Związki wracają na dobre

Związki wracają na dobre

Nie trzeba już będzie zakładać organizacji zakładowej, aby w firmie działał związek zawodowy. Wystarczy, że załoga wytypuje delegata albo zwróci się o skierowanie zewnętrznego przedstawiciela z centrali związkowej. Celem jest lepsza ochrona zatrudnionych.

O sprawie pisze portal forsal.pl. Według jego informacji, nad taką modyfikacją zasad tworzenia i funkcjonowania reprezentacji załogi pracuje obecnie komisja kodyfikacyjna prawa pracy. Proponowana zmiana oznaczałaby rewolucję w uzwiązkowieniu. Centrale związkowe (NSZZ „Solidarność”, OPZZ, FZZ) dzięki swoim delegatom mogłyby uzyskiwać przyczółki w wielu firmach, w których obecnie nie ma lub nie może być zakładowych organizacji (bo przedsiębiorstwa te zatrudniają mniej niż 10 pracowników).

Pracodawcom podoba się pomysł, aby delegata z uprawnieniami związku mogła wybierać załoga. Taki tryb krytykują jednak centrale związkowe z obawy o brak niezależności wytypowanego przedstawiciela. Wspierają propozycję, aby to Solidarność, OPZZ lub FZZ mogły kierować delegatów do firmy na wniosek ich załóg. Zdecydowanie jednak sprzeciwiają się temu zatrudniający.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Boom na rynku pracy?

Boom na rynku pracy?

Co trzecia firma w Polsce planuje w najbliższych miesiącach rekrutację, a 29 proc. pracodawców zapowiada podwyżki. To najlepsze wyniki przygotowanego przez Work Service S.A. od siedmiu lat „Barometru Rynku Pracy”.

W odpowiedzi na dobrą koniunkturę poprawiają się również nastroje pracowników. Niespełna 18 proc. Polaków obawia się utraty zatrudnienia, co stanowi najniższy rezultat od 2014 roku. Według ekspertów dobra sytuacja na rynku pracy zaczyna być odczuwalna wśród pracowników, a utrzymująca się presja płacowa i wyraźne trudności rekrutacyjne przełożyły się na większą skłonność do podnoszenia poziomów wynagrodzeń.

Największa niepewność związana z utrzymaniem zatrudnienia występuje wśród osób w wieku 45-54 lata (26,9 proc.), a najpewniej czują się młodzi pracownicy, wśród których tylko 11,7 proc. obawia się utraty pracy. Dużo spokojniejsi o zachowanie zatrudnienia są mężczyźni, wśród których obawy o utratę pracy występują jedynie u 13,5 proc. badanych, podczas gdy u kobiet już u 23,7 proc.

Równocześnie spada poziom zainteresowania zmianą pracy. Jedynie 1 na 6 Polaków myśli o poszukiwaniu nowego miejsca zatrudnienia, co stanowi najniższe wskazanie w historii badania. Z drugiej strony 1/3 respondentów spodziewa się znaleźć nowe miejsce pracy w czasie nieprzekraczającym miesiąca. Do największych optymistów należą osoby młode.

Paradoksalnie rekordowo niska skłonność do zmiany pracy jest związana z poprawiającą się sytuacją na rynku pracy. Z naszych badań wynika, że już w ubiegłym roku niemal połowa Polaków otrzymała podwyżki, które mogły wyhamować plany rotacyjne. Pracownicy czują się coraz pewniej, co potwierdzają spadające obawy o utratę zatrudnienia. To z kolei może powodować utratę kolejnego bodźca do szukania wyzwań zawodowych w nowym miejscu – komentuje Andrzej Kubisiak, Dyrektor Zespołu Analiz i Komunikacji w Work Service S.A.

Czeka nas okres intensywnego poszukiwania pracowników. Bezrobocie w Polsce będzie nadal malało, a pracodawcy będą mieć największe od ćwierć wieku problemy ze znalezieniem pracowników. Dzieje się tak, między innymi dlatego, że przy najniższym od 1990 roku bezrobociu, mamy najwyższe wskaźniki zatrudnienia od lat. Jednak nadal niższe od reszty Unii, bo w grupie osób w wieku 15-64 lata tylko 63 proc. jest aktywnych zawodowo. To mniej niż średnia w Europie (66%) i znacznie mniej niż w takich krajach, jak Niemcy (74 proc.) czy Czechy (70 proc.) – mówi Piotr Arak, Główny Badacz Polityka INSIGHT.

