Polskie zdrowie przednowoczesne

Lato 2016 |

a�� NaleA?y Pani do ZespoA�u do spraw ChorA?b Rzadkich przy Ministerstwie Zdrowia. WA�Programie Trzecim Polskiego Radia mA?wiA�a Pani, A?e a�zPolska jest ostatnim krajem wA�Unii Europejskiej, ktA?ry nie ma przyjA�tej strategii dla chorA?b rzadkicha�?. Pacjentom brakuje specjalistA?w, informacji iA�koordynacji leczenia. Na ile jest to specyfika tego segmentu opieki zdrowotnej, aA�na ile problem caA�ej rodzimej sA�uA?by zdrowia?

a�� Maria Libura: WA�przypadku chorA?b rzadkich mamy do czynienia zA�soczewkA�, ktA?ra skupia bA�A�dy systemu. JeA?eli coA� nie dziaA�a wA�ogA?lnym systemie, to wA�przypadku chorA?b rzadkich nie dziaA�a wA�sposA?b dramatyczny. JeA?eli mamy na przykA�ad problem zA�dostA�pem do lekarzy-specjalistA?w iA�dA�ugimi kolejkami wA�populacji ogA?lnej, to wA�przypadku leczenia chorA?b rzadkich, gdy lekarzy znajA�cych danA� jednostkA� chorobowA� bywa dosA�ownie kilku wA�Polsce, dostA�pnoA�A� do nich bA�dzie jeszcze bardziej ograniczona. Na to nakA�ada siA� problem specyficzny dla tej grupy schorzeA�A�a�� braku wiedzy iA�informacji na ich temat, takA?e wA�rA?d personelu medycznego.

a�� To jest problem braku A�rodkA?w finansowych?

a�� A�eby byA�o ciekawiejA�a�� chyba nie do koA�ca.

a�� Dlaczego?

a�� Dla niektA?rych chorA?b rzadkich, choA� stosunkowo niewielu, istnieje leczenie, wA�tym tzw. lekami sierocymi. PrzykuwajA� one uwagA�, poniewaA? czA�sto sA� niezwykle drogie. NajdroA?szy lek A�wiata, kosztujA�ca 1,2 mln euro Glybera, jest lekiem sierocym. Takie kwestie sA� medialne, co moA?e sprawiaA� wraA?enie, A?e dostA�p do kosztownych terapii to gA�A?wny problem chorA?b rzadkich. Ale dla znakomitej wiA�kszoA�ci, bo aA? 95 proc. chorA?b rzadkich, wA�ogA?le nie ma jakiegokolwiek leczenia farmakologicznego.

a�� ChcA� siA� upewniA�: A?adnego?

a�� Pozostaje leczenie, ktA?re spowalnia postA�p choroby. WA�wielu schorzeniach jest to fizjoterapia, wA�innych dieta, zatem nie zaawansowane rozwiA�zania technologiczne, ale dobrze znane metody, nieszczegA?lnie drogie. Dramat wielu pacjentA?w polega na tym, A?e przez zA�A� organizacjA� systemu iA�brak wiedzy na temat chorA?b rzadkich bywajA� one diagnozowane bardzo, bardzo pA?A?no. WA�Polsce proces diagnostyczny potrafi trwaA� nawet dwadzieA�cia lat, iA�to wA�sytuacji, gdy pacjenci wykazujA� objawy typowe dla swojej choroby.

a�� a��przepraszam?

a�� To siA� zdarza. WA�takich przypadkach pacjent nie dostaje wA�aA�ciwej pomocy. Niekiedy jest bA�A�dnie diagnozowany, aA�nawet otrzymuje niewA�aA�ciwe leczenie. Zatem nie tylko nie spowalniamy procesu chorobowego, ale moA?emy wrA�cz zaszkodziA� takiej osobie.

Poprawa diagnostyki chorA?b rzadkich wymaga rozwiA�zaA� odmiennych od tych, ktA?re stosowane sA� wA�przypadku chorA?b powszechnych. Przede wszystkim wiedza na ich temat jest niewielka, nawet wA�rA?d lekarzy. Do tego dochodzi ich liczbaA�a�� obecnie znamy ponad 8 tys. takich chorA?b. Nie jest moA?liwe, aby lekarz pierwszego kontaktu rozpoznaA� te choroby iA�znaA� je wszystkieA�a�� nie naleA?y tego oczekiwaA�.

a�� To co powinien taki lekarz zrobiA�?

a�� Powinien wiedzieA�, A?e takie choroby wA�ogA?le istniejA�, iA�dokA�d moA?e pacjenta odesA�aA� na dalsze konsultacje. WA�tym miejscu pojawia siA� kolejny problemA�a�� wA�Polsce oA�rodki referencyjne dla chorA?b rzadkich nie sA� umocowane systemowo. IstniejA� co prawda oA�rodki medyczne specjalizujA�ce siA� wA�wybranych jednostkach chorobowych, zwykle powstaA�e dziA�ki pasji naukowej poszczegA?lnych lekarzy-klinicystA?w. Wiedza oA�tych nieformalnych oA�rodkach referencyjnych jest doA�A� przypadkowaA�a�� jeA�li ktoA� wA�praktyce lekarskiej zetknA�A� siA� zA�jakA�A� chorobA�, to wie, A?e zajmuje siA� niA� np. ktoA� wA�Krakowie, GdaA�sku albo Warszawie. Natomiast przeciA�tny lekarz nie sA�yszaA� zbyt wiele oA�chorobach rzadkich, aA�co gorsza nie ma teA? systemowych rozwiA�zaA�, ktA?re pozwoliA�yby mu szybko dotrzeA� do potrzebnych informacji. Takie systemy dziaA�ajA� wA�innych krajach Unii Europejskiej, wA�Stanach Zjednoczonych itd. Nie musimy wymyA�laA� koA�aA�a�� jesteA�my ostatnim krajem UE, ktA?ry jeszcze nie wprowadziA� krajowej strategii dla chorA?b rzadkich, mamy mnA?stwo gotowych wzorcA?w, wiemy teA?, jakie bA�A�dy wA�innych krajach zostaA�y popeA�nione iA�moA?emy ich uniknA�A�. Miejmy nadziejA�, A?e jeszcze wA�tym roku powstanie Narodowy Plan dla chorA?b rzadkich, gdyA? jednym zA�jego elementA?w jest powoA�anie takich oA�rodkA?w.

a�� AA�co siA� dzieje, gdy te oA�rodki referencyjne sA� nieformalne iA�wiedza oA�nich jest doA�A� hermetyczna?

a�� To skazuje wielu pacjentA?w na tzw. odysejA� diagnostycznA�. ZarA?wno sam pacjent, jak iA�opiekujA�cy siA� nim lekarz zaczynajA� po omacku szukaA� rozwiA�zania, gdy kolejne podejrzenia okazujA� siA� nietrafne. Najpierw chory trafia wiA�c do specjalisty zA�jednej dziedziny, aA�gdy ten sobie nie radzi zA�diagnostykA�, odsyA�a pacjenta do kolejnego specjalisty, zA�innej dziedziny. To moA?e trwaA� naprawdA� dA�ugo; bywa, A?e pacjenci konsultujA� siA� uA�piA�ciu, szeA�ciu, aA�rekordziA�ci nawet uA�ponad dziesiA�ciu lekarzy rA?A?nych specjalnoA�ci, zanim trafiA� do wA�aA�ciwego specjalisty, ktA?ry postawi trafne rozpoznanie.

Choroby rzadkie obnaA?ajA� sA�aboA�A� systemu, ktA?ra wA�coraz wiA�kszym stopniu uderza wA�chorych na choroby powszechneA�a�� caA�a nasza opieka medyczna jest sformatowana pod kA�tem a�ztypowych, nieskomplikowanych przypadkA?wa�?. Tymczasem postA�p medyczny powoduje, A?e nawet te choroby powszechne, ktA?re dotychczas uwaA?aliA�my za jednorodne, zaczynajA� siA� rozdzielaA� na podgrupy, wA�ktA?rych wiele chorA?b speA�nia definicjA� choroby rzadkiej. Popatrzymy choA�by na to, co siA� dzieje wA�przypadku nowotworA?w. Do niedawna mA?wiliA�my po prostu oA�raku piersi. Teraz wiemy, A?e rak piersi dzieli siA� na kilka rodzajA?w ze wzglA�du na typ guza, zA�ktA?rych kaA?dy wymaga odmiennego schematu leczenia. Wszystko to wiemy, ale nasz system zdrowotny nie jest do tego przystosowany.

a�� Gdyby miaA�a Pani przedstawiA� krA?tkA� charakterystykA� sprawnego systemu, to jak by on wyglA�daA�?

a�� Istnieje bardzo wiele modeli ochrony zdrowia, aA�ich sprawnoA�A� zaleA?y do wielu czynnikA?w. Sprawny system publiczny wykorzystuje posiadane zasoby tak, by zapewniA� moA?liwie dobry stan zdrowia spoA�eczeA�stwa. PaA�stwo nie moA?e wycofywaA� siA� zA�odpowiedzialnoA�ci za zdrowie obywateli.

Brak wA�Polsce dyskusji oA�celach sA�uA?by zdrowia. Nasze debaty oA�reformie ochrony zdrowia bardzo czA�sto skupiajA� siA� na narzA�dziach, aA�nie na priorytetach, jakim ten system ma sA�uA?yA�. Zapominamy, A?e publiczny system ochrony zdrowia nie jest po prostu indywidualnym ubezpieczeniem zdrowotnym, lecz ma takA?e speA�niaA� cele populacyjne. StA�d znika nam zA�pola widzenia rA?wnieA? to, A?e naleA?y dbaA� oA�zdrowie spoA�eczeA�stwa jako caA�oA�ci. NaprawdA� trudno przebija siA� myA�l, A?e jednym zA�celA?w opieki zdrowotnej nie jest tylko pomoc jednostce, ale rA?wnieA? cele ogA?lnospoA�eczne. AA�przecieA? wA�grA� wchodzA� takA?e kwestie gospodarcze: wpA�yw kiepskiego zdrowia mA�odych pokoleA� na ich pracA� bA�dzie miaA� wA�przyszA�oA�ci dramatyczne skutki. AA�musimy do tego dodaA� niekorzystne czynniki demograficzne.

