Mały nie ma szans?

Mały nie ma szans?

W parlamencie trwają prace nad projektem ustawy o planowaniu przestrzennym. Nie wiadomo przez kogo i dlaczego został usunięty zapis, który chronił gminy przed samowolką hipermarketów.

Jak informuje portal Wirtualna Polska, w projekcie ustawy istniał przepis, który miał powstrzymywać możliwość budowania dużych sklepów w dowolnym miejscu. Czas przeszły jest tu uzasadniony, bo tego przepisu już nie ma. Zniknął w czasie prac nad ustawą o rewitalizacji, która wymagała wprowadzenia zmian w ustawie o planowaniu przestrzennym. Fakt ten odkryli zaskoczeni przedstawiciele organizacji, która skupia małe polskie sklepy.

Na początku ustawa zakładała, że w sytuacji, gdy nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, nie może dojść do budowy hipermarketu, czyli sklepu o powierzchni ponad 400 m2. Dzięki tym zmianom zapanowanie nad chaosem przestrzennym w Polsce miało być łatwiejsze. Jeśli jednak nie będzie zapisu, który właśnie zniknął, wielkie sieci będą mogły robić, co zechcą.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Sprawdź, kto rządzi

Sprawdź, kto rządzi

Działający od początku tego roku serwis Kto Rządzi to nietypowe narzędzie pozwalające prześwietlić najważniejsze osoby w państwie i istniejące między nimi powiązania.

„Pomysł na stworzenie portalu powstał dzięki naszej współpracy z hiszpańską fundacją Civio. Nasi partnerzy z Madrytu już od kilku lat z sukcesem prowadzą podobne narzędzie. Stwierdziliśmy, że właśnie czegoś takiego brakuje w Polsce” – wyjaśnia Łukasz Żyła z fundacji Media 3.0. Fundacja ta od kilku miesięcy prowadzi pierwszy w Polsce serwis z wizualizacjami powiązań świata polityki i biznesu.

Ktorzadzi.pl zbiera oficjalne bazy danych, takie jak Krajowy Rejestr Sądowy czy Centralna Ewidencja i Informacja Działalności Gospodarczej, porównuje je i łączy w nowe relacje. Dzięki zastosowanej technologii można prześwietlić powiązania danego polityka z instytucjami i biznesem, czyli to kto, gdzie i kiedy zasiadał w zarządzie danej spółki. Portal to zatem doskonałe narzędzie do zwiększania transparentności działań władzy.

„Dobrym przykładem wykorzystania funkcji serwisu są powiązania pomiędzy spółkami związanymi z partiami a mediami, które mienią się niezależnymi czy powiązania pomiędzy politykami Platformy Obywatelskiej a sędziami Trybunału Konstytucyjnego, albo relacje polityczne w kolejnych zarządach telewizji publicznej”– wykazuje Łukasz Żyła.

„To doskonałe narzędzie nie tylko dla dziennikarzy, ale dla każdego, kto chce się dowiedzieć, jakie są powiązania w świecie polityki. Może odnaleźć interesującą go osobę, a nawet odkryć informacje, o których nie było wiadomo wcześniej. Warto dodać, że nasze bazy danych odświeżają się prawie codziennie. Dlatego, jeżeli jakaś osoba założy spółkę, to u nas taka informacja natychmiast się pojawia” – mówi Jakub Syty, programista serwisu.

Jedzenie to nie śmieć

Jedzenie to nie śmieć

Sklepy o całkowitej powierzchni większej niż 250 metrów kwadratowych będą miały obowiązek przekazywania żywności przeznaczonej do likwidacji lub utylizacji organizacjom pomocy społecznej. To założenia poselskiego projektu ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności.

Jak informuje portal money.pl, zgodnie z założeniami nowej ustawy na sklepy nałożono obowiązek podpisania umowy ze stowarzyszeniami, które zgodzą się na odbiór żywności. Muszą być to organizacje, których celem statutowym jest pomoc społeczna, w tym pomoc rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz wyrównanie szans i działalność charytatywna. Sklepy, które nie wypełnią tego obowiązku, będą podlegać karze grzywny.

Żywność ma być przekazywana za darmo. Dotyczy to niesprzedanych produktów przeznaczonych do likwidacji lub utylizacji z bliską datą przydatności do spożycia lub z uszkodzonym opakowaniem bez możliwości alternatywnego wykorzystania. Produkty te muszą się jednak nadal nadawać do spożycia. Obecnie w Polsce oddawanie żywności z kończącą się datą przydatności do spożycia na rzecz organizacji zajmujących się pomocą społeczną i działalnością charytatywną jest dobrowolne.

W Polsce rocznie marnowane jest 8 972 000 ton żywności, co daje około 200 kilogramów na jednego mieszkańca Polski. Jednocześnie w kraju żyje 2 mln osób, których dochody nie pozwalają na zakup wystarczającej ilości jedzenia.

Ustawa wejdzie w życie po upływie pół roku od dnia jej ogłoszenia.

Im taniej, tym lepiej

Im taniej, tym lepiej

Badania wykazują, że chętniej wybieramy podróżowanie komunikacją miejską, gdy bilety kosztują mniej. Tym samym wpływy z ich sprzedaży rosną.

„Chcielibyśmy, ale nie możemy”, „przychody z biletów spadną”, „przestanie wystarczać na utrzymanie autobusów i tramwajów” – od lat z ust miejskich urzędników słyszymy, że obniżki cen biletów są niemożliwe. Ale z analizy serwisu portalsamorzadowy.pl wynika, że to nieprawda. Autorzy sypią przykładami miast, które zaryzykowały i zamiast spadków wpływów odnotowują wzrosty.

Pionierem zmian była Biała Podlaska. Przez siedem lat cena miesięcznego spadła tam o 13 proc. Dziś jest jednym z najtańszych w kraju (60 zł). Równie tani jest też bilet kwartalny (120 zł). Tadeusz Ułanowicz b. dyrektor tamtejszego Zarządu Komunikacji Miejskiej wspomina, że kiedy obniżano ceny, wielu pukało się w głowę. „Ale okazało się, że mieliśmy rację” – mówi. „Liczba pasażerów w tym czasie wzrosła aż o 26 proc. (z 4 do 5 mln)” – dodaje Ułanowicz. A wpływy z biletów wzrosły z 3,22 mln zł do 3,95 mln zł.

Podobną taktykę zastosowali urzędnicy w Płocku, Koninie, Lesznie, Słupsku. I również się opłaciło. We wszystkich miastach zanotowano wzrost przychodów.

Od 1 listopada br. o 20 proc. ceny biletów miesięcznych obniża Olsztyn, dla którego jest to sposób promowania komunikacji, która wzbogaci się o tramwaje. Zamiast 110 zł, olsztynianie zapłacą 88 zł.

Obniżkę od stycznia 2016 roku rozważają też władze Poznania. Ale już na początku roku staniały bilety w Toruniu. Sieciowy zamiast 145 kosztuje 100 zł. „Sprzedaż biletów znacznie wzrosła” – mówi Krzysztof Przybyszewski kierownik referatu ds. publicznego transportu zbiorowego w toruńskim ratuszu. Wyjaśnia, że co roku przychody ze sprzedaży biletów w Toruniu (ok. 40 mln zł) topniały o ok. 700 tys. zł. Teraz ma się to zmienić.