Nowy numer już gotowy!

Nowy numer już gotowy!

Już w sprzedaży nowy numer „Nowego Obywatela”. Prezentujemy jego okładkę i szczegóły zawartości.

Do prenumeratorów nadaliśmy już przesyłki z najnowszym, letnim numerem „Nowego Obywatela” (nr 68). Trafił on też do empików i salonów prasowych. Okładka zapowiada jeden z wywiadów zamieszczonych w tym numerze, zatytułowany „Unia solidarna, liberalna czy… żadna”.

NO 17(68) Lato 2015 - okładka

Nasz rozmówca, dr hab. Tomasz Grosse, formułuje – na bazie niedawnych wydarzeń z Grecji – m.in. taką tezę: W perspektywie długofalowej federalizacja Europy byłaby dla polskiego społeczeństwa, przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków, najkorzystniejsza. Federacja europejska jest dziś jednak tylko marzeniem, którego realizację coraz trudniej sobie wyobrazić. Europa w coraz większym stopniu umacnia się w swojej konfederacyjności, kraje członkowskie – zwłaszcza te najsilniejsze – mają w niej do powiedzenia coraz więcej, a nie coraz mniej. Jak w tej rzeczywistości chronić swoje interesy i budować podstawy rozwoju, którego owoce mogłyby zebrać przyszłe pokolenia? Wobec barier, jakie napotyka dziś europejskie myślenie wspólnotowe, pozostaje nam poszukiwanie autonomii wobec Europy.

Wtóruje mu redaktor naczelny „Nowego Obywatela”, Remigiusz Okraska, który stwierdza w edytorialu: Prace nad niniejszym numerem kończyliśmy w momencie, gdy decydowały się losy Grecji. Kraju, którego niedawne perypetie są wręcz modelowe dla wyjaśnienia, jak działa współczesny system polityczno-finansowy. Kraju, który przodował w „przedsiębiorczości”, czyli ilości zakładanych małych firm, a także w „optymalizacji podatkowej”, czyli w niepłaceniu należności państwu. Kraju, który w ramach reakcji na kryzys został rozliczony nie z tych zjawisk i ich skutków, lecz z rzekomego „życia ponad stan”, „socjalu” i „lenistwa”, a przepisane mu kuracje w duchu liberalnym okazały się mieć skutki odwrotne niż zapowiadano. Zwiększyły bezrobocie, zdusiły popyt wewnętrzny, spotęgowały zadłużenie. I kraju, który zamiast realnej pomocy otrzymał w ramach Unii Europejskiej kilka kopniaków i zestaw szantażów, a zamiast rozliczenia rzeczywiście winnych postanowiono ukarać zwykłych obywateli i pogorszyć ich poziom życia, już i tak nadszarpnięty w efekcie kryzysu.

W numerze publikujemy także m.in. obszerny wywiad z prof. Guyem Standingiem, autorem głośnych książek i teorii na temat nowej klasy społecznej – prekariatu. Z kolei Marcin Malinowski w swojej analizie zatytułowanej „Odzyskać państwo” pisze: Można obecnie zaobserwować postępujące niedofinansowanie sfery socjalnej, fiskalne uprzywilejowanie elit finansowych, drenaż nieopodatkowanych zysków kapitałowych z Polski, nepotyzm w sferze instytucji państwowych niezdolnych do strategicznego i długoterminowego działania, lekceważenie społeczeństwa obywatelskiego, ogólny wzrost ubóstwa, niepewności jutra u zapewne ponad 50% społeczeństwa i pełzający neokolonializm. Malejące zaufanie społeczne do państwa nie bierze się znikąd.I proponuje środki zaradcze – szczegółową receptę na odzyskanie suwerenności, samorządności i podmiotowości Polski i Polaków.

