Nie wyrzucaj – oddawaj!

Nie wyrzucaj – oddawaj!

Polacy rocznie marnują dwa miliony ton jedzenia, które z różnych powodów trafia do śmietnika. W reakcji na to zjawisko na jednym ze szczecińskich osiedli pojawił się w śmietniku nietypowy regał. Można na niego odstawić nadającą się do zjedzenia żywność, która komuś jeszcze może się przydać.

Według sondażu Federacji Polskich Banków Żywności do wyrzucania jedzenia przyznaje się co trzeci Polak. W tym samym czasie prawie 7,5 procent obywateli Polski żyje w skrajnej biedzie.

Pierwszy punkt do zostawiania jedzenia pojawił się w śmietniku na osiedlu Bandurskiego w Szczecinie. Akcja spotkała się z takim zainteresowaniem, że powstał już drugi. Być może pojawi się ich więcej.

Tego rodzaju miejsca na pewno nie będą stały odłogiem. Polacy są w pierwszej unijnej piątce jeśli chodzi o marnowanie jedzenia. „W Polsce marnuje się dziewięć mln ton jedzenia rocznie, z czego Polacy w swoich gospodarstwach domowych marnują około dwóch milionów ton. Najwięcej marnujemy produktów świeżych, które szybko się psują” – mówi Alina Karczewska z Federacji Polskich Banków Żywności. Najczęściej wyrzucamy, bo kupiliśmy za dużo i nie zdążyliśmy zjeść przed upłynięciem terminu ważności.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ministerstwa łamią prawo?

Ministerstwa łamią prawo?

Najwyższa Izba Kontroli i Państwowa Inspekcja Pracy w przyszłym roku skontrolują ministerstwa w zakresie rodzaju umów, na jakie zatrudniani są tam pracownicy. Ze wstępnych danych wynika, że w niektórych resortach nawet połowa osób ma tzw. umowy śmieciowe.

Jak informuje portal biznes.onet.pl, kontrola obejmie zwłaszcza umowy trwające ponad trzy miesiące, zawierane z osobami, które nie są zatrudnione nigdzie poza ministerstwami.

Jak tłumaczy minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz: „Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie, ponieważ są projekty, które mają określony czas funkcjonowania. Jeżeli ta praca jest wykonywana regularnie, jeżeli jest wykonywana pod nadzorem, to powinna być umowa o pracę” – przyznaje. Jednocześnie Kosiniak-Kamysz zaznacza, że w przetargach jego ministerstwa na usługi ochroniarskie czy sprzątające jednym z elementów podlegających ocenie jest właśnie zatrudnienie na etat.

Targowisko zawsze blisko

Targowisko zawsze blisko

Warszawa od przyszłego roku zniesie opłatę targową. Stanie się to możliwe dzięki przyjętym w czerwcu przez parlament zmianom w przepisach. Władze stolicy zamierzają w ten sposób wesprzeć lokalny drobny handel.

W uzasadnieniu tej decyzji podkreślono, że chodzi zarówno o rozwój przedsiębiorczości, jak i stworzenie warunków do społecznej integracji mieszkańców. Miastu zależy na utrzymaniu i rozwoju handlu targowiskowego, ponieważ to istotna forma działalności rodzimej i lokalnej. Targowiska to nie tylko miejsca handlu, ale też spotkań mieszkańców Warszawy.

Decyzja ratusza spotkała się z aprobatą kupców. „Opłata targowa była w odczuciu kupców dodatkowym obciążeniem finansowym. Jej zniesienie pozwoli ogromnej rzeszy przedsiębiorców poczuć się podmiotowo, a także uzyskać dodatkowe kilka złotych na rynku sprzedaży, który jest przecież tak trudny” – powiedziała Bożenna Kolba, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kupców i Drobnej Wytwórczości.

Opłata targowa obecnie pobierana jest od wszystkich osób dokonujących sprzedaży na targowiskach znajdujących się poza budynkami. Jak pokazują wyniki badań przeprowadzonych w 2014 roku, mieszkańcy Warszawy chętnie robią zakupy na lokalnych bazarach, a także dostrzegają konieczność rozwoju takiej właśnie formy sprzedaży – okazuje się, że aż 71 proc. badanych stwierdziło, że robi zakupy na jednodniowych targowiskach. Co więcej, w świetle deklaracji aż 85 proc. osób chętnie skorzystałoby z takiej formy zakupów w przyszłości.

Likwidacja opłaty targowej stała się możliwa dzięki uchwalonej przez Sejm RP ustawie z dnia 25 czerwca 2015 r. o zmianie ustawy o samorządzie gminnym. Nowelizacja założyła fakultatywność wprowadzenia opłaty targowej. Wejdzie ona w życie z dniem 1 stycznia 2016 roku. Jej zapisy wprowadzają możliwość wyboru przez gminy, czy chcą dalej dokonywać poboru, czy też chcą zrezygnować z opłat lokalnych, w tym m.in. z opłaty targowej.

