BA�ogosA�awieni

Lato 2016 |

BA�ogosA�awieni jesteA�cie wy, ubodzy, albowiem do was naleA?y krA?lestwo BoA?e.
BA�ogosA�awieni wy, ktA?rzy teraz gA�odujecie, albowiem bA�dziecie nasyceni.
BA�ogosA�awieni wy, ktA?rzy teraz pA�aczecie, albowiem A�miaA� siA� bA�dziecie.
BA�ogosA�awieni bA�dziecie, gdy ludzie was znienawidzA�, iA�gdy was wyA�A�czA� spoA�rA?d siebie, gdy zelA?A� was iA�zA�powodu Syna CzA�owieczego podadzA� wA�pogardA� wasze imiA� jako niecne: cieszcie siA� iA�radujcie wA�owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda wA�niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliA�cie juA? pociechA� waszA�.
Biada wam, ktA?rzy teraz jesteA�cie syci, albowiem gA�A?d cierpieA� bA�dziecie.
Biada wam, ktA?rzy siA� teraz A�miejecie, albowiem smuciA� siA� iA�pA�akaA� bA�dziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwaliA� was bA�dA�. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili faA�szywym prorokom.
(A?k 6, 20a��26)

Lewica zawdziA�cza chrzeA�cijaA�stwu wiA�cej, niA? chciaA�aby przyznaA�. Idea, A?e ludzie sA� rA?wni wobec Boga, zaowocowaA�a egalitaryzmem spoA�ecznym. Przekonanie, A?e wszyscy sA� dzieA�mi jedynego Boga, ktA?rego panowanie rozciA�ga siA� na caA�y A�wiat iA�przekracza plemienne panteony, legA�o uA�podstaw uniwersalizmu. Nawet koncepcja PostA�pu nie mogA�aby zaistnieA� bez wczeA�niejszego zadomowienia siA� wA�ludzkich umysA�ach linearnej koncepcji czasu, wA�myA�l ktA?rej historia dzieje siA� od punktu Alfa do punktu Omega, od stworzenia A�wiata do paruzjia��

Tak, chrzeA�cijaA�stwo byA�o ruchem rewolucyjnym. Nawet jeA�li niektA?re zA�tych idei wystA�powaA�y wczeA�niej (np. wA�stoicyzmie), to dopiero ono poniosA�o je wA�masy. ByA�o takA?e uA�swego zarania ruchem ludowym. Fryderyk Engels pisaA�: ZA�jakich A?ywioA�A?w rekrutowali siA� pierwsi chrzeA�cijanie? PrzewaA?nie zA�a�zcierpiA�cych iA�obciA�A?onycha�?, zA�najniA?szych warstw spoA�ecznych, jak przystoi A?ywioA�owi rewolucyjnemu. AA�zA�kogo skA�adaA�y siA� te warstwy? WA�miastach zA�podupadA�ych wolnych, naleA?A�cych do najrozmaitszych narodA?w, [a��] dalej zA�wyzwoleA�cA?w (byA�ych niewolnikA?w) iA�zwA�aszcza zA�niewolnikA?w; wA�wielkich posiadA�oA�ciach ziemskich WA�och, Sycylii, AfrykiA�a�� zA�niewolnikA?w, na wsi chA�opA?w, upadajA�cych coraz bardziej pod brzemieniem dA�ugA?w. To ich aspiracje iA�marzenia chrzeA�cijaA�stwo wyraA?aA�o, obiecujA�c KrA?lestwo Niebieskie, Miasto AswiA�teA�a�� Jeruzalem Nowe, wA�ktA?rym wynagrodzona bA�dzie cnota: IA�otrze BA?g wszelkA� A�zA� zA�oczu ich: aA�A�mierci dalej nie bA�dzie, ani smutku, ani krzyku, ani boleA�ci wiA�cej nie bA�dzie. Marksistowski historyk A?ydowskiego pochodzenia Max (Moses) Beer uwaA?aA�, A?e komunizmem proletariatu rzymskiego byA� chrzeA�cijanizm.

