Dyskryminacja tańszych

Dyskryminacja tańszych

Jak donosi „Rynek Kolejowy”, który dotarł do planowanych przez PKP Intercity zmian rozkładów jazdy, przewoźnik chciałby wydłużyć czasy przejazdu najtańszych pociągów, by nie konkurowały z ekspresami i pendolino.

Analiza wstępnych propozycji założeń kolejnych rozkładów potwierdza informację o planowanym wyrzuceniu połączenia Warszawa-Kraków z Centralnej Magistrali Kolejowej. Pociągi TLK pokonywałyby tę trasę przez Kielce lub Koluszki, odstępując miejsce na torze CMK szybszym składom. Zmiana trasy jazdy pociągu jest oczywiście dokonywana kosztem wydłużenie czasu podróży – podróż tą relacją trwała będzie o godzinę dłużej, niż gdyby pociąg mógł skorzystać z CMK. Tym samym wydłuży się do 4h-4,5h, w zależności od wariantu.

PKP IC analizuje również wydłużenie czasu jazdy pociągów na trasie Warszawa-Poznań, proponując ich skierowanie przez Skierniewice, co wydłuży czas przemieszczania się pasażerów do 4h. Tańsze pociągi z Warszawy do Katowic mają kursować przez Częstochowę. Plany obejmują także zmianę tras – a tym samym czasu podróży – pociągów łączących Warszawę z Wrocławiem i Trójmiastem. Na magistralach mają zostać wyłącznie ekspresy i pociągi pendolino.

Przewoźnik nie chce na razie komentować swojego projektu. Beata Czemerajda z biura prasowego spółki mówi, że „wspomniane plany to założenia na kilka lat, które będą stopniowo realizowane”. O nowym rozkładzie dowiemy się więcej dopiero jesienią, gdy proces jego powstawania zostanie zakończony. Nowy rozkład ma być sieciowy, cykliczny, symetryczny i wydajny – wylicza przedstawicielka spółki – Chcemy za jego pośrednictwem w jak najszerszym zakresie wykorzystać inwestycje PKP PLK, nasze najnowsze zakupy taborowe oraz zoptymalizować zasoby spółki. W efekcie dążymy do zwiększenia liczby pasażerów i wypracowania zysku.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wodór kontra smog

Wodór kontra smog

W Chinach wyprodukowano pierwszy na świecie tramwaj napędzany wodorem. Wynalazek ma przyczynić się do zmniejszenia ilości smogu w Państwie Środka.

 
Portal Inn Poland donosi, iż pojazd skonstruowano przy współpracy wielu ośrodków badawczych z całych Chin. Wodór zgromadzony w zbiorniku pozwala na pokonanie 100 kilometrów z maksymalną prędkością 70 km/h, a napełnienie baku zajmuje zaledwie 3 minuty. W tramwaju jednorazowo będzie mogło przebywać 380 pasażerów, a podróżowanie nim jest zdecydowanie tańsze w porównaniu z tradycyjnymi środkami transportu.

 
Podstawową zaletę pojazdu stanowi jednak funkcja ekologiczna – jedynym produktem spalania paliwa będzie woda . Konstruktorzy twierdzą, że kontrola temperatury w ogniwach paliwowych ma zapobiec powstawaniu tlenków azotu. Oznacza to, że w powietrzu nie znajdą się żadne szkodliwe substancje.
Każdego roku z powodu smogu umiera w Chinach blisko 500 tys. osób, zaś miejscowe ministerstwo ochrony środowiska poinformowało, iż w 90 proc. największych miast zostały wielokrotnie przekroczone dopuszczalne normy zanieczyszczenia. W Pekinie wartość skażenia powietrza jest tak duża, że mieszkańcy poruszają się po ulicach w specjalnych maskach ochronnych i podają do sądu rządzących, domagając się pomocy, działań zmierzających do ochrony środowiska oraz wypłacenia odszkodowań za poniesione koszty leczenia.

 
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Amerykańską Izbę Handlową, zanieczyszczenie powietrza stanowi również problem dla zagranicznych przedsiębiorców pracujących w Chinach. Smog jest tak gęsty, że przypomina mgłę, co odstrasza pracowników przed podjęciem zatrudnienia w tym kraju.
Nic dziwnego zatem, że innowacyjny tramwaj ma trafić do powszechnego użytku jeszcze w 2015 roku.

 

 

 

Kopacz obiecuje czuwać nad lasami

Kopacz obiecuje czuwać nad lasami

Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć – mój rząd nigdy nie planował i nie planuje prywatyzacji Lasów Państwowych – zadeklarowała premier Ewa Kopacz w trakcie czwartkowych uroczystości jubileuszowych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu. Szefowa rządu odniosła się w ten sposób do obaw wyrażanych w środowisku leśników i po stronie opozycji w związku ze zmianami forsowanymi w zeszłym roku przez koalicję PO-PSL.