O tym, jak wygląda natomiast rzeczywistość Polski B – tej mało obecnej w mediach, chyba że zdarzy się jakiś skandal – opowiada nam dr Łukasz Zaborowski w rozmowie zatytułowanej „Świat poza metropoliami”. Natomiast Bartłomiej Grubich poddał gruntownej analizie temat tzw. budżetów obywatelskich, coraz popularniejszych w Polsce. Przygląda się ich obietnicom, a także temu, ile z nich zostało praktyce oraz jak przełożyły się n polepszenie demokracji na szczeblu lokalnym. Z kolei Paweł Jaworski, dr Krzysztof Nawratek i dr Łukasz Pancewicz przygotowali dla nas trójgłos na temat grzechów głównych polskiej urbanistyki z prospołecznego i demokratycznego punktu widzenia.

NO 17(68) Lato 2015 - spis treści

Dwa kolejne teksty przenoszą nas w świat ekonomicznych analiz i recept. Krzysztof Mroczkowski kreśli wizję drugiej transformacji gospodarczej Polski i pokazuje, czym powinna się ona różnić od tej z przełomu lat 80. i 90. oraz jak korygować jej błędy. Z kolei Jakub Bartak analizuje różnice między strategiami wyjścia z zacofania gospodarczego a tymi, które pogłębiają neokolonialne uzależnienie – Polska póki co realizuje raczej ten drugi scenariusz, ale autor podpowiada, jak to zmienić. W tematykę ekonomiczną wpisuje się także analiza przyczyn kryzysu gospodarczego w USA, którą przygotował Piotr Wójcik. Pisze on m.in.: Poszukali rozwiązania, które w minimalnym stopniu ingeruje w grę rynkową i w żaden sposób nie będzie przypominać formalnej redystrybucji, jaka politycznie w warunkach amerykańskich po prostu by nie przeszła. Rozpętana akcja pożyczkowa, niczym rasowy program socjalny, docierała więc w pierwszym rzędzie do najbardziej potrzebujących. Problem w tym, że nie był to typowy program socjalny, gdyż w przeciwieństwie do tradycyjnego zasiłku, pieniądze te trzeba było oddać.

W tym numerze przygotowaliśmy także dwa tłumaczenia tekstów zagranicznych. Pierwszy z nich poświęcony jest rosnącej elastyczności wymaganej od pracowników oraz skutkom społecznym tego zjawiska. Drugi mówi o tym, że Genetyczny determinizm i jego brzydszy kuzyn, społeczny darwinizm, przeżywają wielki powrót. Uzbrojony w ogromne ilości danych na temat genomu oraz w arsenał technik statystycznych, mały, ale głośny zespół naukowców usiłuje propagować genetyczne uzasadnienia dla wszystkiego, czym jesteśmy i co robimy.

W dziale opisującym zjawiska z przeszłości nowy numer zawiera dwa materiały. W pierwszym z nich dr hab. Jarosław Tomasiewicz prezentuje dzieje arabskich nacjonal-socjalizmów, które stanowiły alternatywę zarówno wobec dzikiego kapitalizmu, jak i fundamentalizmu religijnego. Natomiast Piotr Frączak odkrywa mało znany i niemal całkowicie zapomniany element dziejów Polski – spontaniczny, oddolny i szeroko zakrojony ruch Komitetów Obywatelskich z czasów I wojny światowej.

Andrzej Muszyński, jeden z najlepszych reportażystów młodego pokolenia, zabiera nas w wędrówkę w Tatry. Ale zupełnie inne, niż myślimy – Tatry dawne, magiczne, nieoczywiste, pełne oryginalnych postaci i zdarzeń dalekich od „filozofii Krupówek”. Piękny esej o pięknych polskich górach.

To nie wszystkie atrakcje tego numeru. Zapraszamy do lektury! Można go nabyć w salonach prasowych Empik i Ruch oraz w naszym sklepie http://nowyobywatel.pl/sklep/. A najlepiej zamówić prenumeratę: http://nowyobywatel.pl/kwartalnik/prenumerata/, z dopiskiem „Prenumerata NO od nr 68”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

ZdrowieJEMY

ZdrowieJEMY

Zaledwie na kilka dni przed początkiem roku szkolnego Ministerstwo Zdrowia podpisało listę produktów, które będą mogły być sprzedawane w sklepikach szkolnych. Mają one trzy miesiące na dostosowanie się, jednak szkoły wciąż wykazu nie dostały.

