Chorzy drugiej kategorii?

Chorzy drugiej kategorii?

Wzrost zachorowań Polaków na cukrzycę a także śmiertelności spowodowanej jej powikłaniami nie spotyka się z należytą uwagą po stronie decydentów – alarmują specjaliści.

Mamy dziś w Polsce najwięcej powikłań cukrzycowych w całej Europie – informuje portal RynekZdrowia.pl. Tymczasem zgodnie z niedawnymi decyzjami Narodowego Funduszu Zdrowia część stawki przypadającej na podstawową opiekę zdrowotną nad każdym pacjentem przeznaczona na profilaktykę i leczenie diabetologiczne ma zmaleć o 95 mln zł. Według diabetologów oznacza to krok wstecz dla leczenia wspomnianej choroby. Na niedofinansowanie narzekają również specjalistyczne poradnie i oddziały diabetologiczne w szpitalach; dramatyczna jest sytuacja jeśli chodzi o ambulatoryjną ochronę specjalistyczną czy najnowocześniejsze metody leczenia cukrzycy, które praktycznie nie są w Polsce refundowane. Oznacza to, jak zauważa cytowany przez RynekZdrowia.pl prof. Jacek Sieradzki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, że polscy diabetolodzy nie mogą realizować zaleceń Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

Dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. zdrowia z Uczelni Łazarskiego, przypomina, że efektem niedofinansowania leczenia cukrzycy są rokroczne wydatki ZUS rzędu 450 mln zł na świadczenia związane z absencją w pracy i 380 mln zł na renty z tytułu niezdolności do pracy. Według prezesa Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków Andrzeja Baumana brakuje nam także samych lekarzy specjalistów: Mamy 800 diabetologów, a powinniśmy mieć ok. 3 tysięcy.

Narzekają ponadto eksperci ds. cukrzycy u dzieci i młodzieży. Ich niepokój budzi coraz niższy wiek zachorowań, niekonsekwentna polityka refundacyjna (m.in. niedostateczne dopłaty do insuliny) czy dyskryminacja chorych przez placówki oświatowe. O skargach na problemy z dostępem do profilaktyki i leczenia cukrzycy mówi także Marzanna Bieńkowska z biura Rzecznika Praw Pacjenta. Prof. Dorota Karkowska, ekspertka ds. prawa medycznego z Uniwersytetu Łódzkiego zauważa z kolei, że zabieranie pieniędzy cukrzykom na rzecz leczenia innych chorych może być sprzeczne z zasadami solidaryzmu społecznego oraz równości dostępu do świadczeń medycznych, w związku z czym może zostać zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Więcej Słowacji w Słowacji

Więcej Słowacji w Słowacji

Renacjonalizacja hydroelektrowni Gabčikovo oznacza, że pod polityczny nadzór słowackiego rządu wróci ważny element narodowej infrastruktury energetycznej, a do tamtejszego budżetu państwa – zyski z produkcji energii.

Po 8 latach starań rządu w Bratysławie, decyzją sądu wielka elektrownia wodna w miejscowości Gabčikovo nad Dunajem stała się na powrót własnością państwa. Batalia pomiędzy gabinetem Roberta Fico a dotychczasowym dzierżawcą elektrowni, spółką Slovenské elektrárne, której większościowym udziałowcem jest włoski koncern Enel, trwała niemal przez cały okres rządów obecnego premiera Słowacji. Gabčikovo to największa ze słowackich hydroelektrowni – generuje moc 720 MW, co stanowi 8 proc. energetycznych potrzeb kraju. Już w 2006 r. ekspertyza opracowana przez Ministerstwo Środowiska Naturalnego wykazała, że wedle obowiązującego prawa elektrownia nie mogła podlegać prywatyzacji, której akt stanowiła de facto umowa o jej 30-letnią dzierżawę, zawarta przez rząd Mikuláša Dzurindy. 9 marca sąd okręgowy w Bratysławie uznał prawomocność decyzji władz o unieważnieniu umowy.

Renacjonalizacja elektrowni oznacza, że do słowackiego budżetu będą trafiać zyski z produkcji energii, sięgające nawet 35-40 mln euro rocznie. Fico zapowiada, że to jeszcze nie koniec walki o unieważnienie nielegalnej – jak twierdzi – prywatyzacji elektrowni z 2006 r. Wyrok sądu stanowi według premiera zobowiązanie, żeby wystąpić do sądu o zwrot wszystkich pieniędzy, jakie włoska spółka wyciągnęła z elektrowni. Jednym z czynników, które zadecydowały o dążeniu rządu do upaństwowienia zakładu, była bierność włoskiego inwestora w zakresie modernizacji i remontów oraz zadłużenie spółki Slovenské elektrárne wobec skarbu państwa.

