Wyzysk uderza w imigrantów

Wyzysk uderza w imigrantów

Imigranci zarobkowi w Unii Europejskiej są często wyzyskiwani przez pracodawców, a kary za łamanie ich praw są zbyt niskie. Takie wnioski płyną z raportu Agencji Praw Podstawowych.

Jak twierdzą autorzy raportu, brakuje przepisów, które skutecznie chroniłyby migrantów przed zaniżaniem wynagrodzeń czy pracą w warunkach uwłaczających godności, a te które istnieją, są słabo egzekwowane. Wyzyskowi sprzyjają trudności, jakie stają przed migrantami próbującymi dochodzić swoich praw.

Najczęściej łamane są prawa osób zatrudnionych w takich sektorach gospodarki jak rolnictwo, budownictwo, hotelarstwo, gastronomia, pomoc domowa oraz wytwórczość. W Polsce problem spotyka się głównie w rolnictwie, budownictwie i przemyśle wytwórczym. Twórcy raportu opisują m.in. przypadek dzieci nielegalnie zatrudnianych do prac sezonowych w rolnictwie.

Autorzy raportu przedstawiają propozycje, które pomogłyby walczyć z wyzyskiem migrantów. Są to np. wzmocnienie ochrony pracowników w przepisach prawa karnego w krajach UE czy zwiększenie uprawnień inspekcji pracy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W małym mieście zarobisz mniej

W małym mieście zarobisz mniej

Podczas gdy księgowy z Warszawy zarabia średnio 3,6 tys. złotych, jego kolega z małego miasta musi zadowolić się wynagrodzeniem o ok. 1,5 tys. zł niższym. Podobne nierówności w dochodach między pracującymi w dużych i małych miejscowościach występują niemal w każdym zawodzie.

Mediana wynagrodzeń brutto wynosi 3,3 tys. zł w miastach do 25 tys. mieszkańców, 3,5 tys. zł w miastach z 25-100 tys. mieszkańców i 4,2 tys. zł w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. W stolicy to aż 6 tys. zł brutto.

Jak wynika z danych z „Raportu Wynagrodzeń 2014”, opublikowanego przez firmę Sedlak & Sedlak, dysproporcje w wynagrodzeniach występują niezależnie od stanowiska. Różnice między zarobkami w dużych i małych miastach rosną jednak wraz ze wzrostem pensji. O ile przeciętny kierownik z Warszawy zarabia o 76% więcej niż osoba na podobnym stanowisku z małej miejscowości, a księgowy o 71% więcej, to w przypadku magazynierów różnica ta wynosi od 11 do 17%. Biorąc pod uwagę wyższe koszty życia w stolicy, sytuacja osób na nisko opłacanych stanowiskach jest jeszcze gorsza.

Autorzy raportu analizują też różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn. Mediana wynagrodzeń wynosi 4600 zł dla mężczyzn i o 1000 zł mniej dla kobiet. Te różnice również rosną wraz z zajmowaniem wyższych stanowisk: o ile mężczyźni na stanowiskach dyrektorów przeciętnie zarabiali 13 800 zł brutto, czyli o prawie 4 tys. zł więcej niż kobiety, to w przypadku pracowników szeregowych różnica wynosi tylko 300 zł (2800 zł dla mężczyzn i 2500 dla kobiet).

Wolnoć Tomku w swoim domku?

Wolnoć Tomku w swoim domku?

Wchodzące w życie 28 czerwca br. nowe przepisy prawa budowlanego sprawią, że nie będziemy już mieli wpływu na to, co zostanie wybudowane na sąsiedniej działce. By wybudować dom jednorodzinny, nie będzie już potrzebne pozwolenie na budowę. Decyzję o chęci postawienia budynku wystarczy zgłosić do starosty, nie będą się już jednak odbywały obowiązkowe wcześniej konsultacje z sąsiadami.