A�aden system ochrony zdrowia na A�wiecie nie zaspokoi wszystkich potrzeb pacjentA?w, choA�by dlatego, A?e postA�p wiedzy medycznej iA�technologii jest znaczny, aA�rA?wnoczeA�nie te nowe technologie sA� czA�sto bardzo drogie. To powoduje, A?e zaspokojenie oczekiwaA� spoA�ecznych wA�tym sektorze staje siA� coraz trudniejsze. Pojawia siA� coraz wiA�cej moA?liwoA�ci, aA�rA?wnoczeA�nie sA� one czA�sto bardzo kosztowne iA�wA�zasadzie A?adnego paA�stwa nie staA� na zapewnienie wszystkich najnowszych technologii wszystkim obywatelom. To oczywiste, ale trudne do przyjA�ciaA�a�� wA�Polsce ten fakt dopiero dociera do opinii publicznej. Pojawia siA� wiA�c pytanie, czemu ten system ochrony zdrowia ma przede wszystkim sA�uA?yA�, bo to cel dyktuje priorytety, wA�tym wybA?r finansowania takich aA�nie innych A�wiadczeA�. Nie moA?na tego narzuciA� zA�gA?ry, np. przyjmujA�c system iA�zaA�oA?enia ochrony zdrowia zA�innego kraju. Dlatego wA�wielu paA�stwach wA�A�cza siA� wA�proces decyzyjny dotyczA�cy dialogu wokA?A� systemu opieki zdrowotnej nie tylko organizacje pacjentA?w, ale rA?wnieA? zwykA�ych obywateli. To waA?ne, poniewaA? musi istnieA� zgoda spoA�eczna na pewne ograniczenia iA�wynikajA�ce zA�nich kompromisy. Takim kompromisem sA� teA? regulacje okreA�lonych zachowaA�, oA�ktA?rych wiemy, A?e definitywnie szkodzA� zdrowiu iA�generujA� olbrzymie koszty leczenia. Zakaz palenia wA�miejscach publicznych jest tego doskonaA�ym przykA�adem. OczywiA�cie, mA?wienie, A?e nie wszystko jest moA?liwe, nie jest A�atwe.

a�� Tak, ale moA?emy powiedzieA�, A?e nie wszystko jest moA?liweA�a�� to wA�Polsce sA�yszymy bardzo czA�stoA�a�� A?eby daA� spoA�eczeA�stwu do zrozumienia, A?e moA?liwe jest coraz mniej. TakA?e po to, by sugerowaA�, A?e jedynym wyjA�ciem jest prywatyzacja sA�uA?by zdrowia.

a�� OczywiA�cie, wA�polskiej debacie oA�ochronie zdrowia jest zauwaA?alny taki trend, aby traktowaA� prywatyzacjA� jako lek na caA�e zA�o. Czy to jest dobry kierunek? Wydaje siA� wysoce wA�tpliwe, gdyA? rynek ochrony zdrowia nie jest zwyczajnym wolnym rynkiem, iA�to wA�wielu wymiarach.

Po pierwsze, wA�przypadku A�wiadczeA� medycznych wystA�puje przepaA�A� miA�dzy usA�ugodawcA� aA�usA�ugobiorcA�, zwana asymetriA� informacji. Mechanizm ten opisaA� juA? wA�latach 60. ubiegA�ego wieku noblista Kenneth Arrow. Gdy idziemy do lekarza, musimy obdarzaA� go bardzo duA?ym zaufaniem, poniewaA? nie wiemy tak naprawdA�, co jest nam potrzebne. ZakA�adamy, A?e lekarz nie bA�dzie dziaA�aA� na zasadach czysto rynkowych, nie bA�dzie akwizytorem, ktA?ry sprzeda nam wszystkie garnki, jakie ma pod rA�kA� iA�doA�oA?y jeszcze dezodorant [A�miech]. Chcemy wierzyA�, A?e lekarz da nam tylko to, co nam nie tylko nie zaszkodzi, ale pomoA?e, iA�a�� co wiA�cejA�a�� jest naprawdA� potrzebne wA�naszym stanie zdrowia. Kiedy idA� do piekarni, mogA� A�atwo oceniA�, czy buA�ka jest A�wieA?a, czy czerstwa. Kiedy idA� do lekarza, to nie wiem, czy ten rezonans magnetyczny jest mi potrzebny, czy nieA�a�� to musi oceniA� lekarz.

Po drugie, nie jesteA�my wA�chwili obecnej wA�stanie oceniA�, jakie usA�ugi zdrowotne bA�dA� nam potrzebne ani teA? kiedy bA�dziemy musieli zA�nich korzystaA�. Gdy kupujemy dobre buty albo jedzenie, jesteA�my wA�stanie doA�A� dobrze oszacowaA� nasze potrzeby. JeA�li chodzi oA�usA�ugi zdrowotne, jest zupeA�nie inaczej. Zwykle zapotrzebowanie na nie kumuluje siA� wA�okreA�lonym momencie naszego A?ycia, czyli gdy jesteA�my starsi. AA�najwiA�cej zarabiamy wtedy, gdy jesteA�my mA�odsi. ProszA� zobaczyA�, A?e zgoda na to, aby sprywatyzowaA� system ochrony zdrowia, bardzo czA�sto jest deklarowana przez ludzi mA�odych. IA�nie ma wA�tym niczego dziwnegoA�a�� oni widzA�, ile wydajA� na skA�adkA� zdrowotnA�, ale jeszcze zA�tego nie korzystajA�. AA�gdy zA�kolei bA�dA� potrzebowaA� pomocyA�a�� ich dochody bA�dA� mniejsze. Na tym polega idea systemu zabezpieczeA� zdrowotnych, A?e wA�wieku, wA�ktA?rym najczA�A�ciej go potrzebujemy, czA�sto nie byA�oby nas staA� na wykupienie komercyjnych usA�ug zdrowotnych.

a�� Ale znamy potoczny argument przeciwny: jak ciA� nie staA�, to twA?j problem.

a�� WyobraA?my sobie rzesze starszych ludzi, ktA?rzy sA� bez pomocy medycznej, poniewaA? nie wykupili znacznie wczeA�niej ubezpieczenia, bo nie byA�o ich na nie staA�a��

a�� Poza tym zupeA�nie pragmatycznie warto pomyA�leA�, jakie skutki ogA?lnospoA�eczne miaA�aby taka sytuacja.

a�� WA�debacie publicznej na temat systemu ochrony zdrowia czA�sto dochodzi do daleko idA�cych uproszczeA�, przez co umykajA� rzeczy, ktA?reA�a�� powiedzmy to sobie wprostA�a�� nie sA� nawet niuansami. NaprawdA� nie trzeba wiele wyobraA?ni, by uzmysA�owiA� sobie konsekwencje caA�kowitego albo daleko idA�cego urynkowienia tego sektora. Brak moA?liwoA�ci skorzystania zA�opieki medycznej wA�potrzebie to, zA�jednej strony, osobiste nieszczA�A�cie pacjenta, jego najbliA?szych, zA�drugiej zaA�A�a�� problem spoA�eczny, za ktA?ry prA�dzej czy pA?A?niej paA�stwo musi zapA�aciA�, np. poprzez zasiA�ki dla obywatela, ktA?ry staje siA� niepeA�nosprawny.

Ponadto istniejA� a�zniskie ryzykaa�?, ktA?re jednak mogA� siA� przydarzyA�, choA�by nagA�y wypadek. WA�Stanach ZjednoczonychA�a�� gdzie wA�ochronie zdrowia dA�ugo panowaA� model wA�znacznej mierze rynkowyA�a�� bywaA�o, A?e osoby nieubezpieczone czA�sto traciA�y wtedy wszystko. Nie tylko majA�tek A?ycia, pozycjA� spoA�ecznA�, ale takA?e nierzadko musiaA�y siA� potA�A?nie zadA�uA?yA�, aby na przykA�ad wyleczyA� jakiA� skomplikowany uraz krA�gosA�upa. Systemy oparte na powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym iA�solidarnoA�ci spoA�ecznej chroniA� przed tego rodzaju sytuacjami. To, A?e USA zdecydowaA�y siA� wprowadziA� jakiA� model powszechnego ubezpieczenia, pokazuje, A?e rynek zdrowia wymaga pewnych uregulowaA� m.in. ze wzglA�du na to, iA? nie moA?na obciA�A?yA� jednostki caA�kowitA� odpowiedzialnoA�ciA� za ryzyko zwiA�zane zA�utratA� zdrowia.

a�� Nierzadko dyskusje wokA?A� kwestii duA?ych struktur instytucjonalnych przedstawia siA� mocno pejoratywnie, np. wA�perspektywie ich niedowA�adu. AA�przecieA? za funkcjonowaniem paA�stwa stojA� zA�reguA�y przyjA�ta filozofia dziaA�ania instytucji, siA�a wyobraA?eA� spoA�ecznych, nawyki kulturowe spoA�eczeA�stwa. ZA�jednej strony wydaje siA�, A?e Polacy nie chcA� prywatyzacji sA�uA?by zdrowia, zA�drugiej na poziomie samorzA�dA?w dochodzi choA�by do prywatyzacji szpitali. Dlaczego nie potrafimy siA� troszczyA� oA�to, co uwaA?amy za korzystne dla siebie?

a�� Polska jest spoA�ecznA� gospodarkA� rynkowA�, jak mA?wi konstytucja. Wiemy, A?e zA�realizacjA� najwaA?niejszych zaA�oA?eA� naszego paA�stwa bywa rA?A?nie. Konstytucja gwarantuje szczegA?lnA� opiekA� zdrowotnA� m.in. dzieciom iA�mA�odzieA?y. Jak realizowane jest to wA�praktyce? Liczne badania pokazujA�, A?e odsetek mA�odzieA?y licealnej zA�wadami postawy oscyluje wA�granicach 90 proc. PrzecieA? to bA�dzie miaA�o bardzo powaA?ne konsekwencje dla ich zdrowia, planA?w A?yciowych iA�zawodowych. Prof. Brygida Kwiatkowska wA�trakcie Kongresu Gospodarczego wA�Katowicach mA?wiA�a, A?e pojawia siA� coraz wiA�cej problemA?w zdrowotnych uA�osA?b mA�odych, ktA?re, nie zdajA�c sobie sprawy zA�wA�asnych wad postawy, podejmujA� spory wysiA�ekA�a�� jak sA�dzA�, dla zdrowiaA�a�� intensywnie uprawiajA�c sport. AA�to siA� moA?e skoA�czyA�A�a�� iA�czA�sto koA�czyA�a�� powaA?nymi urazami. Ta mA�odzieA? powinna mieA� gimnastykA� korekcyjnA� wA�szkole, zamiast po amatorsku a�zdbaA� oA�kondycjA�a�? na siA�owni. Pokazuje to teA?, jak niska jest A�wiadomoA�A� spoA�eczna wA�obszarze zdrowia.

