Praca i kapitał w służbie najsilniejszych

Praca i kapitał w służbie najsilniejszych

Jak wynika z raportu Fundacji Kaleckiego, 85 proc. osób na umowach terminowych zostało do takiej formy zatrudnienia przymuszone przez pracodawcę. Mowa przede wszystkim o młodych i gorzej wykształconych. Podatek PIT jest zaś według fundacji liniowy. Mimo że w Polsce istnieją dwie stawki PIT (18 proc. i 32 proc.), wyższą stawkę płaci jedynie około 2 proc. podatników.

raport_pierwsza_strona

Najważniejsze wnioski płynące z grudniowego raportu „Regulacje w służbie najsilniejszych: Praca i kapitał” autorstwa Karola Muszyńskiego i Tomasza Janysta to:

– Obowiązujące w Polsce regulacje pracy oraz kapitału sprawiają, że w nieproporcjonalnym stopniu obciążone są podmioty słabsze na rynku. Wynika to w znacznej mierze z faktu, że Polska ma cechy gospodarki rynkowej zależnej, której przewagą komparatywną są niskie koszty pracy, łatwość dostosowywania zatrudnienia do zmiennego popytu oraz otoczenie instytucjonalne sprzyjające inwestycjom zagranicznym. Wysoki dział niestandardowych form zatrudnienia oraz brak stabilności silniej dotyka osoby o najsłabszej pozycji na rynku pracy:
28,4% polskich pracowników pracuje na umowach terminowych, co jest najwyższym wskaźnikiem w całej Unii Europejskiej;
Prawie 85% umów terminowych oraz niemal 50% samozatrudnienia nie wynika z woli pracownika, lecz jest wymuszonych przez pracodawcę;
• Klin podatkowy na umowach kodeksowych jest na wysokim poziomie dla najmniej zarabiających, co wpływa na stosowanie niestandardowych form zatrudnienia;
Połowa pracodawców nie przestrzega prawa pracy, w szczególności w odniesieniu do regulacji dotyczących elastycznego dostosowywania zatrudnienia do zmiennych potrzeb rynkowych lub bezpośrednio w kwestiach płacowych. Drastycznie rośnie liczba przypadków zawierania umów cywilnoprawnych z naruszeniem prawa pracy, tj. w sytuacji, gdy powinna być zawarta umowa o pracę – z 8,8% w 2008 r. do 19% w 2014 r.

System podatkowy w Polsce ma charakter regresywny, co oznacza, że lepiej zarabiający i bogatsi podatnicy płacą relatywnie niższe podatki:
• Prawie 2/3 wpływów do budżetu państwa pochodzi z podatków konsumpcyjnych, obciążających w większym stopniu gorzej zarabiającą część społeczeństwa, u której konsumpcja zajmuje proporcjonalnie większą część dochodu;
Podatek PIT jest de facto liniowy. Mimo że w Polsce istnieją dwie stawki PIT
– 18% i 32%, wyższą stawkę płaci jedynie około 2% podatników;
• Kwota wolna od podatku jest znacznie niższa niż minimum socjalne;
• System podatkowy sprzyja powiększaniu już istniejących majątków poprzez względnie niskie opodatkowanie przychodów z kapitałów pieniężnych, brak podatku katastralnego i brak podatku spadkowego w tzw. zerowej grupie podatkowej.

Cały raport do pobrania TUTAJ.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Widmo likwidacji

Widmo likwidacji

Łańcucka fabryka wódek z ponad 250-letnią tradycją może przestać istnieć. Jej francuscy właściciele podjęli decyzję o przeniesieniu produkcji popularnej wódki Krupnik na Pomorze. Plany te spotkały się ze sprzeciwem ze strony pracowników firmy.

Przedstawiciel właściciela, firmy Sobieski s-ka z o.o., która reprezentuje w Polsce interesy grupy BELVEDERE z Francji (od 1 lipca 2015 roku działającą pod nazwą Marie Brizard Wine & Spirits), odwiedził łańcucki Polmos w ubiegłym tygodniu. Podczas spotkania z Prezesem Zarządu Ryszardem Rzepką przekazano informację o planowanym przeniesieniu produkcji wódki Krupnik w pojemności 0,7 l (stanowiącej 80% produkcji) do należącego do grupy zakładu w Starogardzie Gdańskim. „Wódka ta to ostatni wyrób produkowany i sprzedawany przez łańcucki Polmos na szeroką skalę i posiadający w miarę ugruntowaną pozycję rynkową. Wszystkie pozostałe produkty są niszowe i w żaden sposób nie będą w stanie zapewnić ciągłości produkcji” – mówi pracownik fabryki.

