Tysiąc euro dla każdego

Tysiąc euro dla każdego

Fiński rząd rozważa wprowadzenie gwarantowanego dochodu podstawowego. W Szwajcarii w tym roku odbędzie się referendum w tej samej sprawie. Podobny projekt startuje niebawem w Holandii.

Dochód podstawowy to jednostronny transfer środków: każdy obywatel, niezależnie od tego, czy pracuje i odprowadza składki na ubezpieczenie społeczne, otrzymuje miesięcznie stałą kwotę, która ma mu zapewnić minimum egzystencji. Zwolennicy tego rozwiązania wskazują, że zapobiega ono degradacji społecznej i pobudza do pracy w gorzej opłacanych zawodach, której inaczej nikt lub prawie nikt nie zechciałby podjąć.

Według informacji portalu wyborcza.biz, fińską propozycją na przezwyciężenie kryzysu nie ma być cięcie wydatków czy nowe podatki. Przeciwnie: rząd Juhy Sipily zamierza sprawdzić w praktyce ideę gwarantowanego dochodu podstawowego. Jeśli eksperyment się uda – wprowadzi ją w życie. Każdy człowiek powinien bowiem mieć tyle pieniędzy, żeby być w stanie zaspokoić swoje podstawowe potrzeby.

W ramach projektu pilotażowego 10 tys. losowo wybranych Finów i Finek otrzyma comiesięcznie stałą kwotę. Fińskie władze nie mają zamiaru sprawdzać zaplecza materialnego wspomaganych ani celu, na który przeznaczą otrzymane pieniądze. Jaka to będzie konkretnie suma? Nad tym pracuje właśnie grupa ekspertów. Niedawno za wystarczającą uważano kwotę 800 euro. By pomysł zadziałał, kwota musi być wyższa niż dotychczasowy fiński zasiłek dla bezrobotnych, który wynosi ok. 500 euro.

Eksperyment będzie kosztował Finlandię blisko 20 mln euro. Z badań sondażowych wynika, że sam pomysł podoba się 70 proc. Finów i Finek. Większość jest jednak zdania, że kwota dochodu podstawowego powinna oscylować w granicach 1 tys. euro. Obecnie przeciętne fińskie wynagrodzenie wynosi ok. 2,5 tys. Jeśli program pilotażowy przyniesie spodziewane efekty, wypłaty dochodu podstawowego dla wszystkich Finów rozpoczną się prawdopodobnie w 2020 r.

Szwajcarzy już kilka lat temu zebrali ponad 100 tys. podpisów za referendum w sprawie dochodu podstawowego. Odbędzie się ono latem tego roku. Według inicjatorów, dochód podstawowy umożliwi całemu społeczeństwu godny byt i uczestnictwo w życiu publicznym. W referendum będą głosować tylko za dochodem lub przeciw niemu. Kwestia jego wysokości pozostaje otwarta, choć inicjatorzy referendum proponują aż 2,5 tys. franków.

Z kolei w Holandii projekt pilotażowy rusza w tym miesiącu. Na początek dochód gwarantowany (900 euro) otrzyma 250 mieszkańców Utrechtu. W tym przypadku dochód ten nie będzie jednak dotyczył wszystkich, a jedynie osób, które już korzystają z usług pomocy społecznej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bieda to nie stygmat

Bieda to nie stygmat

Zapowiadają się zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Projekt nowej ustawy zakłada, że dziecko nie może trafić do pieczy zastępczej wyłącznie z powodu ubóstwa.

Podczas trzydniowego posiedzenia Sejmu posłowie zajmą się m.in. projektem zmiany Kodeksu rodzinnego. Wprowadza on przepisy zakazujące procedury odbierania dziecka rodzicom wyłącznie z powodu biedy. Obrady potrwają do piątku 15 stycznia.

Umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej wbrew woli rodziców nie jest dopuszczalne wyłącznie z powodu ubóstwa” – takie brzmienie miałby przyjąć art. 112 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. W myśl projektu ustawy o zmianie przepisów, umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej może nastąpić jedynie wówczas, gdy pozostałe formy pomocy rodzinie nie przyniosły skutku. Ustawodawca zalicza do nich m.in.: wsparcie asystenta rodziny, terapie rodzinne czy ustanowienie kuratora sądowego. Ustanowienie pieczy zastępczej dla dziecka jest możliwe także wtedy, gdy wybór ten wynika z poważnego zagrożenia dobra dziecka, a szczególnie jego życia lub zdrowia.

Ustawodawcy powołują się na konwencję o prawach dziecka z 20 listopada 1989 roku:
Naturalnym środowiskiem rozwoju dziecka jest rodzina, toteż dla zapobieżenia pochopnemu ingerowaniu sądów we władzę rodzicielską przez oddzielenie dziecka od rodzica konieczne jest precyzyjne usystematyzowanie form tej ingerencji” – czytamy w uzasadnieniu. Aby uniknąć pochopnego rozdzielania dzieci od ich rodzin, zwrócono uwagę na konieczność wprowadzenia zakazu umieszczania w placówce zastępczej z powodu biedy. „Istnienie tej okoliczności, w sytuacji gdy rodzice spełniają swoje funkcje opiekuńczo-wychowawcze prawidłowo, powinno zasadniczo rodzić obowiązek ze strony państwa udzielania rodzinie pomocy dla usunięcia tego stanu” – piszą autorzy projektu.

Jeśli Sejm przyjmie proponowane zmiany, nowe przepisy będą obowiązywały po 30 dniach od ogłoszenia ustawy.