CnotA� chrzeA�cijaA�skA� byA�a pokora iA�A?ycie skromne, znamionujA�ce biednych. ByA� to poglA�d na wskroA� rewolucyjny, bo wA�dotychczasowych systemach teologicznych bogactwo traktowano na ogA?A� jako widomy dowA?d przychylnoA�ci bogA?w. ChrzeA�cijanie natomiast uwaA?ali, A?e aby wyzwoliA� siA� zA�mocy szatana, pana tego A�wiata (kuszA�cego Chrystusa sA�owami: Dam ci caA�A� tA� potA�gA� iA�wspaniaA�oA�A�, bo jest mi dana, aA�komu chcA� dajA� jA�, A?k 4, 6a��7), trzeba wyrzec siA� dA?br materialnych. A�aden nie moA?e dwA?m panom sA�uA?yA�. [a��]. Nie moA?e sA�uA?yA� Bogu iA�mamonie, mA?wi Jezus (Mt 6, 24). Gdy wiA�c pewnego razu przystA�piA� do Jezusa poboA?ny mA�odzieniec, pytajA�c, jak ma postA�powaA�, aby a�zmieA� A?ywot wiecznya�?, rada Nauczyciela byA�a jednoznaczna: JeA?eli chcesz byA� doskonaA�ym, idA?, sprzedaj co masz, iA�rozdaj ubogim, aA�bA�dziesz miaA� skarb wA�niebie. UsA�yszawszy to mA�odzieniec odszedA� smutny, bo posiadaA� wielkie dobra. Jezus zaA� rzekA� uczniom swoim: zaprawdA� powiadam wam, bogacz tylko zA�trudnoA�ciA� wejA�A� moA?e do krA?lestwa niebieskiego. Jeszcze raz powtarzam wam: A�atwiej przejdzie wielbA�A�d przez ucho igielne, niA? bogacz wejdzie do krA?lestwa BoA?ego (Mt 19, 21a��24). Swoich uczniA?w napominaA�: A?aden zA�was, jeA�li nie wyrzeknie siA� wszystkiego, co posiada, nie moA?e byA� moim uczniem (A?k 14, 33). Warto tu zwrA?ciA� uwagA�, A?e Jezus nie rozrA?A?niaA� miA�dzy bogaczami, ktA?rzy wA�sposA?b godziwy nabyli swA?j majA�tek, iA�bogaczami, ktA?rzy wzbogacili siA� wA�sposA?b nieetycznyA�a�� potA�piaA� bogaczy wA�ogA?le.

IdeaA� Dwunastu miaA� charakter nie tylko antykonsumpcyjny, ale teA? antyprodukcyjny. UczeA� Chrystusa miaA� troszczyA� siA� oA�zbawienie, aA�nie oA�codziennoA�A�, zdawaA� siA� na A�askA� Boga, braA� przykA�ad zA�ptakA?w niebieskich czy kwiatA?w polnych (Mt 6, 25a��32). WynikaA�o to zA�faktu, A?e A�wiatopoglA�d pierwszych chrzeA�cijan byA� na wskroA� apokaliptycznyA�a�� wierzyli oni, A?e starcie siA� dobra zA�siA�ami zA�a, koniec starego A�wiata iA�ustanowienie KrA?lestwa BoA?ego na ziemi nastA�piA� jeszcze za ich A?ycia. ZobaczA�, jak BA?g rozprasza pysznych iA�ich serc zamysA�y, strA�ca mocarzy zA�tronA?w, aA�wywyA?sza pokornych. GA�odnych napeA�nia dobrami, aA�bogaczy odprawia zA�pustymi rA�koma (A?k 1, 51a��53). Nadejdzie DzieA� SA�du, wyrA?wnanie krzywd.

Kosmiczna rewolucja nie nastA�powaA�a, naleA?aA�o wiA�c organizowaA� sobie A?ycie doczesne wA�ramach istniejA�cego spoA�eczeA�stwa. Mistyczna egzaltacja ustA�powaA�a praktyce A?ycia codziennego, jednak chrzeA�cijanie starali siA� postA�powaA� zgodnie zA�nakazami Chrystusa. NajwyA?szym nakazem etycznym byA�aA�a�� oprA?cz miA�oA�ci BogaA�a�� miA�oA�A� bliA?niego (gr. agape), ktA?ra miaA�a manifestowaA� siA� codziennymi uczynkami. Ks. prof. MieczysA�aw A�ywczyA�ski pisze: Tu wszystkich A�A�czyA�a miA�oA�A� iA�kto jej nie praktykowaA�, nie byA� wA�aA�ciwie chrzeA�cijaninem. OznaczaA�o to obowiA�zek wzajemnej pomocy: Jeden drugiego brzemiona noA�cie iA�tak wypeA�niajcie prawo Chrystusowe (Ga 6, 2).

