W obronie Poczty

W obronie Poczty

26 sierpnia związkowcy z Solidarności Poczty Polskiej protestowali przed siedzibą spółki w Warszawie przeciwko polityce finansowej zarządu firmy oraz niewłaściwemu gospodarowaniu majątkiem spółki. Zwracali też uwagę na złą politykę rządu względem największego krajowego operatora na rynku usług pocztowych, prowadzącą do upadku firmy i przejęcia wartego miliardy złotych rynku przez podmioty zagraniczne.

Zdaniem przewodniczącego „Solidarności” w Poczcie Polskiej, Bogumiła Nowickiego, skutkiem złej polityki zarządu firmy są zwolnienia tysięcy pracowników oraz likwidacja kolejnych placówek pocztowych. „Poczta Polska znika z małych i średnich miejscowości” – mówi szef związku.
Podczas pikiety związkowcy przekazali zarządowi Poczty Polskiej petycję, w której domagają się m.in. powstrzymania likwidacji placówek pocztowych, wstrzymania wyprzedaży majątku spółki poniżej jego wartości oraz podwyższenia wynagrodzeń wszystkich pracowników o 400 zł brutto.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uszyte w Polsce, ale w jakich warunkach?

Uszyte w Polsce, ale w jakich warunkach?

Głodowe płace, ciężkie warunki pracy czy praca przymusowa w nadgodzinach – tak wygląda praca w fabrykach odzieżowych w Azji oraz… w Polsce. Sytuacja szwaczek jest bardzo trudna. Jak bardzo – pokazuje raport „Uszyte w Polsce”, przygotowany przez Fundację Kupuj Odpowiedzialnie.

W polskim przemyśle odzieżowym zatrudnionych jest prawie 100 tysięcy osób. Większość z nich to kobiety. Zarabiają przeciętnie około 1546,52 zł netto. Czy wystarcza to na godne życie? Wyniki analizy, rozmowy z pracownicami i zdrowy rozsądek mówią, że nie.

„W 8 godzin trzeba wyrobić plan. Ciągle straszą, że się nie wyrabiamy, i że nie wiadomo, jak długo będą zamówienia. A jak nam się nie podoba to on nas nie zmusza, możemy się zwolnić’”.

Wyniki badań pokazują, że Polska znajduje się w grupie krajów Unii Europejskiej o najwyższej stopie ubóstwa wśród osób pracujących. Problem ten jest zwłaszcza widoczny z przemyśle odzieżowym zdominowanym przez zatrudnianie kobiet – często jedynych żywicielek w gospodarstwie domowym. Jak wygląda ich życie? Mimo ciężkiej pracy zdarza się, że dochód oscyluje wokół minimum egzystencjalnego.

Istnieją fabryki, gdzie pracownice czują się wykorzystywane i zastraszone. Uderzająca jest wyrażana przez nie bezsilność wobec kierownictwa nastawionego na „szukanie oszczędności”. W wielu zakładach powstał system podnoszenia wydajności pracownic bez bezpośredniej motywacji płacowej – oparty na strachu przed utratą pracy,  w wyniku niewyrabiania wyśrubowanych norm, bądź z powodu zamknięcia zakładu.

„Problemem nie był brak zamówień! Nie! Pracy było po pachy, byle robić bez urlopu, za najmniejsze pieniądze i zostać po godzinach i cicho siedzieć. Z tej ciężkiej pracy komuś się dobrze żyło. Wiadomo, że z każdej sztuki więcej, zysk jest większy, ciśnie się do końca.”

Chociaż  znane są też nieliczne zakłady, w których utrzymana jest względnie wysoka płaca i przyzwoite warunki pracy, samo umiejscowienie produkcji w Polsce – jak przekonuje autorka raportu – nie jest żadną gwarancją zabezpieczenia nawet najbardziej podstawowych potrzeb pracownic. FKO wskazuje, że zapewnienie godnej płacy i uczciwych warunków zatrudnienia w fabrykach odzieżowych w Polsce to bardzo konkretny krok, który może zdecydowanie poprawić poziom życia wielu kobiet i ich rodzin.

