Nie dla JOW-ów!

Nie dla JOW-ów!

Zieloni, partia Razem i aktywiści miejscy rozpoczynają kampanię na rzecz odrzucenia okręgów jednomandatowych. Będzie ona trwała aż do referendum w tej sprawie, które odbędzie się 6 września.

JOW

Fundacja Strefa Zieleni otrzymała od PKW uprawnienia do prowadzenia tej kampanii pod hasłem Nie dla JOW-ów. Będzie prawnym reprezentantem Koalicji 6 września, w skład której wchodzą m.in. Miasto Jest Nasze, Kraków Przeciw Igrzyskom, Zieloni i Razem.

Koalicja sprzeciwia się wprowadzeniu w referendum jednomandatowych okręgów wyborczych, jako szkodzących demokracji i ograniczających reprezentatywność parlamentu. Wskazuje również na wątpliwości konstytucyjne samego jego przeprowadzenia. „Elity polityczne oderwały się od rzeczywistości i straciły kontakt ze społeczeństwem. Ale lekarstwem na to nie jest wprowadzenie jeszcze bardziej niesprawiedliwej ordynacji wyborczej. Ordynację trzeba zmienić zupełnie inaczej. Tak by zwiększać wpływ obywateli na państwo, a nie go zmniejszać” – pisze koalicja w założycielskim oświadczeniu.

Koalicja przytacza też przykłady z innych krajów, np. z Wielkiej Brytanii, gdzie JOW-y dały pełnię władzy partii, która otrzymała jedynie 37 proc. głosów. W rezultacie wyborcy wyszli na ulicę, by zaprotestować przeciwko tak nieuczciwym zasadom.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Skrzynka pomocy

Skrzynka pomocy

W Łodzi powstaje specjalna skrzynka kontaktowa dla bezdomnych. Potrzebujący napiszą, czego najbardziej im brakuje, każdy będzie mógł to przeczytać i być może znajdzie się ktoś, kto pomoże. „Nie chcemy wyganiać bezdomności na peryferia i udawać, że jej w Łodzi nie ma” – mówią autorzy przedsięwzięcia „Domni-Bezdomni”.

W skrzynce jest miejsce na 12 skrytek. Na jej wieczku przyklejona jest kartka, na której osoby bezdomne przedstawiają swoją historię i potrzeby. Listy „życzeń” są proste i obejmują podstawowe produkty, np. odzież, leki czy inne artykuły medyczne. Bezdomni mogą również w zamian za pomoc zaoferować coś od siebie, np. pomoc w ogrodzie. Maria Nowakowska, animatorka akcji „Społecznie zaangażowani”, mówi, że w zamyśle ma ona aktywizować obie strony. Pomagających ma namawiać do potraktowania bezdomnych jak zwykłych ludzi zasługujących na godne życie, a ich samych aktywizować.

Projekt powstał jako część pracy dyplomowej Eugenii Wasylczenko, studentki ASP, jednak okazuje się, że jego społeczny zasięg może być szerszy. Nowakowska mówi: „Rozwieję wątpliwości. Nie, [projekt] nie skłaniał do postawy roszczeniowej. Potrzebujący prosili o dres, podpaski, bandaż lub czekoladę. To były drobne rzeczy, dla nich ważne nie tylko w aspekcie materialnym. Przede wszystkim te podarunki pokazały, że ktoś chce pomóc, że dla kogoś są ważni”.

W Warszawie kilka osób wyszło dzięki skrzynkom z bezdomności, zdobyły bowiem za ich sprawą zatrudnienie. W Łodzi projekt będzie realizowany przez Łódzkie Partnerstwo Pomocy Bezdomnym i Wykluczonym, włączy się w niego także MOPS i organizacje zajmujące się rewitalizacją.

Skrzynka stanie 1 sierpnia na Starym Rynku w pobliżu ulicy Nowomiejskiej. Wtedy też na Rynku zostanie zorganizowany festiwal „Piękno jest Wszędomne”, który ma uwrażliwić łodzian na problem bezdomności.

Za darmo i na darmo

Za darmo i na darmo

Staże i szkolenia w niewielkim stopniu pomagają bezrobotnym w znalezieniu pracy, jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK zbadali skuteczność aktywizacji bezrobotnych w ośmiu województwach. Z kontroli wynika, że jedne z najczęstszych form aktywizacji bezrobotnych stosowanych przez urzędy pracy, czyli staże i prace interwencyjne, nie tylko nie pomagają w znalezieniu pracy, ale wręcz umożliwiają pracodawcom traktowanie bezrobotnych jako taniej lub darmowej siły roboczej.

