Bez dachu nad głową

Bez dachu nad głową

Gwałtownie przybywa bezdomnych Polaków – według danych Ministerstwa Pracy w ciągu ostatnich dwóch lat aż o 17,6 proc. zwiększyła się liczba osób, które śpią w schroniskach, noclegowniach, izbach wytrzeźwień, na ulicach, w kanałach ciepłowniczych czy w parkach.

Jak donosi portal biznes.interia.pl, na początku tego roku było w Polsce 36,1 tys. bezdomnych, czyli aż o 5,4 tys. więcej niż przed dwoma laty. Wśród osób bez mieszkania aż 80 proc. to mężczyźni. Co szczególnie niepokojące, prawie 1,9 tys. bezdomnych to dzieci – w ciągu dwóch lat ich liczba zwiększyła się o 354. Przebywają one przede wszystkim w placówkach dla samotnych matek, ale także w domkach na działkach i w altankach.

Bardzo wielu bezdomnych żyje w wielkich miastach, między innymi dlatego, że mają tam lepszy dostęp do opieki społecznej. Najwięcej jest ich w Warszawie – ponad 2,5 tys., w Bydgoszczy – ponad 1,4 tys., Szczecinie – prawie 1,2 tys. oraz Krakowie – ponad 1 tys.

„Bezdomność wynika z powiększającego się ubóstwa. W naszych schroniskach jest coraz więcej starszych osób, które trafiły do nas z powodu kłopotów finansowych. Więcej jest u nas także młodych ludzi, którzy nie mogą się odnaleźć po na przykład opuszczeniu zakładów poprawczych” – mówi Teresa Sieradzka ze Stowarzyszenia Monar. Ponadto powiększaniu się problemu bezdomności sprzyja możliwość eksmisji lokatorów na bruk poza sezonem zimowym.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zapewnić byt każdemu

Zapewnić byt każdemu

Jeśli zrealizują się plany przedstawione w ubiegłym tygodniu przez fiński zakład ubezpieczeń społecznych KELA, Finlandia będzie pierwszym na świecie państwem gwarantującym każdemu swemu obywatelowi bezwarunkowy dochód podstawowy. Zamiast obecnie przyznawanych zasiłków, każdy Fin, niezależnie od poziomu swych dochodów, otrzymywałby co miesiąc z budżetu wolną od podatku kwotę 800 euro. W skali całego państwa oznaczałoby to wydatek 52,2 mld euro rocznie.

Jak informuje portal neurope.eu, proponowane przez KELA rozwiązanie miałoby wejść w życie w listopadzie 2016 roku, najpierw jednak w wersji pilotażowej, która przewiduje wypłacanie 550 euro miesięcznie przy utrzymaniu części dotychczasowych świadczeń. Pomoc obejmie wszystkich obywateli, bez wyjątku, również bezrobotnych.

Koncepcja dochodu podstawowego to uniwersalna idea, zakładająca zapewnienie bezpieczeństwa socjalnego wszystkim mieszkańcom danego kraju czy obszaru, na zasadzie bezwarunkowego przyznania im konkretnej sumy pieniędzy, wypłacanej regularnie przez rząd lub instytucje państwowe.

Kilka programów pilotażowych zostało już przeprowadzonych – np. w latach 70. w USA, gdy dochód podstawowy stał się jednym z politycznych celów prezydenta Nixona. Przeforsował on nawet wprowadzającą go ustawę. Program został na wielką skalę wprowadzony w Denver i Seattle. Okazało się, że neoliberalna obawa, iż wszyscy przestaną pracować, zupełnie się nie potwierdziła. Prawie nikt nie zrezygnował z zatrudnienia.

Ziemia tylko dla rolników?

Ziemia tylko dla rolników?

Prawo i Sprawiedliwość proponuje, by grunty rolne mogli kupować wyłącznie rolnicy indywidualni, którzy samodzielnie prowadzą gospodarstwo. Partia ma już gotowy projekt nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Ograniczenie miałoby dotyczyć zarówno państwowego, jak i prywatnego obrotu gruntami rolnymi o powierzchni co najmniej 1 ha.

Według informacji portalu wyborcza.biz, projekt ustawy precyzuje, że za rolnika indywidualnego może być uznany tylko ten, kto osobiście pracuje w prowadzonym przez siebie gospodarstwie. Dochody z tego tytułu muszą stanowić co najmniej jedną czwartą jego wszystkich dochodów, o ile gospodarstwo ma więcej niż 20 ha. Ten wymóg nie dotyczyłby rolników mających mniej ziemi, gdyż trudno im się z niej utrzymać, więc są zmuszeni pracować także gdzie indziej. Autorzy projektu wyjaśniają, że w ten sposób chcą wyeliminować z rynku osoby, które ziemię traktują głównie jako lokatę kapitału. Obostrzeń jest zresztą więcej, bo PiS postawił sobie za cel nie tylko ograniczenie spekulacji gruntami rolnymi, ale także niedopuszczenie do powstawania gospodarstw o powierzchni powyżej 300 ha oraz wykupu ziemi przez cudzoziemców.

Rolnicy mogliby skupować grunty tylko do momentu, aż w ich rękach znajdzie się 300 ha. Potem każda transakcja byłaby uznana za nielegalną. Partia chce ponadto wprowadzić obowiązek osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego przez co najmniej dziesięć lat. W przypadkach losowych sąd mógłby się zgodzić na wcześniejsze zbycie ziemi, jej obciążenie lub oddanie w użytkowanie. Próba obejścia takiego ograniczenia wiązałaby się z ryzykiem uznania przez sąd wcześniejszych transakcji zakupu za nieważne. Ziemię przejmowałaby wówczas Agencja Nieruchomości Rolnych, która, zgodnie z projektem, miałaby zapłacić wywłaszczonemu rolnikowi „równowartość pieniężną”. Zdaniem autorów projektu to sposób na unieważnianie zakupu ziemi przez obcokrajowców na tzw. słupy, czyli podstawionych Polaków. W PiS podkreślają, że podobne rozwiązania obowiązują we Francji, w Hiszpanii, Danii i Niemczech.

