O godność i lepsze płace

O godność i lepsze płace

Ponad sześćset słowackich pielęgniarek złożyło w ostatnich tygodniach zbiorowe wypowiedzenia z pracy. Ich protest ma podłoże płacowe.

Jak informuje portal spectator.sme.sk, ponad pół tysiąca personelu pomocniczego zrezygnowało w poniedziałek z pracy w słowackich szpitalach. Niektóre z placówek, jak np. szpital w Žilinie, straciły na raz jedną piątą zatrudnionych. Odchodzące siostry protestują przeciwko nowej ustawie dotyczącej opieki zdrowotnej. Prawo to pomija fakt, że ich wynagrodzenie powinno być obliczane na podstawie wysługi lat pracy i nie uwzględnia rewaloryzacji płac co trzy lata.

W szpitalu w Prešovie 1 lutego nie stawiły się do pracy 304 pielęgniarki. Szpital ogranicza liczbę operacji i prosi o pomoc wojsko. W Žilinie do pracy nie przyszło 175 zatrudnionych. Część pacjentów została przetransportowana do placówek w okolicznych miejscowościach.

Żadna ze składających wypowiedzenie pielęgniarek nie wycofała się ze swojej decyzji. Monika Kavecká, przewodnicząca słowackiego związku zawodowego pielęgniarek i położnych, mówi, że pielęgniarki nie martwią się ewentualnym brakiem możliwości znalezienia nowej pracy. Od dnia złożenia wypowiedzeń dostają oferty z wielu krajów.

Pielęgniarki czekają na zwołanie nadzwyczajnej sesji parlamentu i dyskusję posłów wszystkich słowackich partii politycznych na temat ich sytuacji zawodowej i potrzeb. Tymczasem minister zdrowia Viliam Čislák złożył na nie doniesienie do prokuratury.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wieże przeciw miastu

Wieże przeciw miastu

Grupa kilkudziesięciu osób z gdańskich środowisk twórczych napisała list otwarty do Leszka Czarneckiego, właściciela i szefa rady nadzorczej LC Corp. Chcą, by zmienił projekt architektoniczny budynków, które firma planuje niebawem postawić w Gdańsku. W odpowiedzi otrzymali kategoryczne twierdzenie, że wprowadzenie zmian obniżyłoby rentowność przedsięwzięcia.

Na liście sygnatariuszy listu protestacyjnego jest wiele znanych nazwisk. Podpisali się pod nim m.in. Paweł Huelle, Stefan Chwin czy Krzysztof Skiba. Co wzbudziło tak wielką niechęć mieszkańców Trójmiasta? Planowane Młode Miasto to powstająca na terenach postoczniowych, budowana niemal od zera nowa dzielnica Gdańska. Zgodnie z założeniami miejsce miało wyróżniać się „najwyższej klasy architekturą”. Jedną z działek na terenie przyszłej dzielnicy zakupił właśnie deweloper LC Corp SA. W połowie stycznia zaprezentował projekt planowanego osiedla Bastion Wałowa. Już sama nazwa sugeruje powstawanie czegoś zamkniętego, odizolowanego, mało przyjaznego okolicy.

Osnową przyszłego osiedla mają być cztery 18-kondygnacyjne wieże. Projekt wzbudził estetyczne wątpliwości u prawie wszystkich oceniających go architektów, urzędników i konserwatorów zabytków. „Tu chodzi nie o wysokość tych budynków, ale o ich przeciętną architekturę i jeszcze gorsze rozwiązania urbanistyczne: budynki oddzielone są od ulicy wysoką ścianą, nie będzie wokół nich żadnego miejskiego życia, to zamknięte getto” – mówi Karol Spieglanin, prezes Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej.

Według informacji portalu wyborcza.biz, środowiska lokalnych twórców i aktywistów miejskich zawarły w liście do miliardera stanowczą prośbę o wpłynięcie na podległą mu firmę i zmianę projektu, który „bardziej pasuje do modernistycznych przedmieść niż do śródmieścia Gdańska”.

