Płaca minimalna pod lupą

Płaca minimalna pod lupą

Z roku na rok coraz wolniej podnoszona jest przez naszych rządzących płaca minimalna. OPZZ po raz kolejny już zwraca uwagę na problem niskich pensji Polaków i postuluje zmiany w ustawodawstwie dotyczącym minimalnego wynagrodzenia. „Wciąż słyszymy od rządu o szybkim wzroście PKB, a tymczasem nie przekłada się on na poprawę sytuacji najmniej zarabiających pracowników” – komentują związkowcy.

Zgodnie z tegorocznym rozporządzeniem Rady Ministrów pensja minimalna wynosi obecnie 1750 zł brutto. Związkowcy zwracają uwagę, że jej wzrost jest stopniowo wyhamowywany – w 2012 r. minimalne wynagrodzenie podniesiono o 114 zł, w 2013 r. o 100, w 2014 o 80, w 2015 o niecałe 70, a na przyszły rok organizacje pracodawców postulują podwyżkę o zaledwie 32 zł.

OPZZ chce, by minimalne wynagrodzenie wynosiło co najmniej 50 proc. przeciętnych zarobków Polaków. Obecnie średnia pensja brutto polskiego pracownika sięga blisko 4 tys. zł. Związkowcy przypominają, że ich propozycja znalazła odzwierciedlenie w zapowiedziach rządu PO-PSL sformułowanych w tzw. pakiecie antykryzysowym z 2009 r. Obietnice pozostały jednak na papierze.

OPZZ podkreśla zarazem, że sama podwyżka pensji minimalnej nie wystarczy. Pilnego rozwiązania domagają się problemy rosnącej rzeszy pracowników zatrudnionych na umowy cywilnoprawne, których płace nie są dziś w żaden sposób regulowane. Z myślą o nich związkowcy postulują wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej w wysokości co najmniej 12 zł brutto, która obowiązywałaby niezależnie od typu umowy. „Według danych GUS już ok. 1,3 mln pracowników osiąga dochody nie przekraczające ustawowo wyznaczonego minimalnego wynagrodzenia” – alarmują przedstawiciele związku. „Najwyższy czas na odśmieciowienie polskiego rynku pracy” – podsumowują.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Socjologia kooperacji” już niedługo w Warszawie

„Socjologia kooperacji” już niedługo w Warszawie

7 maja 2015 roku o godz. 16.30 w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych w Warszawie (ul. Nowy Świat 67, sala 1 im. A. Podgóreckiego) odbędzie się spotkanie pt. „Socjologia kooperacji. Społeczne aspekty funkcjonowania nowych form spółdzielczości w Polsce”. „Nowy Obywatel” objął patronat nad tym wydarzeniem.

Seminarium jest organizowane przez Laboratorium Kooperacji oraz Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a odbywa się w ramach sympozjum naukowego „Filozofia kooperatyzmu. Od idei do praktyki”.

Celem seminarium jest przedstawienie wyników najnowszych badań nad społecznymi aspektami funkcjonowania spółdzielczości w Polsce, nad jej nowymi formami w mieście i na wsi, takimi jak spółdzielcze grupy producentów rolnych czy kooperatywy spożywcze w miastach, ale także np. nad spółdzielniami mieszkaniowymi. W trakcie seminarium będziemy starali się odpowiedzieć m.in. na następujące pytania: kim są nowi spółdzielcy i jakie są ich motywacje? Jakie są źródła zmiany wizerunku spółdzielczości w Polsce i dążenia do jej odnowy? Jak funkcjonują i w jaki sposób nowe formy kooperacji współpracują ze swoim otoczeniem społecznym? Jakie są relacje obecnie funkcjonujących spółdzielni/ kooperatyw z ich odpowiednikami na Zachodzie, a jak mają się do polskiej tradycji spółdzielczej? W momencie, gdy, jak się zdaje, budowany przez lata transformacji negatywny wizerunek spółdzielczości ulega powolnej przemianie, powstaje także coraz więcej zrzeszeń odwołujących się do spółdzielczych zasad, socjologiczna refleksja nad kooperatyzmem w praktyce staje się potrzebna i aktualna.

W trakcie seminarium referaty wygłoszą: Aleksandra Bilewicz, dr Ruta Śpiewak, Katarzyna Gradziuk, dr hab. Piotr Matczak, dr Arkadiusz Peisert, Dominika Potkańska. Szczegółową tematykę wystąpień znajdą Państwo na stronie seminarium: https://kooperatywnie.wordpress.com

Wszystkie osoby zainteresowane udziałem w seminarium prosimy o wypełnienie formularza zgłoszeniowego dostępnego pod adresem:
http://goo.gl/forms/a9qAc4CrI7

Polacy mieszkają kiepsko?