Jak donosi portal wyborcza.biz, w październiku 2014 r. Sejm dużą większością głosów przyjął nowelizację ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Dzięki niej ze szkół zostanie wyeliminowane śmieciowe jedzenie. Jednak aż do końca sierpnia tego roku lista produktów dozwolonych w szkołach była nieznana.

Zatwierdzony teraz przez Ministerstwo Zdrowia wykaz artykułów spożywczych, jakie mogą być sprzedawane w szkolnych sklepikach jest restrykcyjny. Uczniowie nie kupią już gazowanych napojów, słodkich ani słonych przekąsek. „Już co czwarte polskie dziecko ma nadwagę albo otyłość, a te wskaźniki narastają w zastraszającym tempie” – czytamy w uzasadnieniu resortu. W zamyśle nowe przepisy mają wyrabiać u dzieci i młodzieży lepsze nawyki żywieniowe.

Zamiast drożdżówek na półkach sklepików szkolnych pojawią się kanapki z pełnoziarnistego lub razowego pieczywa. Ministerialna lista zakazuje używania wszelkich sosów i majonezu w kanapkach. Do użytku został dopuszczony jedynie ketchup, którego 100 g zrobiono z co najmniej 120 g pomidorów. W 100 g szynki użytej do szkolnych kanapek nie może być więcej niż 10 g tłuszczu. Do picia szkolne sklepiki zaoferują wodę źródlaną, soki owocowe lub warzywne, herbatę i kawę zbożową albo napoje zastępujące mleko: sojowe, ryżowe, owsiane, kukurydziane, gryczane, orzechowe lub migdałowe, jednak tylko z niewielkim dodatkiem cukru. Prowadzący szkolne sklepiki będą mogli także sprzedawać produkty mleczne, takie jak jogurty, kefiry, maślanki, serki homogenizowane.

Szkolni sklepikarze od września będą mieli trzy miesiące na dostosowanie swojej działalności do wymogów nowelizacji. Za nieprzestrzeganie zapisów ustawy grozić mają kary pieniężne sięgające od 1 do 5 tys. zł. Kontrole w szkołach czy przedszkolach przeprowadzać będą inspektorzy sanitarni, a jeżeli stwierdzą uchybienia, dyrekcja placówki będzie mogła rozwiązać umowę na prowadzenie sklepiku ze skutkiem natychmiastowym, bez zachowania okresu wypowiedzenia.

Na razie lista dozwolonych produktów dostępna jest tylko na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia. Nie wiadomo jednak, kiedy trafi do dyrektorów i ajentów.

Niemcy – więcej socjalu dla chorych i starszych

Niemcy – więcej socjalu dla chorych i starszych

Niemcy modernizują opiekę pielęgnacyjną. Rząd zatwierdził projekt ustawy, która wprowadza nowe kategorie niesamodzielności. Obejmie ona pół miliona osób z demencją. Obecnie ze świadczeń pielęgnacyjnych korzysta w Niemczech 2,7 mln osób. Liczba ta po wprowadzeniu ustawy wzrośnie do 3,2 mln.

Jak informuje portal dw.com, dotychczasowa ustawa pielęgnacyjna wyodrębniała trzy stopnie zaszeregowania osób niesamodzielnych życiowo, oraz tzw. poziom zerowy. Świadczenia na poziomie „0” otrzymują obecnie m.in. osoby z demencją, potrzebujące doraźnej pomocy. To 129 euro, z których można dofinansować np. koszty posiłków dostarczanych przez Czerwony Krzyż i Caritas oraz opłacić sprzątaczkę. Przy pierwszym stopniu niesamodzielności podopieczny możne liczyć na wsparcie opiekuna raz dziennie (przez 90 min). Taka pomoc obejmuje zabiegi pielęgnacyjne, pomoc w spożywaniu posiłków czy poruszaniu się. Przy drugiej kategorii osoba otrzymuje pomoc co najmniej trzy razy dziennie, ale przez nie dłużej niż dwie godziny. Trzecia kategoria odnosi się do najcięższych przypadków i dotyczy całodobowej opieki pielęgnacyjnej. W każdej z trzech kategorii udzielana jest też godzinna pomoc w prowadzeniu gospodarstwa domowego.