To naprawdA� zA�y symptom: starzejA�ce siA� spoA�eczeA�stwo, coraz wiA�ksze obciA�A?enie mA�odszych pokoleA� pracA�, aA�myA�a�� przez brak dbaA�oA�ci oA�populacjA� dzieci iA�mA�odzieA?y, oA�podstawowe parametry zdrowotneA�a�� niedA�ugo dojdziemy do tego, A?e bA�dziemy mieli wiA�cej rencistA?w niA? wA�poprzednim pokoleniu. IA�to osA?b rzeczywiA�cie niezdolnych do pracy lub czA�sto korzystajA�cych ze zwolnieA� lekarskich. To bA�dA� ludzie, ktA?rzy utracili sprawnoA�A� iA�zdrowie zA�powodu sA�aboA�ci naszej polityki iA�opieki zdrowotnej.

a�� Jest wA�tym, oA�czym Pani mA?wi, tragikomiczny rysA�a�� przecieA? dla nie tak maA�ej czA�A�ci obecnych mA�odych ludzi rencista to oszust iA�darmozjad.

a�� Na to, co dzieje siA� wA�Polsce wA�tej materii, nie od dziA� zwracajA� uwagA� miA�dzynarodowi eksperci. Na Forum Ekonomicznym wA�Krynicy Ian Banks, prezes European Mena��s Health Forum, zwracaA� uwagA�, A?e podnoszA�c wiek emerytalny musimy zadbaA� oA�lepszA� jakoA�A� opieki zdrowotnej, inaczej bA�dzie on fikcjA�A�a�� zA�przyczyn zdrowotnych ludzie nie bA�dA� zdolni do pracy wA�tym wieku. To wszystko sA� naczynia poA�A�czone. NiestetyA�a�� powtA?rzA� to jeszcze razA�a�� wA�Polsce, nie tylko wA�rA?d elit, czA�sto myA�li siA� oA�opiece zdrowotnej jako indywidualnej polisie ubezpieczeniowej. AA�przecieA? system publiczny sA�uA?y spoA�eczeA�stwu jako caA�oA�ci.

a�� NiewiarygodneA�a�� spoA�eczeA�stwo jednak istniejea��

a�� Nowoczesne myA�lenie oA�zdrowiu zakA�ada powrA?t do idei, ktA?re wcale nie sA� nowe: edukacja, prewencja, profilaktyka iA�wczesna interwencja, to fundamenty ochrony zdrowia. System publicznej sA�uA?by zdrowia naprawdA� jest inwestycjA� wA�zdrowie spoA�eczeA�stwa, wA�to, A?eby ono mogA�o lepiej funkcjonowaA�. WA�przypadku spoA�eczeA�stw starzejA�cych siA�A�a�� aA�takimi sA� spoA�eczeA�stwa europejskieA�a�� jest to a�zoczywista oczywistoA�A�a�?, by zacytowaA� klasyka, ale trudno przebijajA�ca siA� wA�Polsce.

a�� Kto miaA�by Polakom to wszystko powiedzieA�?

a�� Instytucje publiczne odpowiedzialne za ochronA� zdrowia iA�edukacjA�. WA�krajach wysoko rozwiniA�tych to ich zadaniem jest zapewnienie obywatelom informacji, jak korzystaA� zA�systemu ochrony zdrowia iA�na jakich przesA�ankach opieraA� istotne decyzje medyczne. DziA� spoczywajA� one wA�rA�kach pacjenta, waA?ne jest wiA�c, A?eby byA�y podejmowane wA�oparciu oA�rzetelne informacje.

a�� Nie do koA�ca rozumiem, wA�czym rzecz.

a�� Pacjenci nie tylko podejmujA� formalne decyzje oA�A�wiadomej zgodzie na zabieg. DecyzjA� pacjenta jest, czy pA?jdzie do lekarza, czy weA?mie leki, co zrobi zA�objawami, ktA?re siA� uA�niego pojawiajA�. Dzieje siA� tak po pierwsze dlatego, A?e medycyna coraz bardziej przestaje byA� medycynA� interwencyjnA�, aA�coraz czA�A�ciej staje siA� medycynA� stanA?w przewlekA�ych. Dotyczy to narastajA�cej lawinowo fali chorA?b cywilizacyjnych, takich jak np. cukrzyca, ale nie tylko ich. ChoA�by AIDS jest obecnie chorobA� przewlekA�A�, podobnie jak bardzo wiele nowotworA?w; nawet te nowotwory, ktA?rych nie da siA� wyleczyA�, jeA�li je odpowiednio prowadziA�, stajA� siA� chorobami przewlekA�ymi. AA�choroba przewlekA�a ma to do siebie, A?e ciA�A?ar leczenia spoczywa na samym pacjencie, wA�takim sensie, A?e to on musi pilnowaA� wielu spraw iA�zarzA�dzaA� procesem leczenia, aA�takA?e podejmowaA� codziennie pozornie drobne decyzje, np. czy weA?mie dany lek, czy go nie weA?mie.

WA�zwiA�zku zA�tym potrzebna jest solidna edukacja spoA�eczna dotyczA�ca zdrowia, aA�takA?e poruszania siA� po systemie ochrony zdrowia. WA�Polsce organizacje pacjentA?w czA�A�ciowo speA�niajA� takA� rolA�. Chorzy zA�okreA�lonym problemem zdrowotnym zakA�adajA� stowarzyszenia, prowadzA� wA�asne strony internetowe, wymieniajA� siA� wiedzA� iA�doA�wiadczeniami. To wydaje siA� dalece niewystarczajA�ce, aA�czasem nawet ryzykowne. Problem widaA� dobrze na przykA�adzie ruchA?w antyszczepionkowych.

a�� PrzeraA?a, A?e wA�kwestiach dotyczA�cych ochrony zdrowia widaA� wA�spoA�eczeA�stwie coraz wiA�ksze przyzwolenie na szarlataneriA�.

a�� Ruchy antyszczepionkowe sA� na caA�ym A�wiecie, to nie jest polska specyfika. Tylko A?e uA�nas nie ma na przykA�ad takiego miejsca wA�Internecie, moderowanego przez odpowiedniA� instytucjA� publicznA�, ktA?ra wA�sposA?b prosty tA�umaczyA�aby te kwestie. Owszem, mamy choA�by informacje podawane przez Narodowy Instytut Zdrowia, ale brakuje nam wciA�A? zrozumienia, A?e tego typu przekaz powinien byA� A�atwo dostA�pny iA�podany prosto, A?eby zrozumiaA� go nie tyle lekarz iA�specjalista, ile przeciA�tny odbiorca, np. zwykA�y rodzic, ktA?ry boi siA� zaszczepiA� dziecko. WA�dodatku musi to byA� informacja rzetelna: muszA� byA� opisane skutki, informacje oA�niepoA?A�danych odczynach, reakcjach poszczepiennych itd.

Na Zachodzie to wszystko robiA� instytucje publiczne. Fantastycznym przykA�adem jest angielska strona NHS Choices, na ktA?rej zrozumiaA�ym jA�zykiem lub wA�postaci infografik wyA�oA?one sA� odpowiedzi na najczA�A�ciej zadawane przez pacjentA?w pytania. Pacjent wchodzi, wpisuje nazwA� choroby wA�prostA� wyszukiwarkA�, ktA?ra jest dostosowana do potrzeb np. osA?b niedowidzA�cych, iA�znajduje odpowiedzi na wiele wA�tpliwoA�ci.

a�� Ale ktoA� to robi iA�ktoA� za to pA�acia��

a�� WA�Anglii odpowiednik naszego NFZ nie tylko ma wA�asnA� stronA� internetowA� dla pacjentA?w, ale na A?yczenie takA?e certyfikuje strony innych organizacji, np. stowarzyszeA� iA�fundacji. Eksperci weryfikujA�, czy podane na nich informacje speA�niajA� kryteria obecnej wiedzy naukowej iA�certyfikujA� je. To siA� po prostu dA�ugoterminowo opA�acaA�a�� dobrze poinformowany pacjent popeA�nia mniej bA�A�dA?w, aA�dostA�pnoA�A� wiarygodnych danych podawanych przez instytucje publiczne buduje zaufanie do caA�ego systemu. WA�Polsce tego bardzo brakuje.

ZA�wielu badaA� dotyczA�cych zachowaA� polskich chorych wynika, A?e lekarz przestaje byA� najwaA?niejszym A?rA?dA�em wiedzy dla pacjenta. To bardzo niebezpieczne. Co siA� okazuje? Pacjenci nie tylko czA�A�ciej korzystajA� zA�Internetu, A?eby znaleA?A� informacje oA�jakimA� problemie zdrowotnym, ale takA?e bardziej polegajA� na opiniach innych chorych, aniA?eli lekarzy. Pacjent de facto korzysta zA�tego, co napisali inni pacjenci. ZA�jednej strony to dobrze, A?e ludzie wzajemnie siA� wspierajA�, ma to funkcje terapeutyczne. ZA�drugiej strony, gdy nie mamy informacji naukowo zweryfikowanej, istnieje groA?ba, A?e rozprzestrzeni siA� przekaz pseudomedyczny.