WA�Jerozolimie pierwsi wierzA�cy ustanowili koinonia, wspA?lnotA� dA?br, oddajA�c swA?j majA�tek we wspA?lne posiadanie: Wszyscy, ktA?rzy przyjA�li wiarA�, stanowili jedno serce iA�jednA� duszA�. Nikt nie nazywaA� swoim tego, co posiadaA�, iA�wszystko byA�o im wspA?lne. [a��] Nikt wiA�c spomiA�dzy nich nie cierpiaA� niedostatku. Bo kto posiadaA� ziemiA� lub domy, sprzedawaA� je, aA�uzyskane stA�d pieniA�dze przynosiA� iA�skA�adaA� uA�stA?p apostoA�A?w. AA�zA�tego przydzielano kaA?demu wedA�ug potrzeby (Dz 4, 32a��35). Dzieje Apostolskie przytaczajA� charakterystycznA� opowieA�A� oA�Ananiaszu, ktA?ry prA?bujA�c zachowaA� dla siebie czA�A�A� pieniA�dzy ze sprzedaA?y majA�tku, nie tylko zostaA� surowo skarcony przez A�w. Piotra, ale wA�dodatku zaraz zmarA� (Dz 5, 1)A�a�� to czytelna sugestia boskiej kary za samolubstwo. Zwyczajem pierwszych chrzeA�cijan byA�y teA? codzienne wspA?lne posiA�ki, podczas ktA?rych wierni A�amali chleb po domach iA�spoA?ywali pokarm zA�radoA�ciA� iA�wA�prostocie serca (Dz 2, 46). a�zWspA?lnoA�A� dA?bra�? byA�a tu wspA?lnoA�ciA� uA?ytkowania, nie wytwarzania. KaA?dy chrzeA�cijanin mA?gA� uA?ytkowaA� dobra swych wspA?A�braci, ci zaA�, ktA?rzy coA� posiadali, nie mogli odmawiaA� nieposiadajA�cym. WA�aA�ciciel nie traciA� swych praw, ale dzieliA� je zA�innymi. Ten wczesnochrzeA�cijaA�ski komunizm spoA?ycia wystA�powaA� wA�poczA�tkach nowej religii, gdy chrzeA�cijanie byli jeszcze nieliczni, za to ogarniA�ci A�wiA�tym zapaA�em.

Jednak rA?wnieA? wA�okresie pA?A?niejszym, gdy gminy chrzeA�cijaA�skie przestaA�y prowadziA� wspA?lne gospodarstwa, utrzymaA�y charakter organizacji samopomocowych. Wbrew pozorom wsparcie to nie ograniczaA�o siA� do jaA�muA?ny iA�dobroczynnoA�ci. Homilia a�zPseudo Clementinaa�? zA�III wieku mA?wi, A?e obowiA�zkiem chrzeA�cijan jest dawaA� pracA� zdolnym do niej, niezdolnym zaA� okazywaA� miA�osierdzie. Dlatego przede wszystkim starano siA� potrzebujA�cym pomocy zapewniA� zajA�cie, aA�jeA�li nie mieli odpowiednich kwalifikacji, usiA�owano ich przyuczyA�. Asw. Cyprian organizowaA� pomoc dla jednej zA�biednych gmin afrykaA�skich, posyA�ajA�c m.in. rzemieA�lnikA?w, ktA?rzy mogliby nauczyA� rzemiosA�a jej czA�onkA?w. WA�rezultacie A?wczeA�ni chrzeA�cijanie to juA? nie a�zptaki niebieskiea�?, ale spoA�ecznoA�A� ludzi pracy, gA�A?wnie fizycznej. Nawet kapA�ani iA�biskupi utrzymywali siA� sami. Asw. Justyn (II wiek) pisze, A?e wszyscy chrzeA�cijanie utrzymujA� siA� zA�pracy swych rA�k. PotwierdzaA� to przeciwnik chrzeA�cijaA�stwa Celsus, opisujA�c zA�pogardA� chrzeA�cijan jako zbiorowisko szewcA?w, tkaczy iA�krawcA?w.

Nie wszyscy jednak czA�onkowie gminy byli wA�stanie sami siA� utrzymywaA�. Osoby chore, kalekie, niedoA�A�A?ne, aA�zwA�aszcza wdowy iA�sierotyA�a�� oni wszyscy musieli A?yA� zA�pomocy wspA?A�braci. Trzeba byA�o nie tylko od czasu do czasu zapewniaA� im wsparcie wA�pieniA�dzu czy wA�naturze, lecz takA?e zorganizowaA� staA�A� opiekA�, gdy nie mieli przy sobie nikogo. Gmina wspieraA�a teA? wspA?A�wyznawcA?w przebywajA�cych wA�wiA�zieniach. NiechA�tny chrzeA�cijanom Lucjan zA�Samosaty opisaA� ich postA�powanie: Bo jest rzeczA� nie do wiary, jak prA�dko ci ludzie [chrzeA�cijanie] znajdA� siA� wszA�dzie, gdzie idzie oA�jakA�A� sprawA� dotyczA�cA� ich wspA?lnoty, nie szczA�dzA� wtedy niczego. WynikaA� miaA�o to zA�faktu, A?e ich pierwszy prawodawca wpoiA� wA�nich mniemanie, A?e wszyscy sA� miA�dzy sobA� braA�mi, skoro siA� nawrA?cA�.

