Ulica dla mieszkańców

Ulica dla mieszkańców

Jedna z głównych ulic handlowych Wiednia przechodzi wielką metamorfozę. Przebudowa ta ma ogromne konsekwencje dla sąsiadujących z nią dzielnic: samochody będą miały ograniczoną możliwość przejeżdżania tym pieszym ciągiem oraz przecinania go. Przywróci to mieszkańcom okolicy wyższą jakość życia.

Jak informuje portal transport-publiczny.pl, Mariahilfe Strasse to jedna najbardziej znanych ulic handlowych Wiednia. W debacie zainicjowanej na fali prowadzonych w całej Europie dyskusji, dotyczących przywracania przestrzeni miejskiej jest prawdziwego charakteru i podstawowej użyteczności, czyli służenia pieszym, jej przebudowa może służyć za przykład, iż „zatraconą jakość” da się przywrócić z korzyścią dla wszystkich użytkowników wspólnych miejsc.

Handlowcy nie boją się, jak to często bywa w Polsce, spadku obrotów w związku z ograniczeniem ruchu samochodowego. Rewolucja w Wiedniu tak naprawdę zaczęła się już kilkanaście lat wcześniej. „W latach 90. poprowadzono tędy linię metra U3 i już to przyniosło sporo zmian. W ciągu ostatnich kilkunastu lat większość osób przybywających na Mariahilfestrasse korzystała z metra, a nie z samochodu. Ruch kołowy był niewielki, ale też trzeba pamiętać, że zmienia się postrzeganie kwestii posiadania samochodu w Wiedniu. Nie jest on już taki modny” – mówi Hans Christian Heintschel z biura prasowego miasta Wiedeń.

Kolejna odsłona rewolucji rozpoczęła się w marcu 2014 r. Wdrażane teraz zmiany są szeroko zakrojone i ukierunkowane na pieszych. Z obydwu stron przez pewien odcinek ulicy można poruszać się samochodem, ale tylko jednokierunkowo i z prędkością ograniczoną do 20 km/h. W środkowej części sytuuje się przestrzeń piesza. Prace potrwają do końca lipca br. W tej chwili ulica ukończona jest w ok. 70%, jednak efekty zmian już widać. „Przybywa tutaj wiele nowych osób. Teraz jest już znacznie przyjemniej. W związku z poprawą jakości przestrzeni publicznej pojawiły się nowe możliwości – ulica przyciąga nie tylko ofertą handlową. Można „korzystać” z ulicy i nie robić zakupów” – podkreśla Hans-Christian Heintschel.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dużo pracujemy, mało z tego mamy

Dużo pracujemy, mało z tego mamy

Poziom wykształcenia Polaków i Polek jest wysoki, a w pracy spędzamy rocznie prawie 200 godzin więcej niż wynosi średnia OECD. Mimo tego pod względem większości wskaźników mierzących jakość życia wypadamy dużo gorzej od innych rozwiniętych krajów.

Według raportu „Polska na tle innych krajów”, Polacy pracują średnio 1 929 godzin rocznie, a średnia OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) wynosi 1 765 godzin. Około 8% pracowników przepracowuje bardzo dużo godzin nadliczbowych. Nie przekłada się to jednak na zarobki: średni skorygowany dochód do dyspozycji gospodarstwa domowego netto na osobę wynosi 16 234 USD na rok, przy średniej wynoszącej aż 23 938 USD. Autorzy raportu podkreślają również nierówności: 20% najbogatszych zarabia już pięć razy więcej niż 20% najbiedniejszych.

Spośród licznych elementów składających się na Wskaźnik Lepszego Życia (Better Life Index), analizowany przez OECD, tylko w dwóch Polska osiąga wynik znacznie powyżej średniej: to edukacja, oceniana na podstawie wyników testów PISA, oraz bezpieczeństwo.

Niestety, jak informuje raport, znacznie więcej jest aspektów, w których odbiegamy od innych rozwiniętych państw. Nie tylko mało zarabiamy, ale też żyjemy w trudnych warunkach mieszkaniowych. Duże jest zanieczyszczenie środowiska, szczególnie powietrza. Nie zachowujemy również równowagi między pracą a życiem osobistym: czasu na sen, jedzenie czy wypoczynek mamy o prawie godzinę mniej, niż wynosi średnia (14,2 h wobec 15 h średniej). Wszystko to znajduje odzwierciedlenie w deklarowanym zadowoleniu z życia: w skali od 0 do 10 Polacy oceniają swoje zadowolenie na 5,7. Niższy poziom tego wskaźnika odnotowano tylko w 6 spośród 34 krajów należących do OECD.