Niestety, wA�Polsce pokutuje myA�lenie, A?e a�ztwoje zdrowie to twoja sprawaa�?. JeA�li chory zaufa bA�A�dnym A?rA?dA�om, coA� A?le wygugluje, to jest to jego problem. Jednak bA�A�dy, ktA?re skutkujA� utratA� zdrowia, majA� dalekosiA�A?ne skutki spoA�eczne. Dlatego trzeba dziA� zmieniA� paradygmat myA�lenia oA�zdrowiu jako oA�wyA�A�cznie prywatnej sprawie, aA�chorobieA�a�� jako oA�prywatnym ryzyku.

a�� Obawiam siA�, A?e sprywatyzowane myA�lenie oA�rzeczywistoA�ci po polsku nie ustA�pi tak szybko.

a�� To siA� powoli zmienia, choA� zA�trudem. Asmiejemy siA� zA�politowaniem, czytajA�c oA�leczeniu poprzez wA�oA?enie do pieca na trzy zdrowaA�ki, aA�przecieA? historie takie, jak choA�by niedawny przypadek rodzicA?w, ktA?rzy zdecydowali siA� na udziaA� wA�Ospa Party, co skoA�czyA�o siA� A�mierciA� ich dziecka, pokazujA�, A?e iA�dziA� brakuje podstawowej edukacji spoA�ecznej. Warto teA? zwrA?ciA� uwagA�, A?e wA�rA?d reakcji A�rodowisk medycznych na to nieszczA�A�liwe zdarzenie niepokojA�co duA?o byA�o wezwaA� do rozwiA�zaA� represyjnych, postulatA?w, by sprawA� skierowaA� do prokuratora, napiA�tnowaA� rodzicA?w. Tymczasem ten przypadek jest przykA�adem klA�ski podstawowej opieki zdrowotnej, braku skutecznej komunikacji miA�dzy lekarzem aA�rodzicami dziecka, ktA?ry prowadzi do katastrofy. Tych dwoje ludzi spotkaA�o siA� zA�wielkim nieszczA�A�ciem, zA�ktA?rym zapewne dA�ugo bA�dA� siA� borykaA�, wiA�c dokA�adanie im cierpienia nic nie pomoA?e. Warto natomiast zastanowiA� siA�, dlaczego rodzice coraz czA�A�ciej przyjmujA� postawy skrajnie sceptyczne wobec medycyny konwencjonalnejA�a�� iA�jak to zmieniA�.

Wspomniane reakcje a�zrepresywnea�? dobrze pokazujA�, A?e wA�A�rodowiskach odpowiedzialnych za zdrowie nie do koA�ca rozumie siA�, iA? pacjent jest partnerem: nie chodzi oA�to, A?eby wprowadziA� kary albo jeszcze wyA?szA� odpowiedzialnoA�A� finansowA� za brak szczepieA� dziecka. Nie tA�dy droga. Trzeba uA�wiadamiaA� iA�edukowaA�, aA�takA?e wprowadzaA� mechanizmy, ktA?re funkcjonujA� wA�wielu krajach, gdzie np. do przedszkoli iA�szkA?A� publicznych nie przyjmuje siA� dzieci, ktA?re nie sA� szczepione bez dobrego powodu (czA�A�A� dzieci trzeba zwolniA� ze szczepieA�, robiA� to neurolodzy).

a�� Ale gdy ludzie czekajA� miesiA�cami lub latami na zabieg czy operacjA�, gdy wA�mediach sA� bombardowani reklamami suplementA?w diety iA�A�rodkA?w przeciwbA?lowych dostA�pnych bez recepty, przyzwyczajajA� siA�, A?e wszystko muszA� zrobiA� sami. NieufnoA�A� do sA�uA?by zdrowia jest juA? potA�A?nym wyzwaniem.

a�� WA�globalnym rankingu spoA�ecznego zaufania do lekarzy, ktA?rego wyniki opublikowaA� a�zNew England Journal of Medicinea�?, Polska znalazA�a siA� na ostatnim miejscu na A�wiecie. Tak dramatyczny rezultat A�wiadczyA� moA?e nie tyle oA�tym, jacy sA� lekarze, ale raczej oA�tym, jaki jest system, wA�ktA?rym pracujA�: do lekarza czekamy bardzo dA�ugo, aA�gdy juA? do niego trafiamy, to ma dla nas dziesiA�A� minut, zA�czego osiem musi spA�dziA� na wypeA�nianiu formularzy dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Efektywnego czasu dla pacjenta jest bardzo maA�oA�a�� sama organizacja ochrony zdrowia powoduje, A?e lekarzom jest bardzo trudno wykonywaA� zawA?d wA�sposA?b zapewniajA�cy wysokA� jakoA�A�. Bez zapewnienia wiA�kszej dostA�pnoA�ci nie odbudujemy zaufania do lekarzy.

a�� WA�dyskusji oA�opiece zdrowotnej istotnA� rolA� odgrywajA� pewne powszechniejsze mity III Rzeczpospolitej. Najbardziej znane gA�oszA�, A?e prywatne zawsze jest lepsze, aA�paA�stwo iA�jego instytucje (np. NFZ) sA� nieefektywne iA�marnotrawiA� pieniA�dze podatnikA?w. Zgadza siA� Pani zA�tA� opiniA�?

a�� NFZ jest jednA� zA�najbardziej oszczA�dnych instytucji, jeA?eli chodzi oA�koszty wA�asne. Sama obsA�uga administracyjna to okoA�o jednego procent caA�ego budA?etu. WA�przypadku systemA?w, wA�ktA?rych mamy prywatnych ubezpieczycieli, te koszty siA�gajA� 15, aA�nawet 25 proc. Tak niskie koszty moA?e mieA� tylko pojedynczy pA�atnik publiczny, gdyA? nie musi siA� reklamowaA�, prowadziA� marketingu itp., lecz skupiA� siA� na kontraktowaniu usA�ug zdrowotnych. Potrzebna jest natomiast zmiana filozofii, na ktA?rej opiera siA� nasz system ochrony zdrowia, klarowne zdefiniowanie jego celA?w iA�priorytetA?w.

a�� WA�jednym zA�artykuA�A?w pisaA�a Pani: a�zpolski system ochrony zdrowia nie zlikwiduje kolejek, dodatkowo obciA�A?ajA�c pacjentA?w. NaleA?y siA� raczej przyjrzeA� strukturze wydatkA?w NFZ, wA�szczegA?lnoA�ci niedofinansowaniu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej iA�polityce kontraktowania A�wiadczeA�a�?. Jakie problemy dotyczA� wspomnianej struktury wydatkA?w?

a�� Gdy patrzymy na a�ztort wydatkA?wa�? NFZ, widzimy, A?e bardzo istotnA� pozycjA� stanowiA� A�wiadczenia szpitalne (ok. 45 proc.), aA�opieka ambulatoryjna, czyli, upraszczajA�c, poradnie specjalistyczne, jest zdecydowanie niedofinansowana (8,5 proc.). Niestety, opieka ambulatoryjna to wA�skie gardA�o naszej sA�uA?by zdrowia: tam siA� bardzo dA�ugo czeka, tam sA� trudnoA�ci zA�wizytA� uA�lekarzy specjalistA?w. Ten sektor jest ewidentnie niedofinansowany.

a�� Trwa to tak dA�ugo, A?e problem powinien juA? byA� rozwiA�zywany.

a�� Wszyscy siA� do pewnego stopnia do tego przyzwyczaili. Poza tym wA�duA?ych miastach dziaA�ajA� abonamenty medyczne, czyli mamy usA�ugi kupowane poza publicznym systemem opieki zdrowotnej, szczegA?lnie wA�przypadku duA?ych pracodawcA?w, ktA?rzy zapewniajA� pracownikom, aA�czA�sto takA?e ich rodzinom, opiekA� medycznA� uA�prywatnych firm. Pacjenci prA?bujA� ominA�A� kolejki do poradni, korzystajA�c zA�opieki szpitalnej, ktA?ra jest dla systemu znacznie droA?sza. Inni idA� do lekarza prywatnieA�a�� wedle danych GUS niemal co czwarta wizyta uA�specjalisty to wizyta caA�kowicie opA�acona przez pacjenta.

a�� Jakie to ma skutki spoA�eczne?

a�� Przede wszystkim uderza to wA�grupy, ktA?re nie sA� finansowo uprzywilejowane lub mieszkajA� wA�mniejszych oA�rodkach. Przy okazji badania, jakie przeprowadzaliA�my wA�przypadku chorA?b rzadkich, okazaA�o siA�, A?e dla wielu ludzi zA�prowincji problemem jest sam dojazd do oA�rodka szpitala iA�poradni specjalistycznych. Rodziny, ktA?re wA�ramach 1 proc. zbierajA� pieniA�dze na rehabilitacjA� osoby niepeA�nosprawnej, wydajA� pA?A?niej te A�rodki m.in. na dojazd do lekarzaa��

a�� Co bywa szczegA?lnie trudne wA�tych miejscach, gdzie komunikacja publiczna niemal lub wcale nie istnieje, aA�rachityczne przewozy prywatne raczej nie sprzyjajA� podrA?A?om osA?b chorych.

a�� SzczegA?lnie, A?e mA?wimy oA�ludziach nierzadko znacznie ograniczonych ruchowo. Dla nich czA�sto potrzeba lepszej formy transportu. WA�praktyce widzimy, A?e im wiA�kszy problem zdrowotny, tym wiA�ksze bariery dla osA?b zagroA?onych wykluczeniem. Te bariery rosnA� wA�postA�pie niemal geometrycznym.

a�� Jest to tym bardziej niepojA�te, A?e przypomina mi czasy mojego dzieciA�stwa, gdy staroA�A� czy niepeA�nosprawnoA�A� na wsi skazywaA�y ludzi na wegetacjA�, niekiedy dosA�ownie przykuwaA�y do A�A?A?ka. MinA�A�o ponad A�wierA� wieku wA�nowej, lepszej Polscea��

a�� Publiczny system zdrowia powinien szczegA?lnie troszczyA� siA� oA�takie grupy spoA�eczne. Takie osoby sA� sA�abo reprezentowane na poziomie organizacji pacjentA?w, ktA?re koncentrujA� siA� przede wszystkim na konkretnych jednostkach chorobowych. Pacjentom, ktA?rzy sA� po prostu biedni, trudno siA� zorganizowaA�, szczegA?lnie, A?e sA� to czA�sto osoby zagroA?one wykluczeniem.