Generalnie pomoc zapewniano braciom wA�wierze. ByA�y jednak iA�przypadki pomagania poganom. Gdy okoA�o 251 roku wA�Aleksandrii wybuchA�a zaraza, chrzeA�cijanie opiekowali siA� wszystkimi chorymi, zbierali iA�chowali zmarA�ych bez rA?A?nicy wyznania. Jeszcze wA�IV wieku cesarz Julian Apostata pisaA� ze zdumieniem oA�tym pomaganiu przez chrzeA�cijan poganom.

Taka pomoc wymagaA�a duA?ych A�rodkA?w, ktA?re pochodziA�y zA�ofiar wiernych. JaA�muA?na nie byA�a obowiA�zkiem prawnym, lecz religijnymA�a�� kto jej nie udzielaA�, popeA�niaA� grzech (delictum wedA�ug A�w. Cypriana). Akt pomocy bliA?niemu byA� takA� czynnoA�ciA� jak modlitwa, wymagaA� stanu A�aski. DawaA�o siA� nie ludziom, ale Bogu, aA�potrzebujA�cy otrzymywaA� pomoc nie od ludzi, lecz od Boga. Dlatego bogatsi nie dawali ofiar bezpoA�rednio biednym (choA� nie byA�o to zakazane), ale biskupowi, bo ten byA� przedstawicielem Boga, iA�biskup wA�imiA� BoA?e pomagaA� potrzebujA�cym. Ofiary uiszczali wszyscy (choA� wA�zaleA?noA�ci od moA?liwoA�ci), byA� to wiA�c swego rodzaju podatek.

Legendy rzymska zA�V wieku mA?wi, A?e gdy urzA�dnik zapytaA� diakona WawrzyA�ca oA�skarby koA�cielne, ten wskazaA� mu tA�um biednychA�a�� to miaA�a byA� ta, uA?yjmy wspA?A�czesnego jA�zyka, a�zinwestycja KoA�cioA�aa�?, gdyA? A�rodki pochodzA�ce zA�ofiar byA�y tym lepiej zabezpieczone, im bardziej A�wiA�cie zostaA�y uA?yte. UrzA�dnik miaA� zapaA�aA� nienawiA�ciA� do niezrozumiaA�ej religii, ktA?ra nakazuje takie uA?ywanie bogactw.

WA�A�lad za praktykA� podA�A?aA�a wczesnochrzeA�cijaA�ska myA�l spoA�eczna, aA�zwA�aszcza refleksja dotyczA�ca wA�asnoA�ci. Problem stawaA� siA� tym bardziej palA�cy, im wiA�kszA� popularnoA�A� zyskiwaA�o chrzeA�cijaA�stwo, gdyA? pociA�gaA�o to za sobA� rozwarstwienie majA�tkowe gmin. WstA�powali do nich coraz czA�A�ciej ludzie zamoA?ni, ktA?rzy niechA�tnie pozbywali siA� swego majA�tku. Opinie chrzeA�cijan na temat tego problemu byA�y podzielone. RygoryA�ci, tacy jak Minucjusz Feliks (II wiek), krytykowali wA�asnoA�A� prywatnA� jako ostojA� egoizmu, A?A�dali zrzeczenia siA� majA�tku na rzecz gminy przez wiernego, ktA?ry miaA� zostawiA� sobie tylko pewne minimum. Nie odwracaj siA� od biedakaA�a�� czytamy wA�a�zDidachea�? (II wiek)A�a�� ale podziel siA� wszystkim zA�bratem swoim iA�nie zwij niczego swA� wA�asnoA�ciA�, albowiem, jeA�li macie wspA?lny udziaA� wA�nieA�miertelnoA�ci, tedy ileA? wiA�cej wA�rzeczach znikomych. WtA?rowaA� temu A�w. Jan Chryzostom (IV wiek): Nic wiA�cej ani nic cenniejszego nie zostaA�o dane bogaczowi, nic mniej ani nic gorszego biednemu, wszystkich powoA�aA� [BA?g] jednakowo iA�po rA?wno wszystkim daA� zarA?wno rzeczy doczesne, jak iA�duchowe. SkA�d zatem pochodzi tak wielka nierA?wnoA�A� wA�A?yciu? Pochodzi zA�chciwoA�ci iA�zuchwalstwa bogaczy. IA�dodawaA�: Niepodobna siA� wzbogaciA� bez nieprawoA�ci. AA�jeA�li ktoA� odziedziczyA� po swym ojcu? WA?wczas dziedziczy mienie nieprawoA�ciA� zdobyte.

