Rolnicy stracą na TTIP

Rolnicy stracą na TTIP

Umowa handlowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi przewiduje m.in. obniżenie stawek celnych i zniesienie ograniczeń w dostępie do europejskiego rynku dla tańszych, ale gorszych jakościowo produktów amerykańskiego rolnictwa. Polscy rolnicy mogą nie wytrzymać konkurencji.

Jak podaje portal wyborcza.biz, eksperci przewidują, że wprowadzenie TTIP spowoduje wzrost importu amerykańskiej żywności do Europy. Obecnie istnieją liczne bariery i ograniczenia sanitarne, które uniemożliwiają np. sprowadzanie amerykańskiego mięsa. Po ich zniesieniu europejski rynek może zostać zalany tanimi produktami z USA, a w konsekwencji nastąpić może zmniejszenie eksportu z Polski do innych krajów Unii.

Umowa wiązałaby się również z otwarciem rynku amerykańskiego dla polskich produktów. Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, że zrekompensowałoby to straty wynikające z utraty pozycji na rynku UE, na który obecnie trafia 79% eksportowanej z Polski żywności.

Przestrogą dla Polski może być też sytuacja Meksyku. Po podpisaniu umowy o wolnym handlu z USA w 1994 roku kraj został zalany tanią żywnością z USA, i wkrótce z eksportera żywności stał się jej importerem.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rodzicielstwo bez pustych kieszeni

Rodzicielstwo bez pustych kieszeni

Sejm przyjął właśnie nową ustawę: 1 tysiąc zł miesięcznie zasiłku rodzicielskiego przez 52 tygodnie po urodzeniu się dziecka otrzymają od stycznia 2016 r. także bezrobotni, rolnicy, studenci i osoby pracujące na umowy cywilnoprawne. Do tej pory tego typu zasiłki przysługiwały jedynie rodzicom będącym pracownikami.

Projekt nowelizacji ustawy został przygotowany w resorcie pracy i polityki społecznej. Za jej przyjęciem glosowało jednogłośnie 419 posłów.

Co dokładnie zmienia ustawa? Jak informuje „Gazeta Prawna”, obecnie prawo do zasiłku macierzyńskiego (przez 52 tygodnie po urodzeniu dziecka, dłużej w przypadku ciąży mnogiej) mają rodzice będący pracownikami. To urlopy macierzyński i rodzicielski. Również osoby niebędące pracownikami, a podlegające ubezpieczeniu chorobowemu (czyli np. przedsiębiorcy sami opłacający składki oraz osoby zatrudnione na umowę zlecenie, jeśli od umowy odprowadzane są składki na ubezpieczenie chorobowe) mają prawo do zasiłku macierzyńskiego przez okres odpowiadający urlopom dla pracowników. Uprawnień takich nie mają bezrobotni, studenci ani uczniowie, osoby pracujące na podstawie umów cywilnoprawnych, rolnicy. Nowa ustawa wprowadza świadczenie również dla nich – w wysokości 1 tys. zł miesięcznie. Będzie je można pobierać przez rok (52 tygodnie) w przypadku urodzenia bądź przyjęcia na wychowanie jednego dziecka; przy dwojgu dzieciach przez 65 tygodni, trojgu – 67 tygodni, czworgu – 69 tygodni, przy piątce i więcej – 71 tygodni. Terminy będą liczone od dnia porodu albo przyjęcia dziecka na wychowanie.

Ze świadczenia nie będą mogły skorzystać osoby uprawnione do zasiłku macierzyńskiego, a także te, które mają prawo do korzystania z tego typu świadczeń z tytułu urodzenia dziecka w innych systemach niż powszechny system ubezpieczeniowy (m.in. funkcjonariusze służb mundurowych). Jeżeli jeden z rodziców będzie uprawniony do zasiłku macierzyńskiego, drugiemu nie będzie przysługiwało świadczenie rodzicielskie.

Nowe rozwiązania mają wejść w życie od 1 stycznia 2016 r.. Przepisy przejściowe zakładają, że świadczenia przysługiwać będą też rodzicom dzieci urodzonych przed tą datą, jeśli nie minęły jeszcze 52 tygodnie od urodzin.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej?

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej?

Według badań Eurosatu statystyczny obywatel Unii wyprowadza się z domu rodzinnego w wieku 26 lat. W Polsce na usamodzielnienie trzeba czekać 2 lata dłużej.

Jak informuje strona forsal.pl, Polska zajmuje pod tym względem 18 miejsce w zestawieniu 28 przebadanych krajów europejskich. Ustępujemy jedynie państwom najbiedniejszym oraz tym z rejonu Morza Śródziemnego.

Z raportu wynika, że najlepsza sytuacja panuje w krajach skandynawskich. Średnia wieku, w którym ludzie młodzi decydują się na opuszczenie domu rodzinnego, wynosi od 19,6 (Szwecja) do 21,9 lat (Finlandia). Powodem takiej sytuacji jest przede wszystkim dobrobyt panujący w owych krajach oraz wsparcie, jakiego udziela tam państwo ludziom młodym. Druga z przyczyn to niskie zaludnienie tych państw. Odległości mogą być na tyle duże, że spora część młodych już w wieku kilkunastu lat wyprowadza się z domu rodzinnego, aby kontynuować naukę w większych miastach. Istotną rolę odgrywa również kultura, która promuje szybkie usamodzielnienie się, zwłaszcza że model ten wspierają darmowe szkolnictworozbudowany system stypendialny. W Danii skutecznie działa program budownictwa na wynajem oferowany przez organizacje non profit. 20 proc. obywateli tego kraju wynajmuje mieszkanie od takich spółdzielni, a czynsz jest stosunkowo niski.

