Kradzież tradycji

Kradzież tradycji

Francuska firma Antiquité Vatic zastrzegła sobie prawo do wykorzystania wzoru z tradycyjnych strojów mieszkańców meksykańskiego stanu Oaxaca. Władze gminy Santa María Tlahuitoltepec o całej sprawie dowiedziały się po otrzymaniu korzystnej dla francuskiego przedsiębiorstwa decyzji sądu. Na jej mocy mieszkańcy regionu mają zakaz szycia i sprzedaży ubrań o tradycyjnym kroju, dopóki społeczność wioski nie uiści firmie należnych opłat.

W czerwcu francuska projektantka Isabel Marant nielegalnie wykorzystała haft z tradycyjnych koszul plemienia Mixe w swojej wiosenno-letniej kolekcji. Niedawno jej firma postanowiła zastrzec dla siebie prawo do skopiowanego wtedy wzoru. Przedstawiciele społeczności Mixe tłumaczą, że nie wiedzieli, że powinni byli złożyć do sądu wniosek o zastrzeżenie prawa do wzorów, aby móc je dalej wytwarzać i sprzedawać. Twierdzą, że nigdy nie poinformowano ich o takiej konieczności, a podobne stroje szyte są tam nieprzerwanie od przeszło 300 lat.

Sekretarz ds. ludności rdzennej, Adelfo Regino Montes, twierdzi, że rząd stanu Oaxaca sprzeciwi się procesowi zastrzegania wzoru przez francuską markę. Jednocześnie mieszkańcy obwiniają rząd o brak ustawy, która chroniłaby dziedzictwo kulturowe ludności rdzennej. Mowa tu nie tylko o strojach i innych rękodziełach, ale też o dobrach niematerialnych, zwyczajach, gastronomii, ludowej wiedzy, gdyż one także mogą paść ofiarami plagiatu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polska starość

Polska starość

Ciężko być w Polsce starym i schorowanym człowiekiem. Już wkrótce z powodu zmian demograficznych i starzenia się społeczeństwa konieczne okazać się może przeorganizowanie naszej opieki zdrowotnej, jednak, jak oceniła NIK podczas posiedzenia kolegialnego, brak nam lekarzy-geriatrów. Mamy ich w całym kraju zaledwie 345.

W posiedzeniu udział wzięli m.in. Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł, przewodniczący sejmowej Komisji Polityki Senioralnej Michał Szczerba oraz wielu wybitnych specjalistów zajmujących się tematem opieki medycznej nad osobami w podeszłym wieku. Według prof. dr hab. Tomasza Grodzickiego, byłego Krajowego Konsultanta ds. Geriatrii, mamy dziś w Polsce dobrze zdefiniowane potrzeby dotyczące tej dziedziny medycyny, ale nie mamy żadnego systemu. Szpitale nie są dziś przygotowane na efektywną pomoc ludziom powyżej 85-go roku życia, którzy najczęściej cierpią na kilka chorób. Osoby starsze potrzebują kilku specjalistów oraz kogoś, kto skoordynuje ich działania. Takich specjalistów brak.

Geriatria z punktu widzenia młodego lekarza nie jest specjalizacją szczególnie atrakcyjną. W konsekwencji na 100 tyś. mieszkańców nie mamy średnio w kraju nawet jednego geriatry (statystyczny wynik to 0,8). Do tego dochodzą duże dysproporcje między poszczególnymi regionacmi Polski.

Minister Zdrowia opowiedział o dotyczących wsparcia dla seniorów planach resortu. To m.in. projekt „dzienny dom opieki medycznej”, rozwijanie teleopieki, wsparcie dla pacjentów, których nie stać na leki, umiejscowienie geriatrii w tworzonym obecnie Narodowym Programie Zdrowia, a przede wszystkim odejście od zdezintegrowanej opieki medycznej i przywrócenie koordynacji w leczeniu. „Dziś koordynatorem leczenia pacjenta jest sam pacjent” – mówił minister, dodając, że to się musi zmienić.

Dr Paweł Goryński z Państwowego Zakładu Higieny przytoczył dane, z których wynika, że Polacy po 65 roku życia oceniają swój stan zdrowia znacznie gorzej od przeciętnego mieszkańca UE. Mimo że mowa o subiektywnej ocenie, ludzie oceniający źle swoje zdrowie umierają trzy razy częściej od tych, którzy oceniają je dobrze.

Zmierzch dyktatury samochodów?

Zmierzch dyktatury samochodów?

Czy naprawdę jedynym sposobem na rozładowanie korków w dużych miastach jest budowa kolejnych dróg, obwodnic i autostrad? Doświadczenia władz i mieszkańców metropolii mówią, że nowe ciągi komunikacyjne nie rozwiązują problemów. Czas skończyć z gigantomanią i postawić na komunikację miejską.

