ZdrowieJEMY

ZdrowieJEMY

Zaledwie na kilka dni przed początkiem roku szkolnego Ministerstwo Zdrowia podpisało listę produktów, które będą mogły być sprzedawane w sklepikach szkolnych. Mają one trzy miesiące na dostosowanie się, jednak szkoły wciąż wykazu nie dostały.

Jak donosi portal wyborcza.biz, w październiku 2014 r. Sejm dużą większością głosów przyjął nowelizację ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Dzięki niej ze szkół zostanie wyeliminowane śmieciowe jedzenie. Jednak aż do końca sierpnia tego roku lista produktów dozwolonych w szkołach była nieznana.

Zatwierdzony teraz przez Ministerstwo Zdrowia wykaz artykułów spożywczych, jakie mogą być sprzedawane w szkolnych sklepikach jest restrykcyjny. Uczniowie nie kupią już gazowanych napojów, słodkich ani słonych przekąsek. „Już co czwarte polskie dziecko ma nadwagę albo otyłość, a te wskaźniki narastają w zastraszającym tempie” – czytamy w uzasadnieniu resortu. W zamyśle nowe przepisy mają wyrabiać u dzieci i młodzieży lepsze nawyki żywieniowe.

Zamiast drożdżówek na półkach sklepików szkolnych pojawią się kanapki z pełnoziarnistego lub razowego pieczywa. Ministerialna lista zakazuje używania wszelkich sosów i majonezu w kanapkach. Do użytku został dopuszczony jedynie ketchup, którego 100 g zrobiono z co najmniej 120 g pomidorów. W 100 g szynki użytej do szkolnych kanapek nie może być więcej niż 10 g tłuszczu. Do picia szkolne sklepiki zaoferują wodę źródlaną, soki owocowe lub warzywne, herbatę i kawę zbożową albo napoje zastępujące mleko: sojowe, ryżowe, owsiane, kukurydziane, gryczane, orzechowe lub migdałowe, jednak tylko z niewielkim dodatkiem cukru. Prowadzący szkolne sklepiki będą mogli także sprzedawać produkty mleczne, takie jak jogurty, kefiry, maślanki, serki homogenizowane.

Szkolni sklepikarze od września będą mieli trzy miesiące na dostosowanie swojej działalności do wymogów nowelizacji. Za nieprzestrzeganie zapisów ustawy grozić mają kary pieniężne sięgające od 1 do 5 tys. zł. Kontrole w szkołach czy przedszkolach przeprowadzać będą inspektorzy sanitarni, a jeżeli stwierdzą uchybienia, dyrekcja placówki będzie mogła rozwiązać umowę na prowadzenie sklepiku ze skutkiem natychmiastowym, bez zachowania okresu wypowiedzenia.

Na razie lista dozwolonych produktów dostępna jest tylko na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia. Nie wiadomo jednak, kiedy trafi do dyrektorów i ajentów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niemcy – więcej socjalu dla chorych i starszych

Niemcy – więcej socjalu dla chorych i starszych

Niemcy modernizują opiekę pielęgnacyjną. Rząd zatwierdził projekt ustawy, która wprowadza nowe kategorie niesamodzielności. Obejmie ona pół miliona osób z demencją. Obecnie ze świadczeń pielęgnacyjnych korzysta w Niemczech 2,7 mln osób. Liczba ta po wprowadzeniu ustawy wzrośnie do 3,2 mln.

Jak informuje portal dw.com, dotychczasowa ustawa pielęgnacyjna wyodrębniała trzy stopnie zaszeregowania osób niesamodzielnych życiowo, oraz tzw. poziom zerowy. Świadczenia na poziomie „0” otrzymują obecnie m.in. osoby z demencją, potrzebujące doraźnej pomocy. To 129 euro, z których można dofinansować np. koszty posiłków dostarczanych przez Czerwony Krzyż i Caritas oraz opłacić sprzątaczkę. Przy pierwszym stopniu niesamodzielności podopieczny możne liczyć na wsparcie opiekuna raz dziennie (przez 90 min). Taka pomoc obejmuje zabiegi pielęgnacyjne, pomoc w spożywaniu posiłków czy poruszaniu się. Przy drugiej kategorii osoba otrzymuje pomoc co najmniej trzy razy dziennie, ale przez nie dłużej niż dwie godziny. Trzecia kategoria odnosi się do najcięższych przypadków i dotyczy całodobowej opieki pielęgnacyjnej. W każdej z trzech kategorii udzielana jest też godzinna pomoc w prowadzeniu gospodarstwa domowego.

O zakwalifikowaniu osoby do jednej z trzech kategorii decydował dotychczas czas potrzebny na podstawową opiekę: mycie, ubranie, pomoc w jedzeniu posiłku itd. W nowej ustawie pielęgnacyjnej nakład czasu na opiekę nie ma kluczowego znaczenia. Teraz ocenie podlegać będzie samodzielność życiowa. Dzięki temu świadczenia pielęgnacyjne otrzymają nie tylko osoby z trwałym upośledzeniem sprawności, ale także blisko pół miliona osób z demencją, które są na ogół sprawne fizycznie, a które dotychczas nie otrzymywały świadczeń pielęgnacyjnych w pierwszej fazie choroby. Dlatego trzy stopnie niesamodzielności zastąpiono pięciostopniową skalą. Przy ocenie stopnia zapotrzebowania na opiekę będzie przede wszystkim brane pod uwagę, czy osoba potrzebująca opieki pielęgnacyjnej jest sprawna ruchowo i intelektualnie (myślenie logiczne, intuicyjne i kreatywne), jak się zachowuje i czy ma problemy psychiczne.