RA?wnieA? A�w. AmbroA?y uwaA?aA� wA�asnoA�A� prywatnA� za sprzecznA� zA�prawem natury. Mimo arystokratycznego pochodzenia naleA?aA� do najbardziej radykalnych chrzeA�cijan. ChoA� jako biskup Mediolanu byA� zarzA�dcA� rozlegA�ych dA?br ziemskich, uwaA?aA� majA�tek koA�cielny za wA�asnoA�A� diecezjan iA�sam A?yA� bardzo skromnie. Nie ograniczaA� siA� jednak do osobistego przykA�adu iA�doraA?nej krytyki krzywd, ale tworzyA� chrzeA�cijaA�skA� teoriA� sprawiedliwoA�ci spoA�ecznej. TwierdziA�, A?e wszystko na ziemi zostaA�o stworzone przez Boga na uA?ytek ludzi. BA?g kazaA� przyrodzie rodziA� wA�tym celu, aby kaA?dy mA?gA� siA� wyA?ywiA�. PoniewaA? zaA� ludzie rodzA� siA� wA�A�A�cznoA�ci wzajemnej, by sobie nawzajem mogli byA� poA?yteczni, wnioskowaA�, A?e natura wytwarza wszystko dla wspA?lnego uA?ytku wszystkich (natura enim omnia omnibus in commune profudit). Zdaniem AmbroA?ego wiA�c natura stworzyA�a wspA?lne prawo wA�asnoA�ci, uzurpacja wytworzyA�a prywatne prawo wA�asnoA�ci (natura igitur ius commune generavit, usurpatio ius fecie privatum). BA?g chciaA�, by ziemia byA�a posiadA�oA�ciA� wszystkich ludzi iA�owocami sA�uA?yA�a wszystkim, lecz chciwoA�A� rozdaA�a prawa wA�asnoA�ciA�a�� gA�osiA�. UwaA?aA�, A?e wA�asnoA�A� prywatna jest skutkiem grzechu. WyjaA�niaA� wiA�c bogaczom: Nie zA�twego dajesz biedakowi, lecz zwracasz mu zA�tego, co jego jest, co bowiem wspA?lne na uA?ytek wszystkich jest dane, to sobie uzurpujesz, ziemia naleA?y do wszystkich, nie do bogaczy (quod enim commune est in omnium usum datum solus usurpas. Omnium est terra, non divitum). Rufin zA�Akwilei wyciA�gaA� stA�d wniosek: Ziemia wspA?lnie wszystkim ludziom zostaA�a dana, niech nikt nie nazywa swoim tego, co zostaA�o wziA�te ze wspA?lnego ponad wA�asnA� potrzebA� iA�otrzymane siA�A�.

GA�os rygorystA?w, choA� zA�poczA�tku donoA�ny, ostatecznie znalazA� siA� jednak wA�mniejszoA�ci. WA�KoA�ciele zwyciA�A?yA� poglA�d, A?e chrzeA�cijanin moA?e zachowaA� majA�tek, by wspieraA� nim bliA?nich. Klemens Aleksandryjski (II-III wiek) oznajmiA�, A?e BA?g nie odrzuciA� bogatych iA�nie zamknA�A� przed nimi zbawienia, oA�ile gotowi sA� speA�niaA� wolA� BoA?A�, tzn. jeA�li nie bA�dA� uA?ywaA� swej wA�asnoA�ci wyA�A�cznie dla siebie, ale teA? dla potrzebujA�cych. Bogactwo miaA�o byA� tylko narzA�dziem czynienia dobra wA�sA�uA?bie boA?ej. RA?A?nica ze stanowiskiem rygorystA?w leA?aA�a raczej wA�sferze rozwiA�zaA� praktycznych niA? zaA�oA?eA� teoretycznych. Umiarkowani zgadzali siA�, A?e dobra ziemskie BA?g stworzyA� jednakowo dla wszystkich, aA�nierA?wnoA�A� majA�tkowa jest nastA�pstwem grzechu. To BA?g jest rzeczywistym wA�aA�cicielem wszystkich dA?br, ktA?re sA�uA?yA� majA� wszystkim, aA�posiadacze doczesnych tytuA�A?w wA�asnoA�ci sA� jedynie Jego powiernikami. Instytucja wA�asnoA�ci prywatnej byA�a wiA�c akceptowana jako przypadA�oA�A� grzesznego A�wiata, nakA�adano jednak na niA� chrzeA�cijaA�skie powinnoA�ci. Dobre uA?ywanie wA�asnoA�ci miaA�o polegaA� na tym, A?e wA�aA�ciciel zachowywaA� dla siebie tylko to, co jest konieczne do utrzymania, aA�resztA� dzieliA� siA� zA�innymi zgodnie zA�zasadA� miA�oA�ci bliA?niego.