Władze zapewniają, że odzyskanie kontroli nad hydroelektrownią jest elementem szerszej strategii, mającej na celu wzmocnienie publicznego nadzoru nad strategicznymi sektorami gospodarki.

Polacy za biedni na oszczędzanie

Polacy za biedni na oszczędzanie

Według najnowszego raportu ING, pod względem wartości aktywów finansowych przypadających na statystycznego mieszkańca Polska znajduje się na szarym końcu Europy. Posiadamy zaledwie 15-16% tego, co Niemcy czy Włosi.

Nawet do ciężko przechodzącej kryzys Grecji jest nam bardzo daleko, gdyż wartość oszczędności Polaka to ok. 35% oszczędności Greka. Mniej aktywów finansowych od Polaków mają tylko Rumunii, Bułgarzy, Łotysze i Słowacy.

Tylko 50% naszych rodaków deklaruje, że ma oszczędności. To trzeci najniższy wynik, po Rumunii (36%) i Turcji (47%). Najwyższy odsetek osób z oszczędnościami mieszka w Holandii (76%) i Luksemburgu (75%). Co ciekawe, 50% Polaków martwi się o swoją emeryturę, ale tylko 25% odkłada z myślą o niej.

Nietrudno się domyślić, dlaczego tak mało Polaków oszczędza na starość. Ponad 40% respondentów zapytanych, dlaczego nie odkładają na emeryturę, stwierdziło, że nie ma na to wystarczających środków. Była to najczęstsza odpowiedź na tak zadane pytanie.

Prekariusze, łączcie się

Prekariusze, łączcie się

28 marca (sobota) w Warszawie odbędzie się Kongres Prekariatu, organizowany przez Polskę Społeczną pod patronatem „Nowego Obywatela”. Jednym z uczestników debat będzie stały współpracownik pisma oraz członek Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”, Piotr Wójcik.

Jak rozwiązać problem „umów śmieciowych”? Jak podnieść wynagrodzenia w Polsce i zwiększyć siłę nabywczą obywateli? Jak ograniczyć bezrobocie i tworzyć nowe miejsca pracy? Skąd wziąć pieniądze na usługi publiczne? W jaki sposób reformować polską gospodarkę, aby służyła pracownikom i społeczeństwu, a nie bankom i korporacjom? Na te i inne pytania odpowiedzi będą szukać uczestnicy wspomnianej imprezy.

Oddajmy głos organizatorom: Na „umowach śmieciowych” jest nas co najmniej 1,6 mln. Bez praw, bez urlopu, bez wynagrodzenia za nadgodziny. Na umowach o pracę, ale tych niskopłatnych, jest nas o wiele więcej, ale i tu nie mamy lekko. Pensja starcza jedynie na zaspokojenie podstawowych potrzeb, a zdarza się, że i na to brakuje. Nie mamy prawa do stabilności i bezpieczeństwa. Wielu z nas decyduje się na emigrację. […] Często pracujemy poniżej kwalifikacji lub nie jesteśmy odpowiednio wynagradzani za swoją pracę. Nie możemy sobie pozwolić na własne mieszkanie czy oszczędności na nieoczekiwane wydatki. Często nie mamy prawa do opieki medycznej. Gdy mamy dzieci, pojawiają się kolejne problemy – walka o miejsca w żłobku, przedszkolu, czy o szkołę, którą lokalne władze właśnie likwidują. Nie mamy perspektyw. […] Mówią o nas: Prekariusze.

Wydarzenie jest częścią kampanii Polski Społecznej #ZamiastMiskiRyżu, która ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na zjawiska śmieciowej pracy, ograniczonego dostępu do mieszkań i usług publicznych. W kolejnych częściach Kongresu – zatytułowanych, kolejno, „Praca – tania siła robocza versus godne zatrudnienie”, „Państwo – usługi publiczne bez cięć i niepewności” oraz „Opór i reprezentacja – związki zawodowe, inicjatywy lokalne, partie polityczne” wezmą udział reprezentanci świata nauki, związków zawodowych i różnego rodzaju organizacji społecznych. Otwarta dyskusja, do której organizatorzy zapraszają wszystkich uczestników imprezy, będzie poprzedzona panelami z udziałem zaproszonych prelegentów. Całość ma stanowić początek prac programowych nad pozytywnymi rozwiązaniami problemów prekariatu oraz preludium do serii debat i spotkań w całej Polsce.

Szczegółowy plan kongresu, który odbędzie się w Domu Dziennikarza (ul. Foksal 3/5)

Wydarzenie na Facebooku

Kontakt: Maciej Łapski, tel. 534 834 044, zarzad@polskaspoleczna.pl

Serdecznie zapraszamy!