Jak pisze portal Puls Biznesu, oskarżenia o dążenie do pełzającej prywatyzacji lasów pojawiły się w szczególności w kontekście nowych obciążeń finansowych nałożonych na Lasy Państwowe – zgodnie z decyzjami ze stycznia ub.r., przedsiębiorstwo ma w latach 2014-2015 wpłacić do budżetu łącznie 1,6 mld zł, a od 2016 dzielić się z państwem 2 proc. swoich przychodów, bez względu na to, czy odnotuje zysk.

Pod koniec zeszłego roku koalicja rządząca forsowała ponadto poprawkę do konstytucji, wedle której lasy stanowiące własność Skarbu Państwa mogłyby podlegać przekształceniom własnościowym w opisanych ustawowo szczególnych przypadkach. Premier Kopacz zapewniła w Radomiu, że za ideą nowelizacji stała w istocie „chęć wzmocnienia pozycji Lasów Państwowych”. W swoim wystąpieniu podkreśliła także, że LP znajdują się w dobrej kondycji finansowej i nie grozi im upadłość. – Ja dzisiaj daję wam najświętsze słowo honoru: dopóki Platforma Obywatelska będzie miała cokolwiek do powiedzenia, rządząc w tym kraju, nigdy Lasy Państwowe nie zostaną sprywatyzowane – powiedziała Kopacz na spotkaniu z leśnikami.

Trzymamy panią premier za słowo i liczymy, że sformułowane przez nią stanowisko rządu znajdzie wyraz w rychłym przyjęciu obywatelskiego wniosku o referendum ws. przyszłości Lasów Państwowych (obecnie, wraz z 2,5 mln podpisów jego zwolenników, znajduje się on w sejmowej zamrażarce).

Nasz wywiad na temat przyszłości lasów państwowych

Kościerzyna wprowadza bezpłatną komunikację miejską

Kościerzyna wprowadza bezpłatną komunikację miejską

Jako pierwsze miasto na Pomorzu, Kościerzyna już od 1 kwietnia zapewni mieszkańcom i turystom darmowe przemieszczanie się po mieście autobusami – ani stali rezydenci, ani goście nie zapłacą nic za bilety.

Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, inicjatorem zmian jest nowy burmistrz Michał Majewski oraz rada miasta: Chcemy w ten sposób ograniczyć ruch samochodów, zmniejszyć zanieczyszczenia powietrza oraz zachęcić mieszkańców do podróży środkami komunikacji zbiorowej – mówi Majewski.

Miasto liczy 24 tysiące mieszkańców, obsługują je trzy linie autobusowe. Bilet normalny kosztował do tej pory 2,2zł, ulgowy 1,1zł. Jak twierdzi burmistrz: Z różnego rodzaju ulg korzysta blisko 70 proc. pasażerów. Wpływy ze sprzedaży biletów nie są więc na tyle duże, byśmy nie mogli pokryć tej kwoty środkami z budżetu miasta.

Ile te zmiany będą kosztowały Kościerzynę? Do tej pory środki zabezpieczone w budżecie na komunikację miejską wynosiły 250 tysięcy złotych – po zmianie wzrosną do 300 tysięcy.

Pierwszym polskim miastem, które wprowadziło bezpłatną komunikację miejską, były Żory – od maja zeszłego roku pasażerowie jeżdżą tam bez opłat aż siedmioma liniami. Wcześniej autobusy świeciły pustkami, teraz pełne są mieszkańców. W dzień nauki szkolnej z komunikacji korzysta nawet 10 tysięcy osób dziennie. Co istotne, Żory finansowo nie odczuły tej zmiany. Jak to możliwe? Kiedy bilety były płatne, wpływy z nich były zbyt małe, by pokryć rosnące koszty eksploatacji. Miasto zrezygnowało więc z biletów, ogłosiło nowy przetarg na usługi komunikacyjne, na ulice wyjechały mniejsze pojazdy. W efekcie dopłata do komunikacji nie wzrosła.

Zdaniem ekspertów, za tym przykładem mogą pójść mniejsze gminy, gdzie jest niska jakość usług przewozowych i niewielkie wpływy z biletów, dużych miast nie stać jednak na taką rewolucję. To rozwiązanie nie sprawdzi się w średnich i dużych miastach. W Gdyni wpływy ze sprzedaży biletów wynoszą ponad 68 mln zł rocznie i w 42 proc. pokrywają koszty funkcjonowania komunikacji. Żeby wprowadzić darmowe przejazdy, trzeba byłoby znaleźć te pieniądze w budżecie kosztem innych zadań realizowanych przez samorząd – mówi Marek Wołek z Katedry Rynku Transportowego Uniwersytetu Gdańskiego. Twierdzeniu temu jednak można przeciwstawić przykład stolicy Estonii, Tallina, gdzie w 2012 roku mieszkańcy w referendum zadecydowali o bezpłatności usług komunikacyjnych. Decyzja ta przyniosła miastu korzyści polityczne i marketingowe.