Żegnaj, szkoło

Żegnaj, szkoło

Nawet kilkaset szkół może zniknąć z mapy Polski w tym roku. Niezadowoleni rodzice, uczniowie i nauczyciele wychodzą na ulice.

„Gazeta Wyborcza” pisze, że do kuratoriów oświaty przed 23 stycznia wpłynęło ok. 50 uchwał o woli likwidacji placówek, a to dopiero początek. Zgodnie z prawem oświatowym gminy na podjęcie takich uchwał mają czas do 28 lutego, a praktyka poprzednich lat pokazuje, że samorządowcy lubią robić to na ostatnią chwilę, by uniknąć dyskusji ze zdenerwowanymi mieszkańcami. Tymczasem jak Polska długa i szeroka atmosfera się zagęszcza – pisze gazeta. Przykładowo, 16 stycznia ok. 80 mieszkańców Skarżyska-Kamiennej zablokowało krajową „siódemkę”, by nie dopuścić do zamknięcia kilku lokalnych szkół.

Po wyborach samorządowych politycy dostali wiatru w żagle – komentuje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – W kampanii wyborczej wśród obietnic żaden z nich nie zapowiadał likwidacji szkół. Nie mówili, że chcą je zamykać, by za te pieniądze np. budować drogi czy kanalizację. A teraz takie argumenty wysuwają. Wiedzą, że następne wybory dopiero za cztery lata, i liczą na to, że wyborcy do tego czasu zapomną.

Spośród miast wojewódzkich najgoręcej jest w Gdańsku, gdzie ważą się losy Pałacu Młodzieży, do którego uczęszcza ok. 2 tys. dzieci. W Katowicach samorządowcy rozważają likwidację liczącego ok. 150 uczniów Gimnazjum nr 15. W budynku po szkole najprawdopodobniej pozostaną podstawówka i przedszkole prowadzone przez stowarzyszenie, którego wiceprezesem do niedawna był wiceprezydent Katowic Krzysztof Mikuła. Wiejskie podstawówki zamieniane są w filie, by zaoszczędzić m.in. na administracji (kilka szkół może mieć jednego dyrektora).

Na liście szkół do zamknięcia jest też podstawówka w Chomętowie (gmina Szubin, Kujawsko-Pomorskie), z ponad 170-letnią historią; jeśli zniknie, jej uczniowie będą musieli dojeżdżać 8 km do Kowalewa. W Świdnicy władze powiatu dążą do likwidacji IV LO – uczniów z klas policyjnych, wojskowych i strażackich chcą przenieść do liceum o profilu… artystycznym.

Kontrolerzy NIK, którzy zbadali 119 procedur likwidacyjnych z lat 2011-13, krytykują gminy za styl, w jakim przeprowadzane są likwidacje, zaogniający konflikty społeczne. Zwracają też uwagę, że we wspomnianym okresie pracę straciło 1179 pedagogów. Co prawda blisko 40 proc. z nich podjęło pracę w szkołach gminnych przejmujących uczniów, a 19 proc. w szkołach (prywatnych czy społecznych) tworzonych w miejsce likwidowanych placówek. Jednak warunki ich pracy znacznie się pogorszyły – czas pracy wydłużył się średnio o 5 godz., a wynagrodzenie wynosiło średnio 60 proc. wcześniejszych pensji – pisze „Wyborcza”.

Od 2008 do 2012 r. gminy zlikwidowały 856 podstawówek i 88 gimnazjów. Szkół tak naprawdę znikło więcej, tylko że wiele z nich likwidowano przez wygaszanie, tzn. ograniczano im nabór w kolejnych latach, tak że np. gimnazjum po trzech zostawało puste.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

NiePolskie Nagrania

NiePolskie Nagrania

Polski odział światowego koncernu kupił najbogatszy polski katalog z nagraniami m.in. Ireny Santor, Anny German i Czesława Niemena.

Polskie Nagrania znajdowały się w stanie upadłości. Od syndyka masy upadłościowej za 8,1 mln zł kupił je Warner Music Poland, kierowany przez Piotra Kabaja. Do dwóch poprzednich przetargów nie zgłosił się nikt chętny.

