(Bez)precedensowa prywatyzacja szkół

(Bez)precedensowa prywatyzacja szkół

Czy podkrakowskie Iwanowice staną się pierwszą w Polsce gminą bez publicznych szkół? Władze lokalne mówią o niezbędnych oszczędnościach i planują przekazanie placówek w prywatne ręce. Opór stawiają Kuratorium Oświaty oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Według informacji portalu TVN24.pl, radni gminy Iwanowice planują likwidację 5 publicznych placówek (czterech szkół podstawowych i jednego gimnazjum) już na sierpień br. Lokalne władze przekonują, że przekazując je prywatnym podmiotom pozbędą się finansowego obciążenia zachowując przy tym istniejącą sieć szkół oraz miejsca pracy nauczycieli. Zapewniają również, że placówki zachowają bezpłatny charakter.

Innego zdania są przedstawiciele Kuratorium Oświaty. Według nich całkowita prywatyzacja lokalnego szkolnictwa jest równoznaczna z wyzbyciem się przez samorząd odpowiedzialności za edukację na swoim terenie. Po przekazaniu prywatnym podmiotom, w zamian za przekazywane im środki z subwencji oświatowej, szkoły będą musiały już tylko zrealizować minimum programowe. Pod znakiem zapytania stanie natomiast m.in. funkcjonowanie zajęć dodatkowych czy dostęp do bezpłatnej pomocy psychologicznej – alarmuje Artur Pasek z krakowskiego Kuratorium. Sprywatyzowaną szkołę łatwiej będzie też zamknąć – dodaje. Kuratorium Oświaty nie dysponuje jednak narzędziami prawnymi pozwalającymi na powstrzymanie prywatyzacji szkół – jego uprawnienia ograniczają się do opiniowania decyzji radnych.

W razie realizacji planów władz gminy Iwanowice ciężkie czasy czekają także lokalnych nauczycieli, wobec których przestaną obowiązywać zapisy karty nauczyciela – stracą pewność zatrudnienia, dostaną dodatkowe godziny lekcji do poprowadzenia, a ich warunki pracy zależeć będą od dobrej woli nowego właściciela szkoły. ZNP alarmuje: całkowita likwidacja publicznej oświaty w podkrakowskiej gminie może stać się niebezpiecznym precedensem. Uchwała rady gminy sprzeczna jest ponadto z duchem obowiązującego prawa, które przewiduje dla prywatnych placówek rolę edukacyjnej alternatywy, a nie jedynej dostępnej opcji.

Prezes okręgu małopolskiego Związku Grażyna Ralska dodaje, że władze Iwanowic wprowadzają opinię publiczną w błąd sugerując, że prywatyzacja jest dla gminy ekonomiczną koniecznością: Zadłużenie gminy Iwanowice wynosi 28 proc., czyli mniej więcej 8 mln zł. Mogę wymienić liczne przykłady gmin, w których zadłużenie jest na wysokości 60 proc. i oświata funkcjonuje normalnie. W przypadku Iwanowic to pozorna oszczędność, w dodatku z naruszeniem prawa. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że obecny wójt, w swojej ofercie wyborczej drukowanej na ulotkach, zastrzegał, że będzie bronił szkół samorządowych.

Zaalarmowana w tej sprawie szefowa resortu edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska studzi emocje i namawia do powstrzymania się od działań do czasu uzyskania ekspertyzy prawnej zamówionej przez wojewodę małopolskiego – który sam zaopiniował wcześniej pozytywnie plany iwanowickich radnych. Zakładam oczywiście, że wójt Iwanowic ma dobre intencje, natomiast jest pytanie czy zlikwidowanie wszystkich szkół i pozwolenie, żeby w ich miejsce zaczęły działać inne szkoły, na innych zasadach, nie jest wyzbyciem się obowiązku wobec dzieci, którymi samorząd musi się zajmować – mówi Kluzik-Rostkowska portalowi TVN24.pl.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rowery do przodu, infrastruktura kuleje

Rowery do przodu, infrastruktura kuleje

Coraz popularniejsze jest w Polsce poruszanie się rowerem. Nasi cykliści zmagają się jednak niezmiennie z niskim poziomem rozwoju infrastruktury rowerowej.