Asw. Cyprian wA�III wieku uwaA?aA�, A?e grzeszy ten, kto zatrzymujA�c bogactwa dla swych dzieci, nie zmniejsza ubA?stwa potrzebujA�cych. Jeszcze wA�VI wieku Grzegorz Wielki pisaA�: Nie wystarcza, A?e siA� innym nie zabiera ich wA�asnoA�ci; nie jest bez winy, kto zachowuje dla siebie dobra, ktA?re BA?g stworzyA� dla wszystkich. Kto nie daje innym, co ma, jest zbA?jem iA�mordercA�; poniewaA? bowiem zachowuje dla siebie, co mogA�o by sA�uA?yA� do utrzymania ubogich, wiA�c moA?na powiedzieA�, A?e dzieA� wA�dzieA� zabija on tylu, ilu mogA�oby wyA?yA� zA�jego zbywajA�cych bogactw. Kiedy dzielimy siA� zA�potrzebujA�cymi, to nie dajemy im niczego, co do nas naleA?y, lecz to, co do nich naleA?y. Nie jest to miA�osierdzie, lecz spA�ata dA�ugu.

Przytoczmy jeszcze jeden przykA�ad radykalnej interpretacji wczesnochrzeA�cijaA�skiej teorii wA�asnoA�ci, wymagajA�cej uA?ytkowania jej na rzecz dobra ogA?A�u. Biskup Cezarei, A�w. Bazyli, tak opisywaA� egoistycznych bogaczy: Jak gdyby ktoA�, zajA�wszy wA�teatrze miejsce na widowni, nie chciaA� tam wpuszczaA� przychodzA�cych, uwaA?ajA�c za swojA� wA�asnoA�A� to, co wspA?lnie stoi otworem dla powszechnego uA?ytku, tak wA�aA�nie postA�pujA� bogacze. ZajA�wszy bowiem naprzA?d wspA?lnA� wA�asnoA�A�, przywA�aszczajA� sobie na podstawie wczeA�niejszego zajA�cia. AA�gdyby kaA?dy zabieraA� sobie tylko to, co wytwarza na jego wA�asnA� potrzebA�, aA�to, co nadto, pozostawiaA� potrzebujA�cemu, to nikt nie byA�by bogaty iA�nikt biedny. IA�dalej zwracaA� siA� wprost do nich: AA�skA�d pochodzi to, co masz? JeA�li powiesz, A?e ze zrzA�dzenia losu, toA� bezboA?nik, co nie zna Stworzyciela ani nie poczuwa siA� do wdziA�cznoA�ci wobec Dawcy, jeA�li zaA� przyznajesz, A?e masz to od Boga, to powiedz nam, dlaczegoA� to dostaA�? Czy BA?g, ktA?ry nierA?wno rozdzieliA� dobra ziemskie, nie jest niesprawiedliwy? Czy to nie musi byA� dlatego, abyA� iA�ty otrzymaA� zapA�atA� za swojA� poczciwoA�A� iA�dobre wA�odarstwo, iA�on odebraA� wielkA� nagrodA� za cierpliwoA�A�? Ty zaA�, ogarnA�wszy wszystko nienasyconym A�onem chciwoA�ci, sA�dzisz, A?e nikogo nie krzywdzisz, choA� tylu pozbawiasz ich czA�A�ci?

Zasady te jednak byA�y zA�biegiem czasu interpretowane wA�sposA?b coraz bardziej elastyczny. PrzyczyniA�y siA� do tego przemiany wA�A�onie chrzeA�cijaA�stwa. NawrA?cenia zamoA?nych zmieniaA�y strukturA� gminy, ich masowoA�A� sprawiaA�a, A?e konwertyci nie dostosowywali siA� do dawnych zwyczajA?w, ale wnosili do KoA�cioA�a podziaA�y klasowe. JuA? wA�II wieku Hermas skarA?yA� siA� na pychA� bogatych chrzeA�cijan wobec biedakA?w iA�na niechA�A� zamoA?nych do dawania jaA�muA?ny. Tymczasem gminy obrastaA�y wA�dobra iA�instytucje, co rodziA�o nowe hierarchie. Od poczA�tku istnieli duchowni (biskupi), ktA?rzy wskutek pracy dla gminy nie mieli moA?noA�ci zarabiaA� na swe utrzymanie, dlatego A?yli zA�datkA?w wiernych. WA�miarA� upA�ywu czasu wyjA�tek przerodziA� siA� wA�reguA�A�. DuchowieA�stwo rozrosA�o siA� liczebnie, wyodrA�bniA�o wA�zwartA� grupA�, wewnA�trznie uhierarchizowanA�. CzA�A�A� bogaciA�a siA� kosztem biednych, zaniedbywaA�a chorych, wdowy iA�sierotyA�a�� opisywali takie przypadki juA? m.in. Orygenes iA�Cyprian. ChoA� majA�tek gminy nadal byA� uwaA?any za a�zdziedzictwo ubogicha�?, to zmieniA�y siA� zasady jego uA?ytkowania. WA�V wieku dochody koA�cielne dzielono na cztery rA?wne czA�A�ci, przeznaczane odpowiednio dla biskupa, kleru, koA�cioA�a (budowa iA�utrzymanie A�wiA�tyA�) iA�biednych.

