Szybko, sprawnie i niedrogo

Szybko, sprawnie i niedrogo

W rankingu na najlepsze przedsiębiorstwo komunikacyjne w Polsce zwyciężyło MPK Lublin. Celem konkursu było wyłonienie przedsiębiorstw mających istotny wpływ na rozwój regionów oraz polepszających jakość życia lokalnej społeczności. Ranking zorganizowała Polska Agencja Przedsiębiorczości pod patronatem redakcji Forum Przedsiębiorczości w „Dzienniku Gazecie Prawnej” oraz Biznes Plus w „Gazecie Wyborczej”. Pod uwagę brano 100 firm z całego kraju.

W trakcie badania pod uwagę brane były m.in.: standard posiadanego taboru, wprowadzone innowacje branżowe, działania edukacyjne, nakłady na szkolenie pracowników. Najlepszy okazał się Lublin. Kolejne miejsca w rankingu zajęły: Toruń, Tychy, Częstochowa, Jelenia Góra, Łomża, Ostrołęka, Inowrocław, Włocławek i Grudziądz.

Lublin ma najlepiej rozwiniętą i zorganizowaną komunikację miejską w całym kraju. Od kilku lat konsekwentnie inwestujemy w transport publiczny, rozbudowujemy sieci trakcji trolejbusowych, tworzymy nowe połączenia, doprowadzamy transport zbiorowy do nowych, szybko rozwijających się dzielnic Lublina. Jest to naszym priorytetem, by tworzyć obszary innowacyjności i MPK Lublin może się tym pochwalić” – mówi Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

Przedsiębiorstwo wyróżniono także za montaż darmowego wi-fi w pojazdach, opracowanie technologii autobusowych struktur fotowoltaicznych zmniejszających zużycie paliwa i emisję toksycznych składników spalin, program BusBonus czy projekt autobusu elektrycznego, który został wyprodukowany w lubelskich zakładach Ursusa

Największy i najważniejszy projekt Lublina zrealizowany z udziałem środków unijnych to Zintegrowany System Miejskiego Transportu Publicznego z Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. Projekt zakłada budowę trakcji trolejbusowej o długości ponad 26 km (teraz jest to 60 km trakcji) wraz z systemem zasilania, budowę nowej zajezdni trolejbusowej, a także zakup nowego taboru trolejbusowego (70 sztuk), autobusowego (100 sztuk) wraz z powstaniem Systemu Zarządzania Ruchem i Systemu Zarządzania Transportem Publicznych.

W ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych miasto chce realizować zadania związane z szeroko rozumianym transportem. Jednym z priorytetowych zadań jest budowa Zintegrowanego Intermodalnego Dworca Metropolitalnego – wielofunkcyjnego obiektu dworca autobusowego z przystankami linii regionalnych, dalekobieżnych, podmiejskich i aglomeracyjnych, linii mikrobusowych, miejscami postojów taxi, postojów-dojazdów samochodów osobowych i parkingów.

Inwestycja w bliskim sąsiedztwie istniejącego dworca kolejowego będzie głównym węzłem komunikacji publicznej, obsługującym nie tylko Lubelski Obszar Funkcjonalny, ale również Lubelski Obszar Metropolitarny i całe województwo.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lek dla wybranych

Lek dla wybranych

Martin Shkreli, amerykański biznesmen albańskiego pochodzenia, kupił w sierpniu prawa do leku Daraprim, który jest konieczny w leczeniu m.in. powikłań przy AIDS i malarii. Następnie od razu podniósł jego cenę z 13,5 dol do 750 dol za tabletkę, czyli o 5500%. Daraprim obecny był na rynku od 62 lat, więc nie obejmują go już prawa patentowe.

Daraprim używany jest przy leczeniu wielu poważnych schorzeń – toksoplazmozy, AIDS, niektórych rodzajów raka. Lek do tej pory był zawsze dostępny dość tanio, jeszcze kilka lat temu kosztował 1 dolar za tabletkę. Jego cena rosła wraz z przekazywaniem sobie pomiędzy firmami farmaceutycznymi praw do produkcji i nazwy, nigdy jednak nie zaobserwowano aż takiego jej wzrostu.

