Szkoły do kosza?

Szkoły do kosza?

W 2016 r. z edukacyjnej mapy Polski może zniknąć aż kilkadziesiąt szkół. Wstępne szacunki Ministerstwa Edukacji Narodowej wskazują, że samorządy mogą zgłosić do zamknięcia tyle samo placówek, ile zgłosiły w zeszłym roku. Od 2007 r. w Polsce przestało istnieć…ponad 2700 szkół.

Jak jednak informuje Portal Samorządowy, minister edukacji Anna Zalewska przypomina, że od 2016 r. obowiązują nowe przepisy, które pozwalają kuratorom oświaty zablokować likwidację szkoły. Kilku z nich już zadeklarowało gotowość skorzystania z tego prawa. Jednocześnie minister zachęca samorządy do wstrzymania się z takimi decyzjami. Być może po wprowadzeniu planowanych zmian w systemie edukacji organy prowadzące przestaną twierdzić, że nie opłaca się prowadzić szkół.

Na przyjęcie uchwał intencyjnych w sprawie zamiaru likwidacji szkół samorządy mają czas do końca lutego. Na szczęście praktyka zeszłych lat pokazuje, że liczba rzeczywiście zamykanych od września placówek jest mniejsza niż deklarowana na początku roku kalendarzowego. W 2015 roku samorządy deklarowały zamknięcie 99 placówek, ostatecznie zlikwidowano 27.

We wrześniu 2015 r., czyli jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, Związek Nauczycielstwa Polskiego wystąpił do z listem do sześciu ugrupowań politycznych. Proponował w nim podpisanie porozumienia na rzecz edukacji i jej pracowników. Jednym z punktów było wprowadzenia zakazu likwidacji szkół prowadzonych przez samorządy w celu przekazania ich do prowadzenia innym podmiotom.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Powrót z piekła

Powrót z piekła

Budowa kontenerowego osiedla dla tzw. trudnych lokatorów budziła od początku w Poznaniu wiele kontrowersji. Dziesięć kontenerów z „mieszkaniami” po 18 metrów kwadratowych każde postawiono przy ul. Średzkiej w 2011 r. W ubiegłym roku zapowiedziano jego likwidację. Kilka dni temu ogłoszono, że lokatorzy kontenerów będą stopniowo przenoszeni do innych mieszkań, a nikt nowy nie będzie na osiedle kierowany.

Jak podaje portal epoznan.pl, kontenery kosztowały 350 tysięcy złotych. Osiedlano w nich tzw. trudnych lokatorów, których władze miasta chciały pozbyć się z lepszych dzielnic, a dla których zabrakło mieszkań komunalnych i socjalnych o normalnym standardzie.

Mieszkanie w takim kontenerze to piekło – zimą trzeba dogrzewać się drogim ogrzewaniem elektrycznym, latem jest gorąco, bo nagrzewa się blacha, z której zbudowano „dom”. Lokale mają po 18 metrów i składają się z małego pokoju, mikroskopijnej łazienki i zlewu, który zastępuje kuchnię.

Nowe władze miasta początkowo zapewniały, że nie zamierzają powiększać osiedla, ale nie było też mowy o jego likwidacji. Dopiero w lipcu ubiegłego roku Arkadiusz Stasica, zastępca prezydenta Poznania, zapowiedział, że osiedle zostanie zlikwidowane. „Osobiście uważam, że taki sposób zaspokajania potrzeb mieszkaniowych nie powinien mieć miejsca, szczególnie w takim mieście jak Poznań. Trudni lokatorzy to jest problem, na który nie można spoglądać tylko przez pryzmat mieszkania. Tego czy lokator posiada mieszkanie, czy go nie ma. Z taką osobą trzeba pracować” – mówił.

Kilka dni temu zapadła decyzja o likwidacji osiedla. Nowi lokatorzy nie będą już kierowani do kontenerów, a ci którzy jeszcze w nich mieszkają, będą stopniowo przenoszeni do innych mieszkań. Opuszczone kontenery zostaną wykorzystane do innych celów lub sprzedane.

O poznańskim osiedlu kontenerowym i podobnych gettach na terenie kraju rozmawialiśmy przed kilkoma laty z Katarzyną Czarnotą z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów: http://nowyobywatel.pl/2011/07/27/powrot-do-getta/

O godność i lepsze płace

O godność i lepsze płace

Ponad sześćset słowackich pielęgniarek złożyło w ostatnich tygodniach zbiorowe wypowiedzenia z pracy. Ich protest ma podłoże płacowe.