Jak wskazuje portal wGospodarce.pl, rosnącą popularność rowerów potwierdzają m.in. badania rynku jednośladów przeprowadzone na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Rowerowego przez Instytut Badań IPC (blisko 60 proc. ankietowanych – producentów, importerów oraz handlarzy rowerami – wykazało w 2014 r. wzrost sprzedaży względem roku ubiegłego), dane GUS dotyczące rodzimej produkcji rowerów (na początku roku 2015 odnotowano wzrost o ok. 5 proc. względem roku ubiegłego) oraz statystyki Eurobarometru, wskazujące, że Polska, zbliżyła się do średniej unijnej jeśli chodzi o korzystanie z roweru jako środka transportu (taką formę pedałowania deklaruje 7 proc. mieszkańców; unijna średnia wynosi 8 proc.).

Reprezentanci branży rowerowej podkreślają, że gdyby nie słabość infrastruktury, rynek mógłby rozwijać się jeszcze szybciej. Ireneusz Miśkowiec z firmy Kreidler Polska zauważa, że w znacznie mniejszych i mniej ludnych Czechach sieć dróg rowerowych jest przeszło 3 razy bardziej rozbudowana niż w Polsce. To pokazuje, jak wiele jeszcze brakuje nam pod tym względem nie tyle nawet do zamożniejszych krajów Europy Zachodniej, ale także do innych państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej – dodaje.

Wielu przebadanych reprezentantów branży rowerowej podkreśla fakt, że większość polskich samorządów nie stworzyło kompleksowych planów rozbudowy infrastruktury dla rowerzystów. Nierzadko brakuje wciąż połączeń rowerowych pomiędzy sąsiadującymi gminami czy nawet częściami tych samych miejscowości. Miśkowiec przypomina jednak, że infrastruktura rowerowa nie kończy się na ścieżkach – to także chociażby kwestia odpowiedniego dostosowania innych środków komunikacji. (…) W zdecydowanej większości dużych miast w kursujących autobusach można znaleźć tam stojaki na rowery. W Europie częściej natomiast można spotkać parkingi rowerowe, zlokalizowane przy dworcach kolejowych czy autobusowych. Niestety, w Polsce takie rozwiązania nie są dostatecznie rozpowszechnione – ocenia.

Koniec wiecznych umów na czas określony

Koniec wiecznych umów na czas określony

Rada Ministrów zaakceptowała planowane zmiany w kodeksie pracy – na czas określony będzie można pracować tylko nie dłużej niż 33 miesiące, a maksymalnie 36, jeśli wliczymy obowiązkowy trzymiesięczny okres próbny.

Jak informuje serwis wyborcza.biz, projekt zakłada, że czas przepracowany u jednego pracodawcy będzie sumowany, nawet jeśli w zatrudnieniu były przerwy – po upływie 33 miesięcy podpisanie z pracownikiem umowy na czas nieokreślony stanie się dla pracodawcy obligatoryjne. Zmianę przepisów dotyczących umów czasowych wymusiła Komisja Europejska, która po skardze „Solidarności” uznała, że Polska nieprawidłowo wdrożyła zasady ich stosowania. W Polsce w takim trybie zatrudnienia, czyli na „wiecznych” umowach na czas określony, pracowało ok. 27 proc. zatrudnionych – najwięcej w Europie. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdy pracownik był zatrudniony na nienaturalnie długi czas określony, np. 15 lat, co pozwalało pracodawcy zwolnić go z dwutygodniowym wypowiedzeniem, pomimo jego wieloletniej pracy i związków z firmą.