Urodzić dziecko na śmieciówce

Urodzić dziecko na śmieciówce

Zwolnienie z powodu długiej choroby czy urlop macierzyński – o tych prawach pracowniczych można zapomnieć, pracując na umowie śmieciowej. Podczas ciąży kobiety zatrudnione na umowach cywilnoprawnych mogą być zwolnione z dnia na dzień.

Kobiety, które urodzą dziecko podczas zatrudnienia na umowie-zleceniu, nie mają żadnych szans na kontynuację zatrudnienia. Pracodawca po prostu zastępuje je kimś innym, nie zachowując żadnego okresu wypowiedzenia. Nie ma pracy, nie ma płacy. Umowy śmieciowe są skonstruowane w taki sposób, by nakładać na pracowników obowiązek jak największej „elastyczności”, a przy tym nie gwarantują mu właściwie żadnych praw. Problem w tym, że pracownicy nie podpisują ich dobrowolnie, lecz są do tego często przez pracodawców zmuszani.

Jak donosi portal wyborcza.biz, problem mają także kobiety, z którymi pracodawca podpisuje kilka umów-zleceń. W takim przypadku składki opłacane są tylko od pierwszej umowy, która często opiewa na symboliczne kilkaset złotych. Od kolejnej, na większą kwotę, płacony jest już tylko podatek. To oznacza, że nawet jeśli taka kobieta zdecyduje się odprowadzać składkę chorobową, to wysokość zasiłków chorobowego i macierzyńskiego liczona jest od kwoty z pierwszej umowy-zlecenia. Przykład? Jeśli pracownica zarabia w sumie 1,8 tys. zł, ale na pierwszej umowie ma 200 zł, a na drugiej – 1,6 tys. zł, to jeśli będzie chciała skorzystać z urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego, dostanie w najlepszym wypadku 160 zł zasiłku miesięcznie. Od nowego roku osoby w takiej sytuacji będą musiały płacić składki od takich umów do wysokości płacy minimalnej (obecnie 1750 zł). To zagwarantuje im nie tylko wyższe świadczenia rodzicielskie, ale będą miały również prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

Te zmiany przepisów nie pomogą jednak matkom zatrudnionym na podstawie umów o dzieło. Są one w dużo gorszej sytuacji, bo obecnie nie mają najmniejszych szans na zasiłek macierzyński. To dlatego, że na tego typu umowach nie są opłacane żadne składki, jedynie podatek. Nie mogą odprowadzać składek chorobowych, więc nie mają podstaw do upominania się ani o zasiłek chorobowy, ani o macierzyński. Nie płacą nawet składki zdrowotnej, która uprawnia do korzystania z publicznej służby zdrowia. Jeśli chcą się leczyć, muszą same zgłosić się do NFZ i opłacać składkę. Koszt to obecnie 365 zł miesięcznie.

Jednak i ich sytuacja od stycznia nieco się poprawi. Zgodnie z rządowym projektem o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych oraz niektórych innych ustaw każda matka będzie mogła liczyć na 1000 zł miesięcznie świadczenia rodzicielskiego. Dostaną je nie tylko matki zatrudnione na umowę o dzieło, które nie odprowadzają składek, ale również kobiety bezrobotne i niepracujące studentki. Dotyczy to również kobiet, których wyliczony zasiłek będzie niższy niż 1 tys. zł. Dostaną one dopłatę, tak, aby ich świadczenie nie było niższe od tej kwoty.

Nadal jednak takie osoby będą mogły zostać zwolnione z dnia na dzień. Bez podania powodu i bez żadnej odprawy, nawet jeśli u jednego pracodawcy pracowały dziesięć lat. Nie chroni ich kodeks pracy, komornik może zająć całą ich pensję, nie pozostawiając na życie ani złotówki. Z zasady nie mają prawa do urlopu. Kiedy chcą wziąć choćby tydzień wolnego, nie dostaną za ten czas wynagrodzenia. Pracodawca może nie umożliwić im przerwy w pracy.

Ich pensja to często grosze. To dlatego, że pensja minimalna obowiązuje wyłącznie pracujących na etatach. Wynagrodzenie pracowników zatrudnionych na umowy śmieciowe nie jest powiększane o dodatki za pracę w nocy czy nadgodziny. W przypadku umów cywilnoprawnych warunki wynagrodzenia zależą od ustaleń pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. W większości firm taki pracownik nie ma najmniejszych szans na jakiekolwiek negocjacje.