Krócej znaczy lepiej

Krócej znaczy lepiej

Szwecja wprowadza sześciogodzinny dzień pracy. W całym kraju w takich placówkach, jak domy seniora, szpitale czy zakłady produkcji samochodów, wdrażana jest zmiana.

Celem tego posunięcia jest zwiększenie produktywności i, jak pisze portal independent.co.uk, „uszczęśliwienie ludzi”. Mają oni pracować produktywniej w krótszych jednostkach czasu, a po pracy mieć więcej energii na cieszenie się życiem prywatnym.

Ośmiogodzinny dzień pracy nie jest wcale tak efektywny, jak można by przypuszczać. Koncentracja przez osiem godzin pod rząd na konkretnym zadaniu to ogromne wyzwanie. Żeby pracownicy sobie z nim radzili, wprowadzono przerwy i momenty oderwania od pracy, co z kolei wydłuża jej czas. Jednocześnie dłuższe przebywanie w miejscu pracy sprawia, że zatrudnieni nie mają możliwości prowadzenia udanego życia prywatnego.

Nowy, krótszy tydzień pracy zapewni pracownikom większy poziom energii podczas jej wykonywania, a w konsekwencji – wyższą efektywność. Koncentracja na konkretnym zadaniu stanie się łatwiejsza, a pracownicy nie będą mieli poczucia spędzania w pracy „całego dnia”.

O sprawie pisaliśmy szczegółowo tutaj: http://nowyobywatel.pl/2015/09/19/osiem-godzin-to-za-dlugo/

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Precz z reklamą

Precz z reklamą

Francuskie Grenoble jako pierwsze miasto w Europie usuwa wszystkie reklamy zewnętrzne. W ich miejscu posadzone zostaną drzewa.

Merostwo Grenoble w oświadczeniu tłumaczy, że usunięcie z miejsc publicznych słupów ogłoszeniowych, tablic i billboardów to odpowiedź na skargi mieszkańców, którym coraz bardziej przeszkadzają na ulicach te same reklamy, które oglądają w prasie, telewizji lub internecie.

„Miasto podjęło decyzję o uwolnieniu całej przestrzeni publicznej od przekazów reklamowych” – informuje w komunikacie Eric Piolle, odpowiedzialny w miejskim ratuszu za kwestie ochrony środowiska. „W tym rok upłynął termin kontraktu z dostawcami reklam zewnętrznych i nie zostanie on odnowiony” – dodaje.

Według zapowiedzi podobny los jak billboardy ma spotkać także reklamy umieszczone na przystankach autobusowych. Na realizację tej części planu mieszkańcy zaczekają jednak jeszcze kilka lat, aż wygaśnie umowa z kolejnym przedsiębiorstwem wykorzystującym przystanki jako przestrzeń reklamową.

Słupy ogłoszeniowe i tablice z reklamami mają być usuwane w okresie od stycznia do kwietnia 2015 r. – łącznie będzie to ponad 300 różnego rodzaju konstrukcji. W ich miejsce zostanie posadzonych ok. 50 drzew. Firma JCDecaux, której kontrakt z władzami miasta wygasł w br., ostrzega, że na całkowitej likwidacji reklam Grenoble straci rocznie ponad 600 tys. euro. Miejscy urzędnicy przekonują jednak, że kwota ta nie będzie wyższa niż 150 tys. euro, bowiem w ostatnich latach przychody miejskiej kasy związane z reklamą zewnętrzną drastycznie zmalały. A ewentualne straty nie będą miały większego znaczenia dla budżetu Grenoble.

Oświadczenie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” w sprawie książki „Dekada Ajentów”

Oświadczenie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” w sprawie książki „Dekada Ajentów”

Drodzy Darczyńcy i Czytelnicy czekający na książkę „Dekada ajentów”!

W wyniku kampanii crowdfundingowej na platformie wspieram.to zebraliśmy środki potrzebne na druk książki, za co jesteśmy Wam wszystkim ogromnie wdzięczni. “Dekada ajentów” jest gotowa do druku; nie zostanie jednak wydana, dopóki nie otrzymamy zamówionej ekspertyzy prawnej. Już w trakcie kampanii spółka wywierała na nas naciski, byśmy zrezygnowali z publikacji książki.

Zdajemy sobie sprawę, że wydanie „Dekady ajentów” wiąże się z ryzykiem procesów cywilnych i karnych oraz dużych kar finansowych. Ekspertyza ma nam pomóc oszacować to ryzyko – spodziewamy się jej w najbliższych tygodniach. Osoby, które nie chcą dłużej czekać na publikację i pragną odzyskać pieniądze wpłacone w trakcie kampanii crowdfundingowej (lub podczas przedsprzedaży w sklepie „Nowego Obywatela”), proszone są o kontakt mailowy na adres: biuro@soo.org.pl.