Zmiany w umowach czasowych ochronią pracowników przed nadużyciami. Nie będzie już sytuacji, kiedy kontrakty terminowe są przedłużane w nieskończoność. Mam nadzieję, że parlament przyjmie nowe przepisy jeszcze w tej kadencji – powiedział minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Projekt przewiduje też zmiany w okresach wypowiedzeń. Długość wypowiedzenia będzie zależna od stażu pracy w danej firmie – im dłuższy staż, tym dłuższy okres wypowiedzenia (przy stażu powyżej trzech lat pracy ma on wynosić trzy miesiące). Obecnie okres wypowiedzenia dla umów terminowych wynosi dwa tygodnie, bez względu na okres, na jaki zostały zawarte.

Projekt przynosi też zmianę przepisów dotyczących kobiet w ciąży – zakłada, że umowa terminowa, zawarta na czas określony lub okres próbny przekraczający miesiąc, przedłuża się do dnia porodu. Zgodnie z planowaną nowelizacją, po porodzie kobiecie przysługiwać ma zasiłek macierzyński.

Zasada 33 miesięcy nie będzie obowiązywać na umowie o zastępstwo oraz wtedy, gdy pracodawca wskaże „obiektywne przesłanki” uzasadniające odejście od takiej formy zatrudnienia. O tej drugiej sytuacji pracodawca będzie zobowiązany informować właściwego okręgowego inspektora pracy w ciągu pięciu dni roboczych od zawarcia umowy. Niedopełnienie tego obowiązku administracyjnego będzie traktowane jako wykroczenie przeciw prawom pracownika, a grzywna wyniesie od 1 do 30 tys. złotych.

Dyskryminacja tańszych

Dyskryminacja tańszych

Jak donosi „Rynek Kolejowy”, który dotarł do planowanych przez PKP Intercity zmian rozkładów jazdy, przewoźnik chciałby wydłużyć czasy przejazdu najtańszych pociągów, by nie konkurowały z ekspresami i pendolino.

Analiza wstępnych propozycji założeń kolejnych rozkładów potwierdza informację o planowanym wyrzuceniu połączenia Warszawa-Kraków z Centralnej Magistrali Kolejowej. Pociągi TLK pokonywałyby tę trasę przez Kielce lub Koluszki, odstępując miejsce na torze CMK szybszym składom. Zmiana trasy jazdy pociągu jest oczywiście dokonywana kosztem wydłużenie czasu podróży – podróż tą relacją trwała będzie o godzinę dłużej, niż gdyby pociąg mógł skorzystać z CMK. Tym samym wydłuży się do 4h-4,5h, w zależności od wariantu.

PKP IC analizuje również wydłużenie czasu jazdy pociągów na trasie Warszawa-Poznań, proponując ich skierowanie przez Skierniewice, co wydłuży czas przemieszczania się pasażerów do 4h. Tańsze pociągi z Warszawy do Katowic mają kursować przez Częstochowę. Plany obejmują także zmianę tras – a tym samym czasu podróży – pociągów łączących Warszawę z Wrocławiem i Trójmiastem. Na magistralach mają zostać wyłącznie ekspresy i pociągi pendolino.

Przewoźnik nie chce na razie komentować swojego projektu. Beata Czemerajda z biura prasowego spółki mówi, że „wspomniane plany to założenia na kilka lat, które będą stopniowo realizowane”. O nowym rozkładzie dowiemy się więcej dopiero jesienią, gdy proces jego powstawania zostanie zakończony. Nowy rozkład ma być sieciowy, cykliczny, symetryczny i wydajny – wylicza przedstawicielka spółki – Chcemy za jego pośrednictwem w jak najszerszym zakresie wykorzystać inwestycje PKP PLK, nasze najnowsze zakupy taborowe oraz zoptymalizować zasoby spółki. W efekcie dążymy do zwiększenia liczby pasażerów i wypracowania zysku.