Wspólna Polityka Rybołówstwa… w Polsce wyszło jak zawsze

Wspólna Polityka Rybołówstwa… w Polsce wyszło jak zawsze

1 stycznia minął rok od wprowadzenia w życie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1380/2013 w sprawie Wspólnej Polityki Rybołówstwa (WPRyb) w krajach unijnych. Niestety, według analizy Greenpeace, ze wszystkich państw członkowskich Polska w najmniejszym stopniu wypełniła zobowiązania nałożone przez WPRyb.

Każde państwo członkowskie zobowiązane jest do przedstawiania Komisji Europejskiej rocznego sprawozdania z oceną równowagi między zdolnością połowową własnej floty a uprawnieniami do połowów, którymi dysponują. W swojej ocenie Greenpeace kierował się stopniem wypełnienia zobowiązań wynikających z rozporządzenia na bazie informacji zawartych w obowiązkowych sprawozdaniach oraz na podstawie sposobu podziału indywidualnych kwot połowowych.

Zgodnie z art. 22 Wspólnej Polityki Rybołówstwa każde państwo członkowskie jest zobowiązane przesłać do Komisji Europejskiej, a następnie upublicznić swoje sprawozdanie. Dokument taki powinien być sporządzony dokładnie według wytycznych przygotowanych przez Komisję. Ze względu na opóźnienie w przygotowaniu tych wytycznych termin złożenia raportu został przesunięty z maja na wrzesień 2014 roku. Do tej pory sprawozdanie przygotowane przez Polskę nie jest udostępnione publicznie. Greenpeace udało się jednak do niego dotrzeć.

Po przeanalizowaniu treści raportu należy stwierdzić, że nie jest on przygotowany zgodnie z wytycznymi Komisji. Przedstawione w raporcie dane utrudniają analizę porównawczą, ponieważ obejmują różne lata, a użyte wskaźniki oceniające poszczególne aspekty działalności floty rybackiej są inne, niż te wskazane w wytycznych Komisji. Raport stwierdza, że w polskiej flocie rybackiej istnieją nadmierne zdolności połowowe. Nie przedstawia jednak planu działań, mających je wyeliminować.

Jedną ze zmian, jakie przyniosła nowa WPRyb, jest obowiązek uwzględnienia kryteriów środowiskowych, społecznych i ekonomicznych przy podziale kwot połowowych. Odnosi się do tego art. 17 Wspólnej Polityki Rybołówstwa. Bazując na informacjach dostępnych publicznie, można stwierdzić, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie podjęło jednak nawet próby zdefiniowania takich kryteriów, a kwoty połowowe zostały rozdzielone na podstawie rozporządzenia z 2011 roku, czyli regulacji, która obowiązywała jeszcze przed wejściem w życie Wspólnej Polityki Rybołówstwa. Możliwości połowowe powinny być przyznawane tym rybakom, których połowy mają najmniej szkodliwy wpływ na środowisko, jednocześnie przyczyniają się do tworzenia miejsc pracy i budowy nadmorskiej tkanki społecznej. Brak uwzględnienia takich kryteriów wskazuje, że kwestie środowiskowe i społeczne są dla ministerstwa drugorzędne.

Zgodnie z art. 288a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej rozporządzenie ma zasięg ogólny. Wiąże w całości i jest bezpośrednio stosowane we wszystkich państwach członkowskich. Takim aktem prawnym Unii Europejskiej jest właśnie WPRyb. Jednak po roku obowiązywania tego rozporządzenia jasno widać, że Polska nie wypełnia jego wymogów.

raport1

_____

Przedruk za stroną Greenpeace Polska

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Warszawska masakra piłą mechaniczną

Warszawska masakra piłą mechaniczną

W ostatnich latach w Warszawie pod topór poszło niemal… 150 tys. drzew.

Wyborcza.pl precyzuje, że w latach 2009-14 wycięto ich aż 147 tys. – To dwa Lasy Bielańskie. Albo 16 parków Łazienkowskich – mówi Joanna Mazgajska, prezes stowarzyszenia Baobab zajmującego się ochroną drzew, która wydobyła ze stołecznego ratusza dane o wycinkach. – Kiedy zobaczyłam, że w małych Włochach tylko w 2010 r. wycięto aż 21 tys. drzew, w pierwszej chwili nie uwierzyłam. Pytałam urzędników, czy to przypadkiem nie jest jakiś błąd. Zapewnili, że dane są poprawne, a drzewa wycięto pod południową obwodnicę Warszawy – dodaje.

Ponad 6,5 tys. drzew wyciął Zarząd Oczyszczania Miasta. To głównie okazy rosnące przy ulicach. Urzędnicy zawsze zapewniają, że usuwane są drzewa stare i chore, czasami dodatkowo stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa. Prawie 10 tys. drzew wyciął nad brzegami Wisły Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, co również tłumaczono względami bezpieczeństwa. Drzewa znikają także dlatego, że miasto się dogęszcza. Jest to zjawiskiem przynajmniej częściowo pozytywnym, zwłaszcza w Warszawie, która mając połowę ludności Paryża, zajmuje pięciokrotnie większą powierzchnię. Ale zieleń w mieście jest potrzebna. Przeciwdziała zjawisku tzw. miejskiej wyspy ciepła (tam gdzie dużo jest betonu i asfaltu, temperatura jest wyższa, tymczasem utrzymujący się nawet nocami upał męczy nas i obniża zdolność do regeneracji).