WA�A�lad za ukorzenianiem siA� KoA�cioA�a wA�strukturze spoA�eczeA�stwa rzymskiego narastaA�y tendencje kompromisowe wobec panujA�cego A�adu. TkwiA�cy wA�samym rdzeniu chrzeA�cijaA�stwa pierwiastek pacyfistyczny interpretowany byA� juA? nie tylko jako odrzucenie gwaA�tu, ale pogodzenie siA� zA�immanentnie skaA?onA� zA�em doczesnoA�ciA�. Pokora wobec wyrokA?w OpatrznoA�ci zmieniaA�a siA� wA�akceptacjA� instytucji wyrosA�ych zA�grzechu pierworodnego. SwA?j finaA� ewolucja ta znalazA�a wA�pismach A�w. Tomasz zA�Akwinu, ktA?ry stworzyA� teologiczne uzasadnienie dla wA�asnoA�ci prywatnej. Warto jednak zauwaA?yA�, A?e Akwinata nie zerwaA� zA�fundamentami myA�li wczesnochrzeA�cijaA�skiej. WA�jego ujA�ciu wA�asnoA�A� jest nadana czA�owiekowi wA�uA?ytkowanie przez Boga, dlatego nie oznacza (jak wA�prawie rzymskim) prawa do a�zuA?ycia iA�naduA?yciaa�?, ale wymaga wA�aA�ciwego wykorzystania. WA�zgodzie zA�Ojcami KoA�cioA�a Tomasz uwaA?aA�, A?e wA�aA�ciciel ma stosownie do rozmiarA?w swego majA�tku obowiA�zek pomagania bliA?nim przez udzielanie jaA�muA?ny. PrzyznawaA� nawet, A?e wA�sytuacji wyjA�tkowej wolno przy pomocy siA�y zabraA� nadwyA?kA� wA�asnoA�ci iA�rozdaA� jA� potrzebujA�cym.

Ostatnim bastionem chrzeA�cijaA�skiego kolektywizmu byA�y klasztory. PojawiA�y siA� one wA�IV wieku (pierwszy zostaA� zaA�oA?ony przez byA�ego A?oA�nierza Pachomiusza wA�323 roku), gdy chrzeA�cijanie mogli juA? dziaA�aA� legalnie, aA�zarazem A�agodzenie rygorA?w rodziA�o wA�rA?d chrzeA�cijaA�skich radykaA�A?w tA�sknotA� za ewangelicznymi ideaA�ami. Jednak nie tylko fundamentaliA�ci garnA�li siA� do wspA?lnot monastycznych. Jak zauwaA?yA� jeden zA�najwybitniejszych marksistA?w przeA�omu XIX iA�XX wieku Karol Kautsky, klasztory stanowiA�y przytuA�ek dla proletariuszA?w iA�ciemiA�A?onych wA�oA�cian. PotwierdzaA� to A�w. Augustyn, piszA�c, A?e sA�uA?bie BoA?ej poA�wiA�cajA� siA� najczA�A�ciej niewolnicy lub wyzwoleA�cy, [a��] albo chA�opi, rzemieA�lnicy iA�inni plebejusze. ZwracajA� uwagA�, A?e twA?rcy monarchizmuA�a�� Antoni, Pachomiusz, Benedykt zA�NursjiA�a�� nakazywali mnichom pracA� rA�cznA�, Kautsky stwierdzaA�: WiA�kszoA�A� klasztorA?w byA�y to zwiA�zki ludzi ubogich, ktA?rzy siA� zjednoczyli, aby wspA?lnie A�atwiej zapracowaA� na kawaA�ek chleba. [a��] Pod wzglA�dem charakteru iA�celu moA?na klasztory porA?wnaA� do stowarzyszeA� wytwA?rczych proletariuszA?w naszych czasA?w. UsprawiedliwiaA� nawet celibat: OdrA�bne maA�A?eA�stwa jednostkowe wA�klasztorze byA�yby niewA�tpliwie rozbiA�y jego komunizm [a��]. Klasztorom nie pozostawaA�o nic innego jak wyrzeczenie siA� maA�A?eA�stwa, jeA?eli chciaA�y ratowaA� swA?j komunizm, aA�przez to iA�same siebie.