Problemy osA?b ubogich sA� bardzo sA�abo zauwaA?alne wA�debacie publicznej. Przy okazji takich programA?w jak 500+ widaA� interesujA�cA� rzecz. Natychmiast pojawia siA� stereotyp spoA�eczny: ubogim nie wolno dawaA� pieniA�dzy, poniewaA? je zmarnotrawiA�. To silny stereotyp: nie moA?emy pomagaA� tym, ktA?rzy naprawdA� tego potrzebujA�. To polski fenomen.

a�� Polacy podcinajA� gaA�A�A?, na ktA?rej siedzA�?

a�� TakA?e wA?wczas, gdy wA�grA� wchodzi zdrowie ich wA�asnych dzieci. SpA?jrzmy na debatA� wokA?A� sklepikA?w szkolnych. WA�Polsce staA�a siA� ona, wA�sposA?b zupeA�nie przedziwny, debatA� oA�wolnoA�ci osobistej dziecka iA�oA�jego prawie do zakupu batonika. Mamy doskonaA�e dane, mamy doA�wiadczenia wielu krajA?w, ktA?re przeszA�y drogA�, jakA� naprawdA� nie chcielibyA�my pA?jA�A�. Wiemy, A?e okreA�lony sposA?b odA?ywiania czy otyA�oA�A� wA�rA?d dzieci, ktA?ra staje siA� coraz wiA�kszym problemem rA?wnieA? wA�Polsce, to bA�dzie nieszczA�A�cie, poniewaA? bA�dA� cierpiaA�y na choroby metaboliczne, czA�sto wA�bardzo mA�odym wieku, iA�znacznie szybciej niA? ich rodzice bA�dA� zagroA?one ogA?lnymi chorobami krA�A?enia, zawaA�ami sercaa�� AA�pomimo to dla wielu rodzicA?w kwestia wprowadzenia zdrowej A?ywnoA�ci wA�szkole jest bardziej problemem sklepikarza, konkurencji rynkowej, niA? problemem wA�asnego dziecka.

a�� Najsmutniejsze byA�o to, A?e jeA�li ktoA� odmawiaA� udziaA�u wA�droA?dA?A?wkowo-wolnoA�ciowej histerii, skazywaA� siA� na marginalizacjA� wA�debacie publicznej.

a�� To pokazuje bardzo niskA� A�wiadomoA�A� zdrowotnA� caA�ego spoA�eczeA�stwa, wA�tym rodzicA?w. LA�k, moA?e czA�A�ciowo wynikajA�cy zA�uwarunkowaA� historycznych, sprawia, A?e wszelkie prA?by regulacji postrzegane sA� jako zamach na wolnoA�A�.

Uwielbiamy siA� odwoA�ywaA� do innych systemA?w zdrowia, na przykA�ad do systemu holenderskiego, ktA?ry funkcjonuje znacznie lepiej, aA�zwA�aszcza do tego, A?e tam jest konkurencja wA�systemie. Ale bardzo nie lubimy mA?wiA� oA�tym, A?e tamtejsza konkurencja jest regulowana, A?e jednA� zA�podstaw odmiennoA�ci tamtejszego systemu sA� inne zachowania pacjentA?w iA�lekarzy.

Na forach polskich pacjentA?w pracujA�cych wA�Holandii sA� takie rozpaczliwe gA�osy, A?e a�zmusiaA�em dzwoniA� do mamy iA�prosiA� jA�, A?eby kupiA�a mi ten antybiotyk wA�Polsce, bo tutaj A?aden lekarz nie chce mi go wypisaA�a�?. Polak nie wpadnie na to, A?e wA�Holandii kultura zdrowotna, dziA�ki ktA?rej ten system dobrze funkcjonuje, nie polega tylko na tym, A?e jest konkurencja wA�rA?d pA�atnikA?w, ale iA�na tym, A?e istniejA� okreA�lone formy zachowaA�. Czyli, na przykA�ad, jeA?eli jestem wA�pierwszej fazie choroby, to mam jA� wyleA?eA�, aA�nie braA� od razu antybiotyk, poniewaA? to wpA�ywa na caA�y nasz organizm, aA�czA�sto jest zupeA�nie niepotrzebne. Holenderski lekarz nie przepisze antybiotyku tak od razu. Natomiast polski lekarz zrobi to nawet a�zzdalniea�?: wyda receptA� mamusi, ktA?ra wysyA�a lek do Holandii. Nasze poczucie indywidualizmu iA�tego, A?e mamy do czegoA� prawo, jest tak silne, A?e gotowi jesteA�my lekcewaA?yA� konsekwencje dla nas samychA�a�� nie mA?wiA�c juA? oA�konsekwencjach spoA�ecznych.

a�� HoA�ubiA�c swobodA�, wpA�dzamy siA� wA�inne formy ograniczenia. MA?wiA� nie tylko oA�zaleA?noA�A� od rynkuA�a�� naraA?amy siA� choA�by na skutki niebezpieczne dla naszego zdrowia.

a�� Osobiste nieszczA�A�cie, indywidualnie przeA?ywana choroba to takA?e problem spoA�eczny. NiechA�A� do poddania siA� rozporzA�dzeniu ministra zdrowia, A?e nie moA?e byA� sA�odyczy wA�sklepiku, jest silniejsza niA? obiektywne dane, ktA?re pokazujA�, A?e powinniA�my tego typu ograniczenia wprowadzaA� dla dobra dzieci.

a�� WrA?cA� do tego, co mA?wiA�a Pani oA�Polakach wA�Holandii. MyA�lA�, A?e to rA?wnieA? problem spoA�ecznej kultury pracy. PrzecieA? Polka iA�Polak majA� zakodowane wA�gA�owie, A?e sA� bardzo tanim zasobem ludzkim, ktA?ry moA?na szybko wymieniA�. Zatem muszA� byA� zdrowi juA?, natychmiastA�a�� inaczej bA�dA� siA� obawiaA�, albo rzeczywiA�cie doA�wiadczA� utraty pracy.

a�� CoA� wA�tym jest. AA�przecieA? niechA�A� do wypisania antybiotyku wA�pierwszej fazie choroby nie bierze siA� zA�chA�ci oszczA�dzania na leczeniu tego czA�owieka. WrA�cz przeciwnieA�a�� to zrozumienie poA�A�czeA� miA�dzy rA?A?nymi elementami systemu. OszczA�dnoA�A� polegajA�ca na tym, A?e ktoA� nie obciA�A?y systemu zabezpieczenia spoA�ecznego czy pracodawcy pewnymi kosztami bez wziA�cia zwolnienia na trzy dniA�a�� jest tylko pozorna. Za chwilA� przecieA? wszystkie te koszty wrA?cA� do nas wA�postaci gorszego stanu zdrowia jednostki, narastajA�cej opornoA�ci na antybiotyki wA�populacji itp. IA�nie mA?wiA� jedynie oA�perspektywie dA�ugofalowej. A?le leczone sezonowe przeziA�bienia takA?e mogA� wrA?ciA� wA�postaci powikA�aA�, zA�ktA?rymi bA�dziemy siA� borykaA� przez dA�ugie lata. WA�przypadku wielu chorA?b brak odpowiedniej interwencji medycznej powoduje narastanie problemu zdrowotnego.

a�� Czy Pani zdaniem politycy postrzegajA� kwestie zagroA?enia dobrostanu spoA�ecznego jako waA?ny temat?

a�� WA�ubiegA�ej kadencji parlamentu funkcjonowaA� zespA?A� do spraw polityki senioralnej. Teraz mamy program 500+, ktA?ry jest prA?bA� spojrzenia na to, co bA�dzie, gdy wciA�A? bA�dA� siA� pogarszaA�y wskaA?niki demograficzne. Mamy teA? program darmowych lekA?w dla osA?b powyA?ej 75. roku A?ycia. Ale wA�rzeczywistoA�ci to wszystko powinno siA� przekA�adaA� na bardziej skoordynowanA� wspA?A�pracA� rA?A?nych systemA?w dziaA�ajA�cych wA�obrA�bie instytucji paA�stwa. WA�Polsce system ochrony zdrowia dziaA�a sobie, aA�system zabezpieczeA� spoA�ecznychA�a�� sobie. Te systemy wzajemnie nie za bardzo siA� a�zwidzA�a�?. Jeszcze szerzejA�a�� minister finansA?w moA?e nie widzieA�, A?e przez niedoinwestowanie sA�uA?by zdrowia ma wA�innej rubryce olbrzymie wydatki wA�postaci rent, utraty zdolnoA�ci do pracy, niepeA�nosprawnoA�ci.

