Zdrowa żywność na dobre

Zdrowa żywność na dobre

Francuski rząd przyjął propozycję Europe Écologie Les Verts, by w stołówkach szkolnych podawano potrawy przygotowane z żywności lokalnej i ekologicznej.

Jak pisze biokurier.pl, minimalna ilość żywności sezonowej i pochodzącej z lokalnych upraw ma wynosić 40 proc., zaś 20 proc. produktów ma być oznaczone certyfikatem ekologicznym. Taka żywność być serwowana nie tylko w stołówkach placówek oświatowych, ale też w gastronomii instytucji publicznych i w sektorze usług socjalnych.

Konieczna jest również modyfikacja pewnych schematów dotyczących diety. Wiele osób uważa bowiem, że zmiana nawyków żywieniowych nie jest potrzebna. Francuscy eksperci zapowiadają zatem, że konieczny może okazać się cykl szkoleń, które prowadzić będą między innymi producenci żywności ekologicznej.

Brigitte Allain z Europe Écologie Les Verts zapowiada, że w niedługim czasie organizacja podejmie kroki w celu realizacji kolejnych etapów projektu. Chcą przyjrzeć się temu, co oferują swoim klientom restauracje i punkty gastronomiczne. Ich celem jest również walka z plagą marnowania żywności.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracownicy górą?

Pracownicy górą?

38 proc. ankietowanych przez Grant Thornton polskich firm zapowiedziało pod koniec 2016 r. rychłe podwyżki dla swoich pracowników. Żadna nie planuje obniżek płac. To najlepsze wyniki w historii badania.

Jak pisze portal forsal.pl, jeśli polscy pracodawcy faktycznie zrealizują swoje deklaracje dotyczące podnoszenia płac, Polska powinna być jednym krajów o najszybciej rosnących zarobkach. Na 37 państw, w których Grant Thornton prowadzi swoje badanie, w żadnym nie odnotowano w ostatniej ankiecie wyższego odsetka firm, które chcą podnosić płace. Tylko Szwecja zanotowała taki sam wynik jak Polska – 38 proc. Średni rezultat dla całego badania to 19 proc.; dla krajów Unii Europejskiej – 20 proc., a dla krajów strefy euro – 18 proc.

W poprzednich latach polski wynik wahał się pomiędzy 18 a 28 proc.

Z innego badania tej firmy wynika, że już 40 proc. firm w Polsce deklaruje, że ma „duży” bądź „bardzo duży” problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Jednak jak na razie ten rosnący popyt na pracowników nie miał odzwierciedlenia w wynagrodzeniach. Być może, jak widać z deklaracji pracodawców, nadchodzą zmiany.

Pomoc dla każdego

Pomoc dla każdego

Szkocja dołączy do grona krajów, które zamierzają przetestować na grupie kontrolnej praktyczne działania bezwarunkowego dochodu podstawowego.

Jak donosi euronews.com, takie próby podejmują już Kanada i Finlandia.

Bezwarunkowy dochód podstawowy to uniwersalny system pomocy, w ramach którego wszystkim mieszkańcom, bez względu na ich dochód i sytuację zawodową, przyznawana jest identyczna suma pieniędzy miesięcznie. Zwolennicy takiego rozwiązania twierdzą, że dodatkowe środki pozwalają obywatelom uczyć się, zarabiać, założyć rodzinę lub firmę – a wszystko to z poczuciem bezpieczeństwa, bo ich podstawowe potrzeby są zaspokojone. Dochód uniwersalny ogranicza także uzależnienie od pomocy społecznej oraz stygmatyzację z niej korzystających. Ma też wpływ na wyrównanie nierówności w dochodach.

Pierwszym krajem, który przeprowadza ten eksperyment na tak dużą skalę, jest Finlandia. Wprowadzono tam dwuletni okres przygotowawczy, podczas którego 2000 obywateli kraju w wieku od 25 do 58 lat otrzymywało dochód podstawowy w wysokości 560 euro miesięcznie (w miejsce innych pobieranych dotąd przez nich form wsparcia). Kela, organizacja wdrażająca ten program, ma nadzieję na wzrost zatrudnienia oraz ograniczenie kosztownych biurokratycznych mechanizmów, które, jak twierdzą jej przedstawiciele, zniechęcają obywateli do poszukiwania pracy.

Szkocja w ostatnich latach doświadcza skokowego wzrostu poziomu biedy. W Glasgow w biedzie żyje jedna trzecia dzieci. Idea wprowadzenia dochodu uniwersalnego jest zatem wyczekiwana przez społeczeństwo i wspierana m.in. przez Partię Pracy.

Chociaż dochód taki to dla większości krajów nadal niezrealizowane marzenie – nawet Finlandia stawia dopiero pierwsze kroki na długiej drodze – to rezultaty podjętych do tej pory prób są obiecujące i zapowiadają zapoczątkowanie nowej ery relacji pomiędzy jednostką a państwem.

Pracownik to nie niewolnik

Pracownik to nie niewolnik

Francuzi z dniem 1 stycznia 2017 r. zyskali prawo do „niebycia w kontakcie” z pracodawcą po godzinach pracy. Oznacza to, że popołudniami mogą ignorować pocztę elektroniczną oraz telefony z pracy. Rząd ustawowo zadbał o ich prawo do wypoczynku.

O sprawie pisze portal next.gazeta.pl. Według jego informacji, w praktyce nowe prawo obejmie głównie firmy zatrudniające ponad 50 pracowników. Na jego mocy nie będą zobowiązani do czytania ani tym bardziej odpowiadania na służbowe wiadomości, jeżeli otrzymali je poza godzinami pracy. Co więcej, nawet jeżeli pracownik przeczyta wiadomość ze służbowym poleceniem, nie ma obowiązku go wykonać. Można więc zignorować prośbę szefa o przesłanie ważnego raportu i nie ponieść w związku z tym żadnych konsekwencji.

Zwolennicy wprowadzenia ustawy tłumaczyli m.in., że zmuszanie ludzi do bycia w ciągłym kontakcie z pracodawcą to nic innego jak bezpłatne nadgodziny.

Francuskie prawo pracy uchodzi za jedno z najbardziej propracowniczych na świecie. Francja słynie z 35-godzinnego tygodnia pracy. Kiedy w pierwszej połowie roku rząd ogłosił chęć zmiany liczby przepracowywanych tygodniowo godzin, przez kraj przetoczyła się fala protestów. W efekcie wciąż obowiązuje tam 35-godzinny tydzień pracy, jednak od 1 stycznia będzie on ustalany indywidualnie na drodze porozumień zakładowych. Ci, którzy zgodzą się na jego wydłużenie, będą mogli pracować nawet 46 godz. tygodniowo, ale tylko przez kwartał w ciągu roku.