Poprawiająca się sytuacja na rynku pracy zaczęła być widoczna również po stronie płacowej. Z „Barometru Rynku Pracy VII” wynika, że presja płacowa nie słabnie, bo nadal 53 proc. pracowników oczekuje podniesienia wynagrodzeń w najbliższych miesiącach, ale po raz pierwszy w historii badań żaden z pracodawców nie planuje obniżać wynagrodzeń, a rekordowo wielu szykuje podwyżki.

Wiek nie ma znaczenia?

Wiek nie ma znaczenia?

Jak wynika z badań Work Service, co piąta polska firma wcale nie zatrudnia osób w wieku 50+. Będzie się to jednak zmieniało. W 2016 r. wzrosła liczba aktywnych zawodowo starszych pracowników, a w ostatnim kwartale tego roku na rynek pracy weszło o 45 tys. mniej młodych pracowników niż w poprzednim.

„Poziom aktywności zawodowej najstarszej grupy pracowników wciąż nie jest zadowalający, ale pozytywnym sygnałem jest to, że nieustannie rośnie” – mówi Andrzej Kubisiak, rzecznik prasowy Work Service. Jak wynika z informacji serwisu Gazeta Prawna, zmiana ta, którą odnotował także GUS, nie wynika jednak z chęci i woli pracodawców, dla których starszy pracownik nie jest wcale pierwszym wyborem, ale przede wszystkim z tego, że społeczeństwo po prostu się starzeje i mamy na rynku pracy coraz więcej osób w wieku 50+ .

„Polscy pracodawcy jeszcze nie do końca uzmysłowili sobie, że w rekrutacjach muszą sięgać po osoby starsze. Często kierują się stereotypami, które są żywe od lat 90. Wówczas zaczęto stawiać na młodych, zdolnych, ambitnych i wykształconych ludzi. Ten model zatrudnienia działał dobrze przez ostatnie 20 lat, kiedy na rynek co roku wchodziło dużo młodych pracowników. Jednak w danych GUS widać dobrze, że ta grupa jest coraz mniej liczna i coraz mniej aktywna zawodowo. I przez najbliższe 20 lat sytuacja będzie się pogłębiać: z rynku będą odchodziły najbardziej liczne pokolenia, a nie będzie kto miał ich zastąpić. Konkurencja o młode kadry będzie więc bardzo silna” – mówi Kubisiak.

Jak wynika z danych Work Service, dla 4 proc. pracodawców największą wartością pracowników w grupie wiekowej 50+ jest duże doświadczenie zawodowe. Ponad 33 proc. przedsiębiorstw docenia ich zaangażowanie w realizowanie powierzonych zadań, a niemal tyle samo respondentów ceni odpowiedzialność (30 proc.) oraz dyspozycyjność (31 proc.). Równie wartościowa okazuje się być lojalność, którą wskazało 27 proc. pracodawców. Co interesujące, jak pokazują wyniki ankiety „Pracodawcy o pracownikach 50 plus”, w polskich firmach nowych pracowników rekrutują głównie osoby po pięćdziesiątce – wskazało tak aż 47 proc. badanych przedsiębiorstw. Starsi dyskryminują więc starszych.

Przemysł odbija się od dna

Przemysł odbija się od dna

Według najnowszych danych GUS, 30 z 34 gałęzi produkcji przemysłowej w Polsce odnotowało w styczniu 2017 roku wzrost. To najlepsze wyniki od lat.

Jak pisze „Tygodnik Solidarność”, Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane, z których wynika, że najwyższy, aż 30 proc. wzrost, odnotowano w produkcji sprzętu transportowego. Wśród innych działów z wyższymi wskaźnikami znalazły się, m.in.: produkcja wyrobów farmaceutycznych (22,1 proc.), metali (o 16,8 proc.), maszyn i urządzeń (o 16,3 proc.) czy artykułów spożywczych (o 11,9 proc.). Ogólna produkcja przemysłowa, liczona rok do roku, wzrosła o 9 proc. To więcej, niż spodziewali się analitycy.

Jednocześnie urząd informuje, że przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw (liczone również na styczeń 2017 r.) wzrosło w skali 12 miesięcy o 4,5 procenta.

Sprzedaż detaliczna, także liczona rok do roku, wzrosła realnie o 9,6 proc. „W styczniu konsumenci kupili o 11,4 proc. więcej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. O tyle według GUS wzrosła bowiem sprzedaż detaliczna. Z tak wysoką dynamiką poprzednio mieliśmy do czynienia jednorazowo w kwietniu 2011 r., a normą tak silny wzrost sprzedaży był w latach poprzedzających globalny kryzys finansowy. Zakupowy boom skończył się latem 2008 r. Być może teraz, w zawiązku z bardzo dobrą sytuacją na rynku pracy, wzrostem płac i transferami socjalnymi, konsumenci zaczynają przypominać sobie tamte czasy” – mówi Ryszard Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.