Lidl mówi „nie” związkom

Lidl mówi „nie” związkom

Sieć sklepów Lidl szykanuje w Polsce związki zawodowe. Po dwóch próbach założenia i utrzymania komisji „Solidarności” związkowcy poddali się. W sieci nie działa obecnie żaden związek. Co ciekawe, zagranicą sklepy te są silnie uzwiązkowione.

Jak informuje portal wyborcza.biz, pracownicy sieci podjęli kilka prób aktywnej działalności związkowej. Związek powstał w styczniu 2013 r. Szybko pojawiły się pierwsze konflikty pomiędzy nim a pracodawcą. Punkt kulminacyjny nastąpił, gdy KZ NSZZ „Solidarność” weszła w spór zbiorowy z Lidlem. Przewodnicząca, choć była na etacie związkowym, została dyscyplinarnie zwolniona z pracy w niecały rok po założeniu związku. Zarzucono jej fałszowanie podpisów związkowców i bezprawne organizowanie akcji protestacyjnych, zwolniono także jej zastępcę. Kolejne próby działań pracowniczych nie powiodły się, ponieważ pracownicy, zastraszani i zniechęcani do nich przez sklep, stopniowo wycofywali się z udziału w życiu związku. Coraz mniej osób pojawiało się na zebraniach, a świadomość, że pracodawca dowie się o zapisaniu się do organizacji budziła wśród nich strach – obawiali się utraty pracy, sklep bowiem udowodnił, że może zwolnić nawet pracownicę na etacie związkowym.

Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła od początku ubiegłego roku ponad 70 kontroli w sklepach sieci Lidl. Stwierdziła 106 naruszeń praw pracowniczych i nałożyła 25 mandatów o łącznej wartości ok. 30 tys. zł – to średnio 1,2 tys. zł na mandat. Wśród wykroczeń znalazły się między innymi: niezapewnianie 11-godzinnego odpoczynku dobowego, nieprawidłowe udzielanie czasu wolnego za nadgodziny i nieprzestrzeganie obowiązku zapewnienia zatrudnionym co czwartej niedzieli wolnej od pracy.

Sklepy Lidl należą do Grupy Schwarz, największego koncernu handlowego w Europie. Jego właścicielem jest Dieter Schwarz, 46. najbogatszy człowiek świata według magazynu „Forbes”. W 2008 roku niemiecki tygodnik „Stern” ujawnił, że Lidl wynajął detektywów, którzy podsłuchiwali prywatne rozmowy pracowników. W stenogramach znalazły się także uwagi wynajętych dotyczące m.in. ich związków intymnych czy inteligencji. Testowano uczciwość kasjerów, podrzucając im banknoty i obserwując, czy pracownik schowa znalezioną sumę, czy też odda ją kierownikowi sklepu. Na początku lipca ujawniono, że Grupa Schwarz pożyczyła na preferencyjnych warunkach prawie 1 mld dolarów od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju – ufundowanych przez podatników instytucji, które mają wspierać rozwój gospodarczy w krajach przechodzących transformację ustrojową. EBOiR uzasadniał, że pożyczka miała na celu ułatwienie mieszkańcom wschodniej Europy dostępu do taniej żywności.

Związki zawodowe w Lidlu z powodzeniem działają w innych krajach Europy, m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czechach, Francji czy Niemczech. W Polsce w Lidlu związków już nie ma, choć funkcjonują m.in. w Kauflandzie, sieci należącej, podobnie jak Lidl, do koncernu Schwarz, a także w sklepach Jysk, Biedronka i Tesco. Uzwiązkowienie w Polsce należy do jednego z najniższych w Europie i dotyczy głównie sektora państwowego. Według danych GUS za 2014 rok do związków zawodowych jest zapisanych 11 proc. wszystkich osób pracujących, czyli tylko1,6 mln.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Walka z przyrodą?

Walka z przyrodą?

Kilka ministerstw pracuje nad projektami nowych ustaw i rozporządzeń. Wprowadzenie każdego z nich sprzyjać będzie inwestycjom biznesowym i infrastrukturalnym, natomiast ich efekty mogą być opłakane dla środowiska. Szykuje się antyprzyrodnicza ofensywa legislacyjna.

Jak informuje portal ecopress.pl, w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad zmianą rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących oddziaływać na środowisko. Główny pakiet zmian ma służyć wyłączeniu z obowiązku uzyskania decyzji środowiskowej inwestycji narciarskich: kolejek, wyciągów, nartostrad, tras narciarskich wraz z powiązanymi instalacjami naśnieżania i oświetlenia. Obecnie wszystkie takie inwestycje kwalifikują się do „mogących znacząco oddziaływać na środowisko” i wymagają decyzji środowiskowej. Zgodnie z intencją projektu z analizowania wpływu na środowisko wyłączone byłyby inwestycje narciarskie poza obszarami Natura 2000, parkami narodowymi, rezerwatami przyrody, zajmujące powierzchnię do 15 ha (a w parkach krajobrazowych i obszarach chronionego krajobrazu – do 10 ha).