O zakwalifikowaniu osoby do jednej z trzech kategorii decydował dotychczas czas potrzebny na podstawową opiekę: mycie, ubranie, pomoc w jedzeniu posiłku itd. W nowej ustawie pielęgnacyjnej nakład czasu na opiekę nie ma kluczowego znaczenia. Teraz ocenie podlegać będzie samodzielność życiowa. Dzięki temu świadczenia pielęgnacyjne otrzymają nie tylko osoby z trwałym upośledzeniem sprawności, ale także blisko pół miliona osób z demencją, które są na ogół sprawne fizycznie, a które dotychczas nie otrzymywały świadczeń pielęgnacyjnych w pierwszej fazie choroby. Dlatego trzy stopnie niesamodzielności zastąpiono pięciostopniową skalą. Przy ocenie stopnia zapotrzebowania na opiekę będzie przede wszystkim brane pod uwagę, czy osoba potrzebująca opieki pielęgnacyjnej jest sprawna ruchowo i intelektualnie (myślenie logiczne, intuicyjne i kreatywne), jak się zachowuje i czy ma problemy psychiczne.

Obecnie ze świadczeń pielęgnacyjnych korzysta w Niemczech 2,7 mln osób. Liczba ta wzrośnie do 3,2 mln, kiedy na początku 2016 r. wejdzie w życie pierwsza pierwsza faza ustawy. W całości ustawa zacznie obowiązywać w roku 2017. Reforma systemu opieki pielęgnacyjnej w Niemczech kosztować będzie 5 mld euro. Od 2017 o 0,2 punkty procentowe podwyższone zostaną składki na ubezpieczenie pielęgnacyjne. Obecnie składka wynosi 2,35 procent, zaś osoby bezdzietne płacą 2,6 proc. od zarobków brutto. Reforma opieki pielęgnacyjnej poprawi też świadczenia dla osób, które opiekują się bliskimi sobie chorymi w domu. Za osoby, które z tego powodu zrezygnowały przejściowo z pracy, przez cały okres opieki będą płacone składki na ubezpieczenie na wypadek utraty pracy. Dotychczas płacono je tylko przez pół roku. Ponadto osoby, które opiekują się swoimi bliskimi w domu przez całą dobę lub co najmniej 10 godzin w tygodniu przez co najmniej dwa dni, otrzymają dopłaty do ubezpieczenia emerytalnego.

W obronie Poczty

W obronie Poczty

26 sierpnia związkowcy z Solidarności Poczty Polskiej protestowali przed siedzibą spółki w Warszawie przeciwko polityce finansowej zarządu firmy oraz niewłaściwemu gospodarowaniu majątkiem spółki. Zwracali też uwagę na złą politykę rządu względem największego krajowego operatora na rynku usług pocztowych, prowadzącą do upadku firmy i przejęcia wartego miliardy złotych rynku przez podmioty zagraniczne.

Zdaniem przewodniczącego „Solidarności” w Poczcie Polskiej, Bogumiła Nowickiego, skutkiem złej polityki zarządu firmy są zwolnienia tysięcy pracowników oraz likwidacja kolejnych placówek pocztowych. „Poczta Polska znika z małych i średnich miejscowości” – mówi szef związku.
Podczas pikiety związkowcy przekazali zarządowi Poczty Polskiej petycję, w której domagają się m.in. powstrzymania likwidacji placówek pocztowych, wstrzymania wyprzedaży majątku spółki poniżej jego wartości oraz podwyższenia wynagrodzeń wszystkich pracowników o 400 zł brutto.