oficjalne otwarcie pierwszej w tym mieście… restauracji McDonald’s. Żeby okazać wdzięczność inwestorowi, władze miasta wysłały na nie swoich przedstawicieli.

W barze szybkiej obsługi pracę znajdzie ok. 50 osób. Niestety, co chyba jest dla wszystkich oczywiste, nie będzie to praca zbyt dobrze płatna. Równie wątpliwa jest jakość posiłków serwowanych przez słynną sieć fast foodów. A w związku z tym, że otwarcie filii amerykańskiego giganta może spowodować kłopoty lokalnych, mniejszych restauracji, pytania o wartość dodaną, którą ma przynieść ze sobą inwestycja, są bardzo zasadne.

Tym bardziej zdumiewa przyjęcie, jakie zgotowały jej lokalne elity. Obecność oficjeli na otwarciu zagranicznego baru – na dodatek identycznego jak dziesiątki tysięcy na świecie i setki w Polsce – budzi nieodparte skojarzenia z czasami początków kolonizacji, gdy elity plemienne dawały się omamić błyskotkami przywożonymi przez białego człowieka. Błogosławieństwo udzielone przez księdza restauracji, w której będzie serwowane jedzenie delikatnie mówiąc nieszczególnie zdrowe, musi bulwersować, szczególnie osoby wierzące. Niestety, po niedawnej prywatyzacji terenów w Tatrach to kolejny dowód na to, że Polska w dużej mierze przypomina upadłe bananowe republiki z Ameryki Łacińskiej. Jednak fakt, że uprawy banana nie są w Polsce zbyt popularne, nakazuje poszukać innej nazwy dla naszego kraju. Może „republika hamburgerowa”?