W Ministerstwie Środowiska trwają prace nad nowym rozporządzeniem w sprawie kryteriów szkody w środowisku. Ma ono ustalać, że kryterium szkody w gatunkach i siedliskach jest „pogorszenie ich stanu lub funkcji na terenie kraju, państw członkowskich UE lub naturalnego zasięgu gatunku siedliska” – podczas gdy w dotychczasowym rozporządzeniu znajduje się także „pogorszenie na terenie gminy lub województwa”. Oznaczałoby to, że tylko zniszczenia o znaczeniu „ogólnokrajowym” byłyby kwalifikowane jako szkody. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju pracuje za to nad ustawą o strategicznych inwestycjach celu publicznego, czyli „superspecustawą”, która miałaby zastąpić obecnie funkcjonujące ustawy: powodziową, drogową, lotniskową itp. Ustawa nie narusza wprawdzie przepisów o decyzji środowiskowej, ale jeśli chodzi o decyzje zintegrowane zezwalające na budowę, ustala ścieżki na skróty w stosunku do obowiązującego porządku prawnego. Może w praktyce uniemożliwić skuteczną kontrolę instancyjną lub sądową decyzji środowiskowych, gdyż ułatwia drogę do rozpoczynania prac „w trybie natychmiastowej wykonalności”, nawet gdy ustalenia środowiskowe nasuwają wątpliwości.

W czerwcu sejmowa Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki wniosła do Sejmu trzy  projekty ustaw „ułatwiających inwestycje narciarskie”. Najważniejszy z nich to projekt zmiany ustawy o dostępie do informacji o środowisku i ocenach oddziaływania na środowisko,  a także ustawy o ochronie  przyrody. Wprowadzać ma zmiany w zakresie udostępniania obszaru parku narodowego oraz zakazów obowiązujących w takim parku, modyfikacji reguł, na mocy których organizacje ekologiczne uczestniczą w postępowaniu wymagającym udziału społeczeństwa, możliwości „karnego” zakazywania wybranym organizacjom ekologicznym udziału w postępowaniach, zasad uzupełniania raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko oraz stwierdzania nieważności i uchylania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (nie tylko dla inwestycji narciarskich). Mimo wstępnej opinii Biura Analiz Sejmowych co do niezgodności projektu z prawem UE, prace nad nim trwają i 14 lipca został on „skierowany do konsultacji”. Drugim projektem jest zmiana Kodeksu Cywilnego, która miałaby umożliwić gminom ustanowienie odpłatnej służebności gruntowej – tzw. prawa szlaku – na gruntach dowolnej własności.  Jak na razie ten projekt trafił do opinii Komisji Ustawodawczej ze względu na podejrzenie niezgodności z konstytucją. Trzecią zmianą jest zmiana Prawa Budowlanego, której skutkiem byłoby zmniejszenie opodatkowania budowli narciarskich. Ten podlega pracom w komisjach sejmowych, jak na razie został skierowany do zaopiniowania przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu.

Nie wyrzucaj – oddawaj!

Nie wyrzucaj – oddawaj!

Polacy rocznie marnują dwa miliony ton jedzenia, które z różnych powodów trafia do śmietnika. W reakcji na to zjawisko na jednym ze szczecińskich osiedli pojawił się w śmietniku nietypowy regał. Można na niego odstawić nadającą się do zjedzenia żywność, która komuś jeszcze może się przydać.

Według sondażu Federacji Polskich Banków Żywności do wyrzucania jedzenia przyznaje się co trzeci Polak. W tym samym czasie prawie 7,5 procent obywateli Polski żyje w skrajnej biedzie.

Pierwszy punkt do zostawiania jedzenia pojawił się w śmietniku na osiedlu Bandurskiego w Szczecinie. Akcja spotkała się z takim zainteresowaniem, że powstał już drugi. Być może pojawi się ich więcej.

Tego rodzaju miejsca na pewno nie będą stały odłogiem. Polacy są w pierwszej unijnej piątce jeśli chodzi o marnowanie jedzenia. „W Polsce marnuje się dziewięć mln ton jedzenia rocznie, z czego Polacy w swoich gospodarstwach domowych marnują około dwóch milionów ton. Najwięcej marnujemy produktów świeżych, które szybko się psują” – mówi Alina Karczewska z Federacji Polskich Banków Żywności. Najczęściej wyrzucamy, bo kupiliśmy za dużo i nie zdążyliśmy zjeść przed upłynięciem terminu ważności.

Ministerstwa łamią prawo?

Ministerstwa łamią prawo?

Najwyższa Izba Kontroli i Państwowa Inspekcja Pracy w przyszłym roku skontrolują ministerstwa w zakresie rodzaju umów, na jakie zatrudniani są tam pracownicy. Ze wstępnych danych wynika, że w niektórych resortach nawet połowa osób ma tzw. umowy śmieciowe.

Jak informuje portal biznes.onet.pl, kontrola obejmie zwłaszcza umowy trwające ponad trzy miesiące, zawierane z osobami, które nie są zatrudnione nigdzie poza ministerstwami.

Jak tłumaczy minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz: „Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie, ponieważ są projekty, które mają określony czas funkcjonowania. Jeżeli ta praca jest wykonywana regularnie, jeżeli jest wykonywana pod nadzorem, to powinna być umowa o pracę” – przyznaje. Jednocześnie Kosiniak-Kamysz zaznacza, że w przetargach jego ministerstwa na usługi ochroniarskie czy sprzątające jednym z elementów podlegających ocenie jest właśnie zatrudnienie na etat.