Coraz mniej zaangażowani?

Coraz mniej zaangażowani?

Z opublikowanego przez Główny Urząd Statystyczny raportu „Kapitał ludzki w Polsce w 2015 r.” wynika, że w działania na rzecz lokalnej społeczności (gminy, osiedla, miejscowości) angażuje się znikoma część obywateli. W roku 2011 było to 15,6 proc., dwa lata później już tylko 15,3 proc.

Jak pisze portalsamorzadowy.pl, w takie działania częściej angażowali się mężczyźni (w roku 2013 było to 16,8 proc., w r. 2011 – 17,7 proc.) aniżeli kobiety (w roku 2013 – 13,9 proc., w r. 2011 – 13,6 proc.).

Analizując dane GUS pod względem miejsca zamieszkania osób angażujących się w działania na rzecz lokalnych społeczności widzimy, że przodują tu mieszkańcy dużych miast (powyżej 500 tys.) oraz ze wsi – odpowiednio 16,4 i 15,8 proc. Dalej plasują się miasta mające poniżej 20 tys. mieszkańców (15,2 proc.), liczące ich sobie od 200 do 500 tys. (15,1 proc.), od 100 do 200 tys. (14,6 proc.), a stawkę zamykają te mające od 20 do 100 tys. mieszkańców (13,9 proc.). Wynika z tego zatem, że teza, iż im większy ośrodek, tym wyższe zaangażowanie, sprawdza się tylko w przypadku dużych miast – na drugim miejscu bowiem plasują się wsie ze swoim tradycyjnym zaangażowaniem w sprawy lokalnej społeczności.

Najbardziej aktywni w działaniach na rzecz lokalnych społeczności są mieszkańcy województwa opolskiego. W roku 2011 decydował się na nie co piąty z nich (dokładnie 20,3 proc.), w roku 2013 już 26,1 proc. Na drugim biegunie znajduje się województwo warmińsko – mazurskie, gdzie w roku 2011 w pracę na rzecz lokalnej społeczności angażował się zaledwie co dziesiąty mieszkaniec, a po kolejnych dwóch latach było to już tylko 7,9 proc.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polak – nieszczęśliwy pracownik?

Polak – nieszczęśliwy pracownik?

Z raportu Global Workforce Happiness Index, przygotowanego przez organizację Universum, wynika, że najszczęśliwsi w pracy są Duńczycy, Norwegowie i Kostarykanie. Na 57 przebadanych krajów Polska znajduje się na 28. miejscu.

Jak pisze portal kariera.forbes.pl, badanie zostało przeprowadzone na grupie ponad 200 tys. pracowników z 57 krajów. Respondenci pytani byli o poziom satysfakcji w pracy, chęć polecenia swojego pracodawcy innym oraz prawdopodobieństwo zmiany pracy w niedługiej perspektywie, czyli dwóch-czterech lat.

Pierwsza dziesiątka rankingu należy do krajów Beneluksu i Europy Północnej: Dania, Norwegia, Szwecja, Austria, Holandia, Belgia i Finlandia okazały się państwami o najwyższym wskaźniku poziomu satysfakcji osiąganej przez pracowników. Polacy uplasowali się w drugiej połowie stawki, zajmując miejsce zaraz za Chińczykami.

Kolejny rok z rządu znaleźliśmy się zatem w gronie państw, których satysfakcja z pracy jest niska, a motywacja do zmiany pracodawcy wysoka. Pracodawcy dopuszczają się na polu relacji z pracownikami licznych zaniedbań – nie dostrzegają ich potencjału, nie wynagradzają za sukcesy, nie planują ich rozwoju, oczekują jednak wysokiej produktywności. Z pewnością będą musieli zweryfikować swoje podejście, bowiem, zgodnie z danymi raportu NBP 2016 wyraźnie wydłuża się czas potrzebny do znalezienia nowego pracownika. Coraz więcej przedsiębiorstw nie jest w stanie znaleźć właściwego kandydata w ciągu kwartału, a najbardziej wydłużył się czas poszukiwania pracowników na stanowiska biurowe.

Indeks szczęścia jest wskaźnikiem, który pomaga pracodawcom zrozumieć szerszy kontekst funkcjonowania ich firmy i zastanowić się nad obszarami kultury organizacyjnej, nad którymi powinni popracować, aby zwiększać satysfakcję pracowników i tym samym zatrzymywać talenty.