Kolejny numer za darmo!

Kolejny numer za darmo!

Mamy przyjemność poinformować o udostępnieniu za darmo kolejnego numeru „Nowego Obywatela”. Wydany wiosną 2014 roku, może być nazwany „numerem jubileuszowym”, ponieważ powstał z okazji 10-lecia wstąpienia do UE. Nie jest to jednak pokaz bezkrytycznej radości z akcesji, lecz wydanie poświęcone blaskom i cieniom naszego przyłączenia się do UE, pełne podsumowań, rzetelnych analiz i rozliczeń. Zawiera ono także ankietę przeprowadzoną w 10-lecie tamtego wydarzenia.

1965619_10152080177010885_2240528888097838469_o

W numerze możemy przeczytać m.in. tekst dr Tomasza Grosse o dostępie do wspólnego unijnego rynku i płynących z niego zaletach i zagrożeniach, artykuł „Stany Zjednoczone Europy?” dr hab. Jacka Tittenbruna; podsumowujący „klientelistyczną” postawę, prezentowaną przez nowych członków Unii tekst Andrzeja Zybertowicza „Kosztowane korzyści” oraz wywiad z Ryszardem Bugajem. Joanna Duda-Gwiazda gorzko podsumowuje minioną dekadę w tekście „30 srebrników”. W numerze jeszcze wiele innych tekstów „unijnych” i na inne tematy.

Numer pobrać można w formatach PDF, MOBI oraz EPUB.

Zapraszamy do lektury!

Koniec kasowania biletów

Koniec kasowania biletów

Bełchatów wprowadza darmowe przejazdy komunikacją miejską. Od 1 lipca nikt nie będzie musiał kasować biletów w autobusach MZK. Miasto wydana rocznie na bezpłatne kursy 860 tys. złotych.

Jak informuje „Dziennik Łódzki”, za trzy tygodnie z autobusów MZK w Bełchatowie znikną kasowniki. Od 1 lipca miejską komunikacją każdy będzie mógł jechać bez biletu. Radni przegłosowali sztandarowy pomysł bełchatowskiego PiS z jesiennych wyborów samorządowych.

„Kasy fiskalne u kierowców zdejmiemy od razu, kasowniki będą znikać sukcesywnie, pojawią się też w autobusach informacje, że kursy są darmowe” – mówi Jacek Krata, prezes MZK. „Musimy opracować nowy regulamin przejazdów. Ponieważ 1 lipca zaczyna obowiązywać wakacyjny rozkład jazdy, nie przewiduję żadnych komplikacji. Większą liczbę pasażerów powinniśmy mieć od września”.

W 2014 r. MZK uzyskało ze sprzedaży wszystkich rodzajów biletów 860 tys. zł. Tyle więc miasto będzie dopłacać rocznie spółce. Na sesji miejscy radni zmienili zatem tegoroczny budżet, zabezpieczając w nim 430 tys. zł na pół roku darmowych kursów.

Zdaniem władz miasta, darmowe autobusy mają pomóc odkorkować Bełchatów. „To, co dziś dzieje się w godzinach szczytu, to poważne utrudnienie dla mieszkańców” – mówi prezydent Mariola Czechowska. „Jeśli uda nam się choć w nieznacznym stopniu odkorkować miasto i sprawić, że część uczniów starszych roczników będzie dojeżdżać do szkół autobusami, to będzie to duży sukces. Myślę, że jeśli będzie można wskoczyć do MZK nie martwiąc się o zakup biletu w kiosku, to więcej osób to zachęci” – podkreśla.

Z darmowych przejazdów będą mogli korzystać wszyscy, nie tylko mieszkańcy miasta. Nie będzie kart bezpłatnego przejazdu, bo to tylko zwiększyłoby koszty. „Mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy przyjeżdżają do Bełchatowa np. na zakupy, przynoszą korzyść miastu, więc też powinni korzystać z MZK za darmo” – mówi prezydent Czechowska.

Przypomnijmy, że niedawno na podobny krok zdecydowała się Kościerzyna: http://nowyobywatel.pl/2015/03/28/koscierzyna-wprowadza-bezplatna-komunikacje-miejska/