Obecnie ze świadczeń pielęgnacyjnych korzysta w Niemczech 2,7 mln osób. Liczba ta wzrośnie do 3,2 mln, kiedy na początku 2016 r. wejdzie w życie pierwsza pierwsza faza ustawy. W całości ustawa zacznie obowiązywać w roku 2017. Reforma systemu opieki pielęgnacyjnej w Niemczech kosztować będzie 5 mld euro. Od 2017 o 0,2 punkty procentowe podwyższone zostaną składki na ubezpieczenie pielęgnacyjne. Obecnie składka wynosi 2,35 procent, zaś osoby bezdzietne płacą 2,6 proc. od zarobków brutto. Reforma opieki pielęgnacyjnej poprawi też świadczenia dla osób, które opiekują się bliskimi sobie chorymi w domu. Za osoby, które z tego powodu zrezygnowały przejściowo z pracy, przez cały okres opieki będą płacone składki na ubezpieczenie na wypadek utraty pracy. Dotychczas płacono je tylko przez pół roku. Ponadto osoby, które opiekują się swoimi bliskimi w domu przez całą dobę lub co najmniej 10 godzin w tygodniu przez co najmniej dwa dni, otrzymają dopłaty do ubezpieczenia emerytalnego.

W obronie Poczty

W obronie Poczty

26 sierpnia związkowcy z Solidarności Poczty Polskiej protestowali przed siedzibą spółki w Warszawie przeciwko polityce finansowej zarządu firmy oraz niewłaściwemu gospodarowaniu majątkiem spółki. Zwracali też uwagę na złą politykę rządu względem największego krajowego operatora na rynku usług pocztowych, prowadzącą do upadku firmy i przejęcia wartego miliardy złotych rynku przez podmioty zagraniczne.

Zdaniem przewodniczącego „Solidarności” w Poczcie Polskiej, Bogumiła Nowickiego, skutkiem złej polityki zarządu firmy są zwolnienia tysięcy pracowników oraz likwidacja kolejnych placówek pocztowych. „Poczta Polska znika z małych i średnich miejscowości” – mówi szef związku.
Podczas pikiety związkowcy przekazali zarządowi Poczty Polskiej petycję, w której domagają się m.in. powstrzymania likwidacji placówek pocztowych, wstrzymania wyprzedaży majątku spółki poniżej jego wartości oraz podwyższenia wynagrodzeń wszystkich pracowników o 400 zł brutto.

Uszyte w Polsce, ale w jakich warunkach?

Uszyte w Polsce, ale w jakich warunkach?

Głodowe płace, ciężkie warunki pracy czy praca przymusowa w nadgodzinach – tak wygląda praca w fabrykach odzieżowych w Azji oraz… w Polsce. Sytuacja szwaczek jest bardzo trudna. Jak bardzo – pokazuje raport „Uszyte w Polsce”, przygotowany przez Fundację Kupuj Odpowiedzialnie.

W polskim przemyśle odzieżowym zatrudnionych jest prawie 100 tysięcy osób. Większość z nich to kobiety. Zarabiają przeciętnie około 1546,52 zł netto. Czy wystarcza to na godne życie? Wyniki analizy, rozmowy z pracownicami i zdrowy rozsądek mówią, że nie.

„W 8 godzin trzeba wyrobić plan. Ciągle straszą, że się nie wyrabiamy, i że nie wiadomo, jak długo będą zamówienia. A jak nam się nie podoba to on nas nie zmusza, możemy się zwolnić’”.

Wyniki badań pokazują, że Polska znajduje się w grupie krajów Unii Europejskiej o najwyższej stopie ubóstwa wśród osób pracujących. Problem ten jest zwłaszcza widoczny z przemyśle odzieżowym zdominowanym przez zatrudnianie kobiet – często jedynych żywicielek w gospodarstwie domowym. Jak wygląda ich życie? Mimo ciężkiej pracy zdarza się, że dochód oscyluje wokół minimum egzystencjalnego.

Istnieją fabryki, gdzie pracownice czują się wykorzystywane i zastraszone. Uderzająca jest wyrażana przez nie bezsilność wobec kierownictwa nastawionego na „szukanie oszczędności”. W wielu zakładach powstał system podnoszenia wydajności pracownic bez bezpośredniej motywacji płacowej – oparty na strachu przed utratą pracy,  w wyniku niewyrabiania wyśrubowanych norm, bądź z powodu zamknięcia zakładu.

„Problemem nie był brak zamówień! Nie! Pracy było po pachy, byle robić bez urlopu, za najmniejsze pieniądze i zostać po godzinach i cicho siedzieć. Z tej ciężkiej pracy komuś się dobrze żyło. Wiadomo, że z każdej sztuki więcej, zysk jest większy, ciśnie się do końca.”

Chociaż  znane są też nieliczne zakłady, w których utrzymana jest względnie wysoka płaca i przyzwoite warunki pracy, samo umiejscowienie produkcji w Polsce – jak przekonuje autorka raportu – nie jest żadną gwarancją zabezpieczenia nawet najbardziej podstawowych potrzeb pracownic. FKO wskazuje, że zapewnienie godnej płacy i uczciwych warunków zatrudnienia w fabrykach odzieżowych w Polsce to bardzo konkretny krok, który może zdecydowanie poprawić poziom życia wielu kobiet i ich rodzin.

Raport „Uszyte w Polsce” dostępny jest TUTAJ