Polacy za biedni na oszczędzanie

Polacy za biedni na oszczędzanie

Według najnowszego raportu ING, pod względem wartości aktywów finansowych przypadających na statystycznego mieszkańca Polska znajduje się na szarym końcu Europy. Posiadamy zaledwie 15-16% tego, co Niemcy czy Włosi.

Nawet do ciężko przechodzącej kryzys Grecji jest nam bardzo daleko, gdyż wartość oszczędności Polaka to ok. 35% oszczędności Greka. Mniej aktywów finansowych od Polaków mają tylko Rumunii, Bułgarzy, Łotysze i Słowacy.

Tylko 50% naszych rodaków deklaruje, że ma oszczędności. To trzeci najniższy wynik, po Rumunii (36%) i Turcji (47%). Najwyższy odsetek osób z oszczędnościami mieszka w Holandii (76%) i Luksemburgu (75%). Co ciekawe, 50% Polaków martwi się o swoją emeryturę, ale tylko 25% odkłada z myślą o niej.

Nietrudno się domyślić, dlaczego tak mało Polaków oszczędza na starość. Ponad 40% respondentów zapytanych, dlaczego nie odkładają na emeryturę, stwierdziło, że nie ma na to wystarczających środków. Była to najczęstsza odpowiedź na tak zadane pytanie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

MFW: związki zawodowe lekarstwem na nierówności

MFW: związki zawodowe lekarstwem na nierówności

W pokryzysowej rzeczywistości można było się spodziewać wszystkiego, jednak nie tego, że jedna z czołowych instytucji globalnego kapitalizmu stanie w obronie związków zawodowych. Tak się jednak stało za sprawą raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego na temat rosnących na świecie nierówności.

W cyklicznej publikacji Finance & Development, Florence Jaumotte i Carolina Osorio Buitron, ekonomistki MFW, przedstawiają dowody na rosnące w skali globalnej nierówności i szukają przyczyn takiego stanu rzeczy.

Autorki wskazują, że nierówności rosną od początku lat 80. i dziś 1% najbogatszych posiada 48% światowego bogactwa. Nie jest to zdrowa sytuacja, co udowadnia J. Stiglitz pisząc o stopniowym uzależnianiu państw od kapitału. Wprawdzie ekonomistki powtarzają powszechnie znany argument, że głównymi przyczynami rosnących nierówności są globalizacja oraz zmiany technologiczne, jednak w swych poszukiwaniach idą o krok dalej i odkrywają, że akumulacji bogactwa przez najbogatszych towarzyszy spadek poziomu uzwiązkowienia i spadający poziom wynagrodzenia minimalnego.

Badaczki przyglądają się powyższej kwestii biorąc pod uwagę cztery zagadnienia. Po pierwsze dyspersja płac. Ich zdaniem uzwiązkowienie i płaca minimalna „wyrównują” płace w gospodarce (na porównywalnych stanowiskach). Po drugie (to prawdopodobnie najodważniejsza teza) autorki obalają pokutujące przekonanie o tym, że działalność związków zawodowych prowadzi do rosnącego bezrobocia. Ich zdaniem brak jest mocnych, empirycznych dowodów, by tak sądzić. Dalej, zwracają uwagę na problem redystrybucji dochodu. Ich zdaniem, silne związki mogą stanowić istotną siłę wyborczą, co przekłada się w konsekwencji na wybory polityczne społeczeństwa. To premiuje partie, które lepiej troszczą się o sprawiedliwy podział dóbr w gospodarce. Jednocześnie, nawet jeśli dana grupa polityczna sprawująca władzę nie uznaje tego za swój priorytet, możliwe jest wywieranie nacisku, tak by tematyka społeczna była odpowiednio realizowana. Ostatni poruszony wątek to rokowania zbiorowe i wynagrodzenia najlepiej zarabiających. Ekonomistki trafnie zauważają, że spadające uzwiązkowienie prowadzi do osłabienia siły negocjacyjnej pracowników. Korzystają na tym głównie menadżerowie, którzy bez obaw mogą podwyższać swoje uposażenia. Ten problem ma też drugie oblicze. Im lepiej i liczniej zorganizowani pracownicy, tym ich większy wpływ na decyzje zarządzających co do losów przedsiębiorstwa.

Wielokrotnie w tekście opracowania autorki powołują się na dane amerykańskie, ale czy w Polsce nie mamy do czynienia z podobną sytuacją? Nie jest nam obcy spadający poziom uzwiązkowienia, coraz mniejsza liczba obowiązujących układów zbiorowych pracy i rosnący rozdźwięk pomiędzy płacami pracowników i menadżerów. Są to wyzwania globalne nieobce również Polsce, dlatego konieczne jest wznowienie debaty na temat roli związków zawodowych w systemie społeczno-gospodarczym. Szkoda jedynie, że potrzebny był dramatyczny kryzys gospodarczy, by zauważone zostały tak oczywiste kwestie.

Mateusz Szymański

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Demontażu wiejskiego szkolnictwa cd.

Demontażu wiejskiego szkolnictwa cd.

Wójtowie i burmistrzowie wnioskują o zamknięcie w tym roku ponad 200 szkół. Spośród 211 placówek przeznaczonych do likwidacji, 62 to szkoły podstawowe w małych ośrodkach.

