Za mniej niż 540 zł miesięcznie

Za mniej niż 540 zł miesięcznie

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, aż 2,8 mln Polaków (7,4%) żyje w skrajnym ubóstwie. Szczególnie zagrożone są rodziny wielodzietne – aż 27% gospodarstw domowych z więcej niż trójką potomstwa żyje poniżej progu skrajnego ubóstwa. Problem dotyka też dzieci – osoby poniżej 18 roku życia stanowią aż jedną trzecią zagrożonych.

Próg skrajnego ubóstwa to wydatki poniżej 540 zł miesięcznie dla osoby samotnie gospodarującej lub 1 458 zł dla gospodarstwa czteroosobowego.

Wśród najistotniejszych czynników, które według analityków GUS zwiększają zagrożenie ubóstwem, znajdują się bezrobocie i niskie wykształcenie. Bardziej narażone na życie w ubóstwie są osoby mieszkające na wsi (12%, w największych miastach – 1%), bądź mające pod opieką niepełnosprawnych – aż 15% gospodarstw z co najmniej jednym dzieckiem niepełnosprawnym żyje poniżej progu skrajnego ubóstwa.

Stopa ubóstwa skrajnego wynosi aż 10% wśród osób żyjących w gospodarstwach domowych, gdzie głównym źródłem dochodu jest praca fizyczna, w porównaniu do 2% wśród wykonujących zawody nierobotnicze.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie pracujesz? Zaciągasz dług

Nie pracujesz? Zaciągasz dług

Wpływowa grupa Torysów z Parlamentu Wielkiej Brytanii ma nowy pomysł: młodzi ludzie bez pracy powinni pobierać zasiłek w formie zwrotnej pożyczki. Według inicjatorów pomysłu, ta propozycja „to dodatkowa zachęta, by szukać pracy, zamiast czekać, aż dług się spiętrzy”. Bezrobotni nastolatkowie i młodzi ludzie otrzymywaliby wsparcie w tej samej kwocie, co do tej pory, ale mieliby je zwrócić, gdy tylko znajdą zatrudnienie.

Cała idea opisana jest w książce Kwasiego Kwartenga, który jest wschodzącą gwiazdą prawego skrzydła partii. Twierdzi on, że odpowiedzią na problemy, przed którymi staje obecnie Wielka Brytania, jest wolny rynek, a nie ingerencja rządu. Wtóruje mu minister skarbu George Osborne, który rozważa zredukowanie dodatku do przychodów dla milionów pracujących brytyjskich rodzin, i to już w lipcowym budżecie. Ma to być częścią podejmowanych przez rząd wysiłków, by „praca opłacała się”, choć krytycy oskarżają go o zmuszanie ubogich do płacenia za błędy bankierów.

Książka Kwartenga przywołuje znane od dawien dawna wolnorynkowe chwyty retoryczne: dostajemy tylko tyle, ile wpłaciliśmy, „opieka społeczna jest zbyt kosztowna”, system jest krzywdzący dla tych, którzy płacą podatki od lat, gdyż korzystają z nich młodzi bezrobotni, którzy nie podejmują inicjatywy, by znaleźć pracę.

Z wyliczeń wynika, że jeśli młody człowiek nie będzie pracował przez okres 7 lat pomiędzy 18 a 25 rokiem życia, to ostateczna suma, którą będzie musiał zwrócić, wyniesie 20,475 funtów. Kwarteng twierdzi, że „to niewielka kwota w porównaniu z czesnym za szkołę, jakie w tym czasie zapłacą jego rówieśnicy”.

Inne pomysły, które padają w książce, to zaprzestanie wypłacania zasiłków macierzyńskich i ojcowskich, by „zdjąć ciężar z biznesu” – w zamian młodzi rodzice otrzymywaliby jedynie zryczałtowany dodatek na dziecko, płatny przez rząd centralny; zamknięcie niektórych departamentów rządowych, nadanie lokalnym władzom prawa do podnoszenia podatków oraz zezwolenie darmowym szkołom na generowanie przychodów.

Minimalna w górę

Minimalna w górę

Pracodawcy straszą, że podniesienie płacy minimalnej do 1880 zł w 2016 roku, co proponują związki zawodowe, będzie ich kosztowało 2,5 mld zł. Pomijają fakt, że według prognoz ich przychody zwiększą się w tym roku aż o 70 mld zł. Według wyliczeń Ministerstwa Finansów, minimalna musi wynieść przynajmniej 1782 zł. Propozycja Stałego Komitetu Rady Ministrów to 1850 zł.