Zakony niebawem podzieliA�y los duchowieA�stwa A�wieckiego. Hojne nadania sprawiA�y, A?e klasztory, jak pisaA� Kautsky, ze stowarzyszeA� wytwA?rcA?w staA�y siA� stowarzyszeniami wyzyskiwaczy. Zakonnicy nie musieli juA? pracowaA�, zaA� bezczynnoA�A�A�a�� wbrew najsurowszym nawet wymogom reguA�yA�a�� prowadziA�a do demoralizacji. Upadkowi obyczajA?w cyklicznie wypowiadano wojnA�: ruchy takie jak Cluny (X/XI wieku) czy cystersi (XI/XII wieku) wymagaA�y od mnichA?w powrotu do ewangelicznej prostoty, wyrzeczenia siA� wA�asnoA�ci osobistej, bezwzglA�dnego posA�uszeA�stwa iA�surowego umartwienia popA�dA?w cielesnych. Po pewnym czasie wszystko wracaA�o jednak wA�stare koleiny.

Najbardziej radykalna byA�a prA?ba reformy podjA�ta przez A�w. Franciszka zA�AsyA?u na przeA�omie XII iA�XIII wieku Franciszek nawiA�zaA� do tradycji zakonu A?ebraczego, rozciA�gajA�c jednak nakaz ubA?stwa nie tylko na mnichA?w, ale na caA�e zgromadzenie. Zakon Braci Mniejszych nie mA?gA� mieA� majA�tku ani prowadziA� dziaA�alnoA�ci gospodarczej. MiaA� siA� utrzymywaA� wyA�A�cznie zA�wA�asnej pracy, oA�jaA�muA?nA� (ale nie pieniA�A?nA�!) prosiA� tylko wA�skrajnych przypadkach. Zwolennicy zA�agodzenia rygorA?w rychA�o znaleA?li jednak furtkA�. PapieA? Innocenty IV wA�1245 roku uznaA�, A?e franciszkanie mogA� uA?ytkowaA� dobra nie jako swA� wA�asnoA�A� (ta przynaleA?aA�a papiestwu), ale a�zposiadA�oA�A�a�?. Reforma wywoA�aA�a opozycjA� spirytuaA�A?w (fraticelli), ktA?rzy opierajA�c siA� na tercjarzach, czyli A�wieckich zakonnikach, bA�dA�cych najczA�A�ciej rzemieA�lnikami, domagali siA� prawa do przestrzegania reguA�y caA�kowitego ubA?stwa.

Ruch spirytuaA�A?w zostaA� stA�umiony przez Jana XXII (1316a��1334), ale duch A�w. Franciszka odA?yA� jeszcze wA�XVI wieku, gdy franciszkanin Mateusz zA�Bascio zaA�oA?yA� zakon kapucynA?w oparty na pierwotnej regule Braci Mniejszych. To a�zbractwo A?ycia pustelniczegoa�? praktykowaA�o surowA� ascezA� (mieszkanie wA�szaA�asach, odziewanie siA� wA�szorstkie suknie, chodzenie boso), aA�kaznodziejstwo, adresowane do prostego ludu, A�A�czyA�o zA�dziaA�alnoA�ciA� dobroczynnA� (a�zsklepy chrystusowea�? dla ubogich, spichlerze monti frumentari dla gA�odujA�cych).

Dzieje chrzeA�cijaA�stwa to nieustanne zmagania miA�dzy ewangelicznym duchem aA�ciA�A?eniem materii. ChrzeA�cijaA�stwo, stajA�c siA� religiA� panujA�cA�, nie tylko zinstytucjonalizowaA�o siA�, sformalizowaA�o iA�zrytualizowaA�o, ale teA? odeszA�o od pierwotnych maksymalistycznych ideaA�A?w wA�kierunku pragmatyzmu. Ale czy byA� to jedyny ruch spoA�ecznej przemiany, ktA?ry wejA�cie wA�gA�A?wny nurt okupiA� daleko idA�cymi kompromisami? CzyA? nie mamy takich przykA�adA?w wA�XX czy nawet XXI stuleciu?

dr hab. Jarosław Tomasiewicz

(ur. 1962) – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicysta, autor książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej (zarys encyklopedyczny)” (2000), „Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009) i „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (2012), a także wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>