Co ciekawe, Shkreli twierdzi, że lek nadal nie jest „odpowiednio wyceniony”, więc cena powinna jeszcze wzrosnąć. Swoją decyzję tłumaczy „chęcią utrzymania się na rynku” oraz obiecuje wykorzystać pozyskane przychody na prace nad nowym lekiem na toksoplazmozę, nie powodującym efektów ubocznych. Nie jest to pierwsza tego typu spekulacja lekowa. Rodelis Therapeutics podniósł cenę Cykloseryny, antybiotyku na gruźlicę, z 500 do 10800 dol. za 30 tabletek. Podobnie jak w przypadku Daraprimu, tłumaczone było to chęcią pozyskania środków na innowacje. Dla samego Shkreliego spekulacja lekowa to nie nowość. W 2014 kupił prawa do leku Thiola, stosowanego przy leczeniu kamicy układu moczowego, po czym podniósł jego cenę o 2000% – z 1,5 do 30 dol. za tabletkę. Pacjenci muszą ich brać kilka dziennie.

Jak pisze portal racjonalista.pl, na rynku, gdzie jest miejsce na tak wielką spekulację cenami farmaceutyków, tworzy się gigantyczna presja rynkowa na wynajdywanie chorób. Nawet jeśli państwowa służba zdrowia i państwowa farmaceutyka nie są wolne od patologii, to jednak w czysto prywatno-spekulacyjnej służbie zdrowia są one bez porównania większe. Polski rynek farmaceutyczny, choć dość wyraźnie regulowany, jest również w dużej mierze bezbronny wobec spekulacyjnej działalności koncernów farmaceutycznych.

Spełniona obietnica?

Spełniona obietnica?

Prezydent Andrzej Duda spełnił obietnicę wyborczą – skierował dziś do Sejmu projekt ustawy w sprawie obniżenia wieku emerytalnego. Jak jednak wynika z najnowszych doniesień prasowych, Sejm tej kadencji nie znajdzie czasu, by się nią zająć.

„Zawarłem umowę ze społeczeństwem, że wiek emerytalny zostanie obniżony, że złożę w tej sprawie jako prezydent RP inicjatywę ustawodawczą. Dziś jest ten dzień, kiedy ustawę składam” – poinformował w poniedziałek 21 września prezydent. Jeszcze jako kandydat na ten urząd Andrzej Duda obiecywał obniżenie wieku emerytalnego. Mówił również, że jeśli nie wywiąże się z obietnicy – ustąpi z urzędu.

Projekt ustawy zakłada przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego – 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Chętni będą mogli pracować dłużej. Prawo z 2012 r. wydłuża wiek emerytalny do 67 lat i stopniowo zrównuje go dla obu płci.

Prezydent wyraził nadzieję, że ustawa obniżająca wiek emerytalny zostanie uchwalona jeszcze w tej kadencji Sejmu, bo, jak mówił, koalicja rządząca pokazała, że potrafi uchwalać ustawy bardzo szybko.

„Wielokrotnie pokazała to w ciągu ostatnich 8 lat. Mam nadzieję, że tak samo rzetelnie będzie się mogła zająć tą ustawą. Jeżeli tego nie zrobi, ja się absolutnie ze swojego zobowiązania nie wycofuję, projekt ustawy zostanie złożony w następnej kadencji Sejmu, kiedy będzie nowa koalicja rządząca” – powiedział. „Wierzę w to, że wiek emerytalny w Polsce, z inicjatywy prezydenta RP, zostanie obniżony” – mówił Andrzej Duda.

Przypomniał, że do przygotowania tego projektu zobowiązał się wobec swoich wyborców oraz całego społeczeństwa. „Wielokrotnie, praktycznie na każdym moim spotkaniu, słyszałem o potrzebie obniżenia w Polsce wieku emerytalnego podniesionego do 67. roku życia. Zobowiązałem się, zawarłem taką umowę – dla mnie to umowa ze społeczeństwem. Podpisałem porozumienie, że wiek emerytalny zostanie obniżony, że złożę w tej sprawie jako prezydent Rzeczpospolitej inicjatywę ustawodawczą”.