PiS zapowiadał nowelizację jeszcze w trakcie prac nad tą ustawą. W poprzednim Sejmie forsowało ją Polskie Stronnictwo Ludowe, któremu zależało, aby nowe przepisy zaczęły obowiązywać przed majem 2016 r., czyli przed wygaśnięciem ograniczeń w nabywaniu gruntów przez firmy i obywateli UE. Politycy nie mają wątpliwości, że nasza ziemia rolna stanie się łakomym kąskiem dla obcokrajowców, tym bardziej że jej średnia cena wciąż należy do najniższych w Europie. PSL wzorował się na Francji, gdzie działa agencja nadzorująca obrót ziemią. Ustawa w obecnym kształcie daje prawo pierwokupu rolnikom, którzy są sąsiadami sprzedającego. Jeśli nie będą zainteresowani, takie prawo uzyska Agencja Nieruchomości Rolnych.

50 twarzy unikania podatków

50 twarzy unikania podatków

Wbrew deklaracjom Unii Europejskiej, że będzie walczyć z unikaniem opodatkowania, jej dotychczasowe działania w tym zakresie są chaotyczne, nieskuteczne i utrwalają wadliwy system. Taka jest diagnoza przedstawiona w raporcie pt. „Pięćdziesiąt twarzy unikania podatków. Rola Unii Europejskiej we wspieraniu niesprawiedliwego systemu podatkowego”.

Raport został wspólnie wydany przez kilkanaście europejskich organizacji pozarządowych, w tym Instytut Globalnej Odpowiedzialności. Czytamy w nim, że narodowe systemy podatkowe piętnastu analizowanych krajów członkowskich nadal oferują wiele luk prawnych, które są doskonałym sposobem na obniżanie zobowiązań podatkowych przez korporacje.

Na poziomie światowym sytuacja jest równie zła. Międzyrządowe Ciało do spraw Reformy Podatków przy ONZ, mające zająć się uzdrowieniem przestarzałego, wadliwego systemu, nie powstało, bo inicjatywę tę zablokowały bogate państwa. Plan walki z unikaniem opodatkowania, przedstawiony przez OECD, bardziej komplikuje niż ułatwia walkę z tym problemem.

„To oburzające, że po aferze LuxLeaks, która pokazała dramatyczną skalę problemu, praktycznie nic się nie zmieniło” – mówi Daria Żebrowska-Fresenbet z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. Większość krajów Unii nadal ułatwia międzynarodowym korporacjom i bogatym jednostkom unikanie opodatkowania i ukrywanie pieniędzy. Unia nie dopuszcza krajów rozwijających się do współdecydowania o reformie globalnego systemu podatkowego, a to właśnie one tracą najwięcej z powodu systemu, który pozwala firmom ukrywać i przenosić dochody do rajów podatkowych.

Raport pokazuje między innymi, że:

– Hiszpania nadal w sposób agresywny negocjuje umowy podatkowe z krajami rozwijającymi się i najbardziej obniża podatki płacone przez hiszpańskie firmy;
– Francja, zeszłoroczny lider grupy popierającej publiczne raportowanie kraj po kraju, w tym roku cofnęła się do pozycji blokującej taki sposób raportowania;
– Niemcy czy Luksemburg najgłośniej sprzeciwiają się ujawnianiu danych faktycznych właścicieli firm. Po przeciwnej stronie stoją Słowenia i Dania, które właśnie wprowadzają publiczne rejestry właścicieli firm;

– Polska jawi się jako neutralny wykonawca decyzji podejmowanych na szczeblu UE;

Polska wykonuje zalecenia UE i OECD, lekceważąc potrzeby krajów rozwijających się. Do tej pory nie przyjęła jasnego stanowiska w sprawie publicznego raportowania kraj po kraju, poparła natomiast Unię, która zablokowała powstanie ciała do spraw podatków przy ONZ. Polska nie zbadała też powiązań firm działających w naszym kraju z Luxleaks.
IGO prezentuje raport w przeddzień rocznicy Luxleaks – afery, która ujawniła skandaliczne układy podatkowe pozwalające około 300 dużym firmom w znaczący sposób obniżać podatki. Wyszło na jaw, że giganty takie, jak Google czy Ikea płaciły podatki rzędu 1-2%. Firmy Starbucks i Fiat obniżyły swoje zobowiązania podatkowe o około 20-30 mln euro.

Szkodliwe układy podatkowe z firmami zawiera większość krajów Unii, kosztem własnych obywateli i kosztem krajów rozwijających się. Z tego powodu 4 listopada, w przeddzień rocznicy Luxleaks, europejskie organizacje, które przygotowały raport, będą protestować przeciwko destruktywnej polityce podatkowej. W Warszawie IGO organizuje o godzinie 12.00 pikietę przed Ministerstwem Finansów, podczas której przedstawiciele organizacji i jej aktywiści wygwiżdżą tajność podatkową. Dostęp opinii publicznej do informacji na temat podatków, jakie firmy płacą w miejscach, gdzie działają, jest kluczowy dla eliminacji ubóstwa i poprawy jakości usług publicznych. Protestujący będą się również domagać ochrony dla sygnalistów Luxleaks, którym nadal grozi kara więzienia za ujawnienie skandalu podatkowego.

POBIERZ Raport „50 twarzy unikania podatków” po polsku w wersji wstępnej (PDF).