Polska starość

Polska starość

Ciężko być w Polsce starym i schorowanym człowiekiem. Już wkrótce z powodu zmian demograficznych i starzenia się społeczeństwa konieczne okazać się może przeorganizowanie naszej opieki zdrowotnej, jednak, jak oceniła NIK podczas posiedzenia kolegialnego, brak nam lekarzy-geriatrów. Mamy ich w całym kraju zaledwie 345.

W posiedzeniu udział wzięli m.in. Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł, przewodniczący sejmowej Komisji Polityki Senioralnej Michał Szczerba oraz wielu wybitnych specjalistów zajmujących się tematem opieki medycznej nad osobami w podeszłym wieku. Według prof. dr hab. Tomasza Grodzickiego, byłego Krajowego Konsultanta ds. Geriatrii, mamy dziś w Polsce dobrze zdefiniowane potrzeby dotyczące tej dziedziny medycyny, ale nie mamy żadnego systemu. Szpitale nie są dziś przygotowane na efektywną pomoc ludziom powyżej 85-go roku życia, którzy najczęściej cierpią na kilka chorób. Osoby starsze potrzebują kilku specjalistów oraz kogoś, kto skoordynuje ich działania. Takich specjalistów brak.

Geriatria z punktu widzenia młodego lekarza nie jest specjalizacją szczególnie atrakcyjną. W konsekwencji na 100 tyś. mieszkańców nie mamy średnio w kraju nawet jednego geriatry (statystyczny wynik to 0,8). Do tego dochodzą duże dysproporcje między poszczególnymi regionacmi Polski.

Minister Zdrowia opowiedział o dotyczących wsparcia dla seniorów planach resortu. To m.in. projekt „dzienny dom opieki medycznej”, rozwijanie teleopieki, wsparcie dla pacjentów, których nie stać na leki, umiejscowienie geriatrii w tworzonym obecnie Narodowym Programie Zdrowia, a przede wszystkim odejście od zdezintegrowanej opieki medycznej i przywrócenie koordynacji w leczeniu. „Dziś koordynatorem leczenia pacjenta jest sam pacjent” – mówił minister, dodając, że to się musi zmienić.

Dr Paweł Goryński z Państwowego Zakładu Higieny przytoczył dane, z których wynika, że Polacy po 65 roku życia oceniają swój stan zdrowia znacznie gorzej od przeciętnego mieszkańca UE. Mimo że mowa o subiektywnej ocenie, ludzie oceniający źle swoje zdrowie umierają trzy razy częściej od tych, którzy oceniają je dobrze.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Śladowe wsparcie

Śladowe wsparcie

Czy planowane przez rząd wsparcie w postaci 500 zł na dziecko miesięcznie znacząco zmieni sytuację ekonomiczną polskich rodzin? W jakim stopniu Polska wspiera rodzinę i jak wypadamy na tle innych krajów europejskich? Według raportu przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers średnią europejską, nawet po wprowadzeniu dofinansowania, będziemy gonić jeszcze długo. W Polsce wsparcie to jest 9-krotnie niższe niż w Słowenii i aż 13-krotnie niższe niż we Francji.

Międzynarodowa firma doradcza PwC opublikowała raport pt. „Ulgi podatkowe i świadczenia rodzinne w UE”. Analizuje on szczegółowo wysokość świadczeń rodzinnych we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Aby zapewnić porównywalność danych, analitycy przyjęli model przeciętnej rodziny składającej się z aktywnych zawodowo rodziców, z których każde zarabia średnią krajową, oraz dwójki zdrowych dzieci w wieku 4 i 8 lat. Na jaką pomoc państwa może liczyć taka rodzina w poszczególnych państwach Unii?

W Polsce rodzina taka otrzymuje zaledwie 2224 zł w skali roku, i jest to wyłącznie efekt istnienia ulgi prorodzinnej, nie obowiązywała u nas bowiem do tej pory żadna forma bezpośrednich świadczeń na dzieci.

Na najwyższe świadczenia w Europie mogą liczyć rodziny zamieszkałe w Luksemburgu. Tam nasza modelowa rodzina otrzymuje roczną pomoc w wysokości aż 39 218 zł, czyli prawie 18-krotnie wyższą niż w Polsce. Niewiele mniej, bo aż 28 669 zł otrzymuje rodzina francuska. Pomoc państwa francuskiego jest więc 13-krotnie wyższa niż pomoc państwa polskiego. Z kolei czteroosobowa rodzina zamieszkała w Niemczech otrzymuje pomoc w wysokości 20 502 zł, co stanowi 9-krotność pomocy polskiej.

A jak rzecz się ma w krajach zbliżonych do nas gospodarczo? Zarówno w Estonii, jak i na Węgrzech, pomoc państwa jest 4-krotnie wyższa niż w Polsce i wynosi odpowiednio 7705 zł (Węgry) i 8505 zł (Estonia). Z kolei w Słowenii pomoc ta jest niemal identyczna jak w Niemczech (19 910 zł), co stanowi 9-krotność wsparcia polskiego.