SA� analizy, ktA?re pokazujA�, jakie sA� koszty poA�rednie rA?A?nych chorA?b (czyli ile tracimy np. przez to, A?e osoby nieleczone przechodzA� na renty albo maA�o wydajnie pracujA�) iA�co moglibyA�my uzyskaA�, podejmujA�c szybciej leczenie, czA�sto nie tak drogie. SA� setki raportA?w, ktA?re to pokazujA�, ale ich przeA�oA?enie na rzeczywiste funkcjonowanie systemu jest sA�abe. ByA� moA?e wA�aA�nie dlatego, A?e a�zsystemy publicznea�? wzajemnie siebie nie widzA�. Wydatki na ochronA� zdrowia powinny byA� postrzegane jako inwestycja. IA�to inwestycja wA�zdrowe spoA�eczeA�stwo.

a�� Czyli nie jest tak, A?e wydajemy te pieniA�dze na prA?A?no, A?eby starsi ludzie mieli gdzie spA�dzaA� czas. AA�jak wiadomo ze sA�A?w pewnej posA�anki, lubiA� go spA�dzaA� wA�szpitalnych korytarzach.

a�� Inwestujemy wA�to, A?eby ludzie utrzymali zdrowie. AA�A?ycie wA�dobrym zdrowiu oznacza nie tylko dA�uA?szA� zdolnoA�A� do pracy. To, czy osoba wA�podeszA�ym wieku jest a�zsamoobsA�ugowaa�? iA�prowadzi aktywne A?ycie, czy teA? jest skazana na opiekA� innych, wiele warunkuje. NiesprawnoA�A� ma zA�jednej strony wymiar osobistego nieszczA�A�cia, zA�drugiej generuje duA?e koszty spoA�eczne, wynikajA�ce zA�koniecznoA�ci zapewnienia opieki.

a�� KtoA� odpowie, A?e wA�Stanach Zjednoczonych przez dekady opieka zdrowotna byA�a skomercjalizowana, aA�to iA�tak jedna zA�najwspanialszych gospodarek A�wiata. Innymi sA�owy: gA�A�bokie rozwarstwienie jest wielce poA?yteczne, aA�wA�tym, A?e czA�A�A� populacji jest pozostawiona sama sobie iA�bez szans na leczenie, teA? nie ma nic zA�ego. MoA?e powinniA�my postawiA� na silny darwinizm. IA�tak zbudujemy wspaniaA�y kapitalizm, dziA�ki ktA?remu coA� skapnie uboA?szym. AA�wtedy iA�oni bA�dA� mogli za niewygA?rowanA� cenA� skorzystaA� zA�leczenia szpitalnego iA�ambulatoryjnego.

a�� [A�miech] WA�Stanach Zjednoczonych ta sama usA�uga kosztuje kilka, kilkanaA�cie, kilkadziesiA�t lub kilkaset razy wiA�cej niA? wA�Europie. SA� badania, ktA?re pokazujA�, ile kosztuje ta sama operacja stawu biodrowego wA�rA?A?nych krajach wA�systemie publicznym iA�uA�A�wiadczeniodawcA?w prywatnych, dziaA�ajA�cych na zasadach komercyjnych. PokazujA� one, po pierwsze, A?e we wszystkich badanych krajach ta sama usA�uga jest oA�poA�owA� taA�sza wA�systemie publicznym aniA?eli komercyjnym. Ponadto istniejA� duA?e rA?A?nice miA�dzy rA?A?nymi krajamiA�a�� np. wA�USA wA�systemie publicznym ta sama operacja kosztuje 2,5 razy wiA�cej niA? we Francji. Stany Zjednoczone sA� fantastycznym przykA�adem tego, A?e wolny rynek wA�ochronie zdrowia ma zupeA�nie inne skutki, niA? wielu by siA� wydawaA�o. MoA?e na przykA�ad spowodowaA�, A?e ceny sA� znacznie wyA?sze niA? wA�krajach, wA�ktA?rych rynek jest regulowany. Stany Zjednoczone ponoszA� bardzo duA?e wydatki na ochronA� zdrowia, aA�rA?wnoczeA�nie ma to maA�y efekt populacyjny: znacznie wyA?sze ceny powodujA�, A?e te usA�ugi sA� dostA�pne dla nielicznych. To fantastyczne koA�o zamachowe dla badaA� naukowych iA�dla nowych technologii. Ale to rA?wnieA? pytanie oA�to, wA�jakim spoA�eczeA�stwie chcemy A?yA�. Ono wykracza poza kwestie czysto ekonomiczne: czy chcemy przechodziA� obok sA�siada, ktA?ryA�a�� chcA�c wyleczyA� raka nerkiA�a�� sprzedaA� dom, siedzi na ulicy iA�zbiera pieniA�dze.

a�� Niedawno rzA�d PiS wprowadziA� projekt a�z75+a�?, zakA�adajA�cy wprowadzenie darmowych lekA?w dla seniorA?w. Nie ma wA�tym nic niezwykA�ego, choA� wA�polskich realiach rzecz moA?e siA� taka wydawaA�. Dodajmy, A?e poziom wspA?A�pA�acenia przez pacjentA?w za leki refundowane ksztaA�tuje siA� uA�nas na poziomie 40 proc. iA�naleA?y do najwyA?szych wA�Europie.

a�� WA�Polsce tego typu rozwiA�zania sA� niemal rewolucyjne. WA�wielu krajach UE nie tylko seniorzy otrzymujA� takie leki, ale sA� one gwarantowane rA?wnieA? dzieciom, mA�odzieA?y uczA�cej siA�, kobietom wA�ciA�A?y, poA�ogu iA�karmiA�cym piersiA�. Te grupy zdefiniowane sA� znacznie szerzej niA? uA�nas. Nie mA?wiA�c juA? oA�tym, A?e tanie/darmowe leki sA� dostA�pne rA?wnieA? dla osA?b uboA?szych: sA� regulacje, ktA?re umoA?liwiajA� im dostA�p do lekA?w po cenach minimalnych lub wrA�cz nieodpA�atnie.

a�� WA�jednym zA�artykuA�A?w komentowaA�a Pani ten program nastA�pujA�co: a�zwA�tej sytuacji wyrA?A?nienie grupy uprawnionej do darmowych lekA?w oznacza jedynie pojawienie siA� A�wyspy dostA�pnoA�ciA� wA�systemie, wA�ktA?rym dostA�p ten jest iA�tak relatywnie niskia�?. Ale chyba lepsza choA�by jedna a�zwyspa dostA�pnoA�ci/normalnoA�cia�? wA�systemie tak nieprzyjaznym Polakom?

a�� To oczywiA�cie dobrze, A?e ten program siA� pojawiA�. Tyle A?e a�zwyspowya�? charakter dostA�pnoA�ci moA?e mieA� rA?A?ne skutki. Ograniczenie kompetencji do wypisywania takich lekA?w tylko do lekarzy POZ wynikaA�o zA�tego, A?e taka okazja bA�dzie wykorzystywana przez rA?A?ne grupy spoA�eczne. ZA�tego teA? powodu ta lista bA�dzie bardzo zawA�A?onaA�a�� tak, aby byA�y to leki skierowane do populacji osA?b starszych. AA�to oznacza, A?e inne lekarstwa ludzie powyA?ej 75. roku A?ycia bA�dA� kupowali po cenach obowiA�zujA�cych wA�ramach refundacji dla wszystkich.

Wprowadzane ograniczenia pokazujA� efekt wyspowoA�ci: robimy darmowe leki dla seniorA?w, A?eby nie byA�o pokusy naduA?ycia zA�innych stron, wA�zwiA�zku zA�tym seniorzy dostanA� tylko czA�A�A� lekA?w za darmo. Dobre iA�to, ale iA�dziA�ki temu widzimy, A?e istnieje wA�Polsce problem wysokiej wspA?A�pA�atnoA�ci za leki.

a�� Jak duA?e jest niedofinansowanie polskiej sA�uA?by zdrowia? Czy moA?na okreA�liA� jego poziom wA�odniesieniu do europejskiej skali?

a�� WA�rzeczywistoA�ci bardzo trudno to porA?wnywaA�. SA� badania, ktA?re pokazujA�, A?e jeA?eli chodzi oA�poziom rozwoju gospodarczego, to caA�oA�ciowo nie mamy sA�uA?by zdrowia aA? tak niedofinansowanej. Rzecz polega rA?wnieA? czA�A�ciowo na tym, A?e mamy wyA?sze oczekiwania, poniewaA? widzimy, A?e kraje lepiej rozwiniA�te majA� wiA�cej. Poza tym samo zwiA�kszenie finansowania sA�uA?by zdrowia nie musi siA� przeA�oA?yA� na wiA�kszA� dostA�pnoA�A� usA�ug czy ich lepszA� jakoA�A�. Widzimy to znA?w na przykA�adzie StanA?w Zjednoczonych. MoA?na bardzo mocno dofinansowywaA� system ochrony zdrowia, ale to wcale nie musi mieA� przeA�oA?enia na powszechniejszA� dostA�pnoA�A�A�a�� choA� moA?e mieA� przeA�oA?enie na wyA?szA� jakoA�A� dla nielicznych.

To, co jest nam potrzebne, to zmiana filozofii funkcjonowania caA�ego systemu iA�jego organizacji, poniewaA? samo proste dofinansowanie moA?e spowodowaA�, A?e niektA?re procedury bA�dA� lepiej wycenione, ale wcale nie bA�dzie ich wiA�cej. ByA� moA?e potrzebne jest nam gruntowne przemyA�lenie innej roli podstawowej opieki zdrowotnej, moA?e powinna ona mieA� wiA�kszy zakres dziaA�ania iA�byA� oceniana bardziej jakoA�ciowo.

a�� Problemem chyba jest teA? to, A?e przecieA? zdajemy sobie wszyscy sprawA� ze znacznych problemA?w zA�prA?chnicA� wA�rA?d polskich dzieci. Ale nie ma silnego nacisku wyborcA?w na politykA?w, A?eby rozwiA�zywali pewne problemy wA�duchu prosocjalnym. Gdyby miaA�a Pani wskazaA� A�cieA?ki zmiany, to jak naleA?aA�oby je wytyczyA�?

a�� To pole do popisu dla instytucji publicznych.

a�� Ale one same sprawiajA� wraA?enie niezainteresowanych albo widzA� zagadnienia bardzo wA�sko.

a�� Owszem, potrzeba ruchu oddolnego, ktA?ry zaczA�A�by na to zwracaA� uwagA�, ale na razie, niestety, nie ma dobrego widoku na oddolnA� presjA� spoA�ecznA�. Jak wspominaA�am, osoby, ktA?re sA� wA�najtrudniejszej sytuacji, nie majA� zdolnoA�ci do samoorganizowania siA�. MoA?e to zabrzmi dziwnie, ale brakuje nam takich spoA�ecznikA?w, jakich mieliA�my przed wojnA� albo jeszcze wA�XIX wieku. Brakuje nam wA�rA?d elit ludzi, ktA?rzy byliby ambasadorami tych grup wykluczonych. IA�rA?wnoczeA�nie naA�wietlali spoA�eczny charakter choA�by zagadnieA� zdrowotnych.