Tymczasem Sejm ma inne plany. „Nie ma możliwości, aby obecny Sejm zajął się prezydenckim projektem ws. emerytur. Tak poważnej ustawy nie da się zrobić na jednym posiedzeniu” – powiedziała na konferencji prasowej marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Do projektu odniosła się też kandydatka PiS na premiera Beata Szydło. „To pokazuje, że w polskiej polityce zaczyna się nowa jakość. Jakość, której wyznacznikiem jest wiarygodność i odpowiedzialność. Pan prezydent Andrzej Duda w kampanii wyborczej zadeklarował i podjął zobowiązanie wobec obywateli, że taki projekt ustawy złoży. Ten projekt został przygotowany i złożony” – powiedziała wiceprezes PiS.

Mniej niż mało

Mniej niż mało

Polskie prawo nie zna dziś pojęcia minimalnej stawki godzinowej. Jej wprowadzenie byłoby przełomowe dla naszego rynku pracy. Obecnie zsumowane stawki godzinowe, za które pracuje wiele osób zatrudnionych na umowach cywilno-prawnych, nie dają często nawet obowiązującej miesięcznej płacy minimalnej.

Jak informuje portal wyborcza.pl, w kampanii wyborczej minimalną stawkę godzinową proponują zarówno PO, jak i PiS. Wynieść ma ona 12 zł. Kwota jest bezsporna, bo, jak policzyli związkowcy z OPZZ, aby stawka godzinowa odpowiadała minimalnemu wynagrodzeniu miesięcznemu, musi wynosić właśnie tyle. W przypadku zleceń czy prac dorywczych nie ma gwarancji jakiegokolwiek godnego wynagradzania pracowników – dotyczy to ochrony, sprzątania, handlu, prac sezonowych. W sumie aż 1,5 mln osób zatrudnionych jest na takich zasadach. Ich stawki godzinowe zsumowane miesięcznie nie osiągają nawet pułapu płacy minimalnej.

Na międzynarodowym spotkaniu związkowców z mojej branży dyskutowaliśmy o zarobkach. Niemcy – 12 euro za godzinę, Hiszpanie – 9 euro. Kiedy mówiłem o polskich realiach – 2 euro, a w patologicznych przypadkach nawet 1 euro, to koledzy zaczęli mi udowadniać, że… nie znam angielskiego. Nie wierzyli, że ludziom można tak marnie płacić” – mówił Andrzej Madej ze związku pracowników ochrony. Według danych organizacji Lewiatan Sąd Rejonowy w Legnicy płaci za roboczogodzinę ochroniarza tylko 5,79 zł bez VAT, czyli ponad połowę mniej niż ustawowe wynagrodzenie minimalne. Na niewiele więcej wyceniły pracowników ochrony sądy rejonowe w Bielsku Podlaskim (7,71 zł) i w Nysie (8,54 zł).

W nisko płatnych branżach wielu pracowników nie ma jednak umów o pracę. „Świadczą usługi” na podstawie zlecenia lub umów o dzieło. Jak ich objąć płacą minimalną? Coraz popularniejszy staje się pomysł, by oni również zarabiali minimalne stawki godzinowe, poniżej których pracodawca nie mógłby zejść. „To problem wyłącznie techniczny” – mówi prof. Arkadiusz Sobczyk, ekspert prawa pracy z UJ. „Za pracę, nieważne, na jakiej podstawie, pracownik powinien dostać godne wynagrodzenie. Bez rozróżnienia, że godne na etacie, a na innej podstawie prawnej już niegodne. Jeśli świadczy się usługi takie jak w ramach stosunku pracy, to regulacje dotyczące wynagrodzenia minimalnego powinny być stosowane do wszystkich realnie pracujących”.