Jak pisze Portal Samorządowy, najlepszym przykładem na nadmiar aut w miastach było zamknięcie Mostu Łazienkowskiego w Warszawie. Ogromne utrudnienia w ruchu powodowały, że do stolicy dojeżdżało niemal o połowę samochodów mniej niż wcześniej. Powróciły jednak szybko, gdy tylko most ponownie otwarto, a utrudniania w ruchu są takie same, jak były przed jego zamknięciem.

Podobnie jest w innych wielkich miastach: „Gdyby okoliczne gminy inwestowały w autobusowy i kolejowy transport publiczny, rozwiązałoby to w znacznym stopniu problem zbyt dużej liczby samochodów w stolicy Wielkopolski. Będziemy stosować wszystkie możliwe narzędzia, by ograniczyć wjazd aut do miasta” – mówi prezydent Poznania. „Nie jestem zwolenniczką sposobu amerykańskiego, czyli budowania autostrad w mieście. Bardziej przekonuje mnie system europejski, gdzie jest więcej mniejszych dróg. Duże drogi powodują separację dzielnic, zamiast ich konsolidacji” – mówiła Hanna Zdanowska, prezydentka Łodzi.

Wiara, że rozbudowa zatłoczonych tras rozwiąże problemy komunikacyjne i w mieście zrobi się luźniej, jest iluzją” – twierdzi prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej, czołowy polski specjalista w dziedzinie inżynierii komunikacyjnej. W swojej teorii stłumionego popytu wskazuje, że w chwili, kiedy droga staje się towarem trudno dostępnym, ponieważ uciążliwości przekraczają granice akceptowanego przez kierowców komfortu jazdy, wówczas część z nich odstawia samochody do garaży.

Mirosław Kozłowicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy podkreśla, że nowoczesne miasto to nie tylko asfalt, beton i stal, dobre drogi dojazdowe dla transportu, ale przede wszystkim eliminowanie braku komfortu mieszkańców wynikającego z nadmiernego rozrostu miasta. Dlatego Bydgoszcz kładzie nacisk na rozwój komunikacji miejskiej.

Śladowe wsparcie

Śladowe wsparcie

Czy planowane przez rząd wsparcie w postaci 500 zł na dziecko miesięcznie znacząco zmieni sytuację ekonomiczną polskich rodzin? W jakim stopniu Polska wspiera rodzinę i jak wypadamy na tle innych krajów europejskich? Według raportu przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers średnią europejską, nawet po wprowadzeniu dofinansowania, będziemy gonić jeszcze długo. W Polsce wsparcie to jest 9-krotnie niższe niż w Słowenii i aż 13-krotnie niższe niż we Francji.

Międzynarodowa firma doradcza PwC opublikowała raport pt. „Ulgi podatkowe i świadczenia rodzinne w UE”. Analizuje on szczegółowo wysokość świadczeń rodzinnych we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Aby zapewnić porównywalność danych, analitycy przyjęli model przeciętnej rodziny składającej się z aktywnych zawodowo rodziców, z których każde zarabia średnią krajową, oraz dwójki zdrowych dzieci w wieku 4 i 8 lat. Na jaką pomoc państwa może liczyć taka rodzina w poszczególnych państwach Unii?

W Polsce rodzina taka otrzymuje zaledwie 2224 zł w skali roku, i jest to wyłącznie efekt istnienia ulgi prorodzinnej, nie obowiązywała u nas bowiem do tej pory żadna forma bezpośrednich świadczeń na dzieci.

Na najwyższe świadczenia w Europie mogą liczyć rodziny zamieszkałe w Luksemburgu. Tam nasza modelowa rodzina otrzymuje roczną pomoc w wysokości aż 39 218 zł, czyli prawie 18-krotnie wyższą niż w Polsce. Niewiele mniej, bo aż 28 669 zł otrzymuje rodzina francuska. Pomoc państwa francuskiego jest więc 13-krotnie wyższa niż pomoc państwa polskiego. Z kolei czteroosobowa rodzina zamieszkała w Niemczech otrzymuje pomoc w wysokości 20 502 zł, co stanowi 9-krotność pomocy polskiej.

A jak rzecz się ma w krajach zbliżonych do nas gospodarczo? Zarówno w Estonii, jak i na Węgrzech, pomoc państwa jest 4-krotnie wyższa niż w Polsce i wynosi odpowiednio 7705 zł (Węgry) i 8505 zł (Estonia). Z kolei w Słowenii pomoc ta jest niemal identyczna jak w Niemczech (19 910 zł), co stanowi 9-krotność wsparcia polskiego.

Ostatecznie na 28 państw Unii Europejskiej Polska zajęła odległe 24 miejsce. Za nami uplasowały się jedynie Grecja, Litwa, Rumunia i Bułgaria. Niestety, nawet po wprowadzeniu w Polsce świadczenia w wysokości 500 zł na dziecko, łączne wsparcie dla naszych rodzin wyniosłoby 8224 zł w skali roku. Jest to więc wciąż kwota niższa od średniej unijnej, wynoszącej 9819 zł.