Śladowe wsparcie

Śladowe wsparcie

Czy planowane przez rząd wsparcie w postaci 500 zł na dziecko miesięcznie znacząco zmieni sytuację ekonomiczną polskich rodzin? W jakim stopniu Polska wspiera rodzinę i jak wypadamy na tle innych krajów europejskich? Według raportu przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers średnią europejską, nawet po wprowadzeniu dofinansowania, będziemy gonić jeszcze długo. W Polsce wsparcie to jest 9-krotnie niższe niż w Słowenii i aż 13-krotnie niższe niż we Francji.

Międzynarodowa firma doradcza PwC opublikowała raport pt. „Ulgi podatkowe i świadczenia rodzinne w UE”. Analizuje on szczegółowo wysokość świadczeń rodzinnych we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Aby zapewnić porównywalność danych, analitycy przyjęli model przeciętnej rodziny składającej się z aktywnych zawodowo rodziców, z których każde zarabia średnią krajową, oraz dwójki zdrowych dzieci w wieku 4 i 8 lat. Na jaką pomoc państwa może liczyć taka rodzina w poszczególnych państwach Unii?

W Polsce rodzina taka otrzymuje zaledwie 2224 zł w skali roku, i jest to wyłącznie efekt istnienia ulgi prorodzinnej, nie obowiązywała u nas bowiem do tej pory żadna forma bezpośrednich świadczeń na dzieci.

Na najwyższe świadczenia w Europie mogą liczyć rodziny zamieszkałe w Luksemburgu. Tam nasza modelowa rodzina otrzymuje roczną pomoc w wysokości aż 39 218 zł, czyli prawie 18-krotnie wyższą niż w Polsce. Niewiele mniej, bo aż 28 669 zł otrzymuje rodzina francuska. Pomoc państwa francuskiego jest więc 13-krotnie wyższa niż pomoc państwa polskiego. Z kolei czteroosobowa rodzina zamieszkała w Niemczech otrzymuje pomoc w wysokości 20 502 zł, co stanowi 9-krotność pomocy polskiej.

A jak rzecz się ma w krajach zbliżonych do nas gospodarczo? Zarówno w Estonii, jak i na Węgrzech, pomoc państwa jest 4-krotnie wyższa niż w Polsce i wynosi odpowiednio 7705 zł (Węgry) i 8505 zł (Estonia). Z kolei w Słowenii pomoc ta jest niemal identyczna jak w Niemczech (19 910 zł), co stanowi 9-krotność wsparcia polskiego.

Ostatecznie na 28 państw Unii Europejskiej Polska zajęła odległe 24 miejsce. Za nami uplasowały się jedynie Grecja, Litwa, Rumunia i Bułgaria. Niestety, nawet po wprowadzeniu w Polsce świadczenia w wysokości 500 zł na dziecko, łączne wsparcie dla naszych rodzin wyniosłoby 8224 zł w skali roku. Jest to więc wciąż kwota niższa od średniej unijnej, wynoszącej 9819 zł.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kolejowa niegospodarność

Kolejowa niegospodarność

Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie organizację i funkcjonowanie grupy PKP. Zakup pociągów pendolino został przez nią nazwany w pokontrolnym raporcie „niegospodarnym”.

Kontrolerzy prześwietlali spółki PKP od września 2013 r. do maja 2014 r. Badaniami objęto lata 2010–2013, ale w informacji o raporcie izba uwzględnia w niektórych punktach także okres późniejszy. Zakup przez PKP Intercity pociągów pendolino, których maksymalna prędkość eksploatacyjna to 250 km/godz., był – zdaniem NIK – działaniem niegospodarnym. Doszło do niego mimo nieprzystosowania torów PKP do prędkości powyżej 200 km/h. Jak podkreśla NIK, pendolino nie będą mogły w najbliższych latach wykorzystywać swoich możliwości. „Z uwagi na posiadane parametry cena pendolino jest znacznie wyższa od ceny pociągów jeżdżących z prędkością maksymalną 200 km/h, a koszty serwisowania pendolino ponad dwa razy przekraczają wydatki z tego tytułu na pociągi produkowane w Polsce i osiągające prędkości do 190 km/h” – mówi Tomasz Emilian, dyrektor departamentu infrastruktury w NIK.

Zdaniem NIK, spółki PKP działały w sposób niegospodarny, np. PKP Energetyka najpierw wdrożyła siedem projektów inwestycyjnych we własne źródła wytwarzania: elektrociepłownie i bioelektrownie, a kiedy już wydała na nie prawie 3,5 mln zł, zrezygnowała z nich z powodu większego zadania: modernizacji sieci trakcyjnej dla pendolino.

Izba podkreśla też, że pociągi wytwarzane są we Włoszech, a udział strony polskiej ogranicza się do wykonywania uzupełniających elementów: urządzeń SHP, okablowania, sprzęgów i skrzynek trakcyjnych.