Raport „Uszyte w Polsce” dostępny jest TUTAJ

Polacy zagłosują

Polacy zagłosują

66 proc. Polaków zadeklarowało, że weźmie udział udział w referendum 25 października. Zdecydowana większość z nich (aż 87 proc.) zamierza odpowiedzieć „tak” na pytanie, czy popierają obniżenie wieku emerytalnego i powiązanie uprawnień emerytalnych ze stażem pracy.

Z sondażu przeprowadzonego dla „Faktów” i TVN24 wynika, że 33 proc. obywateli zamierza na pewno wziąć udział w referendum 6 września, a 22 proc. raczej pójdzie zagłosować. 26 proc. respondentów zdecydowanie nie zamierza brać udziału w referendum, a kolejne 12 proc. raczej się nie wybierze. 7 proc. jeszcze nie podjęło decyzji. Za to jeśli chodzi o referendum 25 października, to wybiera się na nie aż 66 proc. Polaków. 45 proc. zadeklarowało, że na pewno weźmie w nim udział, a 21 proc. – że raczej pójdzie do urn. 23 proc. na pewno nie weźmie udziału w głosowaniu, 7 proc. raczej nie chce iść na drugie referendum. 4 proc. ankietowanych jeszcze nie podjęło decyzji.

Aż 87 proc. ankietowanych chce odpowiedzieć „tak” na pytanie, czy są za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy. 9 proc. nie chce obniżenia wieku emerytalnego, zaś 4 proc. jeszcze nie zadecydowało. 79 proc. respondentów jest za utrzymaniem dotychczasowego funkcjonowania Lasów Państwowych, 8 proc. sprzeciwia się mu, zaś 13 proc. nie ma zdania. Zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków chce 75 proc. ankietowanych, a odmiennego zdania jest 8 proc.

„Październikowe referendum jest po to, by te projekty ustawy, które są przygotowane i w kancelarii prezydenta, i w „Solidarności” były potwierdzeniem tego, że idziemy w dobrym kierunku: obniżenie wieku emerytalnego i połączenia z okresem składkowym” – wyjaśnia Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”

Na skraju ubóstwa

Na skraju ubóstwa

W ubiegłym roku w skrajnym ubóstwie żyło 7,4 proc. Polaków. To tyle samo, ile w roku poprzednim, jak wynika z danych GUS. Ale to tylko średnia dla całego kraju – w aż połowie województw zamiast stabilizacji albo spadku poziomu skrajnej biedy odnotowano jej wzrost.

Jak informuje portal forsal.pl, najwyższy poziom niedostatku widać od lat w woj. warmińsko-mazurskim. W ubiegłym roku w tym regionie prawie 15 proc. ludności żyło w skrajnej biedzie – to aż dwa razy więcej, niż wynosi przeciętna dla naszego kraju. Wydatki tych osób były niższe od minimum egzystencji ustalanego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. Obejmuje ono tylko takie wydatki, które pozwalają na zakup skromnego wyżywienia i utrzymanie bardzo małego mieszkania. Nie ma wśród nich na przykład kwot przeznaczanych na komunikację lub kulturę. W ubiegłym roku takie minimum dla jednoosobowego gospodarstwa wynosiło zaledwie 540 zł, a dla czteroosobowego (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci) – 1458 zł.

Z badań GUS wynika, że to bezrobocie sprzyja powstawaniu biedy. W ubiegłym roku wśród gospodarstw domowych, w których przynajmniej jedna osoba była bez pracy, 15 proc. żyło w skrajnym ubóstwie, a gdy przynajmniej dwie osoby nie miały zajęcia – aż 33 proc.

Na biedę wpływ ma też poziom urbanizacji poszczególnych obszarów naszego kraju. Zasięg skrajnego ubóstwa na wsi (11,8 proc.) jest ponad dwukrotnie większy niż w miastach (4,6 proc.). Pauperyzacji sprzyja również wykonywanie niskopłatnej pracy. To dlatego w regionach z najniższymi wynagrodzeniami biedy jest najwięcej. Wśród nich jest statystycznie zamożna Wielkopolska, w której PKB per capita jest o 8 proc. większy od średniej krajowej, ale wynagrodzenia są tam niższe od niej o ponad 10 proc.