Kupiliśmy, wedle obecnych szacunków, około 33-34 tys. nagrań najważniejszych polskich artystów, zarówno muzyki klasycznej, jazzowej, jak i rocka i pop – powiedział „Rzeczpospolitej” Kabaj. – Obecnie jest zdigitalizowanych około tysiąc nagrań. Po cyfryzacji pozostałych, taśmy wraz z dokumentacją trafią do Narodowego Archiwum Cyfrowego, gdzie przechowywane jest narodowe dziedzictwo muzyczne. My zaś zajmiemy się twórczością, by w nowej formie dotarła do słuchaczy – dodał.

Kraj na walizkach

Kraj na walizkach

Według raportu opublikowanego przez GUS na koniec 2014 r. ludność Polski liczyła ok. 38 mln 484 tys. osób, czyli o 12 tys. mniej niż na koniec 2013 r. Oznacza to, że na każde 10 tys. mieszkańców ubyły 3 osoby.

Miniony rok był trzecim z kolei, w którym odnotowano spadek liczby ludności, po notowanym wcześniej (lata 2008-2011) wzroście. Co zaskakujące, liczba urodzeń wzrosła w stosunku do roku poprzedniego i była większa od liczby zgonów. Według GUS w 2014 r. było prawie 4 tys. więcej urodzeń od zgonów. Współczynnik przyrostu naturalnego (liczony na 1000 osób) wyniósł 0,1%, podczas gdy przed rokiem był ujemny i wynosił -0,5%. A więc to nie ujemny przyrost naturalny był winowajcą spadku liczby mieszkańców Polski.

Głównym czynnikiem było tu ujemne saldo migracji zagranicznych definitywnych (czyli na pobyt stały). Jego wartość bezwzględna rosła przez kilka ostatnich lat i w 2013 r. wyniosła -20 tys. W 2014 r. wskaźnik ten wyniósł -15 tys. Jak widać Polska wciąż jest krajem, w którym głównym celem wielu mieszkańców jest ucieczka w poszukiwaniu lepszego życia…

Hutnicy boją się bezrobocia

Hutnicy boją się bezrobocia

Związkowcy z ArcelorMittal Poland zaapelowali do Ewy Kopacz o ratowanie polskiej metalurgii poprzez wsparcie starań na rzecz przyznania jej środków z unijnych funduszy na ochronę środowiska.

OPZZ podkreśla, że Unia Europejska chce przeciwdziałać zmianom klimatycznym, a odpowiada jedynie za nieco ponad 10% emisji dwutlenku węgla w skali globalnej. Tymczasem ceny energii na Starym Kontynencie są nawet trzykrotnie wyższe niż w USA. Dla krajowych branż energochłonnych dodatkowym obciążeniem jest podatek akcyzowy na energię elektryczną, do którego regulowania nie są zobowiązane huty w krajach sąsiadujących z Polską. W ciągu 10 miesięcy 2014 r. import stali do UE, m.in. z Chin, wzrósł o 22% rok do roku, a do Polski o 19%. Związkowcy ubolewają, że nasz kraj nie ma instrumentów, które pozwoliłyby mu chronić rodzimy przemysł.

Co więcej, w ubiegłym roku weszła w życie dyrektywa, która nakazuje dostosowanie się do nowych, wyśrubowanych norm środowiskowych w ciągu 4 lat. Związki zawodowe alarmują, że dla ArcelorMittal Poland oznacza to wydatki rzędu 420 mln euro, co stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie części surowcowej krakowskiego oddziału spółki. Co za tym idzie, niepewna jest przyszłość hutników i pracowników firm kooperujących.

W opinii związkowców bez wsparcia rządu i przyznania polskiemu hutnictwu środków z unijnych funduszy przeznaczonych na ochronę środowiska nie będzie możliwe uratowanie miejsc pracy. „Mamy coraz mniej czasu, a decyzje w zakresie przyznania polskiej metalurgii środków unijnych muszą zostać podjęte bezzwłocznie!” – apelują do szefowej Rady Ministrów.