Poza tym wiele negatywnych zjawisk, choA�by prA?chnica, nie ma jedynie charakteru estetycznego, nie dotyczy jedynie jamy ustnej. PrA?chnica przyczynia siA� m.in. do chorA?b serca, nerek czy stawA?w. Brakuje tej A�wiadomoA�ci nawet wA�rA?d osA?b bardziej zamoA?nych. Gdy samorzA�dy przeprowadzajA� przeglA�dy stomatologiczne, na poziomie gimnazjalnym okazuje siA�, A?e nierzadko co najwyA?ej jedno dziecko wA�klasie nie ma prA?chnicy, aA�czA�sto nie ma wA�klasie dziecka bez prA?chnicy. To rA?wnieA? pokazuje, jak niska jest A�wiadomoA�A� dziaA�aA� profilaktycznych.

Swoje zrobiA� oczywiA�cie upadek medycyny szkolnej. Wycofanie ze szkA?A� lekarzy, dentystA?w, pielA�gniarek na zasadzie, A?e kaA?dy rodzic sam odpowiada za dziecko iA�sam organizuje dla niego opiekA�, nie sprawdziA�o siA� wA�warunkach transformacji. PrzecieA? czA�sto rodzice zaczA�li pracowaA� znacznie dA�uA?ej, wA�bardzo rA?A?nych godzinach. A�eby zorganizowaA� odpowiedni poziom profilaktyki dla dziecka, trzeba dysponowaA� moA?liwoA�ciami wA�aA�ciwej samoorganizacji. CzA�sto to godziny pracy uniemoA?liwiajA� regularne wizyty uA�lekarza lub dentysty, nie mA?wiA�c oA�bardziej skomplikowanych kwestiach zdrowotnych. A�ycie codzienne wA�czasach transformacji stanowi znaczne wyzwanie logistyczne takA?e wA�tych sprawach.

a�� AA�przecieA? nie tak rzadko juA? mamy do czynienia nie zA�rodzicami, aA�zA�rodzicem samotnie wychowujA�cym dziecko.

a�� Wiele czynnikA?w pokazuje, A?e prywatyzacja/komercjalizacja wszelkich sfer A?ycia nie czyni go prostszym.

Ale jest jeszcze coA� wiA�cej, coA� nader interesujA�cego. Mamy angielskie badania dotyczA�ce profilaktyki raka szyjki macicy uA�kobiet. Rak szyjki macicy wywoA�ywany jest okreA�lonym wirusem. Wiemy, A?e to jest jeden zA�tych rakA?w, ktA?rego moA?emy bardzo szybko wykryA�. Wiemy, wA�jaki sposA?b to zrobiA�: za pomocA� testA?w przesiewowych, ktA?re wA�wielu krajach Zachodu, wA�Polsce, aA�takA?e wA�krajach rozwijajA�cych siA� sA� dostA�pne nieodpA�atnie. Ten rak jest caA�kowicie uleczalny wA�pierwszych stadiach. Pomimo tego zgA�aszalnoA�A� na te darmowe badania jest uA�nas dramatycznie niska.

Angielskie badania na ten temat wykazaA�y, A?e problem moA?e leA?eA� gdzie indziej, A?e kobiety, ktA?re siA� badajA� iA�te, ktA?re siA� nie badajA�, odczuwajA� taki sam dyskomfort psychiczny zwiA�zany zA�myA�lA� oA�badaniu. Znacznie czA�A�ciej natomiast badania wykonywaA�y kobiety, ktA?re uczestniczyA�y wA�wyborach samorzA�dowych wA�Anglii. Interpretacja jest taka, A?e kobiety, ktA?re majA� poczucie sprawczoA�ci, tego, A?e mogA� wpA�ynA�A� nie tylko na swoje A?ycie, lecz takA?e na swoje otoczenie, jednoczeA�nie lepiej dbajA� oA�swoje zdrowie.

Moim zdaniem to lekcewaA?ony wymiar sprawy. Niskie zaufanie do systemu ochrony zdrowia ma swoje konsekwencjeA�a�� ludzie nie wierzA� wA�profilaktykA�, poniewaA? myA�lA�: a�zwykryjA� uA�mnie chorobA�, aA�pA?A?niej wA�nieskoA�czonoA�A� bA�dA� czekaA� na leczeniea�?. JeA?eli nie mam zaufania do systemu ochrony zdrowia, to nie bA�dA� teA? dbaA� oA�swoje zdrowie.

Alternatywne wyjaA�nienie tych danych brzmiaA�o, A?e osoby, ktA?re majA� poczucie sprawczoA�ci, majA� teA? wiA�kszA� zdolnoA�A� do organizacji swojego czasu: potrafiA� siA� tak zorganizowaA�, A?e znajdA� czas iA�na wybory, iA�na pA?jA�cie do lekarza, iA�na zrobienie testu. WA�polskim przypadku interpretacja byA�aby trudniejsza, poniewaA? mamy jeszcze niA?sze zaufanie do instytucji, do samego systemu ochrony zdrowia.

a�� NiektA?re fragmenty naszej rozmowy skA�aniajA� do postawienia roboczej hipotezy. Choroba staje siA� wA�naszych czasach na powrA?t nieledwie fatum: gdy zachorujA�, to mam niewielkie szanse, A?eby siA� zA�tego wykaraskaA�, aA�za A?adne skarby nie powinienem ufaA� systemowi zdrowia iA�lekarzom.

a�� Zaczynamy myA�leA� jak wA�czasach przed medycynA� konwencjonalnA�. Choroba staje siA� losem. To niebezpieczny sposA?b myA�lenia. ByA�oby bardzo ciekawe, gdyby jakiA� socjolog zbadaA� zachowania zwiA�zane ze stosowaniem medycyny niekonwencjonalnej czy suplementA?w diety iA�ich korelacjA� zA�poczuciem braku zaufania do systemu ochrony zdrowia. WA�Polsce wA�dyskursie publicznym lubimy myA�leA�, A?e to wA�aA�ciwie jest wina pacjenta, jeA�li siA� nie leczy. To znA?w wiA�A?e siA� zA�paradygmatem myA�lenia oA�ochronie zdrowia jako oA�czymA� zupeA�nie prywatnym, oderwanym od wiA�zi spoA�ecznych. Tymczasem warto pomyA�leA�, na ile wiA�A?e siA� to zA�daleko idA�cA� utratA� zaufania do systemu zdrowotnego wA�jego obecnej formie. Ludzie myA�lA�: muszA� sobie pomA?c sam, na wszelkie moA?liwe sposoby. No, aA�jak ktoA� sam sobie nie pomoA?e, to ma pecha.

a�� Ale ludzie jednak stojA� wA�kolejkach do lekarza. Przy okazji: ciekawi mnie, czy sA� badania, ktA?re pokazywaA�yby, ile osA?b A�wiadomie rezygnuje zA�leczenia ze wzglA�du na bariery strukturalne.

a�� Badania zrobione przez GA�A?wny UrzA�d Statystyczny pokazujA�, A?e ok. 5% przyznaje siA� do rezygnacji zA�potrzebnych A�wiadczeA� medycznych, przede wszystkim zA�powodu dA�ugich kolejek. Nie wiemy, ile osA?b przerzuca siA� na medycynA� niekonwencjonalnA�. Od czasu do czasu sA�yszymy oA�przypadkach leczenia bardzo ciA�A?kich chorA?b uA�znachorA?wA�a�� iA�oA�tragicznych skutkach takiego procederu. Jaka jest skala problemuA�a�� wciA�A?, niestety, nie wiemy.

a�� Wydaje mi siA�, A?e politycy juA? wyczuli pismo nosem wA�sposA?b najgorszy zA�moA?liwych. WA�Sejmie powstaA� zespA?A� antyszczepionkowy. Kto jak kto, ale ludzie, ktA?rzy chcA� znaleA?A� siA� iA�utrzymaA� wA�parlamencie, A�wietnie dopasowujA� siA� do trendA?w.

a�� Fakt, A?e taka postawa ma juA? oficjalnA� reprezentacjA�, daje do myA�lenia. WA�krajach anglosaskich ma to juA? swojA� nazwA�: a�zsceptycyzm medycznya�?. Na takie nastawienie skA�ada siA� wiele czynnikA?w: negatywne doA�wiadczenia zA�mocno urynkowionymi systemami ochrony zdrowia, oferowanie A�wiadczeA� oA�niekoniecznie udowodnionej skutecznoA�ci wA�ramach publicznych systemA?w zdrowia, przedstawianie pewnych rozwiA�zaA� terapeutycznych wA�nazbyt korzystnym A�wietle, co pA?A?niej prowadzi do rozczarowania realnymi wynikami wA�rA?d pacjentA?w.

