Jak nie prezes

Jak nie prezes

Dan Price, prezes firmy Gravity z Seattle, dokonał dość nietypowego posunięcia biznesowego. Postanowił radykalnie ograniczyć swoje zarobki oraz wykorzystać gromadzone przez swoje przedsiębiorstwo zyski, aby podwyższyć pensje swoich pracowników. „Podatek” nałożony przez Price’a na swoją własną pensję wyniósł 90 proc. W efekcie zamiast miliona zarabiać będzie 70 tys. dolarów miesięcznie. Zgodnie z zasadami nowej polityki płacowej wszyscy pracownicy Gravity mają osiągnąć dochody rzędu co najmniej 70 tys. dolarów rocznie, co oznaczać będzie podwojenie pensji dla ok. 30 z nich i znaczące podwyżki dla 40. Firma istnieje od 11 lat, zatrudnia ponad 100 pracowników i zajmuje się obsługą płatności bezgotówkowych.

Pytany przez CNN o powody swojej decyzji prezes Gravity tłumaczy, że to swoim pracownikom firma zawdzięcza świetną opinię klientów, a więc i zyski, toteż zasługują oni na docenienie. Na pomysł zmian w strukturze wynagrodzeń wpadł po zapoznaniu się z wynikami badań nad szczęściem wskazującymi, iż wzrost zarobków wywiera znaczny wpływ na emocjonalny dobrostan, dopóki nie przekroczą one 75 tys. dolarów. Price deklaruje, że utrzyma swoją pensję na obniżonym poziomie, dopóki nie wzrosną przychody firmy. Dodaje, że liczy, że za przykładem Gravity pójdą kolejne przedsiębiorstwa – do tej pory otrzymał już ponad 100 wiadomości od innych prezesów firm wyrażających uznanie i poparcie dla jego decyzji.

Trzymamy zatem kciuki, żeby nie skończyło się na słowach, a rewolucja moralna zza oceanu zawitała także w polskich firmach!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Brakuje pracy, nie pracowitych

Brakuje pracy, nie pracowitych

W Polsce brak wakatów. Według najnowszych danych Eurostatu, wskaźnik wolnych miejsc pracy należy tu do najniższych w Unii Europejskiej.

Jak informuje portal forsal.pl, unijny urząd statystyczny Eurostat wskazuje, że w strefie euro wskaźnik wakatów wyniósł w IV kwartale 2014 r. 1,8 proc. przy 1,6 proc. w roku poprzednim.

Wśród krajów, na temat których dane podał Eurostat, najwięcej wolnych miejsc pracy jest w Niemczech (3,2 proc.), Wielkiej Brytanii (2,4 proc.) i Belgii (1,9 proc). Polska z 0,5 proc. plasuje się na samym końcu, wraz z Cyprem (0,3 proc.) i Łotwą (0,4 proc).

O solidarność i bezpieczeństwo w Europie Północnej

O solidarność i bezpieczeństwo w Europie Północnej

Rosja stanowi dziś największe zagrożenie dla europejskiego bezpieczeństwa – stwierdzili we wspólnym oświadczeniu szefowie resortów obrony państw nordyckich: Danii, Finlandii, Szwecji, Norwegii i Islandii. „Przywódcy Rosji pokazali, że są gotowi zrobić użytek ze środków militarnych dla osiągnięcia celów politycznych, nawet jeśli oznacza to łamanie zasad prawa międzynarodowego” – ocenili, odnosząc się do działań Moskwy na Ukrainie. Ministrowie wyrazili również zaniepokojenie intensyfikacją wojskowej i wywiadowczej aktywności Rosji w Skandynawii oraz państwach bałtyckich: władze na Kremlu sprawdzają w ten sposób, na ile mogą sobie pozwolić – stwierdzili w dokumencie.

Odpowiedzią krajów nordyckich na te działania ma być zacieśnienie współpracy wojskowej między sobą oraz wzmocnienie więzów solidarności z krajami bałtyckimi. Szczegóły uzgodnionego przez ministrów obrony porozumienia nie są jeszcze znane, ale wiadomo, że będzie ono uwzględniać m.in. współpracę przemysłów obronnych, współpracę wywiadowczą oraz wspólne ćwiczenia wojskowe.

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało oświadczeniem, w którym wyraziło zaniepokojenie deklaracją państw nordyckich, ocenioną jako zagrożenie dla interesów Moskwy oraz cios w dotychczasową „dobrą współpracę” w północnej Europie. Szczególne niezadowolenie Kremla budzi zbliżenie pomiędzy neutralnymi Szwecją i Finlandią a krajami członkowskimi NATO. Jak zauważa „Dziennik Gazeta Prawna”, spotkanie przedstawicieli krajów nordyckich miało miejsce w 75. rocznicę napaści hitlerowskich Niemiec na Danię i Norwegię.

Więcej o możliwych sojuszach w basenie Morza Bałtyckiego oraz o związanych z nimi perspektywach poprawy polskiego bezpieczeństwa w artykule pt. „Bałtycka alternatywa”, który już za niecałe 3 tygodnie będzie można przeczytać na łamach 67. numeru NOWEGO OBYWATELA.

O krok od strajku

O krok od strajku

Mamy dość! – mówią pielęgniarki i zapowiadają na 22 kwietnia ogólnopolski protest. Chcą podwyżek i uwzględnienia ich w umowach szpitali z NFZ. Strajk ostrzegawczy odbędzie się w maju, na wrzesień zaś planują strajk generalny.

„Jak może wyglądać opieka nad pacjentami, jeśli na jedną pielęgniarkę przypada ich nawet 40, a zamiast przepisowych 160 godzin miesięcznie pracuje ona 400? Dość! Dłużej nie damy rady” – mówi Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Jak donosi portal wyborcza.pl, średnia pensja pielęgniarki wynosi 2 tysiące zł brutto, ale są regiony, w których nie przekracza 1600 zł. Pielęgniarki nie są wpisane w system zamawianych w NFZ świadczeń, co oznacza, że nie jest określona ich minimalna liczba na oddziale – wymagana jest konkretna liczba lekarzy, ale personelu pomocniczego już nie.

Negocjacje z resortem zdrowia trwają od początku roku. W styczniu Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelna Liczba Pielęgniarek i Położnych wystosowały list otwarty do premier Ewy Kopacz. Premier jednak nie skontaktowała się z pielęgniarkami. Rozmawia z nimi wiceminister Cezary Cieślukowski, który zapowiada, że do października resort wyda rozporządzenie o wpisaniu pielęgniarek na listę zamawianych świadczeń. Zapowiedział też zwiększenie do 2020 roku wskaźników pielęgniarek i położnych na 1000 mieszkańców.

„Absolutnie nie satysfakcjonuje nas taka odpowiedź wiceministra. To puste obietnice niepoparte żadnymi konkretami – komentuje odpowiedź Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych – W liście wiceministra mowa jest o tym, że pracodawca w miarę możliwości podniesie pielęgniarkom wynagrodzenia. Przecież to znaczy, że po prostu ich nie podniesie.”

Ogólnopolski protest zaplanowano na 22 kwietnia. Początkowo miał się odbyć w Warszawie, ale zdecydowano o przeniesieniu go do regionów. „Przygotowujemy się do strajku jesienią. Jesteśmy w procedurze strajkowej, stopniowo wchodzimy w spory zbiorowe. Cała Polska jest tym już ogarnięta, nie ma województwa, w którym zakłady nie weszły w spory” – mówi Lucyna Dargiewicz.