O projekcie zmian pisaliśmy już tutaj: http://nowyobywatel.pl/2015/12/01/rodzina-nie-dla-biednych/

Nie na sprzedaż

Nie na sprzedaż

Resort rolnictwa opublikował raport pod tytułem „O wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa”. Wprowadza on na pięć lat zakaz sprzedaży państwowej ziemi. Projekt trafił 11 stycznia pod konsultacje społeczne.

Projektowana ustawa zmierza do wzmocnienia ochrony ziemi rolniczej w Polsce przed jej spekulacyjnym wykupem przez obywateli naszego kraju i obcokrajowców, którzy nie gwarantują zgodnego z interesem społecznym wykorzystania nabytej ziemi na cele rolnicze. Obowiązujące przepisy prawne w żaden sposób nie przeciwdziałają spekulacyjnemu wykupowi nieruchomości rolnych i nie gwarantują wykorzystania nabytych nieruchomości na cele rolnicze” – napisano w uzasadnieniu.

Według resortu rolnictwa, w pierwszej kolejności niezbędne jest wstrzymanie sprzedaży nieruchomości albo ich części wchodzących w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa na okres pięciu lat od dnia wejścia w życie projektowanej ustawy. Projekt zakłada, że państwowa ziemia powinna zostać w gestii Agencji Nieruchomości Rolnych, a podstawową formą jej zagospodarowania powinna być trwała dzierżawa. Ograniczenia nie będą dotyczyły gruntów, które mają być przeznaczone na cele publiczne np. pod budownictwo mieszkaniowe, centra biznesowe, obiekty sportowe oraz działek do 1 hektara.

Jak informuje Portal Samorządowy, w opinii autorów projektu „istnieje wysokie prawdopodobieństwo wzmożonego zainteresowania nabyciem nieruchomości rolnych Zasobu przez osoby niebędące rolnikami indywidualnymi. Zainteresowanie to jest obserwowane już obecnie, a przejawem tego są liczne transakcje nabywania ziemi rolnej przez zagraniczne osoby fizyczne i prawne, które wykorzystują do tego celu obywateli polskich, nazywanych potocznie «słupami», którzy są finansowani przez rzeczywistych nabywców i tylko tytularnie są właścicielami ziemi, a w rzeczywistości ziemia rolna pozostaje w dyspozycji m.in. podmiotów zagranicznych, które przygotowują się do formalnego nabycia ich własności po 1 maja 2016 r.”. Organizacje rolnicze szacują, że ta sytuacja może dotyczyć już setek tysięcy hektarów ziemi rolnej w Polsce.

Ministerstwo rolnictwa zwraca też uwagę, że polscy rolnicy pod względem finansowym nie mogą konkurować z potencjalnymi nabywcami z krajów zachodnich, gdyż ich dochody są niższe, uzyskują ponadto niższe dopłaty bezpośrednie.

Jak uważa resort, aby zapobiec spekulacyjnemu wykupowi ziemi konieczne jest poddanie obrotu ziemi ścisłej kontroli. Dlatego projekt przewiduje, że nabywcami nieruchomości rolnych mogą być tylko rolnicy indywidualni. Wyjątek stanowić będą osoby bliskie zbywcy, jednostki samorządu terytorialnego oraz Skarb Państwa. Nabycie własności nieruchomości rolnej musi się łączyć z wymogiem osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego oraz zakazem jego sprzedaży czy dzierżawienia. W przypadkach losowych zgodę na zbycie lub oddanie w posiadanie nieruchomości rolnej przed upływem 10 lat wydawałby sąd.

Projektowana ustawa ma wejść w życie 30 kwietnia 2016 r. tj. w przeddzień końca obowiązywania 12-letniego okresu ochrony polskiej ziemi przez wykupem jej przez obcokrajowców.

O sprawie pisaliśmy także tutaj: http://nowyobywatel.pl/2015/06/22/polska-ziemia-bez-ochrony/

Znowu w górę?

Znowu w górę?

Niemiecka minister pracy postuluje kolejną podwyżkę płacy minimalnej. Została ona wprowadzona w Niemczech rok temu i – jak się okazuje – przyniosła gospodarce same pozytywne rezultaty.

Andrea Nahles, socjaldemokratyczna minister pracy w trzecim już rządzie Angeli Merkel, konsekwentnie naciska na pracodawców. Zapowiada, że w czerwcu tego roku specjalna komisja wyda zalecenie dotyczące podniesienie ustawowej płacy minimalnej.

Dziś wynosi ona 8,50 euro za godzinę, a jej wprowadzenie spotkało się ze sprzeciwem związku pracodawców. Przeprowadzili, wraz z szefami znaczących firm, ostrą kampanię medialną, podczas której zarysowali rzekome negatywne skutki podniesienia uposażenia godzinowego. Wieszczyli skurczenie się rynku pracy i wzrost bezrobocia.

Tymczasem rok obowiązywania ustawy pokazał, że rację miała lewica. Wprowadzenie w styczniu 2015 r. płacy minimalnej nie przyniosło negatywnych skutków. Wprost przeciwnie – w ostatnim roku w Niemczech zatrudnienie zwiększyło się o ok. 50 tys. W dodatku więcej osób pracuje na pełnych etatach. „To jest największa reforma socjalna ostatnich dziesięcioleci” – komentuje minister na łamach gazety „Rheinische Post”, podkreślając „w pełni pozytywny bilans” nowej regulacji.