Żelazna ręka Orbana

Żelazna ręka Orbana

Rząd Wiktora Orbana regularnie stara się zmniejszyć deficyt budżetowy, nakładając na zagraniczne firmy kolejne podatki. Nawet jeśli w wyniku nacisków Brukseli wycofuje się z niektórych pomysłów, to po krótkim czasie pojawiają się nowe. Tym razem wątpliwości Komisji Europejskiej budzą dwa nowe podatki: dla producentów wyrobów tytoniowych i dla sieci handlowych.

Producentów wyrobów tytoniowych w ramach programu ochrony zdrowia zobowiązano do opłat wahających się od 0,2 do 4,5 proc. przychodów. Z kolei sieci handlowe odnotowujące największe obroty muszą wnosić opłaty za inspekcje sanitarne w wysokości nawet 6 proc. przychodów. Małe sklepy za to płacą tylko 1 proc. przychodów lub są całkowicie zwolnione z opłat. Komisja Europejska wszczęła dwa odrębne dochodzenia w związku ze skargami koncernu Philip Morris International (producenta papierosów) i właściciela sieci marketów Spar International.

„Możemy powiedzieć Spar i Philip Morris, że jeśli nie zapłacicie akurat tego podatku, to i tak zapłacicie inny, ale możecie być pewni, że zapłacicie” – powiedział na wieść o dochodzeniu szef kancelarii premiera Janos Lazar – „Możecie narzekać i skarżyć się Unii Europejskiej, ale wtedy będziecie płacić po prostu więcej. I taka droga zostanie obrana wobec każdej firmy, która skieruje oskarżenia wobec kraju, w którym chce zarabiać”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mało i sezonowo

Mało i sezonowo

Stopa bezrobocia rejestrowanego wynosi w Polsce 10,3 proc. – najmniej od sześciu lat. Spadek ten był jednak najprawdopodobniej efektem wzrostu zatrudnienia w mikrofirmach, w rolnictwie oraz na umowach cywilnoprawnych, co wskazywałoby, że poprawa może być wyłącznie sezonowa. Jednocześnie dane unijne nie pozostawiają wątpliwości: Polacy są jednym z najgorzej opłacanych narodów w Europie.

Według Eurostatu średnia płaca Polaka wynosi 865 euro, podczas gdy średnia miesięczna pensja najlepiej zarabiającego w UE Luksemburczyka to 4663 euro, a więc prawie 5,5 razy więcej, jak informuje Portal Samorządowy. Lepiej niż w RP zarabia się w Czechach – przeciętnie 970 euro, a w pogrążonej w kryzysie Grecji – prawie dwa razy więcej niż u nas: 1541 euro. Inne narody mają jeszcze wyższe płace: Niemcy – 2995 euro, Anglicy – 3160 euro, Irlandczycy – 3949 euro. Jak wynika z analizy Fundacji Pomyśl o Przyszłości, najczęstsze wynagrodzenie brutto w Polsce to niespełna 2,2 tys. zł miesięcznie. Ponieważ w Anglii czy Irlandii można zarobić o wiele więcej za tę samą pracę – Polacy wyjeżdżają. W I półroczu 2015 spadek ludności odnotowano w 12 z 16 województw. Co gorsza, ubywa zwłaszcza młodych Polaków, ich liczba zmalała w całym kraju.

Za spadkiem bezrobocia najprawdopodobniej nie pójdzie wzrost wynagrodzeń. Na rynku pracy wciąż silniejszą pozycję od pracowników mają pracodawcy. Tylko około 15 proc. firm planuje w najbliższym czasie podwyżki dla zatrudnionych.

Nie dla JOW-ów!

Nie dla JOW-ów!

Zieloni, partia Razem i aktywiści miejscy rozpoczynają kampanię na rzecz odrzucenia okręgów jednomandatowych. Będzie ona trwała aż do referendum w tej sprawie, które odbędzie się 6 września.

JOW

Fundacja Strefa Zieleni otrzymała od PKW uprawnienia do prowadzenia tej kampanii pod hasłem Nie dla JOW-ów. Będzie prawnym reprezentantem Koalicji 6 września, w skład której wchodzą m.in. Miasto Jest Nasze, Kraków Przeciw Igrzyskom, Zieloni i Razem.

Koalicja sprzeciwia się wprowadzeniu w referendum jednomandatowych okręgów wyborczych, jako szkodzących demokracji i ograniczających reprezentatywność parlamentu. Wskazuje również na wątpliwości konstytucyjne samego jego przeprowadzenia. „Elity polityczne oderwały się od rzeczywistości i straciły kontakt ze społeczeństwem. Ale lekarstwem na to nie jest wprowadzenie jeszcze bardziej niesprawiedliwej ordynacji wyborczej. Ordynację trzeba zmienić zupełnie inaczej. Tak by zwiększać wpływ obywateli na państwo, a nie go zmniejszać” – pisze koalicja w założycielskim oświadczeniu.

Koalicja przytacza też przykłady z innych krajów, np. z Wielkiej Brytanii, gdzie JOW-y dały pełnię władzy partii, która otrzymała jedynie 37 proc. głosów. W rezultacie wyborcy wyszli na ulicę, by zaprotestować przeciwko tak nieuczciwym zasadom.

Coraz mniej Polaków

Coraz mniej Polaków

Liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce spadła w ostatnim roku o 0,8 proc. Spadek odnotowano we wszystkich województwach. W porównaniu z 2014 rokiem liczba mieszkańców Polski zmniejszyła się o 17 tys. 57 osób, jak wynika z opracowania Głównego Urzędu Statystycznego pt. „Powierzchnia i ludność w przekroju terytorialnym w 2015 r”.

Jak informuje portal pulshr.pl, najmniej zaludniony powiat w Polsce to powiat bieszczadzki, gdzie kilometr kwadratowy zamieszkuje tylko 19 osób. Najludniejszy zaś jest powiat pruszkowski w woj. mazowieckim z 648 osobami na km kw. Jak podają autorzy opracowania, najwięcej mieszkańców ubyło w województwach: śląskim (13 tys. 523 osoby, co w porównaniu z poprzednim rokiem stanowi 0,3 proc.), łódzkim (8 tys. 957, czyli 0,4 proc.) i lubelskim (8 tys. 404 osób, czyli 0,4 proc).

Spadek liczby ludności odnotowano w 55 spośród 66 miast na prawach powiatu. Największy przypada na Łódź (5 tys. 328 osób, 0,7 proc.) oraz Katowice (2 tys. 528, 0,8 proc). Następne są: Poznań, Częstochowa i Sosnowiec, a więc trzy miasta województwa śląskiego. W każdej z tych trzech gmin liczba ludności zmniejszyła się o ponad 2 tys. osób. O więcej niż 2 tys. osób wzrosła za to liczba mieszkańców Krakowa, (0,4 proc.), Wrocławia (0,4 proc.) i Rzeszowa (1,1 proc).