Odpowiedź przyszła dość szybko. Czarnecki uważa, że na ingerencję w projekt i plany jest za późno, a wszelkie zmiany „wiązałyby się z ryzykiem utraty rentowności przedsięwzięcia”. Kolejny list wystosował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Prosi w nim właściciela firmy o spotkanie i wspólny namysł nad problemem, który określa w swoim piśmie jako „bulwersującą sprawę”. Na ten list Czarnecki jeszcze nie odpowiedział.

Sprawa niestety wydaje się z góry przegrana. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zezwala na postawienie w tym miejscu tego typu budowli. Polubowne rozwiązanie sprawy zależy więc tylko od „dobrej woli” LC Corp.

Wesprzeć wszystkich

Wesprzeć wszystkich

Jeśli Szwajcarzy zagłosują na „tak” w referendum, każdy mieszkaniec kraju zyska prawo do dochodu gwarantowanego w wysokości 2,5 tys. CHF miesięcznie.

Jak informuje „The Local”,w zeszłym tygodniu rząd federalny zatwierdził propozycję wprowadzenia dochodu podstawowego. 5 czerwca zostanie ona poddana referendum. Tym samym Szwajcaria będzie pierwszym krajem na świecie, który podda pod głosowanie wprowadzenie dla swoich mieszkańców bezwarunkowego dochodu na poziomie krajowym.

Rząd federalny szacuje roczny koszt projektu na 208 mld CHF. Około 153 mld CHF pochodziłoby z podatków, a pozostałe 55 mld CHF miałoby zostać przeniesionych z wydatków na ubezpieczenia społeczne. Projekt przewiduje także comiesięczne wsparcie na dziecko w wysokości 625 CHF.

Zwolennicy rozwiązania chcą zniesienia zależności pomiędzy zatrudnieniem a dochodem.

O podobnych projektach pisaliśmy tutaj: http://nowyobywatel.pl/2016/01/14/tysiac-euro-dla-kazdego/

Zapłacą jak należy?

Zapłacą jak należy?

Sieć sklepów Ikea podnosi stawkę godzinową do 15 zł, czyli do poziomu postulowanego przez związki zawodowe.

Decyzja zapadła w ubiegłym roku, w życie weszła natomiast w styczniu 2016. Co ciekawsze, koncern nie stosuje umów cywilnoprawnych, a więc stawkę tę będą otrzymywali pracownicy zatrudnieni na etatach. Kwota 15 zł za godzinę oznacza, że osoba pracująca w 40-godzinnym wymiarze czasu pracy zarobi minimum 2,4 tys. zł brutto. To więcej niż pensja minimalna, bo ta wynosi od początku 2016 r. 1850 zł brutto.

15 zł na godzinę to więcej niż nowy projekt rządowy, zakładający opłacanie pracowników kwotą 12 zł za 60 minut pracy. Z dobrej wiadomości na temat Ikei cieszy się na łamach serwisu trybuna.eu Jan Guz, przewodniczący OPZZ: „Ikea wprowadza w życie postulat OPZZ! Od 1 stycznia wszyscy pracownicy sklepów zarabiają minimum 15 zł na godzinę. Okazuje się, że można!”.

Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej środowiska lewicowe i związkowcy, m.in. z OPZZ proponowali stawki minimalne na poziomie 12 zł dla pracowników etatowych i 15 zł dla tych na umowach cywilnoprawnych. „Proponujemy wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej wysokości 12 zł dla umów etatowych – w wymiarze miesięcznym byłoby to około 2 tys. zł, czyli 50 proc. średniego wynagrodzenia. Natomiast minimalna stawka godzinowa dla umów cywilnoprawnych powinna wynosić przynajmniej 15 zł brutto” – mówił jesienią Jan Guz.

Koncern meblowy ma niestety także na sumieniu ciemne sprawki. W 2011 r. wyszło na jaw, że firma unika płacenia znacznej części należnych podatków, gdyż rozlicza się za pośrednictwem specjalnej fundacji, działającej na terenie Liechtensteinu. Trzy lata później pękła kolejna bomba: tym razem Ikea była wymienia w jednym rzędzie z innymi koncernami, które dzięki tajemniczym spółkom-córkom założonym w Luksemburgu unikały odprowadzania podatków w Europie. Sprawą zajęła się Komisja Europejska.