W nowych regulacjach przewidziano wprawdzie, że bez pozwolenia na budowę można stawiać tylko te wolnostojące domy jednorodzinne, które „nie wprowadzają ograniczeń w zagospodarowaniu sąsiedniej nieruchomości”. O tym jednak, czy nowa inwestycja będzie np. utrudniała dostęp do światła domu na sąsiedniej działce, nie będzie już – jak obecnie – decydował starosta, lecz architekt. „Można się więc spodziewać, w myśl zasady klient nasz pan, że w wielu przypadkach architekci ustalą obszar oddziaływania w taki sposób, by zamawiający projekt był zadowolony” – mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu. A jeśli urzędnik, do którego trafi zgłoszenie, nie wychwyci nieprawidłowości w projekcie, sąsiad nie będzie miał jak się bronić przed niechcianą budową. Jedyna droga obrony będzie wiodła przez sąd cywilny. Jest ona jednak trudniejsza, dłuższa i bardziej żmudna od administracyjnej, a wyrok może zapaść na długo po tym, jak sąsiad wprowadzi się do postawionej niezgodnie z zasadami budowli.

W nowych przepisach nie brak też absurdów, które z pewnością pobudzą sarmacką fantazję Polaka-budowniczego. Przykładem są regulacje dotyczące wiat. Te do 50 mkw., wznoszone na działkach mieszkaniowych, będzie można wybudować bez załatwiania jakichkolwiek formalności. Oznacza to, że już niedługo możemy spodziewać się wysypu domów letniskowych, budowanych w atrakcyjnych turystycznie miejscach, również tam, gdzie nie powinno ich być. Będą mogły być one stawiane bez uzyskania tzw. warunków zabudowy i bez projektu budowlanego, według gustu inwestora.

Ulica dla mieszkańców

Ulica dla mieszkańców

Jedna z głównych ulic handlowych Wiednia przechodzi wielką metamorfozę. Przebudowa ta ma ogromne konsekwencje dla sąsiadujących z nią dzielnic: samochody będą miały ograniczoną możliwość przejeżdżania tym pieszym ciągiem oraz przecinania go. Przywróci to mieszkańcom okolicy wyższą jakość życia.

Jak informuje portal transport-publiczny.pl, Mariahilfe Strasse to jedna najbardziej znanych ulic handlowych Wiednia. W debacie zainicjowanej na fali prowadzonych w całej Europie dyskusji, dotyczących przywracania przestrzeni miejskiej jest prawdziwego charakteru i podstawowej użyteczności, czyli służenia pieszym, jej przebudowa może służyć za przykład, iż „zatraconą jakość” da się przywrócić z korzyścią dla wszystkich użytkowników wspólnych miejsc.

Handlowcy nie boją się, jak to często bywa w Polsce, spadku obrotów w związku z ograniczeniem ruchu samochodowego. Rewolucja w Wiedniu tak naprawdę zaczęła się już kilkanaście lat wcześniej. „W latach 90. poprowadzono tędy linię metra U3 i już to przyniosło sporo zmian. W ciągu ostatnich kilkunastu lat większość osób przybywających na Mariahilfestrasse korzystała z metra, a nie z samochodu. Ruch kołowy był niewielki, ale też trzeba pamiętać, że zmienia się postrzeganie kwestii posiadania samochodu w Wiedniu. Nie jest on już taki modny” – mówi Hans Christian Heintschel z biura prasowego miasta Wiedeń.

Kolejna odsłona rewolucji rozpoczęła się w marcu 2014 r. Wdrażane teraz zmiany są szeroko zakrojone i ukierunkowane na pieszych. Z obydwu stron przez pewien odcinek ulicy można poruszać się samochodem, ale tylko jednokierunkowo i z prędkością ograniczoną do 20 km/h. W środkowej części sytuuje się przestrzeń piesza. Prace potrwają do końca lipca br. W tej chwili ulica ukończona jest w ok. 70%, jednak efekty zmian już widać. „Przybywa tutaj wiele nowych osób. Teraz jest już znacznie przyjemniej. W związku z poprawą jakości przestrzeni publicznej pojawiły się nowe możliwości – ulica przyciąga nie tylko ofertą handlową. Można „korzystać” z ulicy i nie robić zakupów” – podkreśla Hans-Christian Heintschel.