Jak donosi portal solidarnosc.org.pl, raport NIK wskazuje, że resort pracy nie dysponuje rzetelną wiedzą dotyczącą efektów aktywizacji. Kontrolerzy wyliczyli, że stosowany przez ministerstwo wskaźnik efektywności szkoleń i staży zawyża ich skuteczność o niemal 1/3. Dzieje się tak dlatego, że stosowany w resorcie pracy system informatyczny zliczał wszystkie osoby wyrejestrowane z rejestru bezrobotnych, także te, które niekoniecznie znalazły stałą pracę, a tylko zostały zakwalifikowane do udziału w jednym z projektów aktywizujących.

Kontrola potwierdziła też praktykę nadużywania staży jako źródła darmowego wsparcia kadrowego. Pracodawcy, którzy nie ponoszą kosztów staży, chętnie angażowali się w taką formę aktywizacji. Niektórzy przyjmowali nawet po kilkudziesięciu stażystów, nie zatrudniając po zakończeniu okresu stażowego ani jednego z nich. „Zgodnie z przepisami pracodawca nie ma obowiązku zatrudnienia stażysty, również urzędy pracy nie mogą go do tego zmusić. W naszej ocenie, urzędy mogą jednak przy zawieraniu umów preferować pracodawców, którzy wywiązują się z obietnicy zatrudnienia stażystów” – podkreśla Andrzej Trojanowski, rzecznik rzeszowskiej NIK, która koordynowała badania. Okazuje się również, że urzędy pracy nie monitorowały losów osób aktywizowanych w dłuższej perspektywie czasowej, a więc nie znają rzeczywistych efektów swoich działań.

Pensje rosną, możliwości nie

Pensje rosną, możliwości nie

Od wejścia do Unii Europejskiej średnie pensja Polaka urosła niemal dwukrotnie. W ciągu dekady PKB na mieszkańca naszego kraju wzrosło o blisko 20 pkt. proc. Niestety jeżeli chodzi o możliwość kupna mieszkania, zmieniło się niewiele. W 2004 roku za przeciętną pensję można było kupić około 0,8 mkw. lokalu, w tym roku możemy sobie pozwolić na ułamek więcej. W dodatku udział bezpośrednich wydatków budżetowych na cele mieszkaniowe w polskim PKB wynosi tylko 0,09 proc.

Od wejścia do Unii Europejskiej średnie pensje zwiększyły się niemal dwukrotnie. Ponad dziesięć lat temu zarabialiśmy średnio 2100 zł brutto, a teraz jest to już ponad 4100 zł. PKB na głowę mieszkańca naszego kraju to już nie 48 proc. średniej unijnej, a około 68 proc. Niestety jeżeli chodzi o naszą siłę nabywczą na rynku mieszkaniowym, sytuacja pozostaje podobna.. Jest niemal identyczna jak przed dekadą. Z danych opublikowanych przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju wynika, że podczas gdy w 2004 roku za przeciętną pensję Polak mógł kupić blisko 0,8 mkw mieszkania, to teraz może nabyć niespełna 0,9 mkw.

Na uwagę zasługuje również topniejące wsparcie państwa dla mieszkaniówki. W 1995 roku udział wydatków mieszkaniowych w PKB przekraczał 0,80 proc., dzisiaj jest to tylko 0,09 proc.. Tak duża zmiana wynika z faktu, że przez 20 lat produkt krajowy brutto w cenach bieżących wzrósł aż pięciokrotnie. Równocześnie nominalne wydatki na sferę mieszkaniową spadły o 44 proc. Ich poziom w relacji do PKB (0,09 proc.) nie zmienił się praktycznie w minionych pięciu latach. Podczas gdy w 1995 roku na politykę mieszkaniową z budżetu państwa wydano około 3 mld zł, w 2000 roku nawet 4 mld zł, to w minionym roku było to tylko 1,5 mld zł.

Jak informuje portal money.pl, z porównania z innymi krajami UE wynika, że Polacy mieszkają wciąż w tanich i ciasnych klitkach. Z danych OECD wynika, że znacznie wyższe wydatki na mieszkalnictwo planują między innymi rządy Wielkiej Brytanii (1,5 proc. PKB), Francji (0,8 proc. PKB), Danii (0,7 proc. PKB), Niemiec (0,6 proc. PKB), Irlandii (0,4 proc. PKB) oraz Holandii (0,4 proc. PKB).

W naszym kraju najbardziej problematyczną i zaniedbaną częścią „mieszkaniówki” jest budownictwo socjalne, które cierpi na chroniczny niedobór lokali.