Oficjalnym powodem przeniesienia produkcji mają być oszczędności (ok. 10 mln w skali roku). Efektem tego posunięcia ma być redukcja zatrudnienia (w tej chwili zatrudnionych jest tam niemal 160 osób), co, jak twierdzą pracownicy, w konsekwencji doprowadzi do likwidacja zakładu. Pracownikom zaproponowano dobrowolne odejście, które łączy się z pozyskaniem odprawy. W tej sprawie odbyło się spotkanie kilka dni temu z przedstawicielami związków zawodowych, którzy zapowiedzieli walkę o lepsze warunki dla osób decydujących się skorzystać z tej propozycji. Związkowcy szykują się do walki z pracodawcami.

W fabryce pracuje aktualnie 159 osób. Zakład przynosi zysk, dla nas to zaskoczenie. Obawiamy się o swoje miejsca pracy i o to, że dojdzie do likwidacji zakładu. Będziemy walczyć, piszemy pisma do władz” – mówi jedna z pracownic.

Na stronie internetowej „Tygodnika Solidarność: ukazał się następujący apel pracowników:

„W imieniu załogi Fabryki Wódek „Polmos Łańcut” S.A. zwracamy się o pomoc dla ratowania miejsc pracy i fabryki.

Francuscy zarządcy właściciela Fabryki w pogoni za dodatkowym zyskiem rozważają przeniesienie produkcji do innych zakładów, a skutkiem tego będzie zlikwidowanie 159 miejsc pracy w Łańcucie i zamknięcie zakładu, który od ponad 250 lat produkuje wyroby alkoholowe. Żeby była jasność, nasza firma jest w dobrej kondycji finansowej, a obecnie pracujemy w systemie trójzmianowym.

Decyzja w naszej sprawie zapadnie we Francji na początku 2016.

Dlatego prosimy, byście Państwo wzięli udział w naszej akcji „Wspieramy Fabrykę Wódek Polmos Łańcut”, która polega na wysłaniu e-maili do wszystkich osób (adresy poniżej), od których zależy nasz los, wyraźnego sprzeciwu przeciw szkodliwej nie tylko dla nas decyzji.
Z góry bardzo dziękujemy za okazane wsparcie – my jako garstka ludzi dla francuskich zarządców jak widać nic nie znaczymy, ale my wszyscy razem stanowimy siłę, której już nie należy lekceważyć.

Adresy e-mail:
jean-noel.reynaud@mbws.com – Dyrektor Generalny MBWS
benoit.herault@mbws.com – Przewodniczący Rady Dyrektorów
dariusz.jamiola@mbws.com – Dyrektor zarządzający w Polsce

Poproście o wsparcie swoich znajomych, im nas będzie więcej, tym nasze szanse na uratowanie zakładu się zwiększają.

Załoga Polmos-Łańcut S.A.”

Tradycja i fachowość górą

Tradycja i fachowość górą

Poczta Polska wygrała przetarg na obsługę polskich sądów w latach 2016-2018.
Jej oferta zdobyła blisko 98 punktów na 100 możliwych, wynika z decyzji Centrum Zakupów dla Sądownictwa. Jak podała firma, jest ona najkorzystniejsza i spełnia wszystkie wymagania specyfikacji zamówienia.

„Poczta Polska udowodniła, że państwowa firma może realnie konkurować i zmusić przereklamowanego konkurenta do odwrotu. Ten przetarg to ważny element w rozwoju Poczty Polskiej. Walczymy o nasze miejsce na rynku, poszukując dodatkowych źródeł przychodu, rozwijając usługi finansowe i zdobywając kontrakty nie tylko na obsługę listów, ale przede wszystkim – paczek” – powiedział rzecznik Poczty Polskiej Zbigniew Baranowski.

Konkurencyjna propozycja złożona przez PGP uzyskała tylko 67,79 pkt.