Dlatego na miejsce wycinanych drzew powinny być sadzone nowe. Niestety, powszechnie zdarza się, że w zamian za kilkudziesięcioletnie drzewa inwestorzy sadzą cienkie „patyki”. – Staramy się narzucać w decyzjach gatunek i wiek drzew. Ale inwestorzy często odwołują się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W Warszawie często wyrokuje ono, że nie mamy prawa stawiać takich wymagań – rozkłada ręce Paweł Lisicki, wicedyrektor miejskiego biura ochrony środowiska.

Z danych, które zebrała Mazgajska, wyłania się zaskakujący deficyt nowych nasadzeń. – Ratusz wydał decyzje na nasadzenia jedynie ok. 47 tys. drzew, to aż o prawie 100 tys. mniej, niż zostało wyciętych! – alarmuje prezeska Baobabu. – Drzewa są sadzone nie tylko wtedy, kiedy ratusz nakazuje to inwestorom – uspokaja Lisicki. Tłumaczy, że czasami zamiast rozliczyć się w naturze za wycięte drzewa, płacą oni kary, z których ratusz finansuje nasadzenia. – Z moich obliczeń wynika, że do 47 tys. drzew posadzonych przez inwestorów trzeba doliczyć ok. 60 tys. drzew posadzonych przez miasto – szacuje. To wciąż o ok. 40 tys. mniej, niż wycięto w stolicy w ciągu ostatnich sześciu lat – komentuje portal.

Toksyczne porozumienie

Toksyczne porozumienie

Krajowy przemysł chemiczny jest potencjalnie narażony na negatywne skutki negocjowanego przez Komisję Europejską porozumienia o utworzeniu strefy wolnego handlu pomiędzy UE i USA (TTIP) – alarmuje Polska Izba Przemysłu Chemicznego.

Nieuwzględnienie w trakcie negocjacji stanowiska branży chemicznej z Europy Centralnej może mieć negatywne skutki dla regionu: spadek konkurencyjności przemysłu, a w rezultacie osłabienie jego pozycji na europejskim rynku – mówi portalowi wnp.pl Tomasz Zieliński, prezes zarządu Izby. Według Zielińskiego, TTIP może stać się kolejnym po wysokich cenach gazu i skutkach polityki klimatycznej UE czynnikiem obniżającym konkurencyjność branży chemicznej w naszej części Europy.

Portal przypomina, że zachodnioeuropejskie koncerny chemiczne stopniowo wycofują się z produkcji w UE, przenosząc ją tam, gdzie koszty są niższe, np. ze względu na tańsze surowce czy „luźniejsze” regulacje ekologiczne. Natomiast w Europie Centralnej, a zwłaszcza w Polsce planuje się istotne nakłady na rozwój, który zapewni dodatkowe miejsca pracy i poprawi bilans w handlu zagranicznym.

Niekontrolowane zniesienie ceł może doprowadzić do zachwiania bilansu produktowego w UE. Pojawienie się tańszych półproduktów i produktów wytworzonych z wykorzystaniem tańszych surowców i energii może wpłynąć na pozycję konkurencyjną europejskiej chemii, a w szczególności polskiej na rynku UE. W związku z negocjacjami ws. TTIP, Polska Izba Przemysłu Chemicznego wskazuje na konieczność wprowadzenia mechanizmów chroniących konkurencyjność polskiego przemysłu chemicznego, np. okresów przejściowych – pisze wnp.pl.

Oprócz ogłoszenia własnego stanowiska, Izba zainicjowała powstanie pisma sygnowanego przez organizacje zrzeszające firmy chemiczne z krajów Grupy Wyszehradzkiej. Otrzymali je Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz.

O innych zagrożeniach wiążących się z TTIP

Nowy numer Waszego kwartalnika

Nowy numer Waszego kwartalnika

Do salonów prasowych trafił już 66 numer „Nowego Obywatela”. Zawiera on nie tylko różnorodne i ciekawe wywiady, analizy i publicystykę, ale także dołączoną bezpłatną broszurę Marii Dąbrowskiej o Edwardzie Abramowskim.

„Tematem okładkowym” jest tym razem nowa fala lewicowości oraz prospołeczne zaangażowanie Kościoła w Ameryce Łacińskiej. Oprócz tego na kartach najnowszego NO znajdziecie m.in.: wywiady z Ewą Thompson o antypolskim i polskim kolonializmie, z Arturem Wołkiem o państwie tylko teoretycznym oraz z Kazimierzem Musiałem o najlepszym na świecie, fińskim systemie edukacji (zero wolnego rynku w szkolnictwie i rywalizacji uczniów w szkołach); teksty o tym, ile naprawdę kosztuje „tani” InPost, o wsparciu państwa dla pracy lub dla socjalu i o tym, że u nas nie ma ani jednego z tych modeli, o kondycji mediów lokalnych, o społecznych konsekwencjach umów śmieciowych, o polskiej sytuacji obronnej po wojnie na Ukrainie, o ekonomii daru zamiast zysku…

Zachęcamy do zapoznania się ze słowem wstępnym do numeru, autorstwa Remigiusza Okraski, a także ze spisem treści oraz tekstami bezpłatnie udostępnionymi na WWW, a następnie – do zamówienia prenumeraty, zamiast nabijania kabzy zdziercom zabierającym wydawcy 50% ceny okładkowej.

Życzymy inspirującej lektury!