Na drugim biegunie znajdują się Chorwacja, Słowacja i Bułgaria, gdzie przyczyną długiego pozostawania w domu rodzinnym są przede wszystkim niskie dochody. Z kolei w rejonie Morza Śródziemnego sytuację komplikuje wzorzec kulturowy, wzmacniany wysokim bezrobociem, zwłaszcza wśród ludzi młodych.

Większość osób wciąż mieszkających z rodzicami pracuje, a mimo to nie stać ich na wyprowadzkę. Według raportu Eurosatu 53,6 proc. z nich zatrudnionych jest na pełny etat, zaś 8,7 proc. dorywczo. Natomiast w Polsce aż 66,4 proc. dorosłych, którzy nie wyprowadzili się w domu rodzinnego, pracuje w pełnym wymiarze godzin, a 5 proc. dorywczo. W tym kontekście istotny jest fakt, że osoby młode otrzymują wyraźnie mniejsze wynagrodzenie niż bardziej doświadczeni pracownicy.

Z raportu firmy Sedlak & Sedlak wynika, że mediana wynagrodzeń w Polsce dla osób w wieku 18-25 lat wynosiła w 2013 roku około 2 tys. zł netto (dla porównania: dla ludzi w wieku 36-40 – 3,6 tys. zł). Nie powinno więc dziwić, że wydłuża się okres czekania na usamodzielnienie, skoro zgodnie z szacunkami Lion’s Banku średnia miesięczna rata za dwupokojowe mieszkanie w jednym z 10 największych miast w Polsce to 916 zł, a na najem podobnego lokum wydać należy średnio około 400 zł więcej.

Edukacyjni oszuści

Edukacyjni oszuści

Każdy może założyć prywatną placówkę oświatową. Także osoba nieuczciwa, która nie płaci pensji, składek na ZUS ani czynszu za wynajem lokalu. Luka w prawie powoduje, że tacy oszuści mogą nawet dostawać dotacje na uczniów z gminy.

Jak pisze „Gazeta Prawna”, wystarczy wystąpić do gminy z wnioskiem o stosowny wpis do ewidencji. Nie trzeba się tłumaczyć, czy ma się środki na prowadzenie działalności edukacyjnej. Jeśli wynajmuje się lokal na cele oświatowe, to można być bezkarnym i miesiącami nie płacić czynszu i składek na ZUS. Właściciele lokali, wynajętych prywatnym firmom na tego typu działalność, często nie mają się do kogo zwrócić ze swoim problemem, nawet gdy nieuczciwi „edukatorzy” nie płacą latami i dług urasta do kilkuset tysięcy złotych. Kuratorium rozkłada ręce – jeśli po kontroli stwierdzi, że nie ma do szkoły zastrzeżeń, gdyż „funkcjonuje ona prawidłowo”, to zastanawianie się nad faktem, że pracownicy nie są opłacani, a placówka stoi przed widmem bankructwa i za chwilę uczniowie nie będą mieli gdzie kontynuować nauki nie leży w jego gestii. Jako organ nadzorczy sprawdza ono wyłącznie jakość procesu dydaktycznego. „Ostatnio mieliśmy taką skargę, że szkoła prywatna nie płaci nauczycielom pensji. Niestety, nie możemy wpłynąć na właściciela firmy, bo prawo oświatowe nie daje nam takiego upoważnienia” – mówi Anna Wietrzyk, rzecznik śląskiego kuratorium oświaty.

Gminy również nie dostrzegają problemu, bowiem przepisy oświatowe nie przewidują możliwości wstrzymania dotacji z powodu niepłacenia czynszu przez niepubliczną szkołę.

Czasem weryfikować nieuczciwych przedsiębiorców próbują samorządy. W trakcie procedury rejestracji szkoły niepublicznej żądają od podmiotu założycielskiego dowodu posiadania tytułu prawnego do lokalu. Przedsiębiorcy jednak skarżą takie decyzje do sądów administracyjnych, które uznają zasadność skarg, powołując się na brak zapisów w ustawie. Samorządowcy wskazują na konieczność uszczelnienia przepisów oświatowych. „Prowadzenie działalności edukacyjnej nie jest tym samym co sprzedaż mydła. Trzeba do tego podchodzić poważnie, a ryzyko z tym związane powinno być ograniczone. Przepisy oświatowe słabo chronią uczniów przed nieuczciwymi przedsiębiorcami ” – uważa Marek Wójcik, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Właścicielom lokali, które są wynajmowane nieuczciwym placówkom, pozostaje droga sądowa i domaganie się upadłości takiej firmy. A co z nieodprowadzonymi składkami ZUS, co z brakiem pensji dla pracowników? Tutaj nikt nie poczuwa się do winy ani odpowiedzialności.