Związki dla każdego!

Związki dla każdego!

Czy możliwość ubiegania się o swoje prawa oraz godne warunki pracy przestanie być przywilejem etatowych pracowników i prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych uzyskają zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych i samozatrudnieni? Decyzję w tej sprawie podjąć ma 2 czerwca Trybunał Konstytucyjny.

Jak przypomina na łamach „Gazety Wyborczej” Artur Kiełbasiński, już w 2011 r. skargę w tej sprawie złożyła do Międzynarodowej Organizacji Pracy „Solidarność”, a MOP przyznała związkowcom rację. W 2012 r. OPZZ zgłosił sprawę niezgodności ustawy o związkach zawodowych z konstytucją oraz prawem międzynarodowym do Trybunału Konstytucyjnego. Od tego czasu jednak wciąż nie doczekaliśmy się zmian w polskim prawie. Rząd, który wcześniej wraz z pracodawcami opierał się przed proponowanym przez związki rozszerzeniem prawa do zrzeszania się, zapowiada, że chce, żeby sprawą zajęła się najpierw Rada Dialogu Społecznego, czyli organ mający docelowo zastąpić sparaliżowaną Komisję Trójstronną, który jednak nie został jeszcze powołany i nie wiadomo czy ani kiedy powstanie. Czy przyspieszenie zmian wymusi orzeczenie Trybunału?

„Jedna z podstawowych kwestii, nad którą będą musieli pochylić się sędziowie, będzie miała charakter językowy” – zauważa Kiełbasiński. Podmiotem praw związkowych jest w myśl zapisów polskiego prawa pracownik, zdefiniowany jako osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę. Tymczasem międzynarodowe konwencje dotyczące praw pracowniczych stosują określenia takie jak angielskie workers czy francuskie travailleurs. Według związkowców oznacza to, że polski ustawodawca popełnił błąd na etapie przekładu – konwencje mówią bowiem o pracy szerszym znaczeniu i odnoszą się do ogółu pracujących zawodowo, niezależnie od rodzaju umowy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bezrobocie bez zmian

Bezrobocie bez zmian

Blisko 12 proc. pełnoletnich Polaków jest bezrobotnych. Jak wynika z raportu Głównego Urzędu Statystycznego, problem braku zatrudnienia dotyczy 23 proc. gospodarstw domowych w naszym kraju, czyli prawie jednej czwartej rodzin.

Badania przytaczane przez portal NSZZ „Solidarność” wskazują, iż z deklaracji respondentów wynika, że bezrobocia nie doświadczyła dotychczas ponad połowa badanych (56 proc.), natomiast 32 proc. w przeszłości miało problemy z podjęciem zatrudnienia przez krótszy (23 proc.) lub dłuższy czas (9 proc). Zbliżone dane uzyskano podczas badań do ubiegłorocznych raportów, a więc na przestrzeni ostatniego roku wskaźniki te nie drgnęły.

Analizie poddano również czas, podczas którego ankietowani pozostawali bez pracy. Niemal dwie trzecie (65 proc.) wskazało, że okres ten jest dłuższy niż rok, w tym niemal jedna piąta (19 proc.) nie ma zatrudnienia już od dwóch do pięciu lat, zaś ponad jedna trzecia (37 proc.) od ponad pięciu lat.

Z badań wyłania się obraz stagnacji i rezygnacji. Osoby bezrobotne rzadziej niż rok temu wyrażają gotowość do poszukiwania i podjęcia pracy. Zmniejszył się również odsetek bezrobotnych skłonnych do zmiany miejsca zamieszkania lub wyjazdu zagranicę w celu rozwoju zawodowego. Brak skutecznej polityki państwa, ukierunkowanej na tworzenie stabilnych miejsc pracy, wszechobecne umowy śmieciowe i patologiczna presja na samozatrudnienie zbierają swoje żniwo.

Recepta na bezdomność

Recepta na bezdomność

Kanadyjskie miasto Medicine Hat w ciągu pięciu lat rozprawiło się z problemem bezdomności. Zrobiło to w prosty sposób – zapewniając mieszkania socjalne wszystkim potrzebującym.

Jak informuje portal Radia Zet, władze miasta jeszcze w 2009 roku obiecały mieszkańcom, że problem bezdomności zostanie rozwiązany. Założenia programu pomocowego nie polegały jednak na budowie schronisk czy doraźnej pomocy pozostającym bez dachu nad głową. W ciągu pięciu lat Medicine Hat stało się pierwszym na świecie miastem, gdzie nie ma żadnego bezdomnego, a cel ten osiągnięto oferując każdej osobie, która spędziła „na zewnątrz” więcej niż 10 dni (taka jest bowiem definicja bezdomności) mieszkanie socjalne, w którym może się osiedlić. Zasada jest prosta – jeśli człowiek nie ma gdzie pójść, miasto oferuje mu dach nad głową.

Za rozwiązaniem przemawiają także argumenty finansowe. Zapewnienie mieszkania jednej osobie to 20 tysięcy dolarów rocznie. Koszty wynikłe z pozostawania tej osoby w stanie bezdomności mogą sięgać prawie 100 tysięcy dolarów rocznie, rachunek jest więc prosty. „To najtańszy i najbardziej humanitarny sposób traktowania ludzi” – mówi burmistrz miasta.

Archiwalny numer „Nowego Obywatela” za darmo

Archiwalny numer „Nowego Obywatela” za darmo

Redakcja naszego czasopisma udostępniła właśnie do bezpłatnego ściągania archiwalny numer „Nowego Obywatela” w wersji cyfrowej – numer 62, z zimy 2013 r.

W numerze znajdziemy m.in. tekst Krzysztofa Wołodźki o referendach lokalnych i ich fiaskach, artykuł Michała Sobczyka o służbie zdrowia pt. „Co nierówno, to niezdrowo” oraz „Wspólne dobro tanio sprzedam”, czyli tekst Bartosza Oszczepalskiego o prywatyzacji spółek komunalnych. Konrad Malec pisze o suwerenności białkowej, a Krzysztof Posłajko, w tekście „Zadowolony biedak odpowiada na ankietę” ocenia „Diagnozę Społeczną” i wskazuje na zjawisko, które można by nazwać „prywatyzacją szczęścia”.

NO

W numerze znalazły się również dwa ciekawe wywiady: z dr Ireną Herbst na temat problematyki mieszkaniowej, oraz z ks. Andrzejem Pietrzakiem – o związkach Kościoła z ideami prospołecznymi. A to nie wszystko, bo w numerze jeszcze kilka innych materiałów.

Zapraszamy do pobierania i lektury!

Pobierz numer w formacie pdf, mobi lub epub.