„Gazeta Wyborcza” podkreśla, że decyzje o wygaszeniu wielu z tych placówek poprzedziła wieloletnia walka rodziców i nauczycieli o ich utrzymanie. Od września 2015 r. dzieci z licznych małych miejscowości będą musiały dojeżdżać do szkół w większych ośrodkach. Część wygaszonych placówek zostanie zaś prawdopodobnie przekazana organizacjom pozarządowym i otwarta na nowo – ale już na zmienionych warunkach pracy i płacy dla nauczycieli (w szkołach prowadzonych przez stowarzyszenia i fundacje nie obowiązuje zwykle Karta Nauczyciela). Dziennik zauważa ponadto, że wiele szkół publicznych przejmują organizacje o charakterze wyznaniowym, co w praktyce prowadzi niejednokrotnie do złamania zasady świeckości i światopoglądowej neutralności powszechnej edukacji.

Dla samorządowców likwidacja bądź przekazanie małej szkoły to w obliczu niżu demograficznego najprostszy sposób na dopięcie lokalnych budżetów, więc nie patrzą one na konsekwencje społeczne tego rodzaju decyzji. Minister Joanna Kluzik-Rostkowska jeszcze w styczniu apelowała do wójtów i burmistrzów o utrzymanie szkół w małych miejscowościach. Dziś jednak MEN podkreśla, że w niektórych przypadkach szkoły od września po prostu nie miałyby uczniów, więc likwidacja jest tylko zadekretowaniem stanu faktycznego (dotyczy to 11 placówek), a przekazywanie szkół stowarzyszeniom, choć godzi w warunki pracy nauczycieli, jest złem koniecznym.

Związek Nauczycielstwa Polskiego ripostuje, że zarówno przekazywanie, jak i likwidowanie szkół to decyzje polityczne, prowadzące w ostatecznym rozrachunku do demontażu powszechnego szkolnictwa w naszym kraju. Związkowcy zauważają ponadto, że przekształcanie szkół publicznych staje się dla władz podstawową strategią dla szkolnictwa w małych ośrodkach.

Znowu o kooperacji

Znowu o kooperacji

Dziś (12 marca) w Warszawie odbędzie się kolejna odsłona objętego naszym patronatem sympozjum naukowego „Filozofia kooperatyzmu. Od idei do praktyki”, poświęconego ideom i praktyce współdziałania.

Tak piszą o celach imprezy jej organizatorzy, czyli Laboratorium Kooperacji, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytut Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu: Pragniemy, aby podczas sympozjum refleksja na temat idei i praktyki kooperatyzmu prowadzona była na wielu, wzajemnie przenikających się płaszczyznach. Począwszy od rysu historycznego rekonstruującego rozwój idei oraz okoliczności jej powstania, przez ukazanie różnorodności proweniencji filozoficznych twórców teorii, a skończywszy na wskazaniu kierunku dalszych analiz aktualnych możliwości realizacji idei kooperatystycznej.

Najbliższe spotkanie odbędzie się w czwartek 12 marca w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW (sala nr 1 im. Adama Podgóreckiego). Poświęcone będzie roli kooperatyzmu jako formacyjnej idei i modelu działania zaangażowanej inteligencji w Polsce – społeczników, którzy łączyli pracę naukową, artystyczną czy literacką z zaangażowaniem na rzecz wspólnoty. Z pomocą prelegentów seminarzyści będą próbowali odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w swoich różnych formach kooperatyzm stanowi wciąż żywy element dziedzictwa kulturalnego, życia społecznego i gospodarczego Polski.

Wszystkie zainteresowane osoby mogą wziąć udział w seminarium po wypełnieniu formularza zgłoszeniowego.

Program sympozjum:
– 16:40-17:40 – blok 1: etos inteligencji zaangażowanej a historia idei kooperatyzmu
– 17:40-18:10 – dyskusja
– 18:10-18:30 – przerwa
– 18:30-19:30 – blok 2: współczesne kooperatywne formy edukacji i zaangażowania politycznego
– 19:30-20:00 – dyskusja

Wystąpienia:

Prof. Andrzej Mencwel (Instytut Kultury Polskiej UW): narodziny postawy inteligenta zaangażowanego w polskiej tradycji politycznej. Specyfika związków pomiędzy kooperatyzmem a inteligencją w polskim kontekście.

Prof. Zofia Chyra-Rolicz (Instytut Nauk Społecznych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach): jak kobiety kształtowały spółdzielczość (entuzjastki idei i praktyczne działaczki – Galicja, Królestwo, II RP).

Dr Adam B. Duszyk (Radomskie Towarzystwo Naukowe): studium osobowości polskiego inteligenta, ukształtowanego przez cztery epoki, na przykładzie życia i twórczości nestora kooperacji pracy – Jana Wolskiego.

Piotr Kowzan (Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego): kooperacja, koordynacja i kolaboracja – o trudnych relacjach międzyludzkich w ruchach społecznych wokół edukacji.

Dr Krystian Szadkowski („Praktyka Teoretyczna”, Instytut Filozofii UAM): uniwersytet kooperatywny, uniwersytet autonomiczny, uniwersytet jako instytucja dobra wspólnego. Potencjał i ograniczenia wspólnotowych projektów w sektorze szkolnictwa wyższego.

Adam Puchejda (Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW): czy każdy społecznik to kooperatysta? Krótka genealogia idei społecznikostwa i jej polityczne konsekwencje dla obywatelskiego zaangażowania w Polsce.

Szczegółowe informacje na temat sympozjum są dostępne na tej stronie internetowej.