Poczta Polska ogłosiła pod koniec marca br. swoją strategię rozwoju. Motorem rozwoju grupy będą usługi paczkowe i kurierskie. Oznacza to dwukrotny wzrost przychodu z paczek i łańcucha usług dla e-commerce. Firma chce także jak najlepiej obsługiwać rynek tradycyjnych listów, które wciąż stanowią większość przychodów Poczty. Przygotowała również kompleksowe rozwiązanie dla przesyłek poleconych, oparte na Elektronicznym Potwierdzeniu Odbioru (EPO). Jest to system wykorzystujący tablety dla listonoszy i pady w placówkach pocztowych. Informacja o doręczeniu przesyłki zostanie wysłana elektronicznie do systemu nadawcy od razu po odebraniu przesyłki przez adresata i złożeniu przez niego podpisu bezpośrednio u listonosza na urządzeniu mobilnym.

Firmy mało, obywatele dużo

Firmy mało, obywatele dużo

Od początku kryzysu finansowego w 34 krajach należących do OECD spadają średnie wpływy budżetowe z CIT. Fiskus wystawia za to rachunek osobom fizycznym – stwierdza Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w grudniowym raporcie. Wynika z niego, że w 2000 r. udział CIT w PKB wynosił u nas 2,4 proc., w 2005 r. było to ponad 2,9 proc., a w 2013 r. już tylko 1,76 proc.

OECD porównała wpływy podatkowe w 2014 r. (z uwzględnieniem składek na ubezpieczenia społeczne) w relacji do wypracowanego produktu krajowego brutto. Jakie były wnioski? Zdaniem Pascala Saint-Amansa, dyrektora w departamencie podatkowym Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, są one szczególnie dotkliwe dla osób fizycznych. W krajach należących do OECD wzrósł poziom obciążenia ich składkami ZUS, podatkami dochodowymi i daninami konsumpcyjnymi (VAT i akcyza). W tym samym czasie zmalały średnie wpływy budżetowe z firm. To, zdaniem Pascala Saint-Amansa, potwierdza zasadność prac nad projektem BEPS (Base Erosion and Profit Shifting), który ma przeciwdziałać unikaniu opodatkowania i przerzucaniu dochodów za granicę.

W latach 2007–2014 wpływy z CIT w całej OECD spadły z 3,6 proc. do 2,8 proc. PKB. W tym samym czasie opodatkowanie dochodu osób fizycznych wzrosło z 8,8 do 8,9 proc., a dochody z VAT z 6,5 do 6,8 proc. Wysokość średniej stawki VAT w krajach należących do OECD wzrosła z 17,7 proc. w 2008 r. do 19,2 proc. w 2015 r. Wyższe są także wskaźniki dla ZUS: wynoszą one 9,2 proc. PKB (w 2007 r. stanowiły 8,5 proc.).

Jeśli zestawić wpływy z podatków w relacji do PKB, Polska na tle innych krajów UE wypada słabo. W 2013 r. naszym organom udało się zebrać w sumie równowartość 31,9 proc. PKB. Tymczasem średnia dla OECD z 2014 r. to 34,4 proc., i co roku systematycznie ona rośnie. Wpływy z CIT w Polsce w latach 2008–2014 r. mają tendencję stałą i utrzymują się w wysokości około 30 mld zł. Były wprawdzie przejściowe wzrosty, ale – zdaniem dr. hab. Dominika Gajewskiego, dyrektora Centrum Analiz i Studiów Podatkowych przy SGH w Warszawie – stało się tak za przyczyną projektów unijnych, a i tak wzrosty te były niewspółmiernie małe do poziomu kapitału angażowanego w takie inwestycje. „To w praktyce oznacza, że relacja CIT do polskiego PKB ciągle maleje” – podkreśla Dominik Gajewski. Wskazuje, że jednym z głównych powodów jest międzynarodowe unikanie opodatkowania.

Z raportu OECD wynika, że w 2000 r. udział CIT w PKB wynosił u nas 2,4 proc., w 2005 r. było to ponad 2,9 proc., a w 2013 r. już tylko 1,76 proc. Kolejny raz najwięcej oddali fiskusowi Duńczycy. Relacja podatków do PKB przekroczyła w ich kraju 50 proc. W Belgii, Austrii i Szwecji było to ponad 40 proc. Najmniej fiskus zebrał w Meksyku i Chile (poniżej 20 proc.) oraz w USA i Szwajcarii (niewiele ponad 26 proc.). Jeśli chodzi o nasz region, to mniej na podatki przeznaczają tylko Słowacy. Wpływy podatkowe stanowią tam równowartość 31 proc. PKB i składa się na nie odpowiednio 13,5 proc. ze składek ZUS, 10,7 proc. z VAT i 6,3 proc. z danin od dochodu. W tym czasie na Węgrzech aż 38,5 proc. PKB pochodzi z podatków.