Śmierć biblioteki

Śmierć biblioteki

Biblioteka im. Zielińskich w Płocku, jedna z najstarszych takich placówek w Polsce, zostanie zamknięta z dniem 1 stycznia 2017 r. Bezskutecznie ubiegała się o dofinansowanie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Chodziło o kwotę ok. 741 tys. zł. Przyznano jej tylko niecałe 60 tys. zł.

O sprawie pisze portal naukawpolsce.pap.pl. Biblioteka im. Zielińskich Towarzystwa Naukowego Płockiego (TNP) to jedna z siedmiu najstarszych bibliotek w Polsce. Jak poinformował we wtorek dyrektor biura zarządu TNP dr Andrzej Kansy, zostanie zamknięta od 1 stycznia 2017 r. „Zarząd TNP podjął tę decyzję po wyczerpaniu wszelkich sposobów na pozyskanie odpowiednich środków finansowych na funkcjonowanie biblioteki” – stwierdził.

„Bibliotekę może uratować tylko rozwiązanie systemowe, czyli stałe subsydium na działalność, na utrzymanie budynku, na wypłacanie pensji pracownikom” – powiedział PAP dr Grzegorz Gołębiewski, wiceprezes TNP. Przypomniał, że o takie rozwiązania systemowe zarząd TNP apelował w połowie listopada w liście do premier Beaty Szydło. „Nic to jednak nie dało” – stwierdził.

Z informacji MNiSW wynika, że TNP złożyło wniosek o finansowanie zadań z zakresu upowszechniania nauki na łączną kwotę 741,705 tys. zł i ostatecznie otrzymało 59,9 tys. zł wsparcia.

W zbiorach starodruków Biblioteki im. Zielińskich znajdują się m.in. pochodzące z XV wieku inkunabuły, jak „Expositio super toto Psalterio Johannesa de Turrecrematy, najstarszy polski druk tłoczony, wydany w Krakowie w 1474 r. oraz Biblia z 1478 r. pochodząca z drukarni Antoniusa Kobergera w Norymberdze, a także „Boska Komedia” Dantego z 1487 r., „Kronika świata” Wernera Rolewincka z 1492 r. i pierwsze wydanie „De revolutionibus orbium coelestium” Mikołaja Kopernika z 1543 r. Biblioteka posiada status biblioteki naukowej. Księgozbiór liczy ponad 403 tys. jednostek, a do kolekcji specjalnej należy ok. 16 tys. zabytkowych woluminów, z czego ponad 8,5 tys. zapisano dotychczas w formie cyfrowej.

Warto być rowerzystą

Warto być rowerzystą

Raport przeprowadzony przez British Cycling wskazuje, że na rowerzystach zyskują wszyscy mieszkańcy miasta, nawet ci, którzy sami nie jeżdżą na rowerach.

O sprawie pisze portal miasto2077.pl. Zacznijmy od korzyści indywidualnych – są wśród nich oczywiście lepsza kondycja, poprawa zdrowia, lepsze samopoczucie. Czego chcieć więcej? Okazuje się, że nasza jazda na rowerze jest korzystna dla wszystkich mieszkańców miasta i okolicy, nawet dla tych, którzy sami nigdy nie wsiadają na dwa kółka.

W jaki sposób? Otóż fakt, że część mieszkańców wybierze rower, wpływa minimalizująco na korki uliczne, na czym korzysta większość kierowców. Biorąc pod uwagę powierzchnię, jaką samochód zajmuje na jezdni, oraz miejsce, jakiego potrzebuje do zaparkowania, jeden pojazd mechaniczny odpowiada około 10-12 rowerom. Użytkowanie przez mieszkańców rowerów sprawia zatem, że mniej i krócej stoi się w korkach, a w miastach jest więcej przestrzeni.

Z badań NYCDoT wynika, że do sklepów położonych przy ulicach ze ścieżkami rowerowymi przychodzi o 24 proc. więcej klientów niż tam, gdzie tych ścieżek nie ma.

W Polsce jednak nadal kierowcy reagują na rowerzystów alergicznie, nie biorąc pod uwagę faktu, że gdyby każdy z nich wsiadł do samochodu, ulice miast zakorkowałyby się jeszcze bardziej, a powietrze byłoby jeszcze silniej zanieczyszczone.