Jak możemy przeczytać na stronie internetowej NSZZ „Solidarność”, straszenie kosztami podniesienia płacy minimalnej przy pomijaniu prognozowanych zysków związanych ze wzrostem gospodarczym „jest zwyczajnie nieuczciwe”. Związkowcy zauważają, że straszenie konsekwencjami zmian korzystnych dla pracowników jest typowym zabiegiem ze strony organizacji przedsiębiorców – i jest to raczej rodzaj szantażu, niż przewidywania oparte na racjonalnych przesłankach.

O podniesienie płacy minimalnej apelują „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych we wspólnym stanowisku. Podkreślają, że według OECD udział płac w PKB w Polsce to zaledwie 37%, przy średniej UE wynoszącej 48%. Związkowcy zauważają także, że mimo wzrostu kwoty płacy minimalnej, jej stosunek do średniej pensji pozostaje taki sam, i waha się między 42 a 44%. NSZZ „Solidarność” postuluje zwiększenie jej do wysokości połowy średniego wynagrodzenia.

Do 15 czerwca br. rząd ma zadecydować o wysokości płacy, która będzie obowiązywała w przyszłym roku. Zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, powinno ono zostać zwaloryzowane przynajmniej o prognozowany wskaźnik inflacji, a jeżeli jest ona niższa niż 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia (tak, jak ma to miejsce obecnie), obowiązkowo jest ono podnoszone również o 2/3 prognozowanej dynamiki PKB. Uprzednio dokonuje się również korekty błędów prognozy inflacji z poprzedniego okresu w oparciu o tzw. wskaźnik weryfikacyjny. Z informacji mediów oraz z oficjalnego dokumentu MF wynika, iż w 2016 r. PKB wzrośnie o 3,8 proc., a wskaźnik inflacji ukształtuje się na poziomie 1,7 proc. Oznacza to, że skorygowana płaca minimalna powinna zostać podniesiona o 1,7% + (3,8% x 2/3) = 4,233333%. W efekcie otrzymujemy ostateczną wysokość płacy minimalnej: 1708,98 zł x (1+4,233333%) = 1781,33 zł. Po zaokrągleniu w górę najniższa dopuszczalna ustawowo płaca minimalna w 2016 r. powinna zatem wynieść 1782 zł.

Ostateczną jej wysokość ustala w drodze negocjacji Komisja Trójstronna, a obliczona w powyższy sposób wartość stanowi jedynie dolne ograniczenie. W praktyce jednak zazwyczaj decyzję tę samodzielnie podejmuje rząd, nie zważając na stanowisko partnerów społecznych. Ostatnia podwyżka wyniosła 70zł. Tym razem obywatele liczą na przynajmniej 100 zł więcej, a więc na 1850 zł brutto miesięcznie – taka jest bowiem propozycja Stałego Komitetu Rady Ministrów i ma ona szansę przejść.

Wyzysk uderza w imigrantów

Wyzysk uderza w imigrantów

Imigranci zarobkowi w Unii Europejskiej są często wyzyskiwani przez pracodawców, a kary za łamanie ich praw są zbyt niskie. Takie wnioski płyną z raportu Agencji Praw Podstawowych.

Jak twierdzą autorzy raportu, brakuje przepisów, które skutecznie chroniłyby migrantów przed zaniżaniem wynagrodzeń czy pracą w warunkach uwłaczających godności, a te które istnieją, są słabo egzekwowane. Wyzyskowi sprzyjają trudności, jakie stają przed migrantami próbującymi dochodzić swoich praw.

Najczęściej łamane są prawa osób zatrudnionych w takich sektorach gospodarki jak rolnictwo, budownictwo, hotelarstwo, gastronomia, pomoc domowa oraz wytwórczość. W Polsce problem spotyka się głównie w rolnictwie, budownictwie i przemyśle wytwórczym. Twórcy raportu opisują m.in. przypadek dzieci nielegalnie zatrudnianych do prac sezonowych w rolnictwie.

Autorzy raportu przedstawiają propozycje, które pomogłyby walczyć z wyzyskiem migrantów. Są to np. wzmocnienie ochrony pracowników w przepisach prawa karnego w krajach UE czy zwiększenie uprawnień inspekcji pracy.