Polacy mieszkają kiepsko?

Ciasnota i niejednokrotnie brak podstawowych wygód – taki obraz polskich mieszkań wyłania się z badań GUS i Eurostatu. 19% polskich nieruchomości nie ma centralnego ogrzewania, 9% łazienki, a 3% wody bieżącej.

Jak informuje portal forsal.pl, ze statystyk zarówno rodzimego, jak i europejskiego urzędu statystycznego (w badaniach pod terminem „mieszkanie” rozumiany jest także dom jednorodzinny i wszelkie inne typy nieruchomości) wynika, że Polacy żyją w przeludnieniu. Na obywatela przypada 26,3 m kw. powierzchni, podczas gdy statystyczny Duńczyk ma ich dwa razy więcej (50 m kw.), a Niemiec – o dwie trzecie więcej. Nad Wisłą na mieszkańca przypada jeden pokój, a średnia europejska to 1,6 pomieszczenia. 45% obywateli mieszka w za małych mieszkaniach, przy średniej dla Europy wynoszącej jedynie 17%. Gorzej niż w Polsce jest tylko w Rumunii i na Węgrzech. Jeszcze słabiej przedstawia się sytuacja podziału metrażu pomiędzy osoby w mieszkaniach wynajmowanych – Polacy aż w trzech przypadkach na cztery (73% badanych) mieszkają w za małych pomieszczeniach, gdyż wynajmują niewielkie pokoje, często z kimś współdzielone.

Niedostateczna liczba pokoi nie jest jedynym problemem, z jakim zmagają się obywatele. Wiele mieszkań wykazuje poważne braki techniczne – 10% obywateli boryka się z takimi kłopotami jak przeciekający dach, grzyb na ścianach, zawilgocenie. Oznacza to, że co dziesiąte polskie mieszkanie wymaga szybkiego remontu, którego mieszkańcy z przyczyn ekonomicznych nie podejmują.

W wielu mieszkaniach wciąż brakuje podstawowych instalacji – statystyki GUS na 2013 wskazują, że dużej grupy obywateli dotykają kiepskie warunki bytowe, takie jak brak ubikacji (914 tys. mieszkań) czy centralnego ogrzewania (2,6 miliona mieszkań), brak wody bieżącej i łazienki.

Prawie co trzecie mieszkanie w Polsce znajduje się w betonowym bloku z wielkiej płyty, które to osiedla stanowią obecnie trzon zasobu mieszkaniowego kraju. Podniesienie standardu i zwiększenie przypadającej na osobę powierzchni mieszkalnej jest jednak niemalże nierealne – za przeciętną pensję netto mieszkaniec dużego miasta może sobie jedynie kupić około pół metra kwadratowego mieszkania.

Witaj, próchnico!

Witaj, próchnico!

Polski system opieki stomatologicznej nie działa – alarmują specjaliści. Prawie 90 proc. siedmiolatków i prawie każdy czternastolatek w Polsce choruje na próchnicę.

Środki, jakie łoży na leczenie zębów Narodowy Fundusz Zdrowia, stale maleją od przeszło 6 lat – przypomina portal onet.pl. Na jednego pacjenta przypada obecnie 45 zł rocznie. Rynek usług dentystycznych w Polsce zdominowany jest przez sektor prywatny. Bezpłatne usługi przysługują wciąż dzieciom do 18. roku życia. Problem polega na tym, że rodzice o tym nie wiedzą – uważa wiceprezeska Naczelnej Rady Lekarskiej dr Agnieszka Ruchała-Tyszler. Według konsultantki krajowej w dziedzinie stomatologii dziecięcej prof. Doroty Olczak-Kowalczyk to tylko część prawdy. Na terenie 11 województw ponad 50 powiatów nie podpisało z NFZ umów o realizacji świadczeń stomatologicznych dla dzieci i młodzieży – mówi portalowi interia.pl. Warto dodać, że wielu ekspertów wiąże pogarszający się stan zębów najmłodszych Polaków z wyprowadzeniem gabinetów dentystycznych ze szkół.

W związku z panującą epidemią próchnicy Komisja Stomatologiczna Naczelnej Rady Lekarskiej napisała do premier Ewy Kopacz list, w którym apeluje o utworzenie rządowego programu walki z próchnicą. Wśród postulatów podnoszonych przez autorów listu są m.in. stworzenie skutecznego systemu edukacji stomatologicznej oraz wprowadzenie dla dzieci obowiązkowych corocznych badań uzębienia.