NIK stwierdziła też niepełne zabezpieczenie interesów państwa w procesie przygotowawczym do prywatyzacji spółek PKP Energetyka, TK Telekom i PKP Informatyka. „W raporcie postulowaliśmy zapewnienie decydującego wpływu państwa na zarządzanie infrastrukturą energetyczną, telekomunikacyjną i informatyczną niezbędną do prowadzenia ruchu kolejowego w przypadku wdrożenia procesu prywatyzacji tych spółek” – podkreśla Tomasz Emilian.

Od czasu zakończenia kontroli dwie ze spółek zostały sprzedane. Dla NIK sprawa nie jest jednak zamknięta. Trwa inna kontrola – procesu prywatyzacji – w celu sprawdzenia jej poprawności i realizacji wniosku pokontrolnego z tego raportu.

Za chlebem

Za chlebem

Co szósty Polak (16 proc.) deklaruje, że w ostatnim dziesięcioleciu pracował za granicą, jak wynika z najnowszego badania CBOS. Ośrodek przypomina, że według danych GUS, w 2014 roku ponownie, po znaczącym spadku w latach 2008-2010, zwiększyła się liczba Polaków przebywających poza krajem. Najważniejszym czynnikiem motywującym do poszukiwania tam pracy są niskie zarobki na miejscu.

Wyjazdy do pracy za granicą dotyczą głównie osób młodych. W grupie wiekowej 25-34 lata w ciągu ostatniej dekady poza Polską pracowała prawie co trzecia osoba (30 proc.). Za granicą pieniądze zarabiało także 21 procent badanych w wieku 35-44 lata. Osobiste doświadczenia migracyjne częściej mają mężczyźni (20 proc.) niż kobiety (13 proc.). Za granicą pracowały bądź pracują częściej niż przeciętnie osoby legitymujące się wykształceniem zasadniczym zawodowym (20 proc.). W szczególności są to także robotnicy wykwalifikowani (30 proc.) oraz niewykwalifikowani (32 proc).

Emigracja zarobkowa dotyczy także bezrobotnych. Prawie co trzecia osoba (30 proc.) bez pracy zadeklarowała, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat zarabiała lub zarabia za granicą.
Najbardziej popularnymi kierunkami wyjazdów zarobkowych pozostają Niemcy (40 proc. deklarujących pracę za granicą), Wielka Brytania (25 proc.) oraz Holandia (13 proc).
Najważniejszym czynnikiem motywującym do poszukiwania pracy poza krajem są niskie zarobki na miejscu. Taką deklarację złożyło 56 procent respondentów.

Najczęściej pełną gotowość do wyjazdu za granicę deklarują osoby w wieku 18-24 lata (32 proc. ankietowanych). To grupa osób, które chcą pracować za granicą, są w trakcie poszukiwań zajęcia albo pracują już poza Polską.

Na szarym końcu

Na szarym końcu

Polska znalazła się na przedostatnim miejscu w UE w zaprezentowanym w piątek w Brukseli unijnym rankingu jakości transportu w krajach wspólnoty. Od zeszłego roku przeskoczyliśmy o jedno miejsce, wyprzedzając Rumunię. W rankingu prowadzi Holandia.

Jak informuje portal biznes.pl, w przygotowanym przez KE zestawieniu wykorzystano dane m.in. Eurostatu, Europejskiej Agencji Środowiska czy Światowego Forum Ekonomicznego. Porównano w nim wyniki państw członkowskich w 29 kategoriach związanych z transportem. W obrębie większości z tych kategorii wyróżniono pięć krajów, które osiągnęły najlepsze wyniki oraz pięć z wynikami najgorszymi.

Najlepsze wyniki osiągnęła Holandia, będąca w pierwszej piątce krajów w 16 kategoriach. Na kolejnych miejscach uplasowały się Szwecja, Finlandia, Wielka Brytania i Dania. Polska w 14 kategoriach znalazła się pośród 5 najsłabiej radzących sobie państw, a jedynie w 3 kategoriach pośród 5 najlepszych. W związku z tym zajęliśmy 27. miejsce w całej UE. Tuż przed nami uplasowała się Grecja, Włochy i Chorwacja, za nami znalazła się Rumunia.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo drogowe, Polska zdaniem Komisji poczyniła pewne postępy, jednak nadal liczba śmiertelnych ofiar wypadków na drogach w naszym kraju jest wyższa od unijnej średniej. Pod względem jakości dróg znaleźliśmy się na 25. miejscu, zostawiając za sobą jedynie Bułgarię, Łotwę i Rumunię (dane dotyczą lat 2013-2014). Polska jest też czwarta od końca, jeśli chodzi o jakość infrastruktury lotniczej, a także kolejowej.

Pomimo słabego ogólnego rezultatu z zestawienia wynika, że konsumenci w Polsce są raczej zadowoleni z transportu miejskiego i lotniczego (ich satysfakcja jest powyżej unijnej średniej). Zadowolenie z transportu kolejowego jest jednak najniższe w UE.