Jak informuje portal spectator.sme.sk, ponad pół tysiąca personelu pomocniczego zrezygnowało w poniedziałek z pracy w słowackich szpitalach. Niektóre z placówek, jak np. szpital w Žilinie, straciły na raz jedną piątą zatrudnionych. Odchodzące siostry protestują przeciwko nowej ustawie dotyczącej opieki zdrowotnej. Prawo to pomija fakt, że ich wynagrodzenie powinno być obliczane na podstawie wysługi lat pracy i nie uwzględnia rewaloryzacji płac co trzy lata.

W szpitalu w Prešovie 1 lutego nie stawiły się do pracy 304 pielęgniarki. Szpital ogranicza liczbę operacji i prosi o pomoc wojsko. W Žilinie do pracy nie przyszło 175 zatrudnionych. Część pacjentów została przetransportowana do placówek w okolicznych miejscowościach.

Żadna ze składających wypowiedzenie pielęgniarek nie wycofała się ze swojej decyzji. Monika Kavecká, przewodnicząca słowackiego związku zawodowego pielęgniarek i położnych, mówi, że pielęgniarki nie martwią się ewentualnym brakiem możliwości znalezienia nowej pracy. Od dnia złożenia wypowiedzeń dostają oferty z wielu krajów.

Pielęgniarki czekają na zwołanie nadzwyczajnej sesji parlamentu i dyskusję posłów wszystkich słowackich partii politycznych na temat ich sytuacji zawodowej i potrzeb. Tymczasem minister zdrowia Viliam Čislák złożył na nie doniesienie do prokuratury.

Wieże przeciw miastu

Wieże przeciw miastu

Grupa kilkudziesięciu osób z gdańskich środowisk twórczych napisała list otwarty do Leszka Czarneckiego, właściciela i szefa rady nadzorczej LC Corp. Chcą, by zmienił projekt architektoniczny budynków, które firma planuje niebawem postawić w Gdańsku. W odpowiedzi otrzymali kategoryczne twierdzenie, że wprowadzenie zmian obniżyłoby rentowność przedsięwzięcia.

Na liście sygnatariuszy listu protestacyjnego jest wiele znanych nazwisk. Podpisali się pod nim m.in. Paweł Huelle, Stefan Chwin czy Krzysztof Skiba. Co wzbudziło tak wielką niechęć mieszkańców Trójmiasta? Planowane Młode Miasto to powstająca na terenach postoczniowych, budowana niemal od zera nowa dzielnica Gdańska. Zgodnie z założeniami miejsce miało wyróżniać się „najwyższej klasy architekturą”. Jedną z działek na terenie przyszłej dzielnicy zakupił właśnie deweloper LC Corp SA. W połowie stycznia zaprezentował projekt planowanego osiedla Bastion Wałowa. Już sama nazwa sugeruje powstawanie czegoś zamkniętego, odizolowanego, mało przyjaznego okolicy.

Osnową przyszłego osiedla mają być cztery 18-kondygnacyjne wieże. Projekt wzbudził estetyczne wątpliwości u prawie wszystkich oceniających go architektów, urzędników i konserwatorów zabytków. „Tu chodzi nie o wysokość tych budynków, ale o ich przeciętną architekturę i jeszcze gorsze rozwiązania urbanistyczne: budynki oddzielone są od ulicy wysoką ścianą, nie będzie wokół nich żadnego miejskiego życia, to zamknięte getto” – mówi Karol Spieglanin, prezes Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej.

Według informacji portalu wyborcza.biz, środowiska lokalnych twórców i aktywistów miejskich zawarły w liście do miliardera stanowczą prośbę o wpłynięcie na podległą mu firmę i zmianę projektu, który „bardziej pasuje do modernistycznych przedmieść niż do śródmieścia Gdańska”.

Odpowiedź przyszła dość szybko. Czarnecki uważa, że na ingerencję w projekt i plany jest za późno, a wszelkie zmiany „wiązałyby się z ryzykiem utraty rentowności przedsięwzięcia”. Kolejny list wystosował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Prosi w nim właściciela firmy o spotkanie i wspólny namysł nad problemem, który określa w swoim piśmie jako „bulwersującą sprawę”. Na ten list Czarnecki jeszcze nie odpowiedział.

Sprawa niestety wydaje się z góry przegrana. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zezwala na postawienie w tym miejscu tego typu budowli. Polubowne rozwiązanie sprawy zależy więc tylko od „dobrej woli” LC Corp.