Dziękujemy za cierpliwość i przepraszamy za zwłokę.
Joanna Jurkiewicz i Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”

Agencje tymczasowego wyzysku

Agencje tymczasowego wyzysku

W Polsce rynek agencji pracy tymczasowej rozwija się najszybciej w Europie. By otworzyć własną, wystarczy 200 zł i komputer. W efekcie co roku ok. 1 tys. agencji upada, nie regulując zobowiązań wobec pracowników. W samym tylko 2014 roku rynek pracy tymczasowej urósł o kolejne 25 proc.: już niemal 1 mln osób pracowało wtedy poprzez agencje. W trzecim kwartale br. – ponad 350 tys. osób.

Jak informuje portal wyborcza.biz, polski rynek pracy tymczasowej uregulowano prawnie w 2003 r. Wtedy nastąpił boom i dziś jesteśmy już trzecim rynkiem pracy tymczasowej w Europie – po Wielkiej Brytanii i Niemczech. W Polsce działa ok. 6 tys. agencji pracy tymczasowej. Zaledwie po dekadzie funkcjonowania agencji jest ich u nas więcej niż w krajach, w których praca tymczasowa ma kilkudziesięcioletnie tradycje: w Holandii, która pracę tymczasową uregulowała już w latach 60., działa ich ok. 1,5 tys., tyle samo we Francji, w Hiszpanii – 1 tys., w Szwecji – ok. 500.

Ilość nie przekłada się na jakość: w ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła ponad 400 kontroli w agencjach pracy tymczasowej. W ponad połowie z nich stwierdzono nieprawidłowości, najczęściej dotyczące niewypłacania pracownikom pensji. 39 agencji działało nielegalnie. Główna inspektor pracy Iwona Hickiewicz postulowała, aby objąć pracowników tymczasowych większą ochroną i zaostrzyć sankcje wobec firm łamiących prawo.

W założeniach agencje pracy tymczasowej mają dawać elastyczność zarówno pracodawcom, jak i pracownikom, być rozwiązaniem dla studentów i emerytów chcących dorobić, albo dla osób, które po przerwie wracają na rynek pracy. Zgodnie z prawem pracownik tymczasowy powinien być zatrudniony na podstawie umowy o pracę i przysługują mu niemal wszystkie prawa i świadczenia pracownika etatowego i płaca w wysokości odpowiadającej zarobkom pracownika zatrudnionego na podobnym stanowisku na etacie. Jedyna, ale diametralna różnica to okres wypowiedzenia. W pracy tymczasowej to zaledwie tydzień.

Dlaczego praca tymczasowa jest tymczasowa? W założeniu: bo nie trwa latami, a przynajmniej nie powinna. Ustawa dopuszcza pracę tymczasową do 18 miesięcy w ciągu kolejnych 36 miesięcy u jednego pracodawcy. Ale, jak wykazały kontrole PIP, u jednego pracodawcy można zatrudniać latami – przerzucając pracowników pomiędzy „zaprzyjaźnionymi” agencjami.

„Agencje wykorzystują lukę w prawie. Bo jeśli po przepracowaniu 18 miesięcy pracownik wróci do tego samego pracodawcy z ramienia innej agencji, jego czas jest liczony od początku. W ten sposób niektórzy pracują latami – w ciągłej niepewności i z tygodniowym okresem wypowiedzenia” – komentuje Leszek Walczak z NSZZ „Solidarność”. Dlatego „S” przygotowała projekt, który ma ograniczyć „permanentną tymczasowość”. „Chcemy uszczelnić prawo, żeby maksymalny okres 18 miesięcy u jednego pracodawcy obowiązywał niezależnie od liczby agencji, które kierują osobę do pracy. Jeśli ten czas zostanie przekroczony, pracodawca będzie zobligowany dać pracownikowi tymczasowemu stałą umowę o pracę” – wyjaśnia Walczak. I dodaje, że nie widzi w tym nic dziwnego – skoro ktoś zatrudnia pracownika kilka lat, znaczy, że go potrzebuje na stałe.

Niepewność pracy tymczasowej jest druzgocząca dla psychiki pracowników. Tym bardziej że podejmują ją przede wszystkim osoby bez oszczędności, żyjące z dnia na dzień. 84 proc. polskich pracowników tymczasowych to pracownicy produkcyjni.

Projekt „S” zmierzający do ograniczenia pracy tymczasowej będzie przedmiotem obrad Sejmu prawdopodobnie jeszcze w styczniu. Leszek Walczak: „Agencje straszą, bo to wielki biznes. Ze wszystkich naszych kalkulacji wynika, że uczciwi pracodawcy niczego nie stracą na naszym projekcie – uszczelniamy tylko luki prawne”.