Poza tym wspA?A�czesna medycyna staje siA� coraz mniej zrozumiaA�a dla przeciA�tnego czA�owieka. SA�dzimy na przykA�ad, wA�zgodzie zA�nieco staroA�wieckA� juA? wizjA�, A?e lek ma nas wyleczyA�. Gdy sA�yszymy, A?e coA� zapewnia piA�cioletniA� przeA?ywalnoA�A� uA�poA�owy chorych, stajemy siA� nieufni. Bo co to oznacza dla konkretnego czA�owieka, ktA?ry boi siA� oA�swoje A?ycie? On czA�sto nie rozumie wszystkich tych nowoczesnych procedur, nie wie, co znaczA� opcje terapeutyczne, aA�kultura informowania pacjentA?w wA�Polsce stoi na bardzo niskim poziomie. Nazbyt optymistyczne oczekiwania wzglA�dem nowoczesnej medycyny prowadzA� do potA�A?nych rozczarowaA�.

a�� AlternatywA� staje siA� medycyna rodem zA�westernA?w: wA�drowny szarlatan zA�pudA�em peA�nym cudownych eliksirA?w, ktA?re leczA� wszystko. Zastanawiam siA�, czy wiA�cej mA?wimy teraz oA�takich problemach, poniewaA? wyraA?niej je widaA�A�a�� rA?wnieA? za sprawA� Internetu, czy mamy do czynienia zA�pewnA� staA�A� liczbA� ludzi, ktA?rzy chcA� korzystaA� zA�tego typu a�zusA�ug medycznycha�?. PrzecieA? zioA�a ojca Klimuszki byA�y bardzo popularne wA�latach 90. XX w., reklamowane wA�rA?A?nych katolickich iA�niekatolickich gazetach. Znam niejednA� opowieA�A� oA�starszych ludziach, ktA?rzy caA�e A?ycie A�wiadomie uciekali od lekarzy, unikali kontaktu ze sA�uA?bA� zdrowia. PrzecieA? kobiety nie tak rzadko nie chciaA�y chodziA� do ginekologa.

a�� Swego czasu zrobiA�am badania dotyczA�ce spoA�ecznego odbioru chorA?b autoimmunologicznych. ZajmowaliA�my siA� m.in. tym, jak prasa pisze oA�chorobach reumatycznych na tle zapalnym. OkazaA�o siA�, A?e po dzieA� dzisiejszyA�a�� mA?wimy oA�prasie informacyjnej!A�a�� spotkamy artykuA�y, wA�ktA?rych reumatyzm bA�dzie wymieniany bardziej wA�kontekA�cie lekA?w naturalnych, niA? wA�kontekA�cie nowoczesnej farmakoterapii. Leczenie pierzynA�, pokrzywami, jadem pszczelimA�a�� to kojarzy siA� zA�leczeniem reumatyzmu. Co ciekawe, oA�tej chorobie, wA�ktA?rej przypadku bardzo wiele zaleA?y od rehabilitacji, wA�zasadzie nic siA� na ten temat nie pisze. MyA�lA�, A?e istnieje jakiA� problem spoA�ecznego myA�lenia oA�chorobie iA�leczeniu. Niewykluczone, A?e to przednowoczesne myA�lenie oA�medycynie zostaA�o wA�Polsce zamroA?one na etapie wczesnej medycyny interwencyjnej. IA�moA?e mamy kA�opot ze zrozumieniem choA�by choroby przewlekA�ej iA�tego, A?e wymaga ona dA�ugotrwaA�ego stosowania okreA�lonego sposobu leczenia. IA�wcale nie prowadzi do wyleczenia, ale do utrzymania przez jak najdA�uA?szy czas moA?liwie dobrego stanu zdrowia.

Jedna zA�firm farmaceutycznych zleciA�a swego czasu duA?e badanie globalne, ktA?re dotyczyA�o rozsianego raka piersi. ByA�o ono robione wA�wielu krajach na caA�ym A�wiecie. Wczesny rak piersi przestaA� byA� tematem tabu iA�dziA� sA�yszymy nawet celebrytki, ktA?re opowiadajA� oA�swojej chorobie, aA�media chA�tnie to podchwytujA�. Jest jednak jeden warunek: to musi byA� historia, ktA?ra koA�czy siA� wyleczeniem. Gdy nie ma wyleczenia, mamy rozsiany proces nowotworowy iA�choroba jest nieuleczalna, to prasa milczy. Tabu dotyczA�ce chorA?b nieuleczalnych ciA�gle obowiA�zuje.

a�� Pytanie, czy zacznie to zmieniaA� A�mierA� ksiA�dza Jana Kaczkowskiego.

a�� WykonaA� wielkA� pracA�, naprawdA� nie do przecenienia. PokazaA�, A?e moA?na A?yA� zA�chorobA� przewlekA�A�, ktA?ra nie rokuje wyleczenia. SA�dzA�, A?e bA�dzie to miaA�o dobry wpA�yw na proces terapii takich pacjentA?w.

WA�kaA?dym razie, wA�przypadku pacjentek zA�rakiem piersi rozsianym, nierokujA�cym wyleczenia, mA?wi siA� oA�tym znacznie mniej. WA�dodatku sA� takie kraje, wA�ktA?rych znaczna czA�A�A� opinii publicznej uwaA?a, A?e pacjentka wA�ogA?le nie powinna oA�tym rozmawiaA�, aA�Polska jest jednym zA�nich. AA? 33 proc. respondentA?w odpowiedziaA�o, A?e wA�przypadku stanA?w zaawansowanych lub stanA?w rozsianych zA�przerzutami pacjentka nie powinna oA�tym rozmawiaA� zA�nikim poza swoim lekarzem.

a�� Dlaczego?

a�� [milczenie] Gorsze wyniki majA� tylko Indie iA�Turcja. WA�Indiach 50 proc. spoA�eczeA�stwa tak uwaA?a, wA�Turcji 42 proc. We Francji to 22 proc. LA�k spoA�eczny zwiA�zany zA�chorobA� nieuleczalnA� jest uA�nas duA?y.

WA�dodatku udowodniono, A?e bariery kulturowe przekA�adajA� siA� na gorsze wyniki leczenia. WidaA� to wA�krajach Trzeciego Aswiata, gdzie te bariery sA� jeszcze wiA�ksze, zwiA�zane zA�definiowaniem kobiecoA�ci, aA�strach przed operacjA� wiA�A?e siA� zA�poczuciem moA?liwoA�ci utraty toA?samoA�ci. Tam pacjentki czA�sto ukrywajA� raka piersi tak dA�ugo, A?e on juA? jest zupeA�nie nieoperacyjny iA�leczenie nie rokuje.

a�� To, oA�czym Pani mA?wi, pokazuje, A?e powrA?t do a�zmedycyny naturalneja�? rA?wna siA� odwrotowi od naukowej racjonalnoA�ci. To brzmi strasznie wA�polskim kontekA�cieA�a�� stawia nas wA�pozycji spoA�eczeA�stwa, ktA?rego rozum zasypia.

a�� Medycyna naturalna ma rA?A?ne oblicza. JeA�li ktoA� stosuje ziA?A�ka na gardA�o, to nie jest to nic zA�ego. Nie naleA?y wylewaA� dziecka zA�kA�pielA�. Problem polega na tym, A?e niska A�wiadomoA�A� zdrowotna powoduje, iA? Polacy nie odrA?A?niajA� stanu, wA�ktA?rym moA?liwe, aA�nawet wskazane jest leczenie naturalne (lepiej wypiA� napar zA�kwiatA?w lipy, niA? za wczeA�nie wziA�A� antybiotyk), od stanu, gdy naprawdA� potrzebna jest interwencja lekarza. Potoczne myA�lenie, tzw. zdrowy rozsA�dek, naprawdA� nie zawsze jest najlepszym doradcA�, szczegA?lnie wA�sprawach wysoko rozwiniA�tej nowoczesnej medycyny.

Ale A?eby przeA�amaA� tego typu powaA?ne bariery myA�lenia, potrzeba wspA?A�udziaA�u paA�stwa, solidnej zdrowotnej edukacji publicznej. Tego nie zrobi amatorsko kilka stowarzyszeA� pacjenckich, to powinno byA� przedmiotem dziaA�aA� paA�stwa, iA�to wA�ramach systemu edukacji. WA�dodatku wA�ciA�gu wielu lat III Rzeczpospolitej zniszczono sporo zA�tego, co funkcjonowaA�o jeszcze wA�czasach PRL: wiele obszarA?w myA�lenia profilaktycznego, A�A�czA�cego kwestie zdrowotne ze spoA�ecznymi. Zrobiono to, bo rzekomo wiA�zaA�y siA� ze zA�ym okresem wA�polskich dziejach. Ale wA�rzeczywistoA�ci byA�y to rozwiA�zania jeszcze przedwojenne, wynikajA�ce zA�najlepszych tradycji myA�lenia oA�medycynie, spoA�eczeA�stwie iA�zdrowiu publicznym.

a�� ChA�tnie jako Polacy myA�limy oA�sobie jako oA�wspA?lnocie. Ale dobrze widaA� zA�tej rozmowy, A?e nie speA�niamy czA�sto elementarnych standardA?w nowoczesnej, cywilizowanej wspA?lnoty politycznej, zdolnej tworzyA� instytucje szeroko obejmujA�ce najrA?A?niejsze wyzwania spoA�eczne.

a�� Ale ta wspA?lnota objawia siA� wA�inny sposA?b. SA� oddziaA�y szpitalne, na ktA?rych jest za maA�o pielA�gniarek. AA�mimo to te oddziaA�y funkcjonujA�A�a�� iA�to caA�kiem nieA?le wobec poziomu finansowania iA�organizacji caA�oA�ci. AA�to dlatego, A?e istnieje coA� takiego jak samoorganizacja pacjentA?w. Pacjenci wA�lepszy stanie pomagajA� tym wA�gorszej sytuacji. Jak twierdzi prof. Tadeusz Baczko, moA?e wA�aA�nie ten kapitaA� spoA�eczny powoduje, A?e system wA�ogA?le sobie jeszcze radzi [A�miech].

Problem chyba polega na tym, A?e my siA� boimy paA�stwa, A?e dA�A?ymy do ograniczania jego kompetencji, nie pytajA�c, co wA�aA�ciwie wA�zamian poza urynkowieniem. Mamy niestety bardzo nienowoczesne myA�lenie oA�roli instytucji publicznych wA�zabezpieczeniu dA�ugotrwaA�ego zdrowia dla caA�ej populacji.

a�� DziA�kujA� za rozmowA�.

Warszawa, 8 kwietnia 2016 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>