Ostatecznie na 28 państw Unii Europejskiej Polska zajęła odległe 24 miejsce. Za nami uplasowały się jedynie Grecja, Litwa, Rumunia i Bułgaria. Niestety, nawet po wprowadzeniu w Polsce świadczenia w wysokości 500 zł na dziecko, łączne wsparcie dla naszych rodzin wyniosłoby 8224 zł w skali roku. Jest to więc wciąż kwota niższa od średniej unijnej, wynoszącej 9819 zł.

Kolejowa niegospodarność

Kolejowa niegospodarność

Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie organizację i funkcjonowanie grupy PKP. Zakup pociągów pendolino został przez nią nazwany w pokontrolnym raporcie „niegospodarnym”.

Kontrolerzy prześwietlali spółki PKP od września 2013 r. do maja 2014 r. Badaniami objęto lata 2010–2013, ale w informacji o raporcie izba uwzględnia w niektórych punktach także okres późniejszy. Zakup przez PKP Intercity pociągów pendolino, których maksymalna prędkość eksploatacyjna to 250 km/godz., był – zdaniem NIK – działaniem niegospodarnym. Doszło do niego mimo nieprzystosowania torów PKP do prędkości powyżej 200 km/h. Jak podkreśla NIK, pendolino nie będą mogły w najbliższych latach wykorzystywać swoich możliwości. „Z uwagi na posiadane parametry cena pendolino jest znacznie wyższa od ceny pociągów jeżdżących z prędkością maksymalną 200 km/h, a koszty serwisowania pendolino ponad dwa razy przekraczają wydatki z tego tytułu na pociągi produkowane w Polsce i osiągające prędkości do 190 km/h” – mówi Tomasz Emilian, dyrektor departamentu infrastruktury w NIK.

Zdaniem NIK, spółki PKP działały w sposób niegospodarny, np. PKP Energetyka najpierw wdrożyła siedem projektów inwestycyjnych we własne źródła wytwarzania: elektrociepłownie i bioelektrownie, a kiedy już wydała na nie prawie 3,5 mln zł, zrezygnowała z nich z powodu większego zadania: modernizacji sieci trakcyjnej dla pendolino.

Izba podkreśla też, że pociągi wytwarzane są we Włoszech, a udział strony polskiej ogranicza się do wykonywania uzupełniających elementów: urządzeń SHP, okablowania, sprzęgów i skrzynek trakcyjnych.

NIK stwierdziła też niepełne zabezpieczenie interesów państwa w procesie przygotowawczym do prywatyzacji spółek PKP Energetyka, TK Telekom i PKP Informatyka. „W raporcie postulowaliśmy zapewnienie decydującego wpływu państwa na zarządzanie infrastrukturą energetyczną, telekomunikacyjną i informatyczną niezbędną do prowadzenia ruchu kolejowego w przypadku wdrożenia procesu prywatyzacji tych spółek” – podkreśla Tomasz Emilian.

Od czasu zakończenia kontroli dwie ze spółek zostały sprzedane. Dla NIK sprawa nie jest jednak zamknięta. Trwa inna kontrola – procesu prywatyzacji – w celu sprawdzenia jej poprawności i realizacji wniosku pokontrolnego z tego raportu.

Za chlebem

Za chlebem

Co szósty Polak (16 proc.) deklaruje, że w ostatnim dziesięcioleciu pracował za granicą, jak wynika z najnowszego badania CBOS. Ośrodek przypomina, że według danych GUS, w 2014 roku ponownie, po znaczącym spadku w latach 2008-2010, zwiększyła się liczba Polaków przebywających poza krajem. Najważniejszym czynnikiem motywującym do poszukiwania tam pracy są niskie zarobki na miejscu.

Wyjazdy do pracy za granicą dotyczą głównie osób młodych. W grupie wiekowej 25-34 lata w ciągu ostatniej dekady poza Polską pracowała prawie co trzecia osoba (30 proc.). Za granicą pieniądze zarabiało także 21 procent badanych w wieku 35-44 lata. Osobiste doświadczenia migracyjne częściej mają mężczyźni (20 proc.) niż kobiety (13 proc.). Za granicą pracowały bądź pracują częściej niż przeciętnie osoby legitymujące się wykształceniem zasadniczym zawodowym (20 proc.). W szczególności są to także robotnicy wykwalifikowani (30 proc.) oraz niewykwalifikowani (32 proc).

Emigracja zarobkowa dotyczy także bezrobotnych. Prawie co trzecia osoba (30 proc.) bez pracy zadeklarowała, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat zarabiała lub zarabia za granicą.
Najbardziej popularnymi kierunkami wyjazdów zarobkowych pozostają Niemcy (40 proc. deklarujących pracę za granicą), Wielka Brytania (25 proc.) oraz Holandia (13 proc).
Najważniejszym czynnikiem motywującym do poszukiwania pracy poza krajem są niskie zarobki na miejscu. Taką deklarację złożyło 56 procent respondentów.

Najczęściej pełną gotowość do wyjazdu za granicę deklarują osoby w wieku 18-24 lata (32 proc. ankietowanych). To grupa osób, które chcą pracować za granicą, są w trakcie poszukiwań zajęcia albo pracują już poza Polską.