Kontener zabiera godność

Kontener zabiera godność

Poznań rezygnuje z socjalnych kontenerów, w których mieszkali tzw. trudni lokatorzy. Najpóźniej do połowy przyszłego roku kontenerowe osiedle ma zniknąć.

Jak pisze poznańska redakcja portalu wyborcza.pl, osiedle kontenerowe przy ulicy Średzkiej istnieje od 2012 r. W mieście rządził wtedy Ryszard Grobelny, poprzedni prezydent. Pomysł postawienia osiedla kontenerów, w których mieli mieszkać tzw. trudni lokatorzy, wprowadzał w życie Jarosław Pucek, wtedy prezes Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Do kontenerów miasto miało kierować osoby, które zalegały z czynszem za mieszkania socjalne. Pomysł był szeroko krytykowany. Uznano go za pogłębianie biedy i wykluczenia oraz za kierowanie mieszkańców do lokali o skandalicznych warunkach.

Teraz zapadła decyzja, że osiedle kontenerów zostanie zamknięte. „Nie będziemy już kwaterować tam nowych lokatorów. Opróżnienie kontenerów ma się zakończyć najpóźniej do połowy przyszłego roku” – potwierdza Magdalena Gościńska, rzeczniczka ZKZL.

Obecnie z dziesięciu kontenerów zamieszkanych jest siedem. Osobom, które w nich mieszkają, miasto zapewni nowe mieszkania socjalne.

„To był absurdalny pomysł. Cieszę się, że miasto z tego rezygnuje. Szkoda tylko, że publiczne pieniądze zostały wydane na kontenery. Może znajdzie się dla nich sensowny użytek” – mówi Czarnota, działaczka Wielkopolskiego Stowarzyszenia :Lokatorów.

Nasz wywiad z Czarnotą z 2011 r. można przeczytać tutaj: http://nowyobywatel.pl/2011/07/27/powrot-do-getta/

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zmiany w redakcji „Nowego Obywatela”

Zmiany w redakcji „Nowego Obywatela”

Z przyjemnością informujemy, że zastępcą redaktora naczelnego „Nowego Obywatela” został nasz wieloletni współpracownik Krzysztof Wołodźko. Z kolei do grona stałych współpracowników pisma dołączył dr Jan Przybylski, znany uważnym czytelnikom z kilku tekstów, które opublikowaliśmy.

Krzysztof Wołodźko, nowy wicenaczelny „Nowego Obywatela”, współpracuje z naszym pismem od roku 2005. Napisał dla wersji papierowej oraz internetowej dziesiątki tekstów – felietonów, reportaży, recenzji, analiz – oraz przeprowadził sporo wywiadów. Wielokrotnie reprezentował nas w mediach i na imprezach publicznych. Jest doświadczonym dziennikarzem i publicystą, regularnie publikuje w wielu tytułach prasowych (od lewicy po prawicę), jest także felietonistą radiowym Polskiego Radia24 oraz ekspertem Narodowego Centrum Kultury. Jego najnowszy tekst dla „Nowego Obywatela” można przeczytać tutaj: http://nowyobywatel.pl/2016/11/02/panska-polska-w-ciaglej-budowie/

Z kolei do grona stałych współpracowników naszego pisma dołączył dr Jan Przybylski. Pierwszy tekst na naszych łamach opublikował w roku 2011. Jego najnowszy tekst dla NO można przeczytać tutaj: http://nowyobywatel.pl/2016/12/08/kogo-obawiac-sie-bardziej-trumpa-czy-greya/

ZUS – zły czy dobry?

ZUS – zły czy dobry?

Co czwarty ubezpieczony ocenia pozytywnie funkcjonowanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Najlepsze zdanie o ZUS mają osoby powyżej 60. roku życia.

„Dziennik Gazeta Prawna”, a za nim portal solidarnosc.org.pl, podają, że przeprowadzone przez Millward Brown badania społecznej recepcji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zakończyły się dość wyrównanym wynikiem – 43 proc. badanych stwierdziło, że ufa tej instytucji, natomiast 44 proc. że jej nie ufa. 35 proc. badanych oceniło Zakład negatywnie, zaś pozytywnie – 24 proc.

Jak jednak czytamy w raporcie, „zła ocena ZUS raczej nie wiąże się z codziennym działaniem instytucji. To raczej uogólniona opinia o całym systemie ubezpieczeń społecznych, którego ZUS jest najwyraźniej uosobieniem”. Z badania wynika, że istnieje spora grupa osób, które, choć źle oceniają ZUS, mają do niego zaufanie.

Jednocześnie badanie pokazało, że ocena funkcjonowania ZUS często wynika z emocji, a nie wiedzy. Aż 3/5 ankietowanych nie ma żadnej wiedzy o systemie ubezpieczeń społecznych lub ich wiedza jest szczątkowa. Badani mylili poszczególne rodzaje ubezpieczenia. Niejednokrotnie nie odróżniali ubezpieczenia chorobowego od zdrowotnego, przypisując Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych odpowiedzialność za ochronę zdrowia.

Pomoc bezwarunkowa ma sens

Pomoc bezwarunkowa ma sens

Badania wykazują, że przekazywanie obywatelom transferów finansowych jest bardziej skuteczne od obdarowywania ich żywnością lub konkretnymi przedmiotami.

Coraz więcej krajów decyduje się na redystrybucję dochodów w formie przekazywania obywatelom gotówki. Czasami transfer jest uzależniony od podporządkowania się prawu, które rząd danego kraju uważa za dobre – na przykład obowiązkowi kształcenia lub szczepienia dzieci. Częściej jednak pomoc jest bezwarunkowa.

Przez dziesiątki lat politycy wyrażali obawy, że ubodzy zmarnotrawią te środki wydając je na alkohol i tytoń. Jednak badania przeprowadzone ostatnio przez Davida Evansa z Banku Światowego i Annę Popową z Uniwersytetu Stanforda (abstrakt: http://www.journals.uchicago.edu/doi/abs/10.1086/689575) wykazały, że dawanie ubogim gotówki ma wręcz negatywny wpływ na konsumpcję tych używek. Naukowcy przeprowadzili aż 19 tur badań, z których żadne nie wykazało wzrostu spożycia alkoholu i tytoniu po otrzymaniu bezwarunkowej pomocy finansowej – a wręcz część z nich wykazała jego spadek.

Badacze nazwali ten rezultat „the flypaper effect”. Badania zachowań związanych z ekonomią codzienności pokazują, że kiedy pieniądze przekazywane są na konkretny cel, beneficjenci czują się zobligowani na ten cel je przeznaczyć – nawet jeśli nikt ich do tego nie zmusza. W przypadku tego rodzaju pomocy ogólną zasadą jest, że gotówka powinna być wydawana na podwyższenie poziomu życia i dobrostan całej rodziny – i tak się dzieje.