Zwycięstwo kodeksu

Zwycięstwo kodeksu

W ciągu ostatniego półtora roku o 50 tysięcy zmalała liczba osób zatrudnianych na umowach śmieciowych. Jednocześnie taka sama liczba osób nie znikła z rynku pracy, lecz podjęła pracę na etatach. To efekt nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych. Nakazuje ona premiować w przetargach tych zamawiających, którzy zatrudniają na umowy kodeksowe.

Jak informuje portal wyborcza.biz, rozstrzyganie przetargów wyłącznie na podstawie kryterium ceny wytworzyło na rynku zamówień publicznych szereg patologii. Szczególnie dotkliwe były one dla sektora usług, ponieważ firmy startujące w konkursach konkurowały ze sobą kosztami pracy. Zatrudnianie ochroniarzy i personelu sprzątającego na umowy cywilnoprawne stało się powszechne. Pozwalało to obniżyć cenę i wygrać przetarg . Pracownicy tracili w ten sposób ubezpieczenie społeczne (emerytalne i chorobowe) oraz płatny urlop czy normowany wymiar pracy.

Przetargi po nowelizacji ustawy nie są rozstrzygane tylko na podstawie kryteriów jakościowych, lecz punktowane jest także zatrudnianie na etat. „Dane z rynku zamówień publicznych potwierdzają słuszność wprowadzonych półtora roku temu zmian. W zamówieniach publicznych nacisk wreszcie zaczyna być kładziony na jakość usług. Rośnie zatrudnienie na etatach, spada liczba umów cywilnoprawnych. To dobre sygnały dla rynku pracy w Polsce – komentuje Marek Kowalski, przewodniczący Zespołu ds. Zamówień Publicznych przy Radzie Dialogu Społecznego.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Pomoc” bez planu

„Pomoc” bez planu

Z niedawno opublikowanego raportu NIK wynika, że ze specjalnych programów wsparcia dla bezrobotnych korzystają przypadkowe osoby. Tymczasem ci, którzy najbardziej potrzebują pracy i wsparcia, bywają pomijani. Urzędy pracy traktują programy pomocowe jako sposób na pozyskanie dodatkowych funduszy.

Jak informuje „Tygodnik Solidarność”, NIK w swym raporcie przypomina, że owo wsparcie powinno być kierowane do poszukujących pracy lub zagrożonych jej utratą. Korzystać z niego powinny w pierwszej kolejności osoby, dla których dotychczasowa pomoc okazała się niewystarczająca.

Tymczasem oferta powiatowych urzędów kierowana jest bez ładu i składu do przypadkowych zarejestrowanych. Pod pozorem specjalnego programu często realizowane są działania, które niczym nie różnią się od zwyczajnych programów. Do udziału wybierane są przypadkowe osoby, często nawet nie spełniające kryteriów kwalifikowania.

Takie problemy kontrolerzy NIK stwierdzili w 47 proc. spośród 57 zbadanych programów. Tylko jedna skontrolowana jednostka zaadresowała program specjalny także do poszukujących pracy, ale objęła nim tylko jedną osobę. Żadna z kontrolowanych jednostek nie adresowała natomiast programów do osób zagrożonych utratą pracy. Okazuje się, ze w każdym ze skontrolowanych urzędów występowały grupy osób wymagających specyficznego wsparcia. Nie zaoferowano im jednak żadnych specjalnie planowanych rozwiązań.

NIK rekomenduje w raporcie także dokonywanie pomiaru rzeczywistych, realnych i długofalowych efektów realizowanych programów specjalnych. Ideą programów specjalnych jest połączenie kilku form wsparcia, stworzenie swoistej ścieżki zaadresowanej i zaprojektowanej specjalnie dla konkretnej osoby lub grupy osób, która wymaga konkretnej pomocy.

Na realizację programów specjalnych Minister Pracy i Polityki Społecznej przeznaczył w latach 2011-2014 dodatkowe środki z rezerwy Funduszu Pracy. Ich wysokość to 215 mln zł.

Ameryka skręca w lewo?

Ameryka skręca w lewo?

Styczniowe badania opinii publicznej w USA, prowadzone przez platformę YouGov, wykazały zastanawiające wyniki – respondenci poniżej 30. roku życia, zapytani o opinię na temat kapitalizmu i socjalizmu, wskazali socjalizm jako „bardziej pożądany”. Rezultat wskazuje 42 proc. do 32 dla socjalizmu.

Badania te zostały przeprowadzone między 25 a 27 stycznia 2016 r., a o ich wynikach piszą od kilku dni wszystkie amerykańskie media. „The Washington Post” nawiązuje do nadchodzących wyborów prezydenckich, pisząc: „Millennials [tzw. generacja Y, czyli młodzi ludzie urodzeni od wczesnych lat 90. do 2000 roku – przyp. red.] wolą Berniego Sandersa od Hillary Clinton wcale nie dlatego, że Bernie odpowiada im, gdy przymkną oko na jego socjalizm – otóż ten socjalizm się im podoba. To nie wada, to cecha”.

Jak wyglądają wyniki dla pozostałych grup demograficznych? 52 proc. ogółu badanych wyraziło „pozytywną” opinię na temat kapitalizmu, a 1/3 postrzega socjalizm jako „łaskawszy i bardziej korzystny”. Wyborcy Demokratów uznali oba systemy za identycznie korzystne, a kapitalizm jako „najkorzystniejszy” wybrali, jak się można było spodziewać, Republikanie, ludzie po 65. roku życia oraz osoby najzamożniejsze.

Pół roku wcześniej podobne badania zostały przeprowadzone przez platformę Gallup. Tym razem nie pytano o socjalizm i kapitalizm, lecz zadano pytania konkretniejsze – na kandydata reprezentującego jakie wartości, legitymującego się jakim pochodzeniem etnicznym, orientacją seksualną, wyznaniem głosowaliby badani, na jakiego zaś nie. Hipotetyczni kandydaci mieli przypisane cechy takie jak „czarnoskóry”, „gej/lesbijka”, „muzułmanin”, „żyd”, „katolik”, „kobieta” oraz „socjalista”. 47 proc. badanych odpowiedziało, że zagłosowałoby na socjalistę. Co ciekawe (i co potwierdza wyniki badań YouGov sprzed dwóch tygodni), największą wolę i chęć głosowania na socjalistę wykazała grupa wiekowa 18-29 lat. Aż 69 proc. badanych z tej grupy zdecydowałoby się oddać głos na kandydata o takim zapleczu politycznym. Należy także zwrócić uwagę na fakt, że ankiety zostały przeprowadzone latem. Poparcie dla Sandersa bardzo wzrosło wraz z rozwojem kampanii wyborczej, i mogłoby się okazać, że obecnie wyniki byłyby jeszcze bardziej dla niego korzystne.

Platforma przeciwko wyzyskowi

Platforma przeciwko wyzyskowi

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Parlament Europejski poparł powstanie platformy na rzecz usprawnienia współpracy w zakresie zapobiegania pracy nierejestrowanej. Ma ona poprawić kulejącą na poziomie unijnym współpracę między ministerstwami pracy, związkami zawodowymi i pracodawcami w państwach członkowskich. Nielegalne zatrudnienie szkodzi unijnej gospodarce i zakłóca równowagę na rynku pracy. Straty szacowane są na 18% PKB UE.

Mimo zróżnicowania definicji w różnych państwach, zwykle za „pracę nierejestrowaną” uznaje się działalność zarobkową, która ze względu na swoją naturę jest zgodna z prawem, ale której wykonywanie nie zostało zgłoszone odpowiednim władzom publicznym, takim jak urzędy skarbowe i inspektoraty pracy. Platforma ma na celu poprawę warunków pracy oraz promowanie włączenia społecznego integracji na rynku pracy osób podejmujących niedeklarowana działalność zarobkowa. Ma umożliwić przeciwdziałanie różnym formom pracy nierejestrowanej oraz związanej z nią pracy „fałszywie zarejestrowanej”, w tym pozorowanemu samozatrudnieniu.

Platforma będzie składać się z wysokich rangą przedstawicieli mianowanych przez wszystkie państwa członkowskie, czterech przedstawicieli ponadbranżowych partnerów społecznych (reprezentujących w równym stopniu pracodawców i pracowników) i przedstawiciela Komisji. W posiedzeniach będą też mogli uczestniczyć (jako obserwatorzy) pracodawcy i pracownicy z sektorów, w których często występuje praca nierejestrowana.

Jak informuje Komisja w swoim komunikacie prasowym, pracownicy zatrudnieni w szarej strefie są narażeni na niebezpieczne warunki pracy, niskie płace i naruszenia ich praw. Problemem, do którego wyeliminowania powinna posłużyć Platforma, jest również nadużywanie przez pracowników niezarejestrowanych unijnej zasady swobodnego przepływu siły roboczej.

Według danych Eurofound, szara strefa gospodarki odpowiada ponad 18% PKB Unii, jednak między państwami członkowskimi istnieją znaczące różnice, wynoszące od poniżej 8%(Austria) do ponad 30% PKB (Bułgaria). Praca nierejestrowana jest najbardziej rozpowszechniona w budownictwie, ale również w usługach domowych, ubezpieczeniach prywatnych, w sprzątaniu przemysłowym, rolnictwie, hotelarstwie i gastronomii.